piątek, 28 marca 2014

Co jem? Dieta bez glutenu (uwzględniająca produkty ze śladowymi jego ilościami).

Sama lubię posty o odżywianiu, postanowiłam podzielić się z Wami małym wycinkiem mojego menu. Nie jest to żaden rozpisany plan odżywiania, raczej inspiracje posiłkowe. :) Zazwyczaj nie korzystam z gotowych przepisów, wolę gotować „na winie” - czyli co się nawinie, to do gara. Jestem wielką fanką potraw jednogarnkowych, pieczonych w piekarniku i zup, za to sama komponuję przyprawy z pojedynczych składników, w pogardzie mając gotowce z glutaminianem. Mięsko z kardamonem? Czemu nie. :) Przygotowuję posiłki w maksymalnie krótkim czasie – Zocha nie śpi, i trzeba jej doglądać, toteż długie stanie nad kuchenką odpada.

Wiele osób nie wyobraża sobie śniadania bez kanapki.

Zimą z powodzeniem zastępowała mi je owsianka, teraz kiedy już mniej boję się kupować nowalijki jem głównie sałatki z rybą, rzadziej z jakimś serem. Owies nie zawiera glutenu, jednak w młynach jest jedna linia produkcyjna dla mąk i płatków z różnych zbóż. Dlatego może Wam się trafić paczka całkowicie bezglutenowa, a może i wypełniona w dużej części pszenicą. Jeśli chcecie mieć pewność, kupujcie wyłącznie płatki owsiane w opakowaniach opatrzonych przekreślonym kłosem. Sama nie mam celiakii, więc na własne ryzyko sięgam po te tanie i łatwo dostępne płatki. Na zdjęciu owsianka na bogato: z jagodami goi, migdałami i bananem.

Od dwóch tygodni w ogóle wyeliminowałam zboża ze swojej diety, wcześniej jednak zdarzała mi się sałatka z makaronem kukurydzianym. :) Nie polecam Wam jednak, po kilku godzinach zrobił się twardawy i całą sałatkę jadło się dziwnie. Makarony kukurydziane – tak, ale tuż po ugotowaniu. A sałatkę można zrobić z ryżem.

Rzadki rarytas przed trudniejszym dniem: kanapki z chleba żytniego 100% z masłem, kozim serem i ogórkiem. Na deser uśmiechnięty banan. Na opakowaniu chleba przeczytałam „zawiera śladowe ilości glutenu”.

Warzywa i jajecznica. Jajka uwielbiam, najbardziej gotowane na pół-miękko i jedzone z masłem, ale jajecznicę robi się najszybciej. Zaopatruję się u gospodarzy, tam gdzie mieszkają moi Rodzice. A właściwie zaopatruje mnie Mama. Odkąd obejrzałam sobie, jak wyglądają kury z chowu klatkowego, zrezygnowałam z zakupu jajek. W sklepach jeśli już uda się znaleźć jajko ekologiczne lub ściółkowe, jego świeżość jest już mocno podejrzana, a jajek niby wiejskich, ale takich co rano się mrożą, a w południe grzeją w słoneczku na chodnikach i targach, nie wiadomo jak długo, nie kupię.

Fenkuł, marchewka, surówki, ziemniaki i gwiazda wieczoru, smażona flądra. Mniam. :) Jasne, że zdrowsze są pieczone i gotowane ryby. Smażone za to są pyszne. Koper włoski przyrządzałam pierwszy raz, ale rozpływał się w ustach i w ogóle nie był anyżowy po duszeniu.

Zupa pomidorowa na bazie cukinii, z oliwkami.

Warzywa gotowane na parze i placuszki pieczarkowe z cieciorką. Miały być klopsiki, ale ciasto wyszło zbyt rzadkie. Bardzo lubię takie niby-kotlety, to fajny sposób, żeby przemycić do diety Zo i TŻ-ta więcej warzyw. Kiedyś dociekał, czy te wynalazki zawierają mięso czy nie, teraz po prostu chętnie zajada.

Coraz częściej zastanawiam się jednak, na ile szkodzi mi sam gluten, a na ile wszechobecne przetworzenie i wyjałowienie żywności. Bo kilka dni temu zjadłam ze smakiem pszenną bułę z serem i nic mi nie było, za to innym razem źle czułam się dwa dni po jakimś gotowym produkcie zawierającym niewielką ilość skrobi. Na razie mimo wszystko zostanę przy całkowitej eliminacji zbóż, w ramach wzmacniania flory bakteryjnej. Ograniczyłam również nabiał, wyłącznie do produktów zawierających żywe kultury bakterii, jak kefir, maślanka, ewentualnie naturalny jogurt.

Co myślicie o takiej formie posta? Życzę Wam pięknego dnia! :)

37 komentarzy:

  1. To całkiem porządna inspiracja jeśli chodzi o przyrządzanie posiłków. Co do glutenu, to myślę, że osoby, które nie są chore nie muszą być takie ostrożne w dobieraniu produktów. U mnie w domu rodzinnym jadło się chleb do wszystkiego, ja z tym przyzwyczajeniem wyszłam w świat i jadłam duże ilości wszelkiego pieczywa, przez co miałam typowy zaokrąglony brzuszek. Jednak wystarczyło, że zaczęłam używać pieczywa racjonalnie - do zupki pół kromki zamiast trzech - i moje ciało wróciło do formy. Myślę, że jeśli nie mam żadnych objawów świadczących o celiakii to nie muszę posuwać się do śledzenia składów produktów, bo i po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to, żeby wybierać takie z jak najkrótszym składem. :) Najlepiej jednak po prostu przygotowywac posiłki samodzielnie, wtedy mamy większą pewność, że jemy to, ca nam się wydaje. A nie odmrażacz do szyb, ropę naftową i zmielone robale. ;)

      Poza tym u mnie jednak występowały objawy nietolerancji glutenu, stąd zainteresowanie dietą. Że nie wspomnę o tym, że zastąpienie zbóż warzywami przekłada się na powolny, ale jednak spadek masy ciała.

      Usuń
  2. Pyszności, skusiłaś mnie flądrą, kiedyś jadłam i dla mnie taka lekko słodkawa, pyszna :)
    U mnie na śniadanie królują jaja z dużą ilością masełka, przeważnie w postaci jajecznicy z kawałkiem wiejskiej kiełbaski, szczypiorkiem czy pomidorkiem. Jaja mam od teściowej od wiejskich kurek, prawda, że zupełnie inne w smaku, niż kupne? :)

    Na obiad kawałek mięska, ostatnio lubuję się w karkówce, wcześniej marnowanej w musztardzie i oliwie z kolendrą. Albo gulasz czy jakieś pulpety/sznycelki, zwłaszcza, że te ostatnio uwielbiam Kubuś :)

    Rzodkiewka, zachciało mi się przez Ciebie rzodkiewki, będę niedługo sadzić w ogródku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam niedaleko domu sklepik z rybami i najczęściej kupuję właśnie flądrę, jest soczysta, nie pachnie intensywnie. Kupnych jajek strasznie dawno nie jadłam, ale ostatnim razem wydawały mi się gorzkie. A na pewno nie smakowały jak jajka.

      Mięso najczęściej piekę w naczyniu żaroodpornym w piekarniku, przejdzie ładnie przyprawami bez potrzeby marynowania. No i robi się samo, i nie trzeba dodawać tłuszczu. Rzodkiewkę niestety jem tylko ze sklepu, w mieszkaniu jestem w stanie wyhodować jedynie kiełki. Ale hoduję. :)

      Usuń
    2. Dziewczyny, u mnie dzisiaj było świniobicie, więc dołączam do elitarnego klubu własnych wędlin i mięcha. Ostatnie kilka dni pofolgowałam sobie z dietą, ja niedobra, nawet gluta trochę wpadło, ale żyję. Najgorzej było w tygodniu z płatkami owsianymi - wzdęcia codziennie, a dziwna to sprawa, bo reagowałam na nie bardzo dobrze. Też tak macie?

      Usuń
    3. Mam tak z płatkami, jeśli najpierw jem sporo białka, a potem dowalę sobie płatkowego błonnika z tłuszczem.

      Usuń
  3. No i teraz jestem głodna ;D Owsiankę uwielbiam, dorzucam do niej orzechy, słonecznika i dynię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To okropne, oglądać zdjęcia jedzenia na pusty żołądek. ;)

      Usuń
    2. A ostrzegałaś... :D

      Usuń
  4. Bardzo apetycznie to wszystko wygląda :) Mniam!

    Ale trochę nie rozumiem tej zataczającej coraz szersze kręgi awersji do glutenu.

    W Hiszpanii mają specjalny ogromny market dedykowany głównie chorym na celiakię, w którym wszystko (no prawie wszystko) jest bez glutenu. I ceny nie są tak kosmiczne jak u nas za produkty bezglutenowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym czuła się zdrowo i dobrze, też nie rozumiałabym tej awersji do glutenu. ;) Natomiast dzięki zmianie diety moje samopoczucie się wyraźnie poprawiło. I nie mówię to o diecie typu fast food przestawionej na zdrowy bezgluten, tylko o zdrowej diecie zawierającej gluten i zmienionej na taką z ograniczoną podażą pszenicy.

      Natomiast bardzo mnie ciekawi, na ile szkodliwy jest sam gluten, a na ile "ulepszenia" wprowadzane przez człowieka zarówno na poziomie uprawy pszenicy, jak i w procesie produkcji mąki i pieczywa.

      Ceny produktów bezglutenowych faktycznie są trochę z sufitu, ale też wiele jest produktów, które naturalnie go nie zawierają.

      Usuń
    2. Jeśli faktycznie czujesz się lepiej nie jedząc glutenu to super :) Ja tylko mówię o tym, że nagle wszyscy glutenu nie jedzą. Taka zbiorowa "panika" nie ma dla mnie sensu. Bo niektórym gluten nie szkodzi, ale ulegają modzie na niejedzenie go.

      Faktycznie, możesz mieć rację z tym przetwarzaniem żywności. Niestety coraz trudniej jest kupić dobrą, zdrową żywność, nie przetworzoną i bez konserwantów. We wszystkim jest niestety pełno chemii :(

      Usuń
  5. Ta cała moda na dietę bez glutenową jest troszkę dla mnie śmieszna, bo gdzie nie wejdę - jestem na diecie bezglutenowej. Dla niektórych to dobrze, może wreszcie dowiedzą się co im nie służy, z drugiej strony typowi mięsożercy którzy nie wyobrażają sobie obiadu bez mięsa może otworzą się na więcej smaków i dań.
    W każdym razie gratuluje że wykluczyłaś białe pieczywo, i też nie wracaj, albo piecz własny chlebek ?
    A zastanawiałaś się, że to iż źle się czułaś spowodowane jest właśnie nabiałem (tzn. mlekiem) ja cierpię na całkowity brak enzymów trawiących laktozę, ale uparcie starałam się pić mleko, dodawałam śmietanę a po odstawieniu wszystko (łącznie z cerą) się poprawiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięso jadłam i wcześniej, jest wartościowym źródłem żelaza i białka, natomiast samo zrezygnowanie z glutenu nie powoduje ani jedzenia większej, ani mniejszej ilości mięsa, więc nie do końca rozumiem, co chciałaś powiedzieć w pierwszym akapicie. :)

      Białego pieczywa nie jem od dłuższego czasu, z powodu nadwagi. Jednak kiedy restrykcyjnie trzymałam się wyłącznie pieczywa pełnoziarnistego i kasz, problemy żołądkowe nasiliły się. Własny chleb piekłam przez kilka lat, włącznie z chlebem na zakwasie. I nie czułam się po nim ani trochę lepiej niż na sklepowym.

      Oczywiście, że brałam pod uwagę też nabiał, jednak z obserwacji mojego organizmu wynika, że mleko sfermentowane nie robi mi krzywdy, w przeciwieństwie do mąki. Mleko słodkie odstawiłam jakiś czas temu. Moim celem jest odbudowanie prawidłowej flory bakteryjnej, a ponieważ nie stać mnie na drogie suplementy, wybieram sfermentowane mleko. Wolę je niż np. kefir wodny, jakoś takie żyjątka zawsze prędzej czy później wyrzucałam, bo się psuły (przez żyjątka mam na myśli zakwas, grzybek tybetański i ziarna kefiru wodnego, znane jako kryształy japońskie), pisałam o tym zresztą w innych postach o diecie bezglutenowej.

      Przejście na dietę bezglutenową poprzedziłam sporą ilością lektur, nie na zasadzie "bo wszyscy są paleo, to ja też chcę". Raczej zapoznałam się z objawami nietolerancji i wyszło mi, że to może być to. Przy prawidłowych wynikach krwi czułam się okropnie, dlatego postanowiłam powalczyć o zdrowie za pomocą diety.

      Po kilku miesiącach widzę, że mam więcej energii, zniknęły bóle stawów podobne do reumatycznych, poprawiła mi się odporność. Z cerą mam kłopot z powodu okropnej wody w kranie. Przestały mnie męczyć zaparcia na zmianę z biegunkami, nie budzą mnie w nocy mdłości, nie miewam zgagi. Same te plusy sprawiają, że myślę, że warto dietę kontynuować.

      Czy moda jest śmieszna? Ślepe podążanie za czymkolwiek jest rzeczywiście niewskazane, natomiast sam fakt, że zdrowe jedzenie staje się popularne, więcej osób dowiaduje się o tym, jak ważne jest to, co się je i zmienia dietę na chociaż trochę zdrowszą, sprawia, że w moim odczuciu warto o tym pisać. W przeciwieństwie od innych superodchudzjących lub ekstrauzdrawiających diet, bezgluten oparty na świeżych, wartościowych produktach nikomu nie zaszkodzi.

      Usuń
  6. Pokazując tutaj smażoną flądrę, narobiłaś mi na nią ogromnej ochoty.
    Aż przypomniały mi się wakacje, kiedy właśnie się nią zajadałam w Sopocie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że kiedyś dostałam taką porcję, że nie mieściła się na dużym talerzu! :)

      Usuń
  7. Podziwiam, dla mnie chleb żytni to nie śladowe ilości glutenu tak jak i owsianka. osobiście nawet śladowych ilości unikam bo to się źle kończy dla mnie. U mnie rezygnacja z pieczywa jakoś w grę nie wchodzi, ale oczywiście bezglutenowe. Nie chce mi się rano stać i robić nawet owsianki (tez bezglutenowej). Może się zmotywuje i jakąś jajecznicę zrobię po tym co czytam u Ciebie. :) Musze sie zainspirować do pracy znaczy gotowania. Potem mi lepiej idzie, ale to śniadanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może spróbuj szykować sobie śniadanie wieczorem? :)

      Usuń
    2. Musze pomyśleć co bym mogła tak przygotować. Nie dość, że mi odbija z powodu składów to jeszcze wszystko musi być świeże. :)

      Usuń
  8. Chleb 100% żytni "zawiera śladowe ilości glutenu" - zabawni czasem ci producenci :p
    A makarony bezglutenowe są różne różniste, nie tylko kukurydziane, z mąki z brązowego ryżu, z grochu, z ciecierzycy, te kukurydziane są najmniej ciekawe w smaku i najmniej mają wartościowych składników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zastanawiałam się, czy w takim razie chleb zawiera mąkę. ;) Ale od czasu do czasu na żytni mogę sobie pozwolić. Jestem świadoma, że są tez inne niż kukurydziane makarony. Niemniej jem makaron raz na miesiąc albo i rzadziej i wolę kupić najtańszy i najłatwiej dostępny, odpowiada mi tez właśnie to, że nie ma specyficznego smaku. Chyba że jest makaron z fasolki mung, ten uwielbiam ;)

      Usuń
  9. Jezuuuu ja tu bez obiadu, głodna siedzę, a Ty takie dobroci smakowite pokazujesz dzizas ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam pewna, że owies ma gluten! Dzięki za oświecenie :-D :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym owsem to nie takie oczywiste właśnie, ostatnio się spierałam z przyjaciółką, czy ma, czy nie ma - ja jestem zdania, że może być zanieczyszczony, a jej na uczelni podali, że gluten zawiera. Okazuje się, że owies zawiera gluten, który jest dobrze tolerowany przez osoby uczulone, ale ostatecznie jest to sprawa indywidualna. Natomiast z Finlandii dostarczany jest czysty owies bezglutenowy, można go spotkać w u nas.

      Usuń
    2. Nie pamiętam teraz źródła, gdzie wyczytałam, że czysty owies jest bezglutenowy, natomiast jego odmiany bezglutenowej nie widziałam jeszcze w żadnym stacjonarnym sklepie. Tak czy inaczej trzeba z tymi płatkami uważać.

      Usuń
  11. Dobrze, że weszłam tu po obiedzie :D U nas w domu jemy dużo ryb, mam szczęście że dzieci je uwielbiają. Króluje też mięso, warzywa są troszkę z tyłu, więc je przemycam do klopsików, kotletów, zapiekanek i zup. Cieciorki nigdy nie jadłam, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię nawet gotowaną z wody, smakuje mi orzechowo. :) Jest wdzięcznym materiałem na farsze, zapiekanki i kotlety. :)

      Usuń
  12. Jem dość sporo glutenu i nie zamierzam z niego rezygnować, bo nie widzę takiej potrzeby, ale jemy wiele podobnych rzeczy :) Też nie mam ani czasu ani ochoty na gotowanie, więc lubię wszystko co jest "na szybko" ale robione samodzielnie, bo większość gotowców straszy składem i smakiem.
    Ryb smażonych raczej nie jem. Nie chodzi tu o właściwości zdrowotne, a po prostu o smak - pieczone są znacznie lepsze. Jajek z chowu klatkowego nie kupuję ani ja ani nikt w mojej rodzinie. Co prawda nie mamy bezpośredniego dostępu do świeżych jaj, ale zawsze wybieramy te z chowu ściółkowego lub wolnego wybiegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kwestią gustu, ryby pieczone mi średnio smakują. Myślę, że lepiej by było z grillowanymi, chętnie się przekonam w sezonie. :) Jajka jeśli kupuję w markecie, to też te z mniej opresyjnego chowu. Zgadzam się, że gotowce straszą składem i smakiem, a szczególnie zwracam na to uwagę, kiedy gotuję dla trojga. ;)

      Usuń
  13. Bardzo lubię takie posty, niesamowicie mnie inspirują. Śniadanie bez kanapki też może by dobre i pożywkę. Z reszt, nie tylko śniadanie :) i Ty to pokazujesz idealnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytając ten wpis pomyślałam sobie: Kobieto, zaproś mnie do siebie na odwiedziny, ale pyszności! ;) umiesz pokazać, że dieta nie musi być nudna. :) buziaki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Napiszę jeszcze raz, i mam nadzieję że się nie zdubluję, bo poprzedni komentarz mi wcięło. Gluten generalnie naprawdę nie jest szkodliwy, ale internauci,których słowa czytam (i nie mówię tu o Autorce bloga:) często mylą związki przyczynowo-skutkowe. Dieta bezglutenowa wymusza odstawienie śmieciowego jedzenia i chwycenie za coś zdrowszego - jak warzywa na przykład, zamiast góry pieczywa z mnóstwem cukrów prostych, czy wysoko przetworzonych produktów. Stąd rozumiem zapał i zażarcie osób, które zmieniły tak dietę i teraz wszystko zrzucają na gluten, bo ' po jego odstawieniu poczuły się lepiej", tylko, że to nie do końca prawda... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zwracam uwagi na gluten bo nie mam takiej potrzeby,ale też uwielbiam gotować zdrowo,musli mieszam sama,karkòwke na chlebek jako wędlinke,czasem chlebek tostowy upiekę (na zakwasie też) i dżem własny zrobié...żałuje tylko że część mojej rodziny ma awersje do ciemnego chleba i kaszy gryczanej...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...