czwartek, 6 lutego 2014

Podsumowanie akcji "Daj gula" i wyniki losowania

Do akcji włączyło się Was aż 30, w moim odczuciu to całkiem sporo, biorąc pod uwagę miesięczny czas jej trwania. Końcową ankietę wypełniło aż 28 z Was, brawo! Jestem z Was bardzo dumna! :) Mam nadzieję, że te dwie osoby tylko przegapiły ankietę, ale pić piły.

Skoro zamknęłam ankietę, mogę opowiedzieć Wam o swoich wrażeniach. Po kilku dniach zwiększonej podaży płynów organizm się przyzwyczaił i nie musiałam już co chwilę biegać do toalety. Nauczyłam się wcześniej rozpoznawać symptomy pragnienia. Obecnie nie wyobrażam sobie wypić mniej niż 2 litry wody czy herbaty, bo po prostu chce mi się pić.

Najchętniej sięgałam po ciepłe płyny, ale wybierałam te zdrowe. Najwięcej piłam zielonej herbaty i rooibos, ale sięgałam też po pokrzywę, koper włoski, rumianek, miętę, kwiat lipy. Najmniej piłam wody. Ciepłej nie lubię, a zimna mnie nie kusiła w połączeniu z ciągłym pobolewaniem gardła. Co rano wypijałam też kawę z mlekiem, jak szaleć to szaleć.

Zauważyłam, że mam więcej energii i z optymizmem patrzę w przyszłość. Mniej dokuczał mi PMS oraz sama miesiączka (choć tutaj swoją cegiełkę z pewnością dołożyło też odstawienie glutenu). Nie budzę się już z opuchniętą twarzą, mimo że Zo nie daje w nocy spać, i mimo że śpię na brzuchu. Tak jak oczekiwałam, zmniejszyła się nadwrażliwość twarzy, zanotowałam tylko dwa podrażnienia, i oba były winą użytych kosmetyków. Nie mam wagi, a zmierzyłam się dopiero niedawno, ale sądząc po ubraniach, organizm fajnie się oczyścił, na pewno zatrzymuje mniej wody, jestem mniej „workowata”, jeśli kogoś przekonuje taki supernaukowy termin.

Zdaję sobie sprawę, że ankieta na takiej grupie osób jest statystycznie mało wiarygodna. Niemniej pewne tendencje dało się w niej zauważyć.


6 z Was już przed akcją wystarczająco dbało o nawodnienie, i to Wy odnotowałyście najmniej zmian, z reguły żadnych. Za to pomogłyście mi trochę upowszechnić akcję, za co serdecznie dziękuję! :)

4 z Was zaznaczyły, że mają mnóstwo energii, aż nie mogą usiedzieć w miejscu, a to wszystko dzięki akcji. Dla mnie bomba! :) Aż 7 z Was zaczęło w czasie trwania akcji uprawiać sport, razem ze mną 8. Lubię sobie myśleć, że to inicjatywa „Daj gula” dodała Wam motywacji do tych zmian. Mnie na pewno! Znów chodzę na basen i czuję się z tym świetnie, i dziękuję za to właśnie Wam.

18 z Was zaznaczyło, że przed akcją czuły się ciągle zmęczone. Po akcji tylko jedna, co sprawia, że mam ochotę skakać z radości. 4 z Was, tak jak ja, zanotowały znaczny spadek dolegliwości przedmiesiączkowych. 11 z Was skarżyło się na problemy z trawieniem, w podsumowaniu końcowym ta liczba spadła do 2.

Ponad połowa z Was zauważyła poprawę nawilżenia skóry, a u 2 z Was zmniejszyły się dolegliwości alergiczne. Dwie Dziewczyny skarżyły się na wysyp krostek, jedna z Was uznała to za efekt oczyszczania się organizmu, druga wini niezbyt zdrową dietę. :)

Najważniejszy efekt jest taki, że wszystkie deklarujecie, że po zakończeniu akcji będziecie nadal pić wodę. Jedna z Was nawet zasugerowała, że akcja promująca nawadnianie powinna zawsze trwać na Włosowelove. Niestety nie wiem, jak miałabym się za to zabrać. Pozostaje mi mieć nadzieję, że wyniki ankiety zmotywują inne Czytelniczki do picia wody i zdrowych płynów. :)

Jedna z Was napisała, że źle się czuje po zielonej herbacie. W zależności od sposobu zaparzania, zielona herbata może odczuwalnie podnieść lub obniżyć ciśnienie tętnicze. Moim zdaniem nie powinnaś jej pić, za to koniecznie obserwować swoje ciśnienie i w razie potrzeby podjąć się leczenia. Ja mam bardzo wysokie ciśnienie i wystarczy talerz słonej zupy (na co dzień niemal nie używam soli) aby rozłożyć mnie na resztę dnia opętaną myślą „teraz już umieram”. Z ciśnieniem nie ma żartów, Kochana!

Ponieważ Wasze własne komentarze niesamowicie mnie ucieszyły i dały mi poczucie celowości tych wszystkich starań, postanowiłam się z nimi podzielić. Publikuję je anonimowo, na życzenie Autorek chętnie je podpiszę. Wyjęłam z nich fragmenty bardziej osobiste, zawierające dane osobowe, czy będące po prostu miłymi słowami na temat bloga, które były dla mnie bardzo inspirujące. Dziękuję, że podzieliłyście się ze mną kawałkiem swojej historii. Bardzo się cieszę, że nie musiałam wybierać, do kogo pójdzie nagroda, na podstawie odpowiedzi. ;)

Gdyby nie akcja nie miałabym wystarczającego samozaparcia żeby pić wodę,a wiedząc że nie jestem sama, spięłam się i poszło. Na początku było mi trudno,a teraz mam efekt "kaca", suszy mnie jak nie wypije swojej ilości wody. Organizm sam się domaga nawadniania. Dopiero teraz skojarzyłam że wysyp niedoskonałości może być spowodowany oczyszczaniem organizmu.
Wodę pije także mój synek (ma rok i miesiąc) i od małego nauczyłam go pić czystą wodę. I teraz nie mam kłopotu że musi być soczek albo coś słodkiego do picia.
Mam swoją specjalną szklankę do wody, taką większą !Stoi zawsze na widocznym miejscu, żeby mi przypominać że muszę sięgnąć po nią i jej zawartość ;).

Na początku akcji musiałam sobie przypominać, żeby na uczelnie zabrać ze sobą butelkę napoju - czy to wody, czy soku. Po kilku dniach już miałam to w głowie zakodowane :) Po miesiącu akcji czuję się zdecydowanie lepiej, i widać to szczególnie po mojej cerze - od ponad 2 tygodni nie pojawiła się na niej żadna niespodzianka.

Czasem pobolewała mnie głowa, teraz nic a nic, a jeśli zaczyna lekko boleć, piję 2 szklanki wody i za kilka minut przechodzi. Byłam od jakiegoś czasu w stanie lekkiego odwodnienia, teraz czuję się dużo lepiej :)
Synek od zawsze pił czystą wodę, ale teraz razem z mamusią pije jeszcze więcej, bo skora mama pije, to ja też muszę prawda hehe :)

Twoja akcja doskonale wpasowała się w moje próby powrotu do zdrowego trybu życia, miałam już co prawda parę "zrywów", ale dopiero tym razem udało mi się dopilnować siebie przez okrąglutki miesiąc - i wiem, że to dopiero początek, bo nie zamierzam rezygnować z dbania o odpowiednie nawodnienie.

Czystą wodę piłam i pić będę :). Jest ona dla mnie nieodłącznym elementem dnia, dzięki któremu czuję się dobrze.
Mogę napisać ciekawe doświadczenie, które opisuje jaki wpływ ma ilość wody na nasz organizm.
Bardzo łatwo je przeprowadzić wtedy, kiedy spędzamy większość dnia w podróży i nie mamy czasu na popijanie płynów.
Taka sytuacja przytrafiła się u mnie jakieś 3 dni temu. Pojechałam na zakupy do miasta oddalonego od mojej miejscowości o 60 km. Czas zleciał bardzo szybko (no cóż, wliczając awarię samochodu, ale pomijając :D), a czasu na picie szczerze nie było.
W drodze powrotnej już bolała mnie głowa. Jak tylko zajechałam do domu od razu wypiłam dużą szklankę wody i nieprzyjemne uczucie w skroniach minęło :).

Akcja była świetna, bardzo motywująca, jednak nadal picie takich ilości wody jest dla mnie dość trudne, bo całe życie piłam znacznie mniej.
Teraz na pewno się to zmieni i nowy tryb życia zostanie ze mną na dłużej :)

Akcja ta była dla mnie swoistym testem samodyscypliny, który choć nie był łatwo to jednak przeszłam go i odniosłam prywatne zwycięstwo. Motywacją do działania była myśl, że biorę w niej udział nie tylko ja. Powszechnie wiadomo, że człowiek powinien pić około 1,5 - 2 litów wody dziennie, jednak w moim przypadku było to nie możliwe ze względu na niedowagę (47 kilogramów przy wzroście 162 cm). Obawiałam się przyśpieszenia przemiany materii, co skutkowałoby dalszym chudnięciem. Jednak pozostałe braki uzupełniałam owocami tj. jabłka, pomarańcze czy grejpfruty. Po tym miesiącu zauważyłam poprawę stanu cery, skóra zrobiła się bardziej jędrna i napięta, zniknęły sińce i wory pod oczami. Moje serce zaczęło wolniej pracować, zawsze miało skłonność to szybkiego bicia, nawet w stanach spoczynku. Poza tym mam więcej energii, jestem wypoczęta, lepiej się uczę i zapamiętuje. Zdecydowanie będę kontynuować ten nowy zwyczaj i zachęcam do niego już moich bliskich. Wypracowałam sobie swój idealny system nawadniania organizmu, myślę, że nie porzucę go tak łatwo.

Witam, dziękuje za wspólną akcję i motywację, dzięki której udało mi się wytrwać. Jestem osoba z natury szczupłą, nigdy nie miałam problemu z waga dlatego pozwalałam sobie na duże ilości śmieciowego jedzenia i cale tony słodyczy. Od kilku miesięcy zmieniłam nawyki żywieniowe, zwracam uwagę na to co jem i w jaki sposób zostało to przygotowane. W większości przerzuciliśmy się z mężem na azjatyckie potrawy i produkty. (...) Pełni szczęścia brakowało mi właśnie odpowiedniego nawodnienia organizmu i dzięki Tobie udało mi się wyrobić w sobie ten nawyk.

Dziewczyny, to ja Wam dziękuję. Gdybym mogła, każdej z Was wysłałabym nagrodę. Ale nie mogę. Dlatego jedyna paczucha pójdzie do:

serojad@xxx (Matka bloguje)

Mała niespodzianka powędruje także do Wioli (wiola606@xxx).

Gratuluję! Proszę o podanie adresu do wysyłki w ciągu 3 dni. :)

***

I jeszcze jedna, przykra uwaga: Regulamin zabawy nie był skomplikowany, niemniej kilka z Was nie spełniło warunków. Dlatego następne zabawy i rozdania będą skierowane jedynie do obserwatorów bloga, co w znacznym stopniu ułatwi mi identyfikację uczestników.

Na koniec pozdrawiam dziewczynkę, która zgłosiła się pod mailem natalia****@xxx. Chciałam Ci specjalnie podziękować za zgłoszenia, wszystkie cztery. Niestety, nie zwiększyłaś w ten sposób szans na wygraną, wręcz przeciwnie. „Dziękuję” za całą dodatkową pracę, jaką kosztowało mnie naprawienie ankiety, którą zepsułaś, swoją zachłannością zafałszowując wyniki, których zebranie kosztowało i mnie, i inne uczestniczki akcji sporo pracy. Nie jesteś tutaj mile widziana. Biorąc pod uwagę Twoją uczciwość i rzetelność, życzę także wiele sukcesów w prowadzeniu bloga. Możesz już usunąć z niego mój banerek, nie chcę być z nim kojarzona.

Warto pić wodę! :)

28 komentarzy:

  1. Super podsumowanie! Ponieważ piłam już sporo przed akcją, opiszę teraz takie, typowo zimowe, doświadczenie, które mnie ostatnio, po akcji spotkało. Byłam bardzo zabiegana, mało w domu, i kilka razy nie zabrałam ze sobą butelki wody. Już po jednym takim dniu, gdy jedynymi płynami wlanymi w siebie była zielona herbata z rana i ewentualnie 0,5 l wody, czułam ściągającą się w zawrotnym tempie skórę twarzy. Nawilżanie od zewnątrz nie pomaga w takiej sytuacji, trzeba się ożłopać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, popieram. Nawet kilka warstw kremu podrasowanego olejem nie zastąpi kilku szklanek wody, doświadczyłam tego samego zjawiska :)

      Usuń
    2. Dodam, że od tygodnia krążę po domu z psikaczem po serum Babuszki i rozpylam drogocenną ciecz, co ułatwia przeżycie kaloryferowego szaleństwa. A i tak czuję całą twarz przy uśmiechu.

      Usuń
    3. Ja używam wody różnaej w tym samym celu, choć w domu otwarty mam tylko jeden kaloryfer (Zo przejęła mój komputer) :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że dziewczyny zaobserwowały tyle pozytywnych efektów! ;-) i że Twoja akcja przekonała je do regularnego pica ( jak to brzmi :-D ) . Ja należę do grona tych, które już wcześniej piły odpowiednią ilość- ba, nie ruszam się nigdzie bez butelki wody :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc ten post, też skasowałam kilka zdań, które brzmiały jak bimbrownicza propaganda ;)

      Usuń
  3. No pewnie, że warto pic wodę! :)
    Gratuluję dla zwyciężczyń i wszystkim uczestniczkom oraz osobom, które nie załapały się na akcję życzę ciągłego ,,kaca'' (jak to napisała jedna z dziewczyn :D) na wodę!
    Nawadniajmy się razem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się ten "kac" spodobał :D Dziękuję Ci bardzo za udział :)

      Usuń
  4. Podziwiam ilość zaobserwowanych efektów, ja u siebie nie wiele mimo picia odpowiedniej ilości wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największą różnicę widać w przypadku większej zmiany, te dziewczyny, które już wcześniej prawidłowo się nawadniały, nie zauważyły większej poprawy. Zmiana trybu życia też na pewno miała wpływ na samopoczucie moje i dziewczyn, które z siedzącego trybu życia przestawiły się na uprawianie jakiegoś sportu. :)
      Dorota (ftd)

      Usuń
  5. Ja nie wyobrażam sobie zycia bez białej i zielonej herbaty, wcześniej brałam udział w podobnej akcji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo, ale to baaardzo się cieszę! Akcja wspaniała, dużo mnie nauczyła, przede wszystkim nie jestem tak zmęczona :P
    Dziękuję! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam zamiar dalej pić duuużo wody i innych płynów, aby mieć więcej energii i widzieć u siebie te pozytywne efekty jakie zauważyłam podczas akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie zrobilas to podsumowanie :) Ciesze sie, ze Dziewczyny widzialy pozytywne efekty :) No i fajnie, ze wiele z Was zmotywowalo sie do uprawiania sportu- ja jakos nadal nie moge ;) Proba wyludzenia pod kilkoma zgloszeniami to porazka, wspolczuje dodatkowej roboty ;/ Gratuluje Zwyciezczyni :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna tłumaczyła się, że ma wolny komputer i dlatego wysłało "się" kilka zgłoszeń. Niestety, nie wzięła pod uwagę, że Formularze Google zapisują godzinę wypełnienia ankiety. :D Przynajmniej przeprosiła.

      No to Ewuś, spróbuj ruszać się więcej, przyjdzie Ci całe mnóstwo nowej energii :)

      Usuń
  9. Wczoraj miałam tak zabiegany dzień, że wypiłam do popołudnia tylko pół litra wody - efektem było oczywiście ściągnięcie i zaczerwienienie skóry. Dopiłam powoli swoją porcję i wszystko wróciło do normy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak się już skóra "zeschnie", to niestety nie wystarczy kilka godzin, żeby to cofnąć. Ale przez noc już się da :) Za to kiedy boli mnie głowa pierwsze, po co sięgam, to szklanka albo dwie wody :)

      Usuń
    2. Ale powiedz Ci kochana, że dzięki Tobie doszłam do tego, że często właśnie mam bardziej wrażliwą i zaczerwienioną cerę, jak mało piłam. Łatwiej ją było wtedy podrażnić i więcej rzeczy ją alergizowało, teraz mogę używać dużo większej ilości półproduktów i innych cudeniek - właśnie dzięki wodzie :)

      Usuń
    3. Mam to samo, podrażnienia zdarzają mi się rzadziej i są mniej uciążliwe. Skóra też jakby mniej sucha :) A ostatnio moja Mama powiedziała mi, że mam promienną cerę (komplement od Niej to rzadkość) :)

      Usuń
  10. Super, że jest różnica:)
    Ja wodę a raczej ogromne ilości herbaty piję już bardzo, bardzo długo także nawet nie widzę teraz różnicy, bo za dużo czasu minęło:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja sie zbieram i zbieram ale po wodzie jestem bardziej głodna! ;f

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, kiedy robiłam "zrywy" wodowe. Jednak po kilku dniach to wrażenie ustępuje :)

      Usuń
  12. Kurczę, chyba to właśnie ja przegapiłam ankietę :( Nie wiem jak to się stało, chyba musiałam jej po prostu nie zauważyć. Ale wodę i tak piłam! :) Wodę, różne herbatki i z pewnością teraz moja akcja się nie skończy, bo też już przyzwyczaiłam się do większej ilości wypijanych w ciągu dnia płynów i zauważyłam pozytywne aspekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że widzisz różnicę! :) Dziękuję za udział!

      Usuń
  13. Najbardziej lubię pić wodę, nie przepadam za ciepłymi napojami. Kiedyś piłam sporo herbat, teraz prawie w ogóle.
    1,5l dziennie to nadal męczarnia, w ogóle się nie przyzwyczaiłam do takich ilości wody przez ten czas, ale robię co mogę ;)
    Nie rozumiem za to co kieruje ludźmi takimi jak wspomniana na końcu "koleżanka".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...