czwartek, 13 lutego 2014

Nie mamy telewizora.

Dość często z Mężem wypowiadamy to zdanie. Na pytania o chęć zmiany dostawcy telewizji lub wzmianki o serialach, programach o różnych talentach i takich tam. Nasza odpowiedź zazwyczaj budzi konsternację, niedowierzanie, a nawet... współczucie.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem wrogiem telewizji, tak jak nie jestem wrogiem lakierów do paznokci czy modelarstwa. Po prostu te dziedziny mnie nie interesują, ani mnie ziębią, ani grzeją.

W poprzednim mieszkaniu mieliśmy telewizor. Przywieźliśmy go od moich Rodziców – taniej było wykupić internet z kablówką niż bez niej, a u nich stał sobie nieużywany. Okazało się, że tv raczej się kurzył i służył mi jako półka. ;) Kiedy pojawiła się Zo i trochę podrosła, czasami oglądała bajki na programie dla małych dzieci. Przeprowadziliśmy się do mniejszego mieszkania, nasz odbiornik nie był specjalnie wartościowy, więc zostawiliśmy go w poprzednim lokum.

Dlaczego tv nie jest nam potrzebny?

Zajmuje dużo miejsca. Trzeba go gdzieś postawić, podłączyć do prądu i ustawić meble tak, żeby dało się oglądać. Nietęgo dla kogoś, kto przewiózł meble z trzech pokoi na dwa. ;)

Zo ogląda bajki na komputerze. Mam większą kontrolę tego, co znajduje się na jej ekranie, jak długo jest włączone, i chronię ją przed nadmiarem bodźców zawartych w reklamach.

Wiadomości? Opuściłam się i nie jestem już na bieżąco, ale powiem Wam, że kiedy po przestudiowaniu informacji w sieci obejrzałam dwa serwisy informacyjne na popularnych stacjach, byłam w ciężkim szoku. Wszędzie mama Madzi czy inny tabloidowy temat, a brak nawet wzmianki o ważnych wydarzeniach na świecie czy ustawach przegłosowanych przez rząd, ewentualnie wzmianki tak okrojone, że zakrawały na satyrę. Nie mnie oceniać, na ile jest to celowe działanie dezinformacyjne, a na ile odpowiadanie na potrzeby widzów, którzy być może sensację przedkładają nad informację, ale zdecydowanie jest to kolejny minus dla telewizji w moim odczuciu.

Seriale. Oglądam w oryginale, rok lub dwa przed ich premierą w Polsce, w dodatku bez irytującego lektora (i kiepskiego tłumaczenia). Polskich nie znam, kiedy będąc gdzieś z wizytą wypatrzę fragment, hmm... dziwię się ich popularności. Oglądanie przez internet ma też taki plus, że sama wybieram porę, kiedy włączę odtwarzanie i w dowolnym momencie mogę zatrzymać film lub go cofnąć. Tak, wiem, że niektórzy dostawcy telewizji też coś takiego oferują, obiło mi się o uszy. ;)

Hałas. Ryczące reklamy, zawsze o pięćset tonów głośniej niż film. Bardzo głośna ścieżka muzyczna, a wypowiedzi dograne szeptem, tak że jeśli się da, włączam wersję dla niesłyszących. W moim odtwarzaczu mediów była to kwestia przesunięcia kilku suwaków i okazuje się, że można i usłyszeć co ktoś mówi, i nie obudzić dziecka, które wreszcie usnęło za ścianą. 

Szczerze mówiąc, żal mi ludzi, którzy nie potrafią spędzać czasu w ciszy, moim zdaniem świadczy to o jakichś zaburzeniach psychicznych – kiedy organizm domaga się dostarczania zbędnych bodźców przez cały czas.

Czas trwania programu. Z 42-minutowego odcinka stacja tworzy godzinny program, kradnąc 20 minut mojego wolnego czasu. Dziękuję, to nie dla mnie. Mam zbyt mało wolnych chwil, żeby poświęcać je rozważaniom na temat hemoroidów czy czystości mojej muszli klozetowej.

Więzi. To, że bajki nie są włączone całą dobę, sprawia, że muszę poświęcać więcej uwagi mojej córce. Spędzamy więcej czasu na sensownych aktywnościach. Bawimy się w chowanego, rysujemy, opowiadamy sobie historie, budujemy z klocków czy zjadam jej brzuszek. :) Jasne, że czasami mi się nie chce. Ale kiedy Mąż wraca z pracy, opowiadamy sobie, jak minął nam dzień. Rozmawiamy o naszych marzeniach i planach, albo po prostu o głupotach. Ile znacie domów, gdzie pierwszą rzeczą po zdjęciu kurtki i butów jest włączenie telewizora?

A ile znacie domów, gdzie się nie rozmawia? Pamiętam, jak poszłam kiedyś do sąsiadki. Tv był włączony tak głośno, że nie słyszałam, co do mnie mówi. Zresztą po bardzo krótkiej chwili przestała, jej głowa sama odkręciła się w stronę migoczącego ekranu i przysięgam, że przez chwilę miałam wrażenie, że zamierają wszelkie procesy myślowe, twarz wygładza się, a oczy zmieniają w wodniste jajka...

Kiedy jestem u Rodziców, z chęcią oglądam „Top Gear”, „Pogromców mitów” albo „Zaklinacza psów”. Ale nie brakuje mi tej przyjemności na tyle, żeby specjalnie płacić za nią co miesiąc. I kupić tv. 1500 złotych, serio? :)

Stanowczo spędzamy zbyt wiele czasu przed komputerem, to prawda. Niemniej zawsze znajdujemy go jeszcze dla siebie nawzajem, i na zabawy ruchowe z Zo. A komputer przynajmniej nie hałasuje non stop. ;)

Jak to jest u Was, wyobrażacie sobie życie bez telewizji? :)

EDIT:  Znajdą się tutaj jacyś obrońcy/obrończynie telewizji? Miałam nadzieję na bardzo intensywną dyskusję, a przecież post przeczytały mole internetowe, z większą lub mniejszą obojętnością wobec innych mediów. ;)

60 komentarzy:

  1. Idealny moment, żeby to skomentować :D Tv mam na dole, u rodziców. Włączam go tylko wtedy, gdy jem śniadaie albo obiad a akurat nie ma nikogo w domu. I zawsze liczę, że trafię na setną powtórkę 'Rancza', bo z ponad 100 programów to własnie setna powtórka tego serialu mnie nie odrzuca. No i dziś jadłam sama sniadanie i przeglądnęłam sto programów, i kiedy na jednym z nich znalazłam jakiś amerykański serial, który mnie nie odrzuca, to pojawiły się reklamy. Zdążyłam zjeść, wypić kawę, a serial się nie zaczął. Więc wyłączyłam i koniec tv ;)) Zdecydowanie wolę oglądać filmy na laptopie, bez reklam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przepraszam, te urywki "Rancza", które widziałam, ratują nieco moje zdanie o polskich serialach. :) Przytłacza mnie ta ogromna liczba kanałów ze skrajnie małą liczbą programów, na które da się patrzeć ;)

      Usuń
  2. Ja jeszcze nie mam wlasnego domu/mieszkania, ale także nie zamierzam miec w przyszłości TV. Mieszkałam 5 lat w akademiku, teraz pomieszkuje na kolejnych stancjach, gdzie czasami ktoś ma w swoim pokoju telewizor, ale mnie nie jest on do szczęścia w ogóle potrzebny. Raczej nie oglądam seriali (a już szczególnie nie polskich - mam na nie uczulenie), te które jednak mi sie zdarza, np.: Gra o Tron - śledzę w internecie, filmy które lubie o wiele bardziej, także z internetu. Jestem nałogowcem jesli chodzi o czytanie. W przyszłości zamiast końcika z telewizorem zamierzam miec jedna półkę na książki więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz, ja też nie mam. Tzn, mam i stoi jako ozdoba, a ja słucham muzyki z radia i wcale nie tak głośno. Wiadomości słyszę z radia, jak chcę coś obejrzeć to w laptopie i jest ok. Nie płacę za kablówkę tylko za sam internet, byłam zmuszona jak straciłam większą część dochodów przechodząc na rentę. Wolę sobie kupić coś za tą kasę niż płacić za nędzne programy, w których gdzie nie przełączysz to jest to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też mam internet przez kablówkę bez kablówki ;) Też wolę coś sobie kupić. Albo Zosi. Albo Majce :)

      Usuń
  4. High five!

    Podjęliśmy z mężem decyzję, że dzieci wychowamy bez telewizji. Nie chcę telewizora w domu. Media nagle zaczęły mnie irytować, jestem wściekła na TVN24, z serialami mam tak jak Ty... Plus strata czasu. Brakuje mi tylko NGC i Discovery, ale w każdej chwili mogę sobie włączyć w necie. Nawet Discovery, kiedy jest włączone od 16 do 23, to zły pomysł na życie, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z tym współczuciem to prawda. I nikt mi nie współczuje tego, że nie mam telewizora, tylko tego, że jestem na tyle... nie wiem, nienormalna...? że go nie mam. Najwyraźniej to jakiś godny pożałowania stan umysłu jest. Tylko czy przypadkiem takie roztapiające się oczy i życie problemami matki Madzi nie jest gorsze? Serial po serialu, Anna Maria Wesołowska... Kiedy jestem u kogoś i oglądam TV po długiej przerwie, trochę mnie przeraża to, co widzę.

      Usuń
    2. A mnie się zawsze wydaje, że myślą coś w rodzaju "muszą być jeszcze biedniejsi niż wyglądają, że ich nawet na tv nie stać". Albo często po prostu nie wierzą: "na pewno ma, tylko się nie chce przyznać". :D

      Dziecko bez telewizora to bardzo dobry pomysł moim zdaniem. Zwłaszcza, że bez komputera się nie uda, takie czasy. Mnie też trochę przeraża repertuar popularnych stacji,i zgadzam się że nawet te sensowne oglądane godzinami to zło. Z drugiej strony dla kogoś pewnie odwiedzanie codziennie kilkunastu (i więcej) blogów to też symptom choroby. ;)

      Usuń
    3. No jasne. Ja tam na blogowicę pospolitą cierpię :D Przyznaję. Ale łatwiej mi wyłączyć komputer i przerwać czytanie, a w TV samo wszystko leci, jedno za drugim... hop, i jest 23:00.

      Usuń
    4. Dziecko przed telewizorem to koszmar! Zaczyna potem mówić językiem zasłyszanym w tv, sztucznie modulować głos, po co sobie fundować rozwydrzonego bachora, jak można kontrolować w pełni to, co ogląda i puszczać mu bajki na laptopie? Widziałam dwa dowody na to, że dziecko chowane na tv robi się okropne :(

      Usuń
    5. Wychodzę z założenia, że wszystko, co robię dobrze, i tak mi wkrótce zepsuje przedszkole. ;) Sam telewizor o ile oglądany z umiarem i razem z osobą dorosłą, która wyjaśni pewne rzeczy, może tez pomagać dziecku się rozwijać. To dzięki bajkom Zo załapała kolory i kształty. ;)

      Usuń
  5. Ja nie mam telewizora i bardzo się cieszę - kiedy mieszkałam z mamą włączałam telewizor i przez cały dzień oglądałam programy które nic mi nie dawały - w końcu okazywało się, że nie miałam nawet czasu przeczytać książki.
    Seriale oglądam ściągając je przez internet, codziennie wieczorem puszczamy sobie z D. o godzinie o której nam pasuje i nie "smucę sie" że przypadkiem przegapie odcinek :D Za to tak jak i ty spędzam sporo czasu przed internetem, a na codzień słucham radia classic przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio jeśli słucham muzyki, to są to hiciory z lat 70, 80 i 90-tych, bo "Sosia sce tańczyć, Mamusiu!" :)

      Ps. Pamiętam takie czasy, że na MTV i Vivie leciały teledyski! ;)

      Usuń
    2. Ja też! Teraz MTV powinno zmienić nazwę.

      Usuń
  6. Ja mam telewizor ale z powodzeniem może mi go zastąpić komputer:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja co prawda tv w domu mam, ale nie oglądam go :) Co do kwestii, które poruszyłaś- mogłabym powiedzieć, że to moje słowa(oprócz faktu, ż enie mam dziecka, oczywiście ;) Ale w przyszłości nie plnauję również posiadać televizji, większa kontrola nad i dziećmi i swoim własnym czasem. Ponadto seriale naprawdę przychodza do Polski z opóźnieniem!

    A, no może czasem oglądam tv- w święta, jak są skoki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądanie seriali w oryginalnym języku jeszcze bardzo fajnie wzbogaca słownictwo. Seriale oglądam po angielsku z angielskimi napisami, a przynajmniej część bajek z Zo po rosyjsku, którego od matury nie miałam okazji używać.

      Jak mam możliwość to też oglądam, najczęściej właśnie Top Gear. ;)

      Usuń
  8. Ja na stancji też nie mam telewizora. Oglądam okazyjnie jak jestem w domu. I coraz bardziej przeraża mnie to co jest w tv. Te wszystkie ukryte prawdy, dlaczego ja, trudne sprawy i 1000 podobnych programów robią ludziom wodę z mózgu. A są tacy co żyją takimi programami i naprawdę wierzą w ich autentyczność! Często jest tak, że będąc w domu chcę coś obejrzeć do śniadania - przelatuję przez ponad 100 kanałów... i nic! Nie ma nic godnego uwagi. Wszędzie tylko pełno reklam ;/ a seriale też oglądam w internecie :) Oglądam wtedy kiedy chcę, bez reklam i bez lektora którego nie cierpię :) Gdy będę już miała własny dom chyba też obejdę się bez telewizji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tv mnie kusi z jednego tylko powodu" wii :D

      Usuń
    2. Też ostatnio zauważyłam, że wiele osób wierzy, że programy typu "Ukryta prawda" są autentyczne. Nie wiem jak to jest możliwe. Naprawdę.

      Usuń
    3. No jak to Przecież w tytule pisze, że prawda, to prawda, no nie? :D

      Usuń
  9. A ja właśnie w niedzielę dostałam telewizor od rodziców, bo wymieniali na inny. Wcześniej tv mi nie brakowało, więc nadal jakoś nie jestem przekonana do oglądania, ale w tym krótkim czasie zdążyliśmy obejrzeć jeden film i kilka odcinków seriali, które magicznie przez wi-fi powędrowały z komputera na telewizor :) Myślę, że właśnie ta funkcja telewizora będzie przez nas głównie używana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie magiczne funkcje to rozumiem! Też w nieokreślonej bliżej przyszłości rozważaliśmy zakup tv jako wielkiego monitora :) No i bo bez tv nie będzie wii, a bardzo chciałabym mieć wii (lub podobną technologię, pewnie wii będzie antyczne zanim będziemy dysponować funduszami i miejscem).

      Usuń
    2. Hej, no właśnie. Bo rozmawiamy o telewizorach... Ja jestem przeciwniczką telewizji, i bez niej dzieci wychowam, ale tak z technicznego punktu widzenia to telewizor z domu mieć będziemy. Do konsoli :>

      Usuń
  10. A ja mam telewizor, ale używany jest sporadycznie, raczej do oglądania seriali z laptopa, czasem z płyt, na dużym ekranie jednak lepiej się ogląda niż na maleńkim ekranie laptopa. Telewizję jednak, choć też mam, oglądam raczej sporadycznie. A jedyny polski serial jaki oglądam to "Na Wspólnej", bardziej z przyzwyczajenia niż z chęci poznania dalszych losów bohaterów. Poza tym te seriale mają tę zaletę, że jak przez 3 miesiące nie obejrzę odcinka, wystarczy się cofnąć o 10, góra 15 i już jesteśmy w środku akcji :) Ale rozumiem, że ktoś może nie mieć telewizora, bo sama nie uważam go za coś niezbędnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Mama właśnie ogląda seriale, a nawet różne Trudne sprawy i inne takie, ale raczej jako tło dla innych czynności, na przykład lubi jak jej coś gra, kiedy robi na drutach albo rozwiązuje krzyżówkę. Mój Mąż ma dość spory monitor, a jako że jego biurko stoi przy łóżku to właśnie wieczorem oglądamy seriale czy filmy na jego komputerze. Na laptopie faktycznie byłoby dość niewygodnie.

      Usuń
  11. Ja osobiście w domu posiadam, piękny płaski telewizor, który służy mojej mamie jako pajac wygrywający kołysanki na dobranoc. Gdyby nie to że moja mama potrzebuje przy zasypianiu "dźwięków" to spokojnie mogłoby go nie być. Tak naprawdę rolę telewizora zastąpił nam komputer.
    Podpisuje się pod wszystkimi twoimi powodami dlaczego warto nie mieć telewizora, bo to czysta prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pajac" wygrywający kołysanki :D Pięknie to ujęłaś!

      Usuń
  12. Mam TV- uwielbiam discovery, animal planet i inne ciekawe programy z których można się czegoś dowiedzieć. Seriale- rzadko, bywa, że coś mnie zaciekawi np. : "Jess i chłopaki"- obecnie nie mam żadnego. Nie lubię oglądać takich rzeczy na laptopie(chociaż kupiłam sobie dokument o dinozaurach :D ), jest mi niewygodnie. Być może winą był stary laptop od którego się gotowałam(a nie miałam go na kolanach), męczyłam się siedząc na nim dłużej niż to konieczne(blog, poczta itd.). Zresztą nie dało się go przenieść(np. do sypialni)- jak komputer stacjonarny. Oczy mnie bolały, wolę tv.Większość kanałów nie oglądam, nawet nie znam wszystkich :D(ale płacę za droższy pakiet by mieć te kanały, które lubię). Jest wybór, nie musi się oglądać tylko trudnych spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oglądam tvn turbo- lubię te programy w których remontują klasyki(bo sami jeden mamy), opowiadają o nich i naprawiają samochody- wina mojego męża :D.

      Usuń
    2. Właśnie strasznie mnie denerwowało, że musiałabym płacić bardzo dużo, żeby mieć kilka kanałów, które rzeczywiście zdarza mi się oglądać. Wychodziło mi np. 70 złotych za 4 kanały, wolałam te pieniądze wydać inaczej. Kiedy się orientowałam, wszędzie trzeba było kupować drogi pakiet, żeby one były, a czasem drogi pakiet i pakiet tematyczny do tego. Dość często jestem u Rodziców i mogę sobie cośtam pooglądać, to mi wystarczy.

      I też mam laptopa podpiętego na stałe, wyjęłam baterię żeby go nie podłączać i nie rozłączać co chwilę. Na szczęście na komputerze Męża mogę sobie wygodnie obejrzeć co tam chcę - tylko nie ma kiedy ;)

      Też lubię ten program, gdzie remontują klasyki, mam do nich sentyment :)

      Usuń
    3. To ja płacę jedynie 23 zł za tv(52 kanały-oglądam pewnie coś koło 5, były tańsze pakiety ale bez moich programów i jeszcze mąż utargował taką cenę, na dodatek trafiliśmy na promocję). Jednak kiedyś płaciłam 30zł za tv i internet- eh... Teraz za sam internet płacę 36zł. Jak widać wszytko zależy od dostawcy i aktualnych promocji. Te ceny to kolejny plus :D. I najważniejsza to taka, że oczy mnie strasznie bolą od komputera. Przez jakiś czas nie miałam telewizji i żyłam , komputer mam dopiero od 21 roku życia i bez niego też żyłam :D.
      Jeździmy co roku na zlot zabytków :D(2dniowy). Lubię to, chociaż wracam wymęczona i zamykając oczy czuje się jak na karuzeli :D(nasz pojazd to motorek, wiadomo zabytek, niezbyt wygodny).

      Usuń
    4. P.s internet miałam jeszcze trochę później. Najpierw z limitem z potem już bez niego.

      Usuń
    5. I moje dzieciństwo mimo tv(posiadanego w domu) opierało się na zabawie typu zbieranie muszelek, śpiew nad rzeką(jakaś kobieta pracująca w polu nas kiedyś podsłuchała i zaśpiewałyśmy dla niej), pieczenie błotnych ciastek :D. Urządziliśmy sobie z siostrą domek w takim lasku, potem tata nam zbudował lepszy z desek. Ja mam trochę inne stanowisko bo mi np. komputer wydaje się być tą gorszą stroną. Może dlatego, że widzę jak dziecko(już małe, komuna :/) dostaje komputer i gra całymi dniami....(z tym, że to zależy od rodziców) Ja bym chciała, żeby moje dziecko miało wyobraźnie i umiało się pobawić własnoręczną zabawką. Uważam, że wszystko da się pogodzić.

      Usuń
    6. Też miałam późno i własny komputer i internet. A w poprzednim miejscu zamieszkania faktycznie te ceny były straszne, bo praktycznie nie było konkurencji. Teraz płacimy prawie o połowę mniej za 5x szybszy internet, pewnie z telewizją tez byłoby podobnie. Ale nie brakuje mi jej.

      Motorów trochę się boję, ale moje pierwsze auto to był Polonez, a mój przyjaciel miał i bardzo kochał Trabanta i tak jakoś lubię takie staruszki. Mąż za to o samochodach wie mniej niż ja, i nie ma prawa jazdy. Mimo to większość mechaników i innych specjalistów usiłuje rozmawiać z nim zamiast mnie, ignorując fakt, że nic nie wie ;)

      Usuń
    7. Ja mam o tyle wygodnie, że mąż wszystko robi sam. Mieliśmy jaki czas temu audi v8, rzadkie, stare auto i mało kto się chciał podejmować jego naprawy ale sobie z tym radził. Jeszcze chyba nigdy nie byliśmy u mechanika. Ten motorek jest wolny(mamy drugi, nowszy i szybszy ale to nie zabytek, brak mu duszy ;) ). Na zlocie startujemy z motorami a pod koniec jedziemy parę metrów za wszystkimi :D . Na samym końcu jedzie samochód zamykający kolumnę i przez nas ledwo się toczy, no cóż :D. Telepie, wolno jeździ, czasami trzeba się zatrzymać by coś poprawić(i koniecznie mieć zapasową np. świecę, już raz pchaliśmy go kilka km ;) tzn. mąż pchał mnie i jego :D ) ale ma do tego prawo.
      Takie stare auta są wyjątkowe :).

      Usuń
    8. Wiem, o czym piszesz z tą duszą :) A takie zloty muszą być świetne! :)

      Usuń
  13. Czasem oglądam jak jestem w domu, ale rzadko ;-) wolę pooglądać przez internet- co chcę i kiedy chcę. A wiadomości nie oglądam, nie słucham ani nie czytam w internecie- i dobrze mi z tym ;-) wolę nie wiedzieć jak straasznie jest na świecie ;-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Okej, ja się wypowiem dwutorowo ;)
    W październiku wyprowadziłam się od rodziców i mieszkam sama. Od początku kategorycznie odmawiałam telewizora, chociaż mama i tak kazała zamontować chowaną rurę na kable w ścianie "żeby było na przyszłość". Dziadkowie koniecznie chcieli mi kupić TV, ale udało mi się to im wyperswadować.
    Żeby było śmieszniej nie mam też internetu - kiedy chcę coś sprawdzić, przeczytać pocztę, czy tak jak dzisiaj ten post, to muszę iść do domu. Zanim się przeprowadziłam myślałam, że będę musiała się tu ruszać codziennie, ale czasem nie ma mnie nawet cały tydzień. Nie mam też internetu na komórce, żeby była jasność. Ściągam seriale i oglądam je u siebie na mieszkaniu, jeśli mam czas. Nagle okazało się, że mam mnóstwo wolnego i mogę piec, uczyć się, spotykać ze znajomymi osobiście, zamiast konwersować przez internet ;)

    Z drugiej strony są moi dziadkowie - oboje na emeryturze, babcia w wolnych chwilach szydełkuje (czyli prawie cały czas), zerkając jednocześnie na telewizor. Warto jednak zaznaczyć, że oboje nie oglądają żadnych seriali (no, może babcia Modę na Sukces), natomiast zawsze jest włączony kanał sportowy ;) Babcia bez problemu orientuje się we wszystkich rozgrywkach piłkarskich, zna doskonale zasady snookera i ma swojego ulubionego gracza, kiedy tylko może ogląda tenis i żużel. Chodzi mi tylko o to, że to w pewien sposób pozwala im "być na czasie" i daje tematy do dyskusji, więc moim zdaniem w ich wieku to duży pozytyw. Natomiast druga babcia odkąd jestem na studiach medycznych zaczęła oglądać programy o młodych lekarzach, więc też jest zabawnie.

    Podsumowując - doskonale rozumiem Ciebie i Twojego męża i sama mam dokładnie takie same poglądy, ale widzę też drugą stronę medalu, trochę starszego od nas pokolenia ;)
    Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie, męża i Zo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, podziwiam funkcjonowanie bez internetu. Kiedy wprowadziłam sobie obostrzenia i poświęcam blogowi np. tylko godzinkę dziennie, odkryłam, że mam o wiele więcej czasu, i że Zo jakaś szczęśliwsza. Szczególnie, kiedy tak jak wczoraj u nas słoneczko wyszło na dłużej, aż szkoda siedzieć w domu. :) Zdecydowanie ilość czasu spędzanego przed komputerem i moja, i Męża, i Zo, jest zbyt duża, takie przyzwyczajenie pozimowe. Im cieplej, tym tego zmarnowanego czasu będzie mniej! :) Kable sobie mniej, może faktycznie zachce Ci się kiedyś telewizora, przecież to jest dla ludzi. :)

      Rozumiem, że tv trochę więcej znaczy dla starszego pokolenia, które często z inną technologią bywa nieco na bakier. Zarówno moja Mama, jak i Teście są na bieżąco ze sportem. Uważam, że to bardzo dobrze mieć takie okno na świat. Chociaż akurat nasi wszyscy Rodzice całkiem nieźle sobie z internetem radzą. ;)

      Bardziej mnie dobija taki bezustanny, całodniowy jazgot, bez najmniejszej refleksji: Tv włącza się rano i wyłącza dopiero po kilku godzinach wieczornej drzemki w fotelu.

      Był taki odcinek Świnki Peppy, kiedy cała rodzina pojechała na piknik. Tata Świnka zabrał ze sobą telewizor. Mama Świnka zaproponowała, żeby skoro już są na łonie natury, pooglądać przyrodę. Więc Tata Świnka włączył program przyrodniczy, uciszając ćwierkające w pobliżu ptaki, bo nie słyszy tv. Wiem, że to tylko bajka, ale IMO fajnie pokazuje, żeby nie zastępować życia prawdziwego tym na ekranie.

      Również pozdrawiamy (ja i Zo, bo Mąż ciężko pracuje)

      Usuń
  15. ja bym dała radę bez tv,ale mój TŻ by się zapłakał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe :) Mój by się bez komputera zapłakał, nie może zrozumieć, że wyjeżdżam na tydzień i nie biorę laptopa ;)

      Usuń
  16. Ok, to ja będę obrońcom telewizora. Dla chcącego nic trudnego więc jak widać po moich rodzicach mimo telewizora da się go wyłączyć i poświecić odpowiednia ilość czasu dzieciom. Nadal nie ma u nas przewagi telewizora nad spędzaniem czasu razem, rozmowami. Nigdy telewizor nie jest ważniejszy więc można wszystko sobie zorganizować i poukładać. Jak to mówią, wszystko jest dla ludzi więc po prostu trzeba do tego podejść z dystansem i umieć korzystać z głową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że tak, wszystko jest dla ludzi. Nawet telewizja, lakiery do paznokci i modelarstwo. :D

      Usuń
  17. Moi domownicy uwielbiają oglądać TV, a bez seriali dzień jest stracony... ja jednak stronię od telewizora, bo zwyczajnie nie mam na niego czasu. Jak chcę coś pooglądać to robię to na komputerze.
    Nigdzie nie byłam fanem oglądania telewizji I chyba nim nie zostanę całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre programy czy seriale mimo wszystko wyłapałam w telewizji i potem całość oglądałam na komputerze. :)

      Usuń
  18. Kochana Dorotko, jak ja Cię rozumiem! W moim domu są dwa telewizory, których obecnością i ryczeniem jestem ogromnie przytłoczona. Korzystam z nich, żeby nie było, jedynie podczas jedzenia obiadu, jakieś "Dlaczego ja?" obejrzę, bo potrzebuję po zajęciach umysłowego zeszmacenia. Można to robić za pomocą internetu i dlatego w moim domu nie będzie tv. Jak tylko będę miała własny dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, w internecie można się wspaniale odmóżdżyć. Zo ostatnio uwielbia filmy o otwieraniu jajek z niespodzianką na YT. Tak, są takie. Nie wyobrażasz sobie ile ;)

      Usuń
  19. Nie mam TV od ponad sześciu lat. Telewizor widuję sporadycznie u rodziców, jest mi w tej chwili totalnie obojętny. Nie czuję najmniejszej chęci posiadania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam tutaj pewną ogólną tendencję ;)

      Usuń
  20. Myśmy przez 2 lata nie mieli TV w domu. I jakoś nam to nie przeszkadzało. Czasem oglądam coś w telewizji, ale przede wszystkim informacje czy rozrywkę czerpię z Internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zamierzchłych licealnych czasach - przed posiadaniem komputera - oglądałam sobie nawet Klan. ;) Zachwycałam się wtedy rudymi loczkami Paschalskiej ;)

      Usuń
  21. Ja co prawda telewizor mam, ale z ręką na sercu, oglądam go tylko rano szykując się do pracy - TVN24. Ewentualnie jakiś program informacyjny wieczorem, ale to tez rzadko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jak miałam TV w sypialni (kilka lat temu, wprowadziliśmy się i był) ubierałam się do wiadomości.

      Usuń
  22. Chciałabym tak po prostu z dobroci serca być obrońcą tv, ale nie potrafię. Jak przyjeżdżam do rodziców, to czasem coś obejrzę, jednak raczej tak od niechcenia. Spędziłam kiedyś cały dzień przed tym pudłem i byłam okropnie znudzona. Ramówki telewizyjne naprawdę nadają się tylko do tego, żeby je o kant odwłoku potłuc. Nie oferują widzom nic ciekawego, stacje produkują całą masę takich samych śmieciowych seriali, które nie są ciekawe. Jak już coś kopiują z juesej, to robią to wyjątkowo nieudolnie. Mało tego, nie kwapią się do tego, żeby w miarę szybko sprowadzać fajne seriale zagraniczne, niech już nawet będzie najświeższy przykład, tvp zapowiedziała, że w marcu wyemituje nieszczęsnego 'Sherlocka'. Och, po ilu latach od premiery pierwszego odcinka wpadli na ten pomysł? Po czterech? Gratulacje. Ponadto, jak już coś łaskawie wprowadzą do ramówki, to o naprawdę kiepskiej porze, bo pierwszeństwo musi mieć przecież "Na wspólnej" i "Barwy szczęścia". I do tego wszystkiego wisienka na torcie - lektor, bo rzadko kiedy ktoś wpada na pomysł, by umożliwić wybranie napisów. O ilości i częstotliwości reklam nie będę nawet wspominać, jako że to po prostu jest żenujące ;).
    Najbardziej jednak w tym wszystkim bawi mnie to, że jak zjawiam się u rodziców po miesiącu, to odkrywam, że nic się nie zmieniło. Nawet filmy w kółko te same ;). I z dziką radością polski widz może sobie po raz enty obejrzeć 'Sezon na misia' i 'Zabójczą broń'...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno dlatego, że nie płacę abonamentu :D

      Usuń
  23. Mój małżonek nie może bez TV żyć, na okrągło jest włączony kiedy on jest w domu (wyłączam wtedy, kiedy idzie wieczorem do sypialni). Nauczyłam się żyć z brzęczeniem w tle, dobrze, że do sypialni TV nie wpuściłam - już kiedyś byłam w takiej sytuacji, że budził i usypiał mnie jego dzwięk.

    OdpowiedzUsuń
  24. My też nie mamy telewizora. To co chcemy obejrzeć, to możemy znaleźć w sieci i obejrzeć w ten sposób. Poza tym na razie nie mamy dzieci, ale wiem, że jak będziemy mieli to będę wolała mieć pod kontrolą jegoo oglądanie bajek itp, a na laptopie nie będzie mógł tego ciągle robić.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...