piątek, 7 lutego 2014

Dlaczego moje dziecko płacze?

Zaglądają tutaj czasem sfrustrowane Mamy sfrustrowanych Dwulatków? Dzisiaj taki post z przymrużeniem oka. :)

Moje dziecko jest kochane i wspaniałe, i poza skokami rozwojowymi właściwie nie płacze. :) Oczywiście nie biorę pod uwagę sytuacji oczywistych: kiedy czegoś się przestraszy, kiedy jest przemęczone, głodne, albo coś je boli.

Jednak mimo ogromnego wysiłku włożonego w empatię nie pozostaje mi czasem nic innego jak trochę się uśmiechnąć. :D Moja córa jest w wieku, kiedy obie uczymy się jej samodzielności. Zosia próbuje wszystko i wszędzie robić ze mną, na zmianę z wykrzywikaniem „Sosia siama!”, i jest to dobre, i każda rzecz, którą chce zrobić beze mnie raduje moje serce. Coraz więcej jej się udaje.

Uczy się też narracji. :) Brzmi pięknie, prawda? Znaczy to tyle, że czasami po prostu... kłamie. Opowiada wymyśloną przez siebie historię. Również mnie to cieszy. Niech gada jak najwięcej, jeszcze pół roku temu nie mówiła prawie nic.

Ale bywa nieprzewidywalna. Oto kilka powodów (nie widziałam innych), które sprawiły, że wrzask był nieludzki, a łzy obfite i rzęsiste; w ciągu ostatnich tygodni:

  • Nie pozwoliłam jej zjeść kostki surowych drożdży.
  • Sama poczęstowała się kostką surowych drożdży. Okazało się, że smakują drożdżami.
  • Ta sama sytuacja, tylko drożdże już zabite wrzątkiem.
  • Jechałyśmy odwiedzić Babcię.
  • Wracałyśmy do domu od Babci.
  • Pora na kąpiel.
  • Trzeba wyjść z wanny.
  • Ugotowałam jajka na śniadanie. Nie były zrobione z czekolady.
  • Włączyłam bajkę na komputerze Męża. Miała być włączona na moim komputerze.
  • Wyjęłam z szafy spodnie w kwiatki.

To moje wymienianie jest wstępem do tego, co chciałam Wam dzisiaj pokazać. Być może nie znacie tej strony, a uważam że jest kapitalna. Zapraszam Was na www.reasonsmysoniscrying.com, gdzie znajdziecie mnóstwo zdjęć dzieciaków zanoszących się płaczem z wyjaśnieniem tego płaczu przyczyny. Brzmi może niezbyt sympatycznie, ale dowiadujemy się z tej strony dwóch rzeczy: że nie jesteśmy sami w takiej sytuacji. I że warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na sytuację z żartobliwym dystansem, zrobić sobie przerwę, odetchnąć głęboko, nawet zrobić zdjęcie, zamiast od razu rzucać się w wir rozpaczy i nerwów. Rodzice też ludzie! :)

Ps. Wczoraj miałam imieniny, więc Mąż z pracy wrócił z różą. Stanął w progu, uśmiechnął się ślicznie i mówi: "To dla Ciebie, Kochanie!". Zo wybiega z pokoju i aż promienieje szczęściem: "Dziękuję, Tatusiu!". Dzisiaj od rana chodzi i pokazuje: "Tatuś kwiatek kupił dla Zosi w sklepie!". Nie mamy serca wyprowadzać jej z błędu. A od następnego razu kwiatki będą dwa.

20 komentarzy:

  1. He he he, aż się uśmiechnęłam, czytając ten post :)
    Synek od jakiegoś pół roku przechodzi etap: sam Kubuś ;) Gada jak najęty, wszystkiego próbuję, a płacze i złości są o najróżniejsze rzeczy, jak u Was ;) Prosi o jajecznice na śniadanie, jak zrobię, płacze że jej nie chce. Albo z tą bajką hehe, że na komputerze włączyłam, a chciał na telewizorze ;) Kiedyś bardzo się tym przejmowałam, teraz jak wiem, że nic mu nie dolega, a po prostu pokazuje te swoje dzikie zachowania, spokojnie mu tłumaczę i zajmuję się czymś innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas często jest jeszcze etap przeczekiwania ataku Zosiowej wściekłości zanim będzie można tłumaczyć ;)

      Usuń
  2. Hahahahahaha, spodnie w kwiatki mnie rozwaliły :D Uwielbiam dzieciaczki, są takie szczere i mają takie fajne poglądy na świat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzało się, że Zo zaczynała lubić buty czy ubrania, za którymi wcześniej nie przepadała, ale te spodnie w kwiatki budzą w niej niezmienną, czarną nienawiść. :) Przy czym ma jeszcze kilka par tych samych spodni w innych kolorach i bardzo je lubi.

      Usuń
  3. Hahhah dzieci są genialne :-D dziękuję za tą stronę, a miałam się uczyć ;-D
    apropo narracji, to właśnie niedawno wkuwałam teorię z tego -przedmiot 'rozwój mowy dziecka' ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Może zrozumiałabyś więcej jej opowieści niż nam to się udaje ;)

      Strona wymiata, co kilka tygodni spędzam na niej kilka godzin :)

      Usuń
  4. Spóźnione wszystkiego dobrego z okazji imienin:)
    Dzieci są słodkie i takie prawdziwe w swoim zachowaniu:) A wspomnienia pozostaną na lata:)

    OdpowiedzUsuń
  5. PS. Było najlepsze :D
    Nie ma po co wyprowadzać Zo z błędu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśmiało spróbowałam najpierw, ale skończyło się właśnie płaczem. Straszliwym. ;)

      Usuń
  6. Ja swoich dzieci nie mam - swoich w sensie rodzonych, bo inne już dawno adoptowało moje serce. Jestem nianią trojaczków a wcześniej odchowałam dzieci mojego brata. Powody do płaczu potrafią być tak absurdalne jak i podwody do radości. Dzieci to geniusze tekstów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi tekstami to jeszcze wszystko przed nami :)

      Usuń
  7. Widzę, że babcia to u Was bardzo ambiwalentna kwestia :D lubię Twoje posty o Zo, samo życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zo ostatnio ma focha na Dziadków, nie wiadomo dlaczego. Ale nie ma za to focha na telewizor z bajkami, który u nich stoi, ani na ciocię Anię, która z nią szaleje, dlatego nie chce wracać. A bo tak czytałam dzisiaj, że na blogach jest bardzo dzieckowo-cukierkowo, więc tak mniej cukierkowo postanowiłam napisać.

      Usuń
  8. ale z tymi dzieciakami wesolo w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pracuję z dziećmi od ładnych paru lat, ale to co się w dziecięcej główce potrafi urodzić zaskakuje mnie wciąż tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie. :) Mnie jedno zwala z nóg, a co dopiero gdybym pracowała z wieloma ;)

      Mąż na zagranicznej stronie przeczytał jakiś czas temu taką historię:

      Jestem przedszkolanką. Ostatnio podszedł do mnie trzyletni chłopiec. Płakał tak strasznie, że nie można go było zrozumieć. Po wielu staraniach wyłowiłam spomiędzy chlipania słowa "owsianka w kieszeni". Zaglądam, młody rzeczywiście w obu kieszeniach ma mnóstwo owsianki. Wyjmuję ją, czyszczę spodnie jak umiem, wycieram do sucha. Chłopiec płacze jeszcze głośniej: "Ale ja chciałem mieć owsiankę w kieszeniach!"

      Usuń
    2. Heheh, przerobiłam kilka podobnych historii :)

      Usuń
  10. Ciekawe powody na płacz, chyba muszę podpytać rodziców z jakiego powodu ja płakałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Paradoks kąpieli - miałam to samo gdy byłam dzieckiem :D Najpierw wrzask, że nie chcę do wanny, a później, że trzeba niej wyjść :D
    Tę stronę już kiedyś widziałam, jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...