sobota, 4 stycznia 2014

Żeby strzyżenie nie było straszne: jak porozumieć się z fryzjerką? Jak oswoić klientkę?

Pytanie „jakie pytania zadawać klientce aby uzyskać odpowiedzi o strzyżeniu” zaprowadziło na mojego bloga jakąś duszyczkę, i jednocześnie dało mi do myślenia. Znalazłam kilka porad o tym, jak rozmawiać z fryzjerem i nie do końca uświadamiałam sobie, że druga strona też może mieć problem.

Wiele informacji na ten temat zdobyłam podczas szkolenia, jeszcze więcej obserwując koleżanki z pracy i podczas rozmów z klientami.

Poniższe wytyczne są oczywiście jedynie wytycznymi i nie sprawdzą się w każdym wypadku. Niektórzy klienci, ale i klientki również są odporne na dialog i jedyna informacja jaką uzyskamy to to że ma być jak było (nawet jeśli jest to pan, który nie obcinał swoich włosów przez pół roku i odgadnięcie poprzedniego kształtu fryzury to nie lada wyczyn).


Na szczęście na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, z którymi nie udało mi się porozumieć. :) Dlatego postanowiłam zapisać kilka rad dla osoby z nożyczkami czy maszynką, a i potencjalni „ostrzyżenci” zapewne skorzystają.

Przedstawmy się. Klient będzie wiedział z kim ma do czynienia i do kogo wrócić, jeśli będzie zadowolony z wizyty. Uśmiech i podanie choćby tylko imienia natychmiast zwiększa zaufanie klienta.

W wielu salonach usługę rozpoczyna się od mycia włosów. Klient z poczekalni, kanapy czy krzesełka wędruje prosto na myjkę, bez uprzedniej konsultacji. Na taką obsługę możemy sobie pozwolić jedynie wtedy, gdy doskonale znamy włosy klienta lub klientki, bo przychodzi do nas któryś raz i bo zależy mu/jej na czasie. W każdym innym wypadku najpierw dokonujemy oceny stanu włosów, obserwujemy jak się zachowują, jaką mają strukturę, jednocześnie dopasowując fryzurę do kształtu twarzy, a nawet koloru włosów. Inaczej bardzo łatwo popełnić błąd – obciąć włosy za krótko, nierówno (bo na przykład jedna strona faluje o wiele mocniej od drugiej lub w nieoczekiwanym miejscu tworzy się wicherek) lub po prostu inaczej, niż wyobraża sobie klient.

Nie popieram też strzyżenia bez mycia. Rozumiem, jeśli przychodzi klientka z czystymi, bardzo długimi i prostymi włosami i chce skrócić końcówki o centymetr – po co męczyć ją myciem i stylizacją? Jednak jeśli jest to średnio świeży pan lub dziecko z włosami posklejanymi lizakiem czy inną czekoladą, opryskanie ich jedynie wodą na pewno w dobrym strzyżeniu nie pomoże. Klienci zazwyczaj rozumieją, jeśli mówię, że przy strzyżeniu nieświeżych włosów może okazać się po myciu, że powstały schody albo dziury w linii fryzury. Oczywiście napomknięcie o konieczności mycia wymaga taktu – chcemy daną osobę wyedukować, a nie obrazić na śmierć.

Zdjęcie! Zachęcam zarówno stylistów, jak i klientów do pokazania na obrazku fryzury, o której mówi. Niektóre salony posiadają profesjonalne katalogi mające ułatwić taki dialog, inne co najmniej mają plakaty i czasopisma branżowe. Często okazuje się, że włosy do ramion według klientki sięgają połowy łopatek. ;) Gdyby obciąć je do linii ramion, czułaby się bardzo pokrzywdzona i na pewno opowiedziałaby wszystkim znajomym, w którym salonie pracują takie niekompetentne osoby. Do moich ulubionych klientów należeli Ci, którzy przychodzili właśnie ze zdjęciem fryzury, jaką chcieliby nosić. Nawet jeśli efekt był niemożliwy do uzyskania na ich włosach, łatwo mogłam określić, w jakim kierunku podążać i co proponować.

Jeżeli klientka ma długie włosy i mówi, że chce obciąć je o 5 cm, proszę ją jeszcze żeby pokazała mi na palcach lub na włosach ile przez to rozumie. Takie pytanie na pewno nie wzbudzi obaw o Waszą kompetencję, wręcz przeciwnie, klientka poczuje się ważna i wysłuchana. W przypadku długowłosych klientek lub klientów zwykle dotykałam też grzebieniem miejsca na plecach, gdzie będzie kończyć się fryzura po skróceniu o pokazaną długość. Dość często prowadziło to do dalszej weryfikacji fryzury.

Jeśli wiemy już, co klient chce uzyskać, a jeszcze przed przystąpieniem do mycia lub mieszania farby, podajmy cenę usługi. Nie każdy ma nieograniczone fundusze i na pewno się nie zrelaksuje na fotelu, jeśli będzie wciąż w myślach przeliczać zawartość portfela czy stan konta.

Dobierajmy fryzurę do typu włosa. Nie skazujmy klientki na fryzurę, którą codziennie będzie musiała katować prostownicą – chyba że na jej wyraźną prośbę. Dobrze jest też pomóc klientowi dobrać odpowiedni produkt do stylizacji, czy pielęgnacji. Nie proponujemy mu od razu całego asortymentu, chyba że sam zapyta. Wybieramy na początek jeden czy dwa produkty, po których zauważy największą różnicę. Dobrze dobrany kosmetyk sprawi, że klient będzie jeszcze bardziej zadowolony (a i nasz utarg zwiększy się bez zbytniego nakładu pracy).

Jeżeli cokolwiek odnośnie strzyżenia czy uczesania będzie jeszcze niejasne, dopytajmy. Lepiej zapytać dwa razy o to samo niż wcale i zniechęcić klienta. W końcu każdy jeden klient, choćby i nieprzyjemny czy trudny, to skarb, a dobra reklama pocztą pantoflową warta jest o wiele więcej niż ta w mediach. :)

Mam nadzieję, że moje rady Wam się przydadzą. :) Myślę że również i Wam jako klientkom pomogą trochę zrozumieć swoich fryzjerów, którzy mogą być wspaniali, ale też są tylko ludźmi.

A może dodałybyście coś do mojej listy? :)

41 komentarzy:

  1. Za każdym razem jak idę do fryzjera zastanawiam się, jak przygotować włosy o cięcia. oczyścić dobrze? nakładać maskę i serum na końcówki, żeby wyglądały lepiej? nigdy nie wiem, czy lepiej mieć włosy saute, czy maksymalnie odżywione i nasilikonowane. I zraża mnie zawsze to, co mówisz. Gdy fryzjer zaraz zaprasza do mycia... szczególnie, gdy jestem pierwszy raz i kompletnie nie wie, czego chce. Naprawdę nie jest dobre dla włosów cięcie ich, gdy są suche i świeżo umyte wcześniej w domu? Nie rozumiem tego kąpania na siłę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz powiedzieć mi, dlaczego nie lubisz myć włosów w salonie? :) Będzie mi łatwiej odpowiedzieć na Twoje pytanie.

      Usuń
    2. parę lat temu, gdy chciałam ściąć z długich na krótkie pani fryzjerka stwierdziła, że za dużo zachodu będzie ze zmoczeniem "psikaczem" i lepiej będzie je umyć. włosy były szarpane, fryzjerka użyła zdecydowanie za dużo kosmetyków (totalnie nie wiem jakich) i moje cienkie włosy były bardzo obciążone. Poza tym później skóra głowy była bardzo podrażniona i nigdy tak nie swędziała. Zraziłam się...

      Usuń
    3. Ja też nie lubię kiedy fryzjer myje mi włosy. Po pierwsze dlatego że nie wiem co mi tam nakłada, a chciałabym wiedzieć i poznać skład. Po drugie czuję się bardzo niekomfortowo siedząc z ręcznikiem (często za małym) gdzie muszę go sama trzymać żeby się nie rozpadł, wiem że wyglądam wtedy brzydko, i męczy mnie to. Po trzecie skoro są umyte to trzeba je wysuszyć, wtedy włącza mi się włosomaniactwo i w głowie krzyczę na fryzjerkę "Weź to ode mnie! Suszarka to zło!" :D

      Usuń
    4. Dziękuję za Wasze opinie.

      Oczywiście nie ma obowiązku mycia włosów u fryzjera, jeśli czujecie się o wiele lepiąc myjąc je same, to tak róbcie. Jak napisałam na początku posta, to są tylko wskazówki i nie sprawdzą się u każdego. Sama do fryzjera chodzę w "brudnych" włosach, niech ten raz na kilka miesięcy ktoś mi umyje głowę, a ja sobie odpłynę podczas masażu.
      Współczuję Wam też złych doświadczeń, sama takich nie miałam.

      Włosy najczęściej strzygę najpierw na mokro (nadanie linii, główne cięcie) i następnie po wysuszeniu (któremu towarzyszą rady dotyczące samodzielnego układania fryzury w domu, jeśli jest diametralnie inna od poprzedniej) dopracowuję fryzurę, po to aby była lekka i maksymalnie korzystna. To znacznie ułatwia później klientce pracę z jej kształtem w domu, a mi pozwala strzyc dokładnie i zgodnie z preferencjami włosa.

      Podstawowy szampon nakładany na włosy zawiera SLS, jest mocno oczyszczający, raczej bez silikonów i nadmiaru ekstraktów, chociaż zdarzają się w nim brzydkie konserwanty. Jeżeli podczas mycia wykonuję jakąś kurację, używam szamponu do niej przeznaczonego (wtedy małą butelkę szamponu klientka dostaje do ręki i może przeczytać skład).
      Jeżeli chcesz znać skład szamponu, czy odżywki używanej przez fryzjera, zapytaj. Profesjonalista powinien Ci go udostępnić i wyjaśnić. Możesz też wziąć na wizytę swój szampon, do którego masz zaufanie i zażyczyć sobie mycia właśnie nim. Również nie jest to żaden problem dla stylisty. To Ty jesteś jego klientką, nie on Twoim władcą :)
      Nigdy też nie szarpałam włosów. Nie wiem czemu miałoby to służyć. Włosy rozczesuję przed myciem i myję je delikatnie, więc nie są strasznie splątane, a w przypadku kołtunów rozczesuję je na myjce z odżywką na włosach.
      Nie zauważyłam też, żeby jakaś moja klientka musiała trzymać ręcznik (jednorazowe bardzo łatwo założyć tak, aby trzymały się mocno, do tego są lekkie, a turban z nich wykonany wygląda w moim odczuciu całkiem estetycznie).
      Co do suszarki, sama chodzę do fryzjera dwa razy do roku, i mało kto robi to częściej niż co 3-4 tygodnie. Naprawdę raz na miesiąc zadbanym włosom suszarka krzywdy nie zrobi. Wszystko jest dla ludzi, suszarka też, zwłaszcza poprzedzona kosmetykiem ochronnym.

      Ale, to Wy macie się czuć podczas wizyty komfortowo, i jeśli myśl o myciu napawa Was przerażeniem, to oczywiście lepiej jest je ominąć i zamiast tego przyjść z czystymi włosami do fryzjera.

      Usuń
    5. Ja uwielbiam chodzić do fryzjera, zwłaszcza, że od kilku lat mam swojego ulubionego i za nic go nie zmienię :) Znamy się już na tyle, że dokładnie wie jak lubię być obcięta, a jeśli ewentualnie planuję jakąś zmianę to bezbłędnie czyta w moich myślach :) Czasem zdarzyło mi się przyniesć zdjęcie fryzury, jeśli bałam się że nie będę potrafiła dokładnie wytłumaczyć jak chcę być obcięta. Zawsze chodzę do fryzjera z "brudnymi" włosami i uwielbiam je myć w salonie - w sumie, to chyba sobie nie wyobrażam aby nie umyto mi włosów podczas takiej wizyty przed dalszymi czynnościami.
      Dla mnie to sama przyjemność - zwłaszcza masaż skóry głowy ;) Nad składami kosmetyków się nie zastanawiam, od lat uwielbiam fryzjerskie kosmetyki. Często korzystam też z dodatkowych zabiegów nawilżających czy odżywczych. Ja zatem mam same pozytywne wrażenia z wizyty w salonie fryzjerskim :D

      Usuń
    6. Miło mi to czytać. Wiara w sens zawodu odzyskana :D

      Usuń
  2. O tak, zdjęcie to genialny pomysł. Przedstawiałam swojej fryzjerce moje pomysły i po zobaczeniu zdjęcia powiedziała, że myślała o czymś innym i się wyjaśniło. Ostatnio byłam tam z koleżanką i obcinała nas nowa pracownica, ale od razu wzbudziła nasze zaufanie, bo pytała dokładnie, ile obciąć, na koniec pokazała długość, jaką zetnie.

    Fajnie by było częściej czytać takie fryzjerskie posty, bardzo pomagają i pokazują od drugiej strony, jak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że taki post przyda się też (zwłaszcza?) niefryzjerom. :)
      Czy masz jakieś konkretne propozycje tego, co chciałabyś wiedzieć "z drugiej strony"? Od ponad 3 lat nie pracuję już w salonie, więc nie jestem na bieżąco ;)

      Usuń
    2. Mi zdjęcie nie zawsze pomagało :(. Jeszcze nigdy nie miałam mytych włosów w salonie. Pytano mnie czy są świeże(myłam je sama tego samego dnia) i na tym się kończyło. Jednak jeśli chodzi o długość to nie mam zastrzeżeń. Zawsze fryzjerki dokładnie dopytywały się o to ile mogą podciąć :D.

      Usuń
    3. Jeżeli włosy są proste, widać że świeże i nie zapowiada się ogromna zmiana fryzury, rzeczywiście nie ma potrzeby ich mycia. :) Pamiętam, jak czytałam o strachu fryzjerek przed Tobą ;)

      Usuń
  3. Popieram każdy z tych punktów!
    Ja sama fryzjerką nie jestem, ale bardzo lubię kiedy wchodząc do salonu fryzjerka się mną profesjonalnie zajmuje. Teraz co prawda mam już swój sprawdzony salon i chodzę tylko tam na obcinanie końcówek (mam proste włosy, zwykle przed fryzjerem sama je myję w domu) i fryzjerka robi mi to mocząc tylko włosy spryskiwaczem. Jestem bardzo zadowolona z usług, bo robi to bardzo dokładnie, czasem się zdarza, że siedzę na fotelu nawet pół godziny...ale mam pewność, że każda końcówka zostanie dokładnie obcięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ważne jest dokładne wyczesanie włosów :) Jeśli podcinam końcówki samo strzyżenie trwa parę sekund, ale bardzo dokładnie czeszę i prostuję (grzebieniem) włosy, co potrafi trwać i kwadrans ;)

      Usuń
  4. Przydatne rady i przyznam, ze rzeczywiscie duza role odgrywa- przynajmniej dla mnie, przywitanie sie z fryzjerem. Poza tym, dodalabym jeszcze do listy pokazanie palety kolorystycznej w przypadku koloryzacji. Kiedys trafialam na fryzjerki, ktore niestety nie pokazywaly mi, jakie ewentualnie odcienie moga wyjsc po uzyciu danego rozjasniacza, czy farby, co czesto konczylo sie niespodziankami- moze celowo tego nie robily ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O koloryzacji w ogóle nic nie pisałam, bo to głębszy temat, dziś tylko o strzyżeniu :) Myślę, że nie robiły tego celowo; może raczej nie pomyślały, że powinny tak robić ;)

      Usuń
    2. Ok., dzieki za wyjasnienie, trzymam sie takiego zalozenia, zeby nie palac niechecia do fryzjerek ;)

      Usuń
  5. Na szczęście znalazłam już taką fryzjerkę, która mnie nigdy nie okaleczyła (jak poprzednie) i jeśli ona któregoś dnia zwolni się z pracy to chyba już nigdy nie pójdę do żadnego salonu :D to pierwsza fryzjerka, która po prostu potrafi strzyc. Wiadomo - czasem można nie dogadać się z klientem, inaczej wyobrażać sobie fryzurę itp, ale nie raz zdarzało mi się, że włosy były obcinane po prostu krzywo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, sama poznałam kilka takich "fryzjerek". Najlepsza była taka, która obcinając włosy patrzyła w ogóle w inną stronę...

      Usuń
  6. Wychodzę z założenia, że podstawą jest komunikacja. Dobra komunikacja, czyli słuchamy ze zrozumieniem i prowadzimy dialog, w każdej dziedzinie :)
    Przez długi czas korzystałam z usług mojej kuzynki, która jest fryzjerką i zna moje włosy od dziecka :) Jednak jakiś czas temu zapragnęłam zmiany i... to była świetna decyzja. Trafiłam w nowe ręce i Pani Dorota odmieniła i odświeżyła moje cięcie do tego stopnia, że włosy nabrały zupełnie innego wymiaru. Jestem teraz po drugim cięciu i choć krzywiłam się na cieniowanie, to teraz widzę jaki przynosi efekt. Poza tym cieniowanie, a cieniowanie to też różnica. Dodatkowy plus za cięcie na wyprostowanych włosach, nie mokrych, nie wilgotnych, ale po prostownicy. To zwróciło moją uwagę od samego początku, bo miałam okazję być w kilku salonach z wyższej półki i nigdy takiego zabiegu nie zastosowano a potem było zdziwienie, że nie do końca włosy układają się tak jak powinny :P

    Przygotowałaś fajny post i wiele osób powinno wziąć sobie uwagi do serca :) bez względu na pozycję fotela :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zmiana czasami nam służy. :) Co do strzyżenia po prostownicy, sama raczej rzadko to robię (ale również dopracowuję cięcie na sucho, po ułożeniu). Domyślam się, że większe wrażenie zrobiło na Tobie przemyślenie tego, jak fryzura się będzie zachowywać na co dzień i staranność w jej wykonaniu. :) Tak niestety powinno być zawsze, a nie tylko czasami, jak się uda trafić na kogoś dobrego.
      Zgadzam się, że jest cieniowanie i "cieniowanie" :)

      Usuń
    2. Sęk w tym, że ta osoba widziała mnie po raz pierwszy i nic nie wiedziała o moich włosach. Przejechała rękoma po nich i od razu wiedziała co i jak :D Co więcej TO cięcie zachowywało swoją linię przez 4 miesiące, potem już włosy bardzo urosły i nie było już tak kolorowo ;))) Jednak nie chciałam ruszać tego u kogoś innego i wolałam się przemęczyć, by spotkać się ponownie z Panią Dorotą. Obawiam się, że teraz w ogóle nie będę szukać fryzjera w UK bo nie chcę zniweczyć efekt, który został uzyskany. Samo to, że włosy po wysuszeniu suszarką układają się po linii cięcia jest dla mnie ważne. I pomimo tego, że bez ułożenia żyją własnym życiem fryzura ma kształt :)

      Do cieniowania zraziłam się po wizycie u bardzo chwalonego i topowego fryzjera.... wyglądałam jak oskubany kurczak. Nigdy więcej.

      Usuń
    3. Topowi Ą Ę fryzjerzy to temat na osobną historię... :D Czasami ich wizje artystyczne naprawdę krzywdziły.

      Usuń
  7. Ja bym jeszcze dodała taką radę żeby trzymać się jednego fryzjera, bo on już wie jak się zachowują nasze włosy, co lubią, czego nie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze napisane:) Ja nie chodzę do fryzjera, bo nie zmieniam fryzury, a końcówki podcinam sama i pomaga mi mama:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Kiedy moja Mama była młodsza, też najczęściej ona obcinała mi włosy. Często robię to sama, ale tak co 3 cięcia wybieram się do fryzjerki, żeby poprawić kształt. Pewnie mogłabym i częściej, ale to wymaga więcej zachodu niż sięgnięcie po nożyczki które i tak mam w domu. :)

      Usuń
  9. Świetne porady i to do tego prosto napisane :)
    Ja teraz zdaję się na łaskę mamy podczas podcinania końcówek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje kręcone włosy muszą być umyte przed cięciem, choć jedna pani chciała je na sucho rozczesać i wtedy podciąć, ale w trakcie rozczesywania stwierdziła, że to jednak nie jest dobry pomysł.
    Pamiętam jak raz poszłam do fryzjera aby skrócić max 5cm, a wróciłam naprawdę o dobre 25 skrócona, to wtedy byłam załamana, w ostatecznym rozrachunku wyszło to moim włosom na dobre, ale jednak wolałabym, aby odbyło się to na zasadzie rzeczowych argumentów, dialogu, a nie nie samowoli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku kręconych włosów to już w ogóle jest trudno zaleźć dobrego fryzjera. Po swoim kursie nie miałam pojęcia, że wymagają innego traktowania niż włosy proste. Dopiero w pracy, obserwując koleżanki dowiedziałam się co i jak. Niestety nie każdy fryzjer ma możliwość pracowania z naprawdę doświadczonymi osobami, które chętnie dzielą się swoją wiedzą.
      Nie wyobrażam sobie jak bardzo byłabym zła, gdyby ktoś samowolnie pozbawił mnie większości włosów...

      Usuń
  11. Niestety nie spotkałam fryzjerki która stosowała się do wymienionych przez cievue pubktow.. dlatego strzyze mnie mama w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy w domu często strzygą najlepiej :D

      Usuń
  12. Ja nie chodzę do fryzjera, ponieważ się kiedyś zraziłam przy ścinaniu włosów. Powiedziałam jaki efektbym chciała, mówiłam o tym jak ciężko się układają moje włosy i jak bardzo puszą.. No i prosiłam o max cm. Fryzjerka pokazała grzebieniem dokąd będą włosy, była bardzo miła.. ale jakby mnie nie słuchała. Wycieniowała mi strasznie włosy przy twarzy. Obcięła więcej niż 15 cm. Jak wysuszyła włosy miałam ochotę się rozpłakać.:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, brzmi naprawdę okropnie. Cieszę się, że nic takiego mnie nie spotkało.

      Usuń
  13. Bardzo przydatny post! Ja do fryzjera często nie chodzę, ale gdy już do niego się wybieram, to zawsze przed wizytą omawiam sobie w głowie co chce przekazać fryzjerce i o jakie cięcie mi chodzi. Zdarzało mi się też parę razy przynieść do salonu zdjęcie fryzury, która chciałabym aby wyczarowano. Takie wcześniejsze przygotowanie się zmniejsza ew pomyłki ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny post, pisany z innej perspektywy - super! Na szczęście moja ciocia jest fryzjerką, więc nie mam problemu z jakimś skrępowaniem na linii "klient - usługodawca":)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze mam z tym problem, nawet jeśli dotyczy tylko cieniowania dłuższych włosów;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam pytanie dotyczące strzyżenia męskiego: niektóre zakłady fryzjerskie oferują po zabiegu kompres (tj.) podgrzany jednorazowy ręczniczek. Jak z niego korzystać?

    OdpowiedzUsuń
  17. Służy do usunięcia ściętych, sztywnych włosów z twarzy. Wystarczy sprawdzić, czy nie jest zbyt gorący, rozłożyć sobie na chwilę na twarzy (bardzo przyjemne uczucie), a potem zebrać go obiema dłońmi, tak jakby wycierało się kurz albo okruszki ze stołu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wczoraj ryczalam jak dziecko po wizycie u fryzjera... Zapragnęłam odświeżyć na wiosnę swój wyglad, poprosiłam o skrócenie i wyrównanie włosów -mam fryzurę tzw.Bob, klasyka z przodu dłużej, włosy poniżej linii brody i z tyłu mocniej wycieniowane włosy wchodzące w dół po obu stronach - dokładnie opowiedzialam pani , co chce, żeby też zwróciła uwage, że mam włosy falowane i jeśli za mocno zetnie z przodu to po wysuszeniu się znacznie skracają, a tego nie chcę, ogólnie mówiłam po polsku, zrozumiale. Ponad to pani chwycila moje włosy tak jakby za grzywnę i stwierdziła, że dobrze mi w dłuższych z przodu. TAK POPROSZĘ powiedziałam... Zorientowałam się, że coś jest nie tak, gdy pani strzygac grzywke obciela ją na wysokości NOSA!!! Tak krótko. Po mojej interwencji stiwrdzila, że 'Ojej w sumie mogłam zapytać... Z drugiej strony zostawię dłuższe...." Ręce mi opadły. Fryzura jest fatalną, nierowna i chyba moja szescioletnia córka zrobiłaby to lepiej. CO ROBIC??? Mogę zażądać zwrotu pieniędzy? Ktoś musi mi to poprawić...A nie chce ponownie płacić... Pomocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym szanującym się salonie powinnaś mieć poprawioną fryzurę w ramach reklamacji za darmo. Salon oprócz tego może zaproponować Ci zniżkę na kolejne usługi albo darmowy zabieg pielęgnacyjny.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...