środa, 1 stycznia 2014

Wielka radość: podkład mineralny Kaolin Pure z Kolorówki. :)

Mój szczodry Gwiazdor poza półproduktami stricte pielęgnacyjnymi zaopatrzył mnie też w zestaw do samodzielnego wykonania podkładu mineralnego, uszczęśliwiając mnie tym samym na zupełnie nowym poziomie.

Im dłużej przyglądałam się kosmetykom mineralnym, tym mniej urzekał mnie ich skład. Na pewno przyjaźniejszy niż kosmetyków drogeryjnych, gdzie ze świeczką w ręce można szukać takich bez parafiny, ale i tak... Mąka kukurydziana na pierwszym miejscu w składzie? Serio? Taka mąka, którą mogę kupić w Tesco za 7 złotych za kilogram? No ok, może lepsza, i w dodatku z kolorkami, ale z kilkusetkrotną przebitką w cenie? Straszne ze mnie skąpiradło, więc na samą myśl skóra mi cierpła.

Aż podczas poszukiwania receptury na szampon znalazłam bloga Arsenic, a w nim opis tego podkładu (klik do posta - wersja soft matte - i do sklepu kolorówka.com - wersja moja, pure). Wiedziałam już, że go chcę, i to bardzo! :)

Plusy samodzielnego ukręcenia podkładu:

  • wiem, co jest w środku, i są tam same potrzebne i wartościowe rzeczy, m.in. biała glinka, puder perłowy (do dokupienia jako dodatek za grosze, jest też jedwabny), alantoina, tlenek cynku.
  • radość z mieszania (nazwijcie mnie szurniętą, ale miałam z tego frajdę)
  • możliwość idealnego dobrania odcienia i jego zmiany (na przykład, kiedy opalimy się nieco latem
  • bardzo przystępna cena (30 złotych/12 g)
  • poznałam lepiej kolor swojej cery. Nie podejrzewałam siebie o oliwkowe tony w skórze, a okazały się niezbędne do wyrównania koloru podkładu z paszczą. Surprise! ;)

Zanim opiszę Wam, jak zrobiłam mój podkład (co nieco mija się z celem, bo wszystko pięknie wyjaśniła i pokazała Arsenic, w dodatku w zestawie otrzymujemy instrukcję tak prostą i zrozumiałą, że gorszy kretyn ode mnie bezbłędnie by sobie poradził), muszę jeszcze pochwalić sam sklep. Jak typowy oszołom, robiłam świąteczne zakupy na ostatnią chwilę, w dodatku nie wiadomo dlaczego zamiast korzystać z przelewu elektronicznego kliknęłam tradycyjny.

No i zdębiałam. Zakupy zrobiłam w sobotę. Przelew potrafi iść i 2 dni robocze (kiedyś z jednego własnego konta na drugie własne konto kliknąwszy, przez dni 3 pieniędzy nie ujrzałam), ostatnia wysyłka do ZSK we wtorek*. A co jeśli do poniedziałku pieniądze nie trafią na konto sklepu, paczka nie wyjdzie, nie będzie co pod choinkę włożyć?

Miotana tymi tragicznymi odczuciami napisałam maila do sklepu i zdziwiłam się kilkukrotnie. Po pierwsze, mimo najgorętszego okresu w roku, odpowiedź otrzymałam natychmiast. Bardzo miłą i niesamowicie prokliencką: paczka wyjdzie we wtorek, a faktura najwyżej powędruje do mnie osobnym listem po zaksięgowaniu wpłaty na koncie odbiorcy. Wszystko bardzo sympatycznie. Dostałam w poniedziałek jeszcze jednego maila z informacją, że wpłata jednak doszła. A do zamówienia dostałam aż dwa gratisy, mimo iż „przysługiwał”mi jeden. Taką obsługą sklep wygrał sobie stałego klienta. :)

Musiałam Wam opowiedzieć tę historię, bo mimo iż zakupów przez internet robię sporo, z taką obsługą na najwyższym poziomie nie spotykam się często. Jeśli boicie się zakupów online – nie musicie bać się kolorówki. :D

Wracamy do samego podkładu. Taki zestaw służy nam do jego zrobienia. Poza tym, co otrzymujemy, potrzebujemy jeszcze moździerza (który można kupić w kolorówce, jeśli ktoś nie ma) i ewentualnie młynka do kawy. Miałam do dyspozycji tylko moździerz i nie narzekam. Myślę, że raz na rok mogę sobie pomieszać. Bardzo wątpię, żeby podkład skończył mi się wcześniej, taki jest wydajny.

Tak wygląda pierwsza część rozcierana w moździerzu. To w niej rozprowadzamy pigmenty. Mam tylko jedną uwagę do instrukcji: nie mieszajcie aż tak długo, jak ja! Właściwości absorpcyjne glinki sprawiły, że zrobiła się wilgotna (miałam mokre pranie w mieszkaniu) i zrobiły mi się malutkie, malutkie grudki. Widać je na zdjęciu. Bez problemu roztarłam je w torebce strunowej z pozostałym stearynianem magnezu, ale denerwowałam się, że mieszam i mieszam, i zamiast lepiej jest gorzej. Ot, glinka.

Po bardzo dokładnym rozmieszaniu pigmentów zawartość moździerza trafiła do woreczka strunowego z resztą mieszanki. W celu wyrównania koloru porównywałam go z cerą, część proszku odsypywałam z powrotem do moździerza i dodawałam potrzebnych kolorów: tlenek żelaza (w moim przypadku morelowy), aby przyciemnić, pozostałe pigmenty aby poprawić odcień. Przydała mi się tu wiedza, jaką musiałam zdobyć w pracy fryzjera, o tonowaniu. Ale w instrukcji również jest napisane, co z czym mieszać (a jeśli nie ma, to znajdziecie te informacje u Arsenic).

Podkładu otrzymałam tak dużo, że wystarczyło mi na zapełnienie dużego opakowania, małego podróżnego słoiczka z sitkiem (piątka z plusem za dołączenie go do zestawu), a także przygotowanie rozświetlacza. :)

Zamotylkowałam sprzęty malarsko-wykończeniowe na regale oraz zapomniałam podkreślić brwi. Taki ze mnie mistrz makijażu.

Dlaczego wybrałam podkład do skóry tłustej, skoro mam mieszaną w kierunku suchej? Po pierwsze, biała glinka świetnie się u mnie sprawdza. Po drugie, mat. Żaden kosmetyk nie zapewnił mi tak długotrwałego efektu bez-błyszczenia, a miałam kilka, które rzekomo miały go wywołać. Suche policzki przed wyjściem z domu i tak zabezpieczam bardziej treściwym kremem, więc nie boją się wysuszenia.

Mój podkład mam krótko, więc i użyłam go zaledwie kilka razy, ale coś mi się wydaje, że się polubimy. Muszę dopracować technikę malowania, jednak praktyka czyni mistrza. ;) Na razie mam kosmetyk, który nakładam na buzię szybciutko, w niewielkich ilościach i matowi mnie może nie od rana do wieczora, ale do późnego popołudnia na pewno, nie tworząc jednocześnie efektu maski. Kaolin Pure przekonuje mnie na tyle, że piszę o nim natychmiast, na gorąco. Jeśli z jakichś powodów przestanę być z niego zadowolona, dam Wam znać. Ale śmiem wątpić.

Przekonałam Was? Macie doświadczenia z kosmetykami mineralnymi, a może wolicie jednak hmm.. niemineralne? ;)

*Jeśli uchował się ktoś, kto nie wie – kolorowka.com i zrobsobiekrem.pl wprowadziły udogodnienie w wysyłce zakupów, dzięki czemu z obu tych sklepów otrzymujemy jedną paczkę i za wysyłkę płacimy tylko raz. No jak tu się nie skusić? :)

Ps. Szczęśliwego Nowego! Szczególnie pozdrawiam właścicieli bezradnych czworonogów. Moja Majka nie bała się nigdy petard, ale w zeszłym roku przestraszała się dla towarzystwa (dwie sunie mojej siostry źle znosiły wybuchy) i teraz tez już się boi.

23 komentarze:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku :* :)
    Mój psiak niestety boi się petard, więc mieliśmy wczoraj - i zapewne dzisiaj, bo też jacyś "odpalacze" się znajdą - ciężkie chwile....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka spała wczoraj z nami, ale biedna nie mogła się załatwić, tak się bała hałasu. Na szczęście na razie u nas jest cicho, tylko powietrze jeszcze śmierdzi siarką. Szczęśliwego raz jeszcze! :)

      Usuń
  2. Piękny naturalny efekt, strasznie zazdroszczę, nie miałam jeszcze nic z minerałków :)

    U nas Jakubek się obudził z płaczem o północy, nie wiedział, co się dzieje, strasznie walili petardami obok naszego domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też walili, ale Zo obudziła się tylko na chwilę w sumie. Jestem w szoku, bo w mieszkaniu pod nami była głośna impreza, a Zosia spała od 18 do 6 rano z przerwą koło północy. Teraz też śpi. Odsypia ząbkowanie :)

      Usuń
  3. Czaję się na podkład mineralny, mam puder- jestem zachwycona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkładu używam jako pudru też (czyli najpierw korektor i podkład, potem reszta makijażu i na koniec jeszcze kilka pociągnięć podkładu). Chyba dokupię sobie jakiś składany kabuki, żeby móc zabierać mały słoiczek ze sobą, chociaż póki co nie musiałam go jeszcze dokładać. :)

      Usuń
  4. Też robiłam sobie podkład z kolorówki, wersję matującą i pamiętam frajdę z tym związaną! I też wszystko przez Arsenic! Niestety mi jakoś super ten podkład nie służy, tzn. Nie spełnia swojej głównej roli, czyli słabiutko matuje, mimo dokupienia Ronasphere. Wydaje mi się, że minerały po prostu nie są dla wszystkich i dla mnie najwidoczniej nie. Mam nadzieję, że Twój podkład będzie Ci dobrze służył! Polecam też kolorowe miki z kolorówki - są piękne jako cienie oraz zrobienie własnego błyszczyka, fajna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wzięłam sobie dwie, i chętnie dokupię jeszcze kilka mik :)

      Myślę, że mimo wszystko warto wypróbować ten podkład kaolin, mnie nic jeszcze tak doskonale nie matowiło na długo :) Glinka działa o wiele dłużej od innych pudrów, takie jest moje odczucie. Chociaż jeśli masz jakiegoś pewniaka, to jasne, że się go trzymaj! :D

      Usuń
  5. Świetny efekt.
    Nie używam podkładów, ale od okazji bardzo by mi się taki przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez 3 lata nie używałam, pora zacząć ;)

      Usuń
  6. ja mam podkład z kolorówki, jeszcze starą wersję już chyba 2 lata będzie, a go jeszcze sporo!! oczywiście zrobiłam sobie z tej mieszanki jeszcze odsypke bronzera, chciałam rozświetlacz i róż, ale mam też miki które mi do tego celu służą..Ja jestem bardzo zadowolona z tego podkładu - nie dość że wiem co tam jest, frajda z kręcenia, nie tworzy maski, wygląda bardzo naturalnie na twarzy....na pewno nie raz jeszcze kolorówkę odwiedzę:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też, często tam zaglądam i zawsze coś sobie wypatrzę ;)

      Usuń
  7. Genialny efekt :) Namówiłaś mnie też do tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę fajny, ilością warstw można pięknie stopniować krycie, a idealne dopasowanie koloru jest niezastąpione :)

      Usuń
  8. Namówiłaś mnie :) jakiś czas temu zamówiłam pierwszy puder w życiu- bambusowy z jedwabiem :) teraz czas na podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bambusowy niebawem będę miała okazję testować :) A co do Kaolin, nie mam doświadczenia z minerałami, ale w porównaniu z tradycyjnymi podkładami czy pudrami ten podbił moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę zminerałami. Zamówiłam próbki anabelle minerals;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałam je zamówić, ale później natrafiłam na informację o tym podkładzie i przyjrzałam się składom Anabelle. :) Chociaż może kiedyś skusze się na ich róże :) Ja też zaczynam przygodę, to moje pierwsze sztuki ;)

      Usuń
  11. Zdolna bestia z Ciebie ;D Od lat uzywam gotowca mineralnego Maybelline i jestem zadowolona, choc szczerze, tak mnie skusilas tym opisem, ze sama bym chetnie sobie pomieszala ;) Moje piesy jakos daly rade, choc straszliwe sa od zawsze. Szczesliwego Nowego Roku :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam zaraz zdolna, wystarczy przeczytać instrukcję. :) Szczęśliwego! :D

      Usuń
  12. O jak miło "poznać twarz" :D Nie wiem czy nie przeoczyłam jakiegoś posta, ale pierwszy raz zobaczyłam Twoje piękne lico i super makijaż :) Świetny, naturalny :) Ja się czaję na róże mineralne ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...