piątek, 31 stycznia 2014

Spowiedź włosoświra (3): Oleje

Trzecia i ostatnia część wyznań zbierackich. Pozostałe kosmetyki mam w normalnej ilości: jedno serum do końcówek otwarte i jedno zamknięte, jedną piankę do włosów, jeden suchy szampon, jeden żel i jeden wygrany w rozdaniu krem do loków.

Oleje nakładam na włosy przed każdym myciem, z reguły jest to ziołowy olej na skalp i czysty na długość włosów. Czasami nakładam też dosłownie mniej niż kroplę na suche włosy, związane w kitkę lub warkocz. Olejem zmywam też makijaż, a wymieszany z kwasem hialuronowym jest nieodłącznym elementem pielęgnacji mojej twarzy. Zdecydowanie wolę też oleje od balsamów czy maseł do ciała, stosuje je zawsze po peelingu rękawicą kessa na mokrą skórę (staram się raz w tygodniu, ale w pielęgnacji ciała brakuje mi włosowej systematyczności).

Olejami wzbogacam też średnie balsamy do ciała czy kremy do rąk. Olej migdałowy dodaję również do Zosinej kąpieli z pianką, żeby złagodzić zawarte w nim detergenty (naprawdę trudno o większe zdzieraki niż większość kosmetyków dla dzieci). Niektóre wykorzystuję też w kuchni – ryżowy, sezamowy (pomyliłam go ostatnio z sosem sojowym i kilkakrotnie „doprawiałam” nim warzywa po chińsku – nie polecam), kokosowy, rokitnikowy (pyszny do sałatek), z pestek winogron.

Oleje ziołowe:

Oilmedica – recenzja;
Amla - nie będę jej nakładać na skalp ze względu na zawartość parafiny;
Heenara – zamknięty;
Navratna – zamknięty, nie jest na kokosie, więc nie trzeba go ogrzewać w celu wydobycia z butelki;
Khadi Trifla – bardzo fajny olej, w lutym wreszcie pojawi się jego recenzja;
Maceraty: żywokostowy, z zielonej herbaty – oba na oleju słonecznikowym, kupiłam na ZSK. Zielona herbata zajmie miejsce arganowego w pielęgnacji twarzy, kiedy skończy mi się mała buteleczka. Na razie oba zamknięte;
Alterra, limonka – pachnie tak jak Oilmedica, czyli podejrzanym cytrusem. Zmywam nim makijaż.Wysoko w składzie ma oliwę, dlatego nie trafił i nie trafi na moje włosy.

Oleje czyste:

Arganowy - zamknięty; najpierw kupiłam ten, a później dostałam przywiezioną z Maroka mniejszą butelkę. Świetnie sprawdza się w pielęgnacji twarzy i włosów, to taki pewniak;
Ze słodkich migdałów – dodatek do kąpieli Zo, czasami służy mi też do demakijażu. To już moja druga buteleczka i poprzedni nie miał zapachu, tutaj wyraźnie wyczuwam woń orzechów. U mnie akurat średnio się sprawdza, najwięcej go zużyłyśmy z Zosią do Shantali;
Kokosowy (Efavit) – uwielbiam go. Jest pyszny, pięknie pachnie, sprawdza się przy masażu twarzy, wyraźnie służy moim włosom i skórze głowy i już któryś raz udało mi się go kupić stacjonarnie w małym miasteczku. Jest lekki i szybko się wchłania, dlatego też bardzo często używam go jako masło do ciała. Z reguły jest ważny około 3 miesięcy i właśnie tyle zajmuje mi zużycie słoiczka. :) Nie wiem, czy rzeczywiście odchudza, bo nie jadłam go wystarczająco systematycznie. Jakoś nie sądzę, żeby sam z siebie miał takie działanie;
Olej musztardowy – schował się z Oilmedicą, uwierzcie mi jednak, że tam jest. Na razie zamknięty, mocno liczę na jego skuteczność porostową, i trochę boję się zapachu;
Olej z orzechów laskowych – jeszcze go nie wypróbowałam, więc kompletnie się nie wypowiem;
Awokado – dostałam odlewkę i jeszcze nie miałam przyjemności używać;
Rokitnikowy – mieszka w lodówce i zapomniałam wyjąć go do zdjęcia. Mój ulubiony włosowy olej, jedyny, który mam wrażenie, że nie tylko natłuszcza, ale i nawilża włosy. To główny sprawca poprawy ich stanu. Trochę ciężki do wcierania w ciało solo, ale wymieszany z balsamem do ciała nadaje skórze promiennego kolorytu. :) Owoce rokitnika zawierają witaminy A, E i C, przy czym tę ostatnią bez askorbinazy, czyli rozkładającego ją enzymu. Oznacza to, że witamina z tego krzewu jest bardzo stabilna i odporna na czynniki środowiskowe;
Sezamowy – moje włosy dosyć go lubią, służył mi wiernie przez wiele miesięcy. Na tyle wiernie, że mam już serdecznie dosyć jego zapachu;
Olej z czarnuszki – pisałam o nim tutaj. Ostatecznie znalazłam dla niego zastosowanie: jego właściwości rogrzewające i przeciwgrzybiczne sprawiają, że świetnie się spisuje w pielęgnacji stóp. Wmasowuję go, zakładam grube skarpety i idę spać. W nocy jest mi ciepło, a rano stopy są mięciutkie i gładkie;
Ryżowy – używany tylko z doskoku, więc nie wypowiem się o regularnym stosowaniu, ale byłam zadowolona z działania na ciało, twarz i włosy. Podobno może zapychać. Włosy przyjemnie zmiękczał i nabłyszczał. Swój olej kupuję w markecie za 18 złotych za litr;
Olej z pestek dyni – na twarz czystego nie położyłam ze względu na intensywny, zielony kolor, ale na pewno będzie bohaterem jakiegoś smarowidła DIY, jak wreszcie je zrobię (zainspirował mnie glutek pod oczy Italiany). Włosy wysuszał, podobnie jak oliwa. Doskonale za to sprawdzał się jako kuracja wewnętrzna, niesamowicie podniósł odporność zarówno moją, jak i Zochy;
Olej z pestek winogron – polecam go każdemu, kto chce zacząć przygodę z olejami, tak jak ryżowy. Jest łatwo dostępny, tani, bez zapachu, sprawdza się na większości włosów. U mnie teraz już szału nie robi, ale też coraz trudniej zrobić u mnie szał. Kiedy włosy były bardzo zniszczone, każdą zmianę na plus było widać natychmiast, a teraz nawet jak coś mi robi krzywdę, to nie od razu to wyłapuję.
Lniany - nie bijcie, ale kupuję go... jako suplement diety dla psa. Bez niego Majka byłaby łysa. Robiłam kilka podejść do Budwigowych śniadanek, ale mój olej - nieoczyszczony, tłoczony na zimno - ma bardzo intensywny zapach, a moim celem nie jest męczyć się przy jedzeniu. Czasem dodaję do maski do włosów i nakładam przed myciem, jeśli nie miałam czasu na tradycyjne olejowanie.

Nie wiem, w jakim stanie robiłam te zdjęcia, połowę olejów ominęłam. I taaak, widzę, że mam ich za dużo. Toteż nowych nie kupuję, sporo z nich dostałam. Jeżeli olej ma trafiać tylko na długość włosów, nie przejmuję się też aż tak terminem ważności. Z kolei te, które można jeść, zjadam.

Kupiłyście już coś z Biedronkowej gazetki? Nie mogłam przejść obojętnie obok Biovaxowych saszetek i wzięłam te, których nie znam. :)

52 komentarze:

  1. O ile w ogóle mnie nie rusza zapach wcierek i ziołowych olejków powszechnie uważanych za śmierdzące, to musztardowego użyłam chyba ze 3 razy i poddałam się. Nie mam nic do musztardy :D ale ten olejek to dla mnie przegięcie.
    Ale powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie pocieszyłaś.. :) Przynajmniej nie był drogi, poza tym można go dodać do jakiejś bardzo intensywnie pachnącej maski. Na przykład lniany dodawałam do maski marokańskiej.

      Usuń
  2. Powiem tak:
    podglądam tę serię u Ciebie od 3 dni i stwierdzam, że bardzo mnie pocieszyłaś! :D aktualnie mam 2 szampony, 3 maski, 3 oleje, 3 balsamy, a to wszystko trzeba podzielić na dwa, bo połowa tutaj a połowa w mieście studenckim :) dużo tego masz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dużo. Plan jest taki, że teraz przez kilka miesięcy będę odkładać mocno okrojony budżet kosmetyczny (20-30 zło/miesiąc) i kupię sobie coś super :D

      Oczywiście nie licząc lutowych imienin, które już zostały uczczone zakupami. ;)

      Usuń
    2. ja za to zrobię wszystko żeby się nie zagracać :D i każda niesprawdzająca się maska/odżywka itp poleci w świat :) czuję się z tym świetnie! :) a co do zakupów... mam taką włosową blokadę, że nie kupię rzeczy droższej niż 25zł, jeśli drożdża to chyba na spółkę :P ajj, uzewnętrzniłam się i od razu mi lepiej :D

      Usuń
    3. No właśnie mi się tylko odżywka Deba nie sprawdzała i wszystkie wydałam wczoraj, Moje "przekleństwo" polega na tym, że robię trafione zakupy włosowe. Tylko za często ;)

      Usuń
    4. ujawniłam się na fb, zajrzyj do wiadomości do folderu Inne :D

      Usuń
    5. ... i zaproszenie do znajomych jest ode mnie ;)

      Usuń
  3. Napad na Biedronkę dokonany :) Wyniosłam Biovaxy i Eveline.

    Linku do czarnuszki nie ma, a chciałam sobie poczytać :( Gdybyś miała chwilę i mogła go dodać,byłabym wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciekawe czy będziesz z Eveline zadowolona, na razie więcej czytałam negatywnych recenzji. Linki już zrobione, w tym czarnuszkowy, dzięki za zwrócenie uwagi :)

      Usuń
  4. najbardziej mam smaka (dosłownie i w przenośni ;)) na kokosowy Efavit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to mój któryś już słoiczek.

      Usuń
  5. W ciągu ostatniego roku również zaczęłam używać więcej olei, które powoli wypierają u mnie kremy i balsamy. Używam oleju z czarnuszki, ale do twarzy. Czasami dodaję do niego kroplę gliceryny. Na moim było wręcz napisane, że ma właściwości przeciwzmarszczkowe. Nie wiem czy tak jest, ale na pewno mi nie zaszkodził, a cera wygląda zdecydowanie lepiej niż po kremach z Avon, których przed nim używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak z tymi zmarszczkami, ale mi po dłuższym stosowaniu narobił zaskórników, sprawdził się bardziej zamiast maseczki do twarzy niż zamiast kremu. ;)

      Usuń
  6. Sporo tego masz. muszę w końce też kupić olej arganowy, wszyscy tak zachwalają.
    A dla psa dobry jest też tran
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry, tylko droższy niż olej kupiony prosto z olejarni :)

      Usuń
  7. Dlaczego Alterra limonka ze względu na oliwę nie trafi na Twoje włosy ? Oliwa im nie pasuje, przyciemnia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysusza, sprawia że są matowe, szorstkie i nie układają się. Nałożona na skalp powoduje wypadanie.

      Usuń
  8. Olej ze słodkich migdałów jak na razie co jakiś czas gości na mojej twarzy kojąc "niespodzianki" i wyrównując koloryt skóry. Sezamowy też mam i to nierafinowany, moje włosy w połączeniu z szamponem dla dzieci go pokochały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nierafinowany, ciemny :) Włosy go lubią, ale nos już ma dosyć ;) Używałam go na dłu gość najdłużej z wszystkich olejów, bo ponad rok. Przez taki czas wszystko się może znudzić ;)

      Usuń
  9. Nie podoba mi się zapach ,,podejrzanej cytryny''... Mam ten olejek (taki sam skład, tyle, że od Aroma Group), ale dobrze sprawdza się na włosach.

    Heenarę z chęcią kiedyś sobie kupię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zapach tego Aroma Group Ci nie przeszkadzał, to Alterry też nie będzie. Mój nos odbiera je identycznie.

      Usuń
  10. OOO olejowe szaleństwo, hii
    To ja mam w porównaniu do Ciebie tylko kilka ;)
    Hm, sezamowy, z pestek malin, arganowy , z migdałów, z oliwek, mieszany z różą, macadamia ,o i kokosowy, a palmowy oddałam kuzynce.
    A też lubię zmywać makijaż olejami, zwłaszcza jak nalożę kolejną warstwę tuszu. Małemu też do kąpieli ,albo po aplikuję migdałowy, czasem też na czuprynkę przed myciem, bo ma suchray na głowie. Po maseczkach i peelingach lubie dodac sobie kroplę oleju do kremu i pod oczy. Na końce też potrafię nałożyć chociaż mam też olejki/serum i staram się je wykorzystywać (aż trzy i pomimo nakładania po myciu, po suszeniu i na suche włosy, strasznie trudno je zużyć;). I love oleje !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Długa lista! Intryguje mnie heenara, podobno świetnie nablyszcza.Reszte z tych indyjskich miałam oprócz amli po parafinie mam strasznie obciążone włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wypróbowałaś o wiele więcej olejów ode mnie. Zajrzałam do Ciebie i teraz mam ochotę na maskę Dabura z czarnuszką, a kysz Ty niedobra kobieto! :D

      Usuń
    2. Ty mnie tak nie odstraszaj bo faktycznie sobie pójdę I kto będzie czytał Twoje posty( oczywiście oprócz setek innych osób ale sshh).Lepiej nie zaglądaj w takim razie w najbliższych dniach, bo nabierzesz ochoty na więcej ;) chcica jest najgorsza, emocje opadają po pierwszym użyciu z czymś mniej kosmetycznym mi się to kojarzy

      Usuń
    3. Wolę nie wnikać z czym w takim razie. ;)

      Usuń
  12. O Jezusie, ile tego masz:) Ja zakupiłam w Biedronce całą serię Timotei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Timotei ciekawią mnie odżywka i olejek, ale jak widzisz mam chwilowo dosyć zapasów ;)

      Usuń
  13. Spore zapasy, a juz myslalam, ze tylko ja jestem taka "nawiedzona" ;) Olei jednak mam mniej, ale kilka jeszcze mocno kusi :) Ja z biedronkowej gazetki, zamowilam sobie u znajomej w PL wszystkie biovaxy, mam nadzieje, ze je dostanie :) Widzisz, dalas mi pomysla z "odzywianiem" futra moich psiakow ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza sunia niezależnie czy na gotowanym jedzeniu, czy na suchej karmie (zawsze premium) cały czas miała łupież. Miała też łysy brzuszek i powycierane futro w wielu miejscach, mimo mnóstwa miłości, ruchu i zdrowej diety nic się nie poprawiało. Robiliśmy jej badania krwi i niby była zdrowa, zachowywała się też normalnie, tylko że sierść i skóra wyglądały jak zagrzybione (choć błyszczała bardzo ta nasza Majka, aż wszyscy ją o rasowość podejrzewali). Kompleksowe testy alergiczne i pod kątem grzyba były bardzo drogie, więc postanowiliśmy najpierw na własną rękę spróbować podawać jej olej.
      Wet polecał tran, ale ja trochę się boję długotrwałej suplementacji olejem z ryb, tyle się czyta i słucha o zanieczyszczeniu oceanów i zawartości metali ciężkich w tłuszczach ryb. Poza tym lniany był tańszy, a mieszkaliśmy bardzo blisko olejarni, więc zawsze mogłam kupić bardzo świeży. :)
      Pies jak nowy, łupież i brzydki zapach zniknął, dziury w sierści zarosły, a cała Majka zrobiła się mięciutka. :) Dostaje codziennie łyżeczkę do porannej porcji karmy.

      Usuń
    2. Bardzo fajnie, ze udalo Wam sie znalezc sposob, a i Majka jest pewnie szczesliwa z tego powodu :)! To fakt, badania weteranyjne sa niestety drogie i choc czlowiek chce jak najlepiej dla swojego pupila, czasami zwyczajnie brak na to funduszy ;/ Ja na leczenie poprzedniego psiaka wydalam wszystkie oszczednosci, plus Siostra dolozyla, niestety na nie wiele sie to zdalo ;(

      Usuń
    3. Bardzo współczuję, to okropne,kiedy już nic nie można zrobić. Czasami człowiek żałuje, że nie może adoptować słonia, przynajmniej będzie z nami całe życie.

      Usuń
  14. Ja się wybieram do Biedronki i wybrać się nie mogę (za zimno!) a też mam ochotę na Biovaxowe saszetki, żeby spróbować tych, których nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie było do jasnych i do ciemnych włosów, bo na tych mi w sumie zależało. Kiedyś widziałam na dozie saszetki, ale teraz ich nie ma.

      Usuń
    2. U mnie w ogóle były tylko do wyboru 3 wersje ,specjalnie poszłam pierwszego dnia promocji aby kupić wersję do włosów blond i suchych a był do wybory tylko do wypadających,z keratyną i do włosów ciemnych

      Usuń
  15. u mnie bieda, mam tylko resztkę palmowego. muszę kupić cos nowego, chociaż nie lubię mieć zapasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś poza samym nałogiem mam też skrzywienie z powodu bardzo wrażliwej skóry, i kiedy kupuję coś nowego, koniecznie muszę mieć coś sprawdzonego, just in case.

      Usuń
  16. Całkiem pokaźna kolekcja, u mnie tylko 4 ;p Amla Gold, Alterra papaja, sezamowy Dabur Vatika oraz Himalaya. Z czego Alterra i Himalaya najbardziej się sprawdza, pozostałe dwa ciężko jest mi zmyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś zmywać najpierw odżywką, a dopiero potem szamponem? Nawet jak mi się wyleje o wiele za dużo oleju, tym sposobem zmywam bez problemu. Szamponem mogłabym szorować i szorować, a włosy nadal by były przyklapnięte, i strasznie suche zarazem.

      Usuń
  17. Oo widzę "mój" olej kokosowy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej! Nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog Award - http://allthesnuff.blogspot.com

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojejej a Ja mam tylko 2 oleje hah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam tylko 2 :) Ale w marcu planuje większe zakupy i przybędzie mi z 3 oleje :)

      Usuń
    2. A ja chciałabym mieć tak 5 ;)

      Usuń
  20. arganowy śmierdziuszek jest moim hitem i to nie tylko na włosy.
    jedynym minusem jest cena ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Czasami można dorwać nieco taniej, w promocji. Poza tym przy używaniu do twarzy i włosów na długość 40 ml wystarczyło mi na 4 miesiące. Koszt się robi znacznie niższy, jeśli weźmiemy pod uwagę wydajność. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...