wtorek, 7 stycznia 2014

Półtora miesiąca bez glutenu. Moje wstępne przemyślenia o diecie bezglutenowej.

Nawet nie wiem kiedy minęło tyle czasu! Długo zastanawiałam się nad taką dietą, bałam się, że będzie dla mnie zbyt trudna (chociaż to chyba jedyna, podczas której można od czasu do czasu pozwolić sobie na frytki i czekoladę). Bardzo lubię słodycze i pieczywo, co po mnie widać, niestety, i sądziłam, że będę cały czas chodzić głodna.

Jak udało mi się wytrzymać na diecie? Bardzo prosto – nie posiadając w domu produktów zawierających gluten w ilościach większych niż śladowe i nigdy, przenigdy nie wychodząc na zakupy z pustym brzuchem. Wskutek tego tylko dwa razy odpuściłam sobie dietę, raz dla tortu i drugi raz dla wigilijnych pierogów z grzybami. ;) Obie te sytuacje były planowane wcześniej, dzięki czemu łatwiej było mi trzymać się diety na co dzień, i nie mieć po nich wyrzutów sumienia. ;)


Miesiąc z kawałeczkiem to, okazuje się, wystarczająco dużo czasu, żeby stwierdzić, czy dieta taka mi służy czy nie. Z obserwacji wynika, że nadwrażliwość na gluten nie dotyczy ani TŻ-ta, ani Zosi. Świetnie! :) Sama natomiast po spożyciu produktów zawierających pszenicę czułam się ciężko, organizm zatrzymywał wodę, miałam problem ze snem i z koncentracją. Oczywiście nie w jakimś drastycznym stopniu, który sprawiłby, że nigdy diety nie złamię; natomiast dolegliwości były na tyle odczuwalne, żeby zapewnić mi dalszą motywację i pewność, że tak właśnie powinnam jeść.

Nie mam pojęcia jak i czy zmieniła się moja waga przez ten czas, ponieważ urządzenie ważące nie przeżyło przeprowadzki i nie sprawiłam sobie jeszcze nowego. Po ubraniach sądząc, nie schudłam, ale i nie przytyłam.

Pierwsze tygodnie były szczególnie trudne na diecie, ponieważ brakowało nam kuchenki z piekarnikiem i jedliśmy bardzo dużo wafli ryżowych i nabiału. Na szczęście później udało nam się już wyremontować kuchnię, dzięki czemu przygotowywane potrawy zyskały na wartościach odżywczych i różnorodności.

I wreszcie dla tych, którzy przebrnęli przez tekst aż tutaj, zaskakujące efekty diety, odczuwalne niemal natychmiast:

  • zmniejszenie dolegliwości pokarmowych (dla zainteresowanych: zgaga, odruch wymiotny, nudności, zaparcia i gazy),
  • znaczna poprawa koncentracji,
  • zmiana nastroju: mam więcej energii i optymizmu. Nie muszę codziennie walczyć ze sobą, żeby zwlec się z łóżka,
  • to, co mnie najbardziej zaskoczyło: zniknęły bóle stawów: barków, nadgarstków, placów, stóp, kostek i kolan, przez lata diagnozowane jako reumatyczne. Mogę wreszcie chodzić zimą w bawełnianych bluzkach, a latem będę mogła założyć koszulkę na ramiączkach! :D Wcześniej musiałam spać ze szczelnie zawiniętymi ramionami, a latem choćby było 30 i więcej stopni, wybierać odzież zakrywającą barki. W przeciwnym wypadku okropny ból nie pozwalał mi funkcjonować. Choćby ten aspekt diety jest dla mnie bezcenny.
  • Zniknął niepohamowany apetyt, jem rzadziej i mniej niż przed dietą. Myślę, że to skutek braku zapychaczy w posiłkach.
  • Mam ogromną ochotę na masło, jem je niemal z wszystkim lub nawet samo łyżeczką! Po pierwszym przerażeniu tym faktem postanowiłam obserwować na jak długo kostka masła mi wystarcza. Na tydzień i dłużej. :)
  • Żeby nie było, że same plusy: niestety, udało mi się zafundować sobie niedobór witamin z grupy B (winię herbatkę z pokrzywy), i w efekcie pojawiło się małe skupisko opryszczki w okolicach nosa. Na szczęście szybko wymyśliłam przyczynę i napój z drożdży załatwił sprawę w ciągu nocy. Aby zapobiec temu problemowi w przyszłości, muszę znaleźć źródło dobrej wątróbki, pilnować, aby w domu nie skończyły się zapasy jajek i od czasu do czasu suplementować drożdże. Myślę, że to wystarczy.
  • Brakuje mi chleba. Trzy razy piekłam korzystając z różnych przepisów i mąk i równie dobrze mogłabym chrupać pumeks pozbawiony smaku/zalatujący drożdżami, zależnie od wersji. Niedaleko nas jest piekarnia, która oferuje wypieki bezglutenowe, jeżeli ich wyroby okażą się również niejadalne, podejmę eksperymenty z chlebem żytnim. Może mi nie zaszkodzi. Planuję pozwolić sobie na pieczywo raz w tygodniu, a co. :)

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania na temat bezglutka, chętnie odpowiem na miarę swoich możliwości. :) 
Dobrego dnia! :)

42 komentarze:

  1. Przydałaby mi się taka dieta, jednak mam za mało silnej woli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, mnie bardzo złe samopoczucie zmusiło do poszukania jakiejś diety dla siebie. Przedtem jadłam dużo pełnych ziaren, warzyw etc., a czułam się coraz gorzej i byłam coraz większa. Paleo nieszczególnie mnie przekonuje. Dietę odchudzającą przerobiłam i z jej paskudnymi skutkami borykam się do dzisiaj. Drogą eliminacji został bezglut. ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że tak Ci służy :) mam różne przepisy na chleb i jeszcze z żadnego nie skorzystałam, ale na pewno będę unikać tych z mąki odglutenionej, bo tak przetworzone produkty to nie moja filozofia dietetyczna. Poza tym podobno są koszmarne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam taką mąkę, więc postanowiłam wypróbować. Jak był jeszcze ciepły, to Mężowi smakował (mi niezbyt, nie przepadam za takim "dmuchanym" pieczywem, a także te wszystkie "E": ze składu fruwały mi przed oczami), ale następnego dnia nadawałby się najwyżej w charakterze pocisków. O ile nie pokruszyłby się wcześniej. Chyba styropian byłby smaczniejszy, albo wzmiankowany pumeks. Za to chlebek, który piekłam ze zmieszanych mąk bardzo zalatywał drożdżami. Wypróbuję jeszcze chleb na kefirze i sodzie, w końcu tutaj nie powinno nic drożdżyć ;)

      Usuń
    2. Moja mama ostatnio kupiła chleb bezglutenowy, był tak tragiczny i piaskowy, że trudno było go zjeść, w dodatku śmierdział, jak surowe drożdże. Nie rozumiem, jak komuś może brakować chleba aż tak, że posuwa się do jedzenia tego.

      Usuń
  3. Cieszę się strasznie kochana, że zniknęły bóle stawów :) Też pokochałam masło, czasem kroję sobie plasterek i jem samo.
    Mi chleba kompletnie nie brakuje, ale ja go nigdy nie lubiłam :) Bezglutenowy kupiłam raz, paskudny, zjadłam kromkę, reszty nie dałam rady. Jaja najlepsze, u mnie są zawsze na stanie :) Wiem też, że często (przynajmniej na bezglutenowej diecie) ciężko schudnąć, jak je się za dużo białka. Gdzieś to czytałam, w każdym razie u mnie się sprawdza - jak pojem za dużo jaj i mięsa, na drugi dzień czuję się bardziej ociężała i nie mogę schudnąć, u mnie optymalnie jest 40-50g białka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod kątem odchudzania jeszcze sobie tę dietę dopracuję, na razie w ogóle mi na tym nie zależało, chciałam się jedynie przekonać, czy jest sens unikać pszenicy. Niemniej wiele osób taka informacja interesuje, dlatego ją podałam. Schudnę, kiedy wrócę do regularnego pływania i w ogóle zwiększę ilość intensywnego wysiłku, wcześniej nie. Cudów nie ma.:)

      Usuń
  4. Ostatnio wiele osób przechodzi na tą dietę. Nawet "znajoma" piekarnia wprowadziła produkty bezglutenowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno mądrzejsza moda niż szał na dietę Dukana - dieta bezglutenowa nie szkodzi :)

      Usuń
  5. Co do chlebów mam dwa, trzy takie co są jadalne resztę omijam szeroki łukiem, te sklepowe bezglutenowe. Z tego co wiem aby upiec jadalny samemu to trzeba się namęczyć, są też specjalne chleby i podobno z nich jest on genialny. Na obecne czasy okazuje się, że jest masa gotowych przepisów na wypieki bezglutenowe... dieta Paleo. :) Nie polecam piec na sodzie oczyszczonej, niedobre to jest, lepszy proszek do pieczenia (idealny bezglutenowy) kiedy nie musi być gluten w 100% wyeliminowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie znalazłam sporo przepisów na bezglutenowy chleb na proszku, ale to raczej są babki niż chleby według mnie. ;) Serio na sodzie Ci nie smakuje? Dla mnie kompletnie nie ma różnicy w smaku gotowego wypieku, ale mnie i amoniak w amerykanach nigdy nie przeszkadzał ;)

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że cały czas czuje ten specyficzny smak sody. Musze z drożdżami pokombinować, ale nie chce mi się przepisu poszukać. Co prawda to reklama, ale są przepisy: http://www.natchniona.pl. Ona jest chora więc u niej gluten odpada w 100%.

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za informację :)

      Usuń
  6. Świetnie, że napisałaś post o diecie bezglutenowej, znajomej synek jest na takiej diecie (a co za tym idzie cała rodzina). Zamierzasz już cały czas być na takiej diecie ? chętnie poczytam za 3 miesiące Twoje obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie na pewno zostanę przy takiej diecie, zwłaszcza że rezygnacja z mąki pszennej i przetworzonej żywności przydadzą się tez przy utracie wagi. :) Ale nie myślałam jeszcze o żadnej w diecie w kategoriach "na całe życie" ;) Widzę, że mój organizm co jakiś czas się zmienia, więc na pewno żywienie też nie jest wykute w kamieniu. Chętnie napiszę co i jak po pół roku diety, chyba że coś mnie po drodze zmusi do uaktualnienia informacji ;)

      Usuń
  7. U mnie również występują dolegliwości pokarmowe i brak energii, wręcz senność w środku dnia. Na razie tylko znacznie ograniczam produkty w których na oko mogę znaleźć gluten [zamiast trzech kromek chleba - jedna - tak, tak;)], już po tym te okropne wzdęcia i zatrzymywanie wody ustąpiło. Jeśli znasz jakieś ciekawe, godne polecenia źródła wiedzy o glutenie, to możesz rzucić podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie korzystałam jedynie ze strony Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej (www.celiakia.pl). Zielpy przygotowała ostatnio post z wieloma internetowymi źródłami nt. glutenu, polecam zajrzeć:
      http://zielpy.blogspot.com/2013/12/bez-glutenu-w-sieci.html

      W książki jeszcze nie inwestowałam, na początek chciałam zobaczyć, czy to w ogóle dieta dla mnie. Dopiero teraz zamierzam się dokształcić dogłębniej.

      Usuń
  8. zamiast masła, spróbuj smarować awokado, weganom dobrze zastępuje masło :) i jest smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co smarować? ;) avocado jem w sałatkach, ale masło też jest wartościowe. :) A i łatwiej kupić dobre masło niż dojrzałe avocado :D

      Usuń
  9. Chętnie zrezygnowałabym z glutenu, ale jestem tak przywiązana do owsianki.. :c
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jem owsiankę ;) Owies glutenu nie zawiera, mogą w nim być jedynie śladowe ilości innych ziaren (ta sama trasa produkcyjna w młynie); a jak dobrze poszukać, można znaleźć też i oczyszczony. Ja jem te zwykłe płatki górskie, bo nie jestem alergikiem :)

      Usuń
    2. Niestety na moim opakowaniu owsianki jest etykietka "zawiera gluten" :c Chyba jutro przejdę się do eko sklepu koło mojej uczelni, bo na witrynach widziałam reklamy, że mają jedzenie bezglutenowe, to może i owsiankę dla siebie znajdę :)
      Anomalia

      Usuń
    3. Dopisek na żywności o zawartości glutenu musi być zawsze, kiedy w zakładzie produkcyjnym używa się pszenicy, jęczmienia i żyta, a linia produkcyjna jedzenia bezglutenowego nie jest hermetyczna. Czyli że teoretycznie może się tam znaleźć odrobina glutenu, ale wcale nie musi. Mój Mąż zwiedził kilka młynów od strony technicznej i polski owies wędruje tymi samymi przenośnikami co pszenica i inne zboża, stąd płatki nie są odpowiednie dla osób z alergią. Natomiast osobiście nie odczułam złych skutków zjadania "zwykłej" owsianki (a odczułam na przykład zjadając odrobinę jogurtu zawierającego niezidentyfikowaną bliżej skrobię).

      Usuń
    4. Powiem Ci, że mnie teraz szczerze zainteresowałaś, co prawda boję się, że ulegnę pysznym kanapkom. Fakt faktem nie jestem uzależniona od chleba i w sumie rzadko go jadam, ale od czasu do czasu lubię przechrupać pyszny chleb słonecznikowy z Biedronki (mniam..). No cóż spróbuję i zobaczymy co wyjdzie :)
      Anomalia

      Usuń
  10. Gratuluje wytrwalosci :)! Z tymi bolami stawow, to mnie zastanowilas, bo niestety rowniez je odczuwam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam strasznie zaskoczona! :) Do głowy mi nie przyszło, że to może mieć jakikolwiek związek z glutenem (stąd wykluczam efekt placebo; choć możliwe jest, że przyczyną jest bardziej przeprowadzka niż zmiana diety). Mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma.

      Usuń
  11. Podziwiam Cię! mi by było ciężko się zmobilizować, ale może warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko zależy :) Na przykład u mojego Męża nie było absolutnie żadnej różnicy w samopoczuciu po zmianie diety.

      Usuń
  12. Jak tam z wodą kochana, u mnie dziś wpadło 2,5l samej wody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze! :) Piję wodę z cytryną, około 2 litrów plus całe mnóstwo zielonej herbaty. Jestem trochę przeziębiona, więc trudno mi docenić wszystkie dobrodziejstwa wody, ale póki co twarzowy przesusz się nie powtórzył.

      Usuń
  13. Mam bardzo chorą córkę (głównie bóle głowy,przewlekłe zmęczenie, przeszła mnóstwo badań w szpitalach).
    Na diecie bezglutenowej jest równo miesiąc. Nie czuje się ani odrobinkę lepiej, wręcz przeciwnie, ból głowy silny a do tego coraz gorszy apetyt. Chciałaby zrezygnować już z tej diety, żeby móc czasem zjeść chociaż zwykły chleb. Czy Wasze obserwacje mogłyby mi pomóc, czy miesiąc ścisłej diety powinien jej już pomóc, jeśli przyczyną złego samopoczucia byłaby nadwrażliwość na gluten? Dodam, że celiakia została wykluczona.
    Bardzo proszę o pomoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem lekarzem, i najlepiej z nim przedyskutować decyzję o zmianie diety. Może być tak, że taka dieta rzeczywiście jej nie służy, z drugiej strony równie dobrze gorsze samopoczucie może oznaczać, że organizm zaczyna się "odtruwać" i pogorszenie jest pozorne.

      Niezależnie od tego, czy dieta zawiera gluten, czy nie, powinna być zdrowa: zawierać dużo warzyw i zdrowych tłuszczów, nie powinno w niej zabraknąć też zdrowego białka. Najlepiej mocno ograniczyć również nabiał.

      Odpowiadając na Twoje podstawowe pytanie, sądzę, że miesiąc to trochę mało, aby w pełni określić czy dana dieta nam służy czy nie (oczywiście wykluczając produkty alergizujące, te należy odstawić natychmiast). Poza tym przełom zimy i wiosny to w ogóle kiepski okres dla naszego samopoczucia. Sama czuję się i wyglądam teraz nie najlepiej, aczkolwiek uważam, że winę ponosi brak światła i świeżych produktów, który dał nam się we znaki zimą. Myślę, że warto przyjrzeć się diecie jeszcze raz i poprawić jej wartości odżywcze, na razie nie wracając do glutenu.

      Usuń
    2. Wielkie dzięki za sugestie.
      Tak wiem, zdrowa dieta jak najbardziej, zawsze taka była. jednak mamy poważny problem ze zdrowiem, to raczej nie będzie kwestia żadnej diety.
      Teraz koncentrujemy się na boreliozie. Chociaż trzykrotne testy w szpitalach jej nie potwierdziły, to wiem, że wykryć boreliozę lub inne choroby odkleszczowe jest bardzo trudno. Kleszcz ugryzł córkę 5 lat temu, więc mogłaby to być borelioza przewlekła, a wykryć ją po latach jest niezwykle trudne.
      Córka ma często w badaniach lekko podniesiony poziom różnych przeciwciał, a to ANA (sugerujący tocznia) a to TSH (niedoczynność tarczycy, bierze euthyrox)) a to gliadyna (ewent. nadwrażliwość na gluten), także jersinia, lekkie nadciśnienie ... czego się nie chwycimy, to coś jest nie tak, jednak nie na tyle aby rozpocząć leczenie. Tak jakby była to jakaś choroba autoimmunologiczna, tylko nie możemy jej zdiagnozować.
      Przerywamy jednak tą dietę, apetyt jest fatalny. Szukamy dalej. Jeśli ktoś z Was miałby jakieś sugestie, chociaż wiem, że to nie jest forum medyczne, będę bardzo wdzięczna.
      Raz jeszcze dziękuję.

      Usuń
    3. Trzymam kciuki, żeby w końcu udało Wam się znaleźć przyczynę i pomóc. Choroba dziecka to straszna rzecz. Próbowaliście medycyny holistycznej? Z reguły nie wierzę w czary-mary, ale szczegółowy wywiad lekarski poparty gruntowną wiedzą może pomóc Wam odnaleźć źródło złego samopoczucia.

      Usuń
    4. Dzięki,
      ze mną jest dokładnie tak samo. Nie wierzę w żadne czary-mary, ale kiedy już straciłam grunt pod nogami - próbuję i tego. Właśnie tydzień temu byłyśmy u polecanej wszędzie wokół lekarki - homeopaty. Córka bierze jakieś kuleczki, krople Notakehl d5 i Alkala firmy SANUM. Nie mam przekonania do tego leczenia, tym bardziej,że przecież nie mamy postawionej żadnej diagnozy...Ale co tam, to podobno zaszkodzić to nie może, a wielu pomogło. A my i tak dalej musimy szukać tego choróbska. Wywiad faktycznie - jak żaden dotąd, no i kolejna sugestia, ze może borelioza..
      Bardzo dziękuję za ciepłe słowa.

      Usuń
  14. Dorota, znalazłam ten post przez przypadek, bo szukam właśnie informacji o diecie bezglutenowej, pomyślałam, że dołączę swój głos w tej dyskusji, mimo że minęło sporo czasu. Na poważnie rozważam eliminację glutenu i przeczesuję internet, czytając sporo na ten temat. Trzymasz się dalej swojej diety? Jak samopoczucie? Mnie motywują problemy z tarczycą, liczę na to, że dieta bezglutenowa przyniesie korzyści. Zastanawiam się tylko, ile w doniesieniach o cudownych ozdrowieniach po odstawieniu glutenu rzeczywistej naukowo udowodnionej prawdy, a ile nagonki na gluten i żywieniowej mody ...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie trzymam się diety rygorystycznie, doszłam do wniosku że lepiej zjeść coś z pszenną mąką, domowego, niż udziwnionego i 500 razy bezglutenowego, choć kilka pozytywnych zmian zostało. Z perspektywy czasu myślę, że głównie pomogło mi odstawienie mąki na korzyść warzyw.

    Z drugiej strony, przez ostatnie tygodnie jadłąm więcej pieczywa niż zwykle i wróciły problemy ze stawami, cerą, gorsze samopoczucie.

    Do diety bezglutenowej można podejść jak do każdej: rozsądnie i spokojnie, albo strasznie rygorystycznie. W sensie dużo warzyw i przemyślanych posiłków to był najlepszy element mojej diety, natomiast mąki bezglutenowe, porażki z pieczywem bg, ograniczone możliwości, jeśli chodzi o zjedzenie czegoś w biegu - to wszystko chyba nie jest mi potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się cieszę, że spróbowałaś. Wiele osób nawet nie ma na tyle siły i chęci żeby spróować, mimo tego że się źle czuje dzień w dzień i wie, że coś jest nie tak z dietą.

    OdpowiedzUsuń
  17. witam, wiele osob tu spostrzega dobre zmiany u siebie po zmianie diety, a inni bez zmian lub gorzej.nie jestem lekarzem, ale wpadla mi w rece pewna ksiazka o diecie w zaleznosci od grupy krwi I od tamtej pory stosuje sie do niej. mam grupe krwi 0 (zero)I musze przyznac, ze ta metoda diety wg grupy krwi u mnie dziala.mamy 4 grupy krwi:0, A, B, AB I w tej ksiazce sa opisane jakie produkty spozywac wg danej gr krwi.grupa 0 to mysliwi, czyli ich dieta glownie to mieso I ryby.jem tez chleb, ale glownie staram sie jesc zytni (chociaz zawsze jest troche maki pszennej dodane).szukam chleba na naturalnym zakwasie, bo niby tami zakwas troche zmienia enzymy w pszenicy. mi sie wydaje, ze stosowanje takiej samej diety dla wszystkich to nieporozumienie, bo u jednych dziala, a drudzy mowia ze nie.wiec to nie jest chyba kwestia ze owoce I warzywa dobre dla wszystkich, a mieso powiedzmy niedobre. trzeba podejsc do tematu indywidualnie. ale to tylko moje spostrzezenia.co o tym sadzicie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Tekst z chlebem i pumeksem rozbawił mnie niemal do łez. Ja wczoraj zrobiłam makaron gryczany dla córki i jak spróbowałam to już nie dziwiłam się, że nie chciała jeść. Ohyda;) Postanowiłam przetestować ograniczenie/ wykluczenie glutenu przez miesiąc na początek, głównie ze względu na niezbyt dobre wyniki tarczycowe. Przyznaję, że chyba też zafunduję sobie 1 dzień w tygodniu chlebowy, bo nie dajmy się zwariować;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czesc, super artykul, a jak u Ciebie z energia?? jak gdy zaczelam diete bezglutenowa stracilam troche apetyt i energia. Teraz jest ok ale ogolnie chudne ale musze jesc wiecej niz zazwyczaj zeby miec energie, co z drugiej strony nie jest zle ;) bo lubie jesc ale czasem sobie pozwalam na cos glutenowego kiedy mam kryzys i brak energii. Najbardziej zalezy mi na odzyskaniu koncentracji, sily i energii i nie przybrac na wadze. Po glutenie widze ze gorzej trawie i ma czesciej wzdecia i wypiety brzuch . Mam nadzieje ze po okresie poczatkowym bede juz miala energie na dluzej bez koniecznosci siagania po glutenowe produkty, bo nie lubie tyc i miec wydetego brzucha ;) Macie jakies doswiadczenia w tym temacie?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...