poniedziałek, 13 stycznia 2014

Nowości grudniowe i styczniowe

W grudniu niemal nie kupowałam kosmetyków, skusiłam się jedynie na drobiazgi przy okazji kompletowania nagród na rozdanie/akcję. Dość dzielnie trzymałam się narzuconego sobie bana, w związku z czym w styczniu postanowiłam nieco sobie odpuścić i pojawiły się niewielkie zakupy.

Najpierw jednak chciałam się Wam pochwalić jaką miłą niespodziankę uszykowała dla mnie Magda, znana bliżej jako Kociamber w podróży. Okazuje się, że zostałam u niej top spamerką (cóż poradzić, lubię się wymądrzać) i w związku z tym trafiła do mnie paczuszka z rarytasami.

Szampony Biotique z henną i proteinami soi, w Polsce niedostępne lub dostępne w niewielu wariantach i cenie z sufitu. Henna jest jeszcze zamknięta, ale ten sojowy spisuje się na moich włosach bardzo ładnie i pachnie dokładnie jak pachniał mój Tato, kiedy byłam małą dziewczynką. Jestem zachwycona! Ponadto trafiły do mnie próbki podkładów mineralnych Anabelle Minerals i z e-naturalne, mydełko Aleppo 20% (moje ukochane!), odlewka maski Bingo z masłem shea i algami, olejek Amla, olejek awokado, krem Biotique z szafranem, rybki Gala i serum Biovax. Jak widzicie, Magda nieźle zaszalała. Bardzo dziękuję, kochana! :D :*

W konkursie na blogu świat-natury wygrałam dowolny szampon z setare.pl. Jeśli nie znacie jeszcze tego sklepu, serdecznie zapraszam. :) Poza szamponem w paczce znalazły się czepki termiczne Inventure (nie wiem czemu, myślałam że będzie ich 5 sztuk, a dostałam aż 5 paczek! ;)) i próbka kremu Sylveco pod oczy, z której bardzo się cieszę. Będę mogła sprawdzić czy nie podrażni mojej obrażalskiej skóry, zanim kupię pełne opakowanie. Wybrałam szampon Love2mix z żółtkiem jajka i proteinami pszenicy i widzę już po kilku użyciach, że bardzo się polubimy. Szampon ma cudowny skład, tylko delikatne detergenty, sporo protein, co widać na włosach. Za jakiś czas porównam go dla Was z Himalayą, którą ciągle chwaliłam w grudniu. ;)

I wreszcie moje własne zakupy. :) Część włosowa: dzięki promocji skusiłam się na olejową odżywkę i suchy szampon Isany. Będą czekać na swoją kolej. Niby staram się już nie kupować na zapas, ale 5 złotych to bardzo dobra cena za każdy z tych kosmetyków. ;) Sięgnęłam też po mój ulubiony olej kokosowy Efavit. Pięknie pachnie, doskonale sprawdza się na włosach i ciele, a także jest po prostu smaczny. ;) W dodatku tłoczy się go w Polsce (bodajże z wiórków kokosowych, a nie świeżego kokosa, ale u mnie działa lepiej niż jego droższe odpowiedniki). Zapragnęłam też lekkiej zmiany koloru, a bardzo dobrze wspominam farbę Venita. Siwków nie pokryje, ale za to powinna ładnie podbić odcień moich końcówek bez niszczenia ich i sprawić, że nie sięgnę po farbę chemiczną. Kupiłam też wreszcie własnego Biovaxa. Skład maski przeciw wypadaniu powinien bardzo spodobać się moim włosom i skórze głowy, ponadto chwaliły je ostatnio Kociamber i Anomalia.

Część niewłosowa: również Anomalia zainspirowała mnie do wysiania zaniedbanych kiełków. Lucerny jeszcze nie hodowałam, a fasolka mung to czysta rozrzutność, jako że ta spożywcza kiełkuje równie dobrze, a cenowo wychodzi o wiele korzystniej. Niemniej taka paczka wystarczy mi na kilka sporych wysiewów. Kolejny zakup to ałun. Choć całkiem niedawno otworzyłam taki w kostce, niestety nie przeżył remontu. Ałun jest wieczny, dopóki nie spadnie... Macie jakiś sposób na wykorzystanie połamanego kryształu? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać w komentarzu! :)

Ostatnio mam manię zjadania kokosa. Jeśli tylko dojrzę w sklepie taki, który ładnie chlupie, muszę go mieć! Zjadam miąższ na surowo, często jest to moje śniadanie. Polecam! :) Dla wrażliwej skóry oczu wybrałam żel Flosleku z aloesem. Jeszcze w grudniu trafił do mnie żel ślimaczy Jardin Naturel, jednak nie spodobał się mojej twarzy i nie mam pomysłu na jego wykorzystanie. Niby ma też zwalczać blizny, ale wątpię w jakikolwiek efekt na takich dwudziestoletnich i starszych. ;)

I jeszcze rozmowa w sklepie:
TŻ: Co to? Buraki?
FTD: Nie, czarna rzepa.
TŻ (z obrzydzeniem): Do jedzenia, czy na włosy?
FTD: Na włosy, spokojnie.
TŻ: Opiszesz to na blogu?
FTD: No raczej, inaczej nie kupowałabym takich warzyw.

Widzicie? Tak to blog mi zdominował zakupy spożywcze! :D

Znacie te kosmetyki? Polecacie, odradzacie?

33 komentarze:

  1. Haha rozmowa mnie rozwaliła :)
    A kosmetyków zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie czy coś jest do jedzenia czy do włosów pada w naszym domu dość często. Mój Mąż jest bardzo dzielny i wyrozumiały. :D

      Usuń
  2. ileż tego masz! :) czuję się rozgrzeszona po moich 5ciu paczkach styczniowych :D przypomniałaś mi, że muszę zrobić aktualizację nabytków... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja bardzo lubię maski z biovaxa, mam nadzieję że u Ciebie też się sprawdzi. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, bo jest dość droga jak na odżywkę wg moich standardów. ;) Ze zwykłego waxu byłam zadowolona bardzo umiarkowanie, ale tutaj skład jest bez zarzutu. :)

      Usuń
  4. Fiu fiu, ile fajności ;) Pozytywnie zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przy następnych zakupach dorzucę kokosa, zobaczymy jak smakuje taki prosto ze skorupki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pysznie! Mniej kokosowo, a bardziej śmietankowo niż same wiórki. Samo zdrowie, w dodatku smaczne. Zastępuje mi słodycze.

      Usuń
  6. jest teraz promocja na odżywki isany? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była tydzień czy dwa temu. Ale chyba jeszcze nie zdarzyło mi się wejść do rossmana, żeby jakaś odżywka Isany nie była w promocji. Czekałam konkretnie na tę olejową, bo te "zwykłe" i tak kosztują koło piątala.

      Usuń
  7. czekam na recenzje, rozmowa świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Same dobrocie! Tylko pozazdrościć

    OdpowiedzUsuń
  9. Szampony Biotique coraz bardziej mnie kuszą.
    Ile dobra! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, fajna rozmowa z TŻ-tem :D
    Muszę napisać recenzję tego biovaxa, coś mi nie pasuje, jak inne niestety. Ale mamy zupełnie inne włosy, to u Ciebie pewnie się spisze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zupełnie inne. Mam nadzieję, że masz rację. ;)

      Usuń
  11. Udane zakupy :) maski Biovaxa muszę i ja wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piję sok z rzepy od kilku dni, moja ciocia-czarownica mi poleciła na ogólną zdrowotność. Ciekawe, jakie efekty włosowe tego będą. Ten żel ślimaczy miałam, spróbuj go pod makijaż. W lecie fajnie schodziły mi po nim ugryzienia komarów, na twarzy po jednej nocy nic nie było widać :) co do oleju - u mnie też po hindusku w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rzepy chcę zrobić wcierkę, pić piję na razie wodę i więcej nie kombinuję, żeby nie zakłócić wyników. ;) Żel ślimaczy odpada pod makijaż, bo mnie uczula. Może wykorzystam go jakoś na ciało, bo tam mam o wiele bardziej odporną skórę.
      Jaki masz olej? - zapytała Dorota z fanatycznym błyskiem w oku.

      Usuń
  13. ok ! zaszalałaś :D isanę teraz testuję, floslek planuję (ile za niego zapłaciłaś?), a żel ślimaczy- zazdroszczę :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapłaciłam całe 6,70 ;) Sprawdź maila. ;)

      Usuń
  14. Wiele nowosci dla mnie, udanych testow :) Probowalam robic wcierke z rzepy, jednak zapach, ktory roznosil sie po calym domu skutecznie mnie do tych prob zniechecil ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wąchałam surowej rzepy, ale myślę, że wytrzymam zapach jaki by nie był. Nie wiem jak Mąż ;)

      Usuń
    2. Zapach surowej rzepy jest specyficzny. Moj K. cierpliwie znosił te zapachy przez ok. 4 miesiące- regularnie co 2,3 dni. U mnie zadziałała świetnie. Niestety jak poszłam do pracy to nie miałam czasu na zabawy z sokowirówką, a jak doszła jeszcze mgr to już w ogóle ;/ teraz chętnie korzystam z joanny rzepy np. do konserwowania wcierek bezalkoholowych.

      Usuń
    3. Zapach Joanny nie przeszkadzał mi aż tak, chociaż na skórze głowy zmieniał się w coś okropnego... Nie mam zamiaru bawić się w jednorazowe porcje, to nie dla mnie. Wycisnę sok z całości i zakonserwuję. Będzie mniej eko, ale za to systematycznie. ;) Najpierw jednak muszę skończyć moją styczniową wcierkę, która o dziwo działa na przetłuszczanie! ;) Pierwszy raz w moim dorosły życiu włosy po 2 dniach od mycia nie były nieświeże. :)

      Usuń
  15. Mam nadzieję, że szampon, czepki i próbeczka się spradzą;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sylveco się sprawdzi, pełny wymiar na pewno kupię u Ciebie :)

      Usuń
  16. Cieszę się! Daj później znać jak sprawdza się ten szampon z henną, jestem go bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno to zrobię, ale mam całe mnóstwo szamponów już otwartych, więc nieprędko się przekonam! ;)

      Usuń
  17. Też ostatnio używałam wcierki z rzepy, na pewno niedługo pojawi się u mnie wpis na ten temat :)
    Kiełki kocham, mogłabym je jeść cały czas. Zwłaszcza te z rzodkiewki.
    Ostatnio zaopatrzyłam się też w olej Amla (a miałam nie kupować nowych kosmetyków...), ale on musi jeszcze poczekać na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amlę kupiłam w dniu urodzenia Zosi, ale na skalp się nie sprawdziła. Jestem ciekawa, jak będzie działać na długość. W takim razie będę czekać na sprawozdanie z rzepy. :)

      Usuń
  18. Oj, rozmowa świetna :)
    Ja ostatnio rozmawiałam z bratową o czarnej rzepie i postanowiłyśmy zakupić, jednak u mnie w mieście niestety jej nie ma, co jest dla mnie po prostu wielkim szokiem :O w weekend pójdziemy na bazarek, może tam znajdziemy :)
    A nowości sporo i to takich, które sama chętne bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo nie mogłam rzepy znaleźć, a szukałam. Teraz się przeprowadziłam i widzę, że w nowym miasteczku wszystko jest! :) Może będzie na bazarku, a może będziesz mogła poprosić kogoś żeby wysiał CI kilka sztuk na działce ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...