niedziela, 19 stycznia 2014

Mity o włosach (7): czy częste zmiany odżywki mogą wywołać łupież?

Spotkałam się z taką teorią na jednym z blogów i szybko przekonałam się, że nie było to twierdzenie odosobnione. Po pierwszej myśli „Oczywiście, że gdybym chciała sprzedać jak najwięcej swojej odżywki opowiadałabym wszystkim, że mieszanie jej z inną to zuo” przyszła pora na głębszą refleksję.

Po pierwsze, należy wyjaśnić, że to co nazywamy „łupieżem”, a co nam dokucza po nieudanym produkcie pielęgnacyjnym – najczęściej szamponie – to raczej suchy naskórek, który łuszczy się w wyniku przesuszenia skóry głowy, jej podrażnienia lub reakcji alergicznej. Właściwy łupież wywołany jest nierównowagą mikrobiologiczną skóry głowy lub niewłaściwymi procesami zachodzącymi w organizmie (jak zaburzenia gospodarki hormonalnej). Bardzo trudno wyhodować sobie łupież tłusty, suchy lub pstry wyłącznie używając nieodpowiedniej odżywki, a nawet szamponu. Musielibyśmy ignorować wszystkie negatywne objawy (świąd, wypadanie włosów, łuszczący się naskórek) i używać niewłaściwego produktu przez wiele tygodni, aby zmiany na skórze głowy miały charakter chorobowy.

W przypadku zwykłego podrażnienia (umyłam włosy tym alba tamtym szamponem, bardzo swędziała mnie głowa i zauważyłam białe kawałki naskórka na ramionach) wystarczy odstawić produkt, który nam szkodzi, ewentualnie dołączyć do pielęgnacji środek łagodzący i nawilżający, który zniweluje uczucie dyskomfortu, jak żel aloesowy, d-pantenol, Cerkogel, emulsja Emolium do suchej skóry głowy. U mnie w tej roli poza żelem aloesowym doskonale sprawdzała się żyworódka z gliceryną oraz olejek łopianowy (za wyjątkiem olejków Green Pharmacy, które mnie podrażniały, zapewne z powodu BHT w składzie).

Tym trudniej mi uwierzyć, że częste zmiany odzywki same w sobie mogą wywołać łupież. Zwykle odżywki nie nakładamy przecież na skalp. Sama robię to dopiero odkąd nauczyłam się wystarczająco skutecznie czytać składy – wybieram odżywki bez brzydkich konserwantów, alkoholu, silikonów, za to z substancjami nawilżającymi, i na pewno nie przy każdym myciu. Od ucha w dół czy od karku w dół możemy nakładać na włosy co nam się żywnie podoba, bez szkody dla skalpu.

Nie wszystkie włosy natomiast polubią częste zmiany kosmetyków, przy dużej rotacji produktu trudniej również ustalić co jest przyczyną problemów, jeśli jakieś wystąpią.

Podsumowując: kosmetyki w ogóle niezmiernie rzadko są przyczyną łupieżu (a nigdy bezpośrednią). Niewłaściwy produkt pielęgnacyjny może spowodować stan zapalny skóry głowy, ale jedynie jeśli ma z nią kontakt, co w przypadku większości odżywek nie ma przecież miejsca. Nie polecam natomiast mieszania ze sobą gotowych kosmetyków w jednej porcji: mogą wchodzić ze sobą w reakcje, co znacznie zwiększy ryzyko szkodliwego oddziaływania na włosy i skalp.

19 komentarzy:

  1. Mnie szampony z silnymi detergentami bardzo podrażniają skórę głowy, a oprócz tego źle sprawuje się u mnie olejowanie skalpu. Ostatnio się przeprowadziłam i zauważyłam zwiększone swędzenie skóry :( to musi być na pewno wina zmiany wody. Odżywki zmieniam bardzo często i u mnie to nie powoduje łupieżu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje włosy lubią zmiany.
    Ciągłe stosowanie jednego szamponu przyczynia się do częstego BHD... tak samo jest w przypadku odżywki.
    Całe szczęście mam skalp jak ze stali i w sumie do tej pory nic nie było w stanie go podrażnić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a moje włosy wariują kiedy stosuję co mycie inny zestaw. Jak widać każde lubią co innego ;)

      Usuń
    2. Też kiedyś musiałam zmieniać szampon i używać na raz dwóch czy trzech. Teraz wystarcza mi jeden, dobry. ;) Najważniejsze to dopasować swoją pielęgnację do siebie :)

      Usuń
  3. Bardzo dobry, ciekawy post:) Zgadzam się z Tobą, że kosmetyki do włosów nie są przyczyną zmian chorobowych takich jak łupież na skalpie. Aczkolwiek właściwe stosowanie (np. na włosy, a nie na skórę) jest bardzo ważne i trzeba uważać co się nakłada bezpośrednio na skórę głowy.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zwłaszcza wrażliwcy jak ja się z Tobą zgodzą :)

      Usuń
  4. Moim zdaniem najczęstszym problemem jest stres, zła dieta. Ludzie zmieniają kosmetyki zamiast naprawdę zadbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważne, co napisałaś. W ogóle zadziwia mnie lekceważenie diety, nawet przez lekarzy. Sporo ich odwiedziłam w swoim życiu i jedyna porada dietetyczna jaką kiedykolwiek otrzymałam podczas wizyty to "jak pani jest głodna, to niech pani zje kalafiora albo twaróg" kiedy za szybko przytyłam w ciąży. Lekarze przyzwyczaili nas do leczenia objawów, a firmy kosmetyczne do tuszowania niedoskonałości, zamiast zaadresowania rzeczywistej przyczyny problemów i poprawienia diety, w dodatku żyjemy w coraz większym stresie.
      Do dietetyka też strach pójść, bo prawie każdy handluje Herbalifem (przynajmniej tak wynika z moich pobieżnych i zapewne krzywdzących spostrzeżeń) ;)

      Usuń
  5. Ja raczej spotykałam się z odwrotną opinią - odżywki trzeba zmieniać, żeby włosy się nie przyzwyczaiły ;)
    Dziwi mnie, że ktoś w ogóle nakłada losowe odżywki na skalp. Kosmetyki nakładane na skórę trzeba dość rozważnie dobierać, a wtedy nie powinno być takich problemów.
    Mam zupełnie inne zdanie co do mieszania gotowych produktów - bardzo często mieszam kosmetyki, które same się nie sprawdziły i nigdy nie zauważyłam negatywnych skutków takiego postępowania, wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy pracowałam w salonie, bardzo wiele klientek było zdziwionych, że odżywek nie nakłada się na skórę głowy - przecież w reklamach tak robią :)

      Usuń
    2. A co do mieszania: jeśli znasz skład kosmetyków, przygotowujesz jednorazowe porcje i w dodatku nakładasz je na martwą część naskórka, jak włosy na długości, to oczywiście nie ma problemu. Chodziło mi bardziej o przelewanie resztek szamponów do jednej butelki i używania ich przez dłuższy czas w takiej formie, albo mieszanie 4 różnych odżywek i nakładania ich na skórę głowy, nie zawracając sobie głowy ich składem.

      Usuń
  6. Jakby tak było to miałabym wieczny łupież :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. przydatny post, nie wiedziałam o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja skóra głowy na szczęście chyba wymagająca nie jest, ale każdy jest inny i musi się nauczyć potrzeb własnego ciała, skóry:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś tak przeczuwałam tę odpowiedź, ale zawsze jestem ciekawa, co napiszesz i jak to uzasadnisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posty poradnikowe czytają nie tylko włosomaniaczki, ale też zwykli posiadacze włosów. Uwierz mi, że wiele osób powtarza coś, co zasłyszy w drogerii czy sklepie i większość tych postów mierzy się właśnie z takimi rewelacjami :)

      Usuń
  10. U mnie najczęściej jest to właśnie suchy, łuszczący się naskórek, kiedy przesuszę skalp ;) Ale wtedy żel aloesowy i aloesowe odżywki i szybko dochodzi do siebie, bylebym więcej nie szkodziła.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie żadna odżywka nie wywołała łupieżu, jedynie to częste mycie głowy. Zmagam się z łupieżem pstrym od kilku lat, ale w miarę daje radę.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...