czwartek, 9 stycznia 2014

Jak dbać o końcówki włosów?

Moje kłaczęta w poprzednim poście zebrały tyle pochwał, że postanowiłam zamiast w każdym komentarzu powielać odpowiedzi, napisać post z poradami. Dziękuję Wam za miłe słowa. :)

Zacznę od tego, że moje włosy choć cienkie i delikatne, z natury są niskoporowate i same z siebie nie rozdwajają się jakoś strasznie. Nie dbając szczególnie o włosy pierwsze rozdwojone końce znajdowałam po dwóch miesiącach od strzyżenia.

Co szkodzi końcówkom?Oczywiście analogicznie, minimalizowanie kontaktu ze szkodliwymi czynnikami zapobiegnie ich niszczeniu. ;)

  • Rozjaśnianie. To największa krzywda, jaką wyrządzałam moim włosom, inne wybryki nie niosły za sobą nieodwracalnych skutków. Po wielokrotnym rozjaśnianiu moje włosy wykruszały się, wypadały, plątały, zostało ich bardzo niewiele i były o wiele cieńsze. Końcówki przypominały pędzelki, były na nich supełki i białe kropki.
  • Prostowanie. Mnie na szczęście nie dotyczy, wyprostowałam włosy może ze 3 razy w życiu, i może z 10 razy podkręciłam je lokówką czy prostownicą. Na pewno widziałyście już ten filmik, ale popatrzcie sobie jeszcze raz:
     
  •  Złe strzyżenie. Moje cienkie włosy nie lubią się z degażówkami, bo są przez nie miażdżone, a także z brzytwą/nożem chińskim, bo lubią cięcie jak najbardziej prostopadłe do włosa. Lubią natomiast strzyżenie ostrymi nożyczkami oraz maszynką.
  • Alkohol w kosmetykach do stylizacji. Czasem użyję pianki, lakieru czy suchego szamponu, ale robię to niezmiernie rzadko. Kiedy włosy były krótkie, stylizowałam je piankami i żelami, które zawierały także substancje odżywcze (np. żel Radical, pianka L'oreal volume zielona).

A dzięki czemu moje końcówki odżyły?
  • Oleje, oleje, oleje. Nakładam na nie olej co drugi dzień, czasami także po myciu wcieram w końce kropelkę. Nie przeszkadza mi nawet, jeśli olej się nie domyje z długośc, spinam wtedy włosy i wiem, że żadne czynniki zewnętrzne im nie straszne. Do długiego czasu jednak nie miałam tego problemu, nauczyłam się nakładać kosmetyki z umiarem i opracowałam najlepszą dla siebie technikę mycia. Szczególnie dobrze sprawdzają się u mnie olej z rokitnika, arganowy i ryżowy. I pewnie jeszcze mnóstwo innych, które dopiero odkryję. ;)
  • zawsze używam odżywki podczas mycia i nie szoruję długości włosów szamponem, wystarczy mi spływająca piana. Włosy da się umyć samą odżywką, i zapewniam Was, że nie są po takim myciu brudne.
  • Nie odrzucam silikonów. Na końcach zawsze ląduje silikonowe serum, od niedawna, kiedy myję włosy rzadziej i są dłuższe także odżywka w mgiełce. Silikony lub inne filmformery (quartenia, polyquartenia, parafina, oleje) pomagają utrzymać wilgoć wewnątrz włosa, dzięki czemu zapobiegają puszeniu się i łamliwości. Raz lub dwa razy w tygodniu na długość nakładam silikonowa maskę lub odżywkę (obecnie Nivea Long Repair, Calmar Argan Line, a do zabezpieczania Marion, kuracja z olejkiem arganowym – serum i odżywka w mgiełce)
  • Wiążę włosy, dzięki temu nie maltretuję ich kołnierzem, szalikiem, torebką itp. Choć kiedy niosę Zo na barana i tak dostają za swoje.
  • Obserwuję swoje włosy i obcinam, kiedy jest to konieczne. Osobiście nie widzę sensu w hodowaniu pędzelków i białych kulek na końcach, takie zniszczenia lubią postępować wyżej i w efekcie trzeba skrócić więcej włosów, niż miałoby to miejsce podcinając je stopniowo. Nie popieram jednak obcinania włosów co 2 miesiące, dla zasady. ;)
  • Pamiętam o nawilżaczach. Najczęściej używam aloesu, ale lubię też miód, glicerynę, mleczko pszczele, mocznik, żel lniany, banany. Często wzbogacam sobie odżywkę składnikami nawilżającymi. Od czasu do czasu myję włosy facelle które dzięki zawartości mocznika wspaniale nawilża i zmiękcza włosy. Zawsze po nawilżeniu włosa pamiętam o emolientach (oleje, silikony), żeby zatrzymać tę wilgoć na dłużej i uniknąć puchu.
  • Unikam ostrych detergentów. Wiele rosyjskich szamponów jest na bazie MLS (Magnesium Laureth Sulfate), który tak jak SLS I SleS podrażnia i przesusza moją skórę, przyspieszając jej przetłuszczanie, a także jest za ostry dla moich końcówek. (używam: szampon DIY z zieloną herbatą i glinką, Love2mix Organic Pomarańcza i chili, Love2mix Organic Proteiny pszenicy i żółtka jaja, Himalaya do włosów suchych – zawiera ALS, który mój skalp lepiej toleruje. Ostatnio używam wyłącznie tego pierwszego).
  • Nie szarpię włosów. Rozczesuję je palcami i szczotką z włosia, olej rozprowadzam hair bean. Czeszę je przed myciem, przed nałożeniem oleju, przed i po masażu, nie dopuszczając do kołtunów. Dzięki odpowiedniej pielęgnacji plączą mi się coraz rzadziej.
  • Zdrowa dieta. Oczywiście będzie miała wpływ na końcówki po bardzo długim czasie, jednak jej efekty są najważniejsze. :) Jeśli nie dostarczymy organizmowi odpowiedniej ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka, witamin i mikrolelementów, włosy będą słabe, cienkie, łamliwe, pozbawione blasku. Zatem pamiętajmy w naszej diecie o rybach, orzechach, warzywach i owocach.
Wyszło tych wskazówek całkiem sporo, a tak naprawdę jest ich tylko kilka: nie niszcz, zdrowo się odżywiaj, nawilżaj, zabezpieczaj. ;) Nie wspomniałam o suszeniu włosów, bo nie uważam go za żadne zło, jeśli robimy to z głową rozsądnie. Nie da się suszyć włosów bez głowy. ;)

Dodałybyście coś do mojej listy? A może z którymś punktem się nie zgadzacie? Dajcie znać, czy dbacie jakoś szczególnie o końcówki włosów.

52 komentarze:

  1. Strasznie zazdroszczę Ci tych niskoporowatych końców :)
    Ja muszę regularnie olejować dobrym olejem i stosować mocno emolientowe maski na końcówki, żeby się nie przesuszały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie są niskoporowate. Z natury takie były, ale rozjaśniałam je wielokrotnie, a końcówki pamiętają to najlepiej, ich obecny stan to zasługa troskliwej pielęgnacji i olejowania. :) Chyba źle to ujęłam..

      Usuń
  2. takze używam żelu lnianego na włosy jest świetny choc troche z nim roboty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc zrobiłam go ze 4 razy, właśnie dlatego że sporo z nim roboty. A żel aloesowy stoi ładnie w tubce i już. Może zrobię znów glutka, tylko tym razem go zakonserwuję?

      Usuń
  3. Ach, ja przez jakiś czas , dłuuugi czas je tak maltretowałam,że jak sobie o tym przypominam to mam je ochote przeprosić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbroiłaś mnie tym przepraszaniem :D

      Usuń
  4. Dużo tych wskazówek, u mnie ostatnio nie najlepszy okres dla końcówek, muszę koniecznie zakupić jakąś emolientową maskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatnim akapicie jest pięciowyrazowy skrót. :) Wypisałam ich sporo, ale większość dotyczy całych włosów, nie tylko końcówek. Maskę kup, żeby nie zniweczyć wysiłków pana fryzjera ;)

      Usuń
  5. O tak rozjaśniacz to zdecydowanie zło, już ponad rok walczę z skutkami po nim. A przede mną jeszcze długa droga. Pocieszające jest jednak to, że widzę różnice w stanie włosów. To zdecydowanie motywuje do dalszej walki :)
    Twoje końcówki są przepiękne i bardzo się cieszę, że napisałaś taki post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się cieszysz ;) U mnie też widać różnicę, sama byłam w szoku przeglądając zdjęcia do akcji u Blondregeneracji. :)

      Usuń
  6. Raz się szarpnęłam na rozjaśnienie włosów, nigdy więcej. Chociaż nie podjęłam męskiej decyzji aby się całych zniszczonych włosów pozbyć czyli około 20 cm. Po za tym w sumie o włosy dbam umiarkowanie, nie lubię nadmiaru. :) Jedyne o czym muszę pamiętać to nawilżanie najlepiej przy każdym myciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozjaśniałam moje włosy aż 6 razy w zeszłym roku. Najczęściej kąpielą rozjaśniającą, ale pomarańcz po hennie za żadne skarby nie dawał się wywabić. W końcu zwyciężyła ciekawość zawodowa i sprawdzałam czy w ogóle da się usunąć te odcienie, nie zważając na stan włosów.

      Usuń
    2. Ja położyłam rozjaśniacz na wodzie utlenione 9%. :D O hennie czytałam, że nawet nie da się jej farbami chemicznymi pokryć, widać rozjaśnić też nie.

      Usuń
    3. Pokryć się da, ale na ciemniejszy kolor. W miarę wypłukiwania się chemicznej farby rudości znów będą "wychodzić". Rozjaśnić się, po kilkukrotnym hennowaniu, według mnie, nie da. Nie do jasnego blondu.

      Usuń
  7. bardzo dobre rady :) na pewno z którejś skorzystam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Staram się regularnie zabezpieczać końcówki, ale niestety w grudniu źle się z nimi dzieje...

    OdpowiedzUsuń
  9. prawda, oleje i silikony działają cuda :)
    zapraszam na rozdanie :) http://0jla.blogspot.com/2014/01/mae-rozdanie-otwarte.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za zaproszenie, dam szansę innym :)

      Usuń
  10. na pewno przydadza mi sie te rady :))

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny post:)) Moje końce czeka podcięcie, ale póki co, planuję zrobić to w jakiś cieplejszy miesiąc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planowałam podciąć swoje w grudniu, ale przeciągnęło się troszkę ;)

      Usuń
  12. Moje końcówki chyba nie potrafią sie nie rozdwajac. Co bym z nimi nie robiła, one i tak swoje. Na razie się tym nie przejmuję, bo zaostało mi jeszcze naście cm rozjaśnianych. Myślę, że kiedy sie ich pozbędę (za jakieś 2 lata) w końcu będę mogła sie cieszyc włosami nie rozdwajającymi się 3 tyg po cięciu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu miałam dokładnie ten sam problem, i do teraz końce włosów są w znacznie gorszym stanie niż reszta włosów. Próbowałaś olejowania? Ono przynosi najlepsze efekty, ale nie od razu :)

      Usuń
  13. zgadzam się z Twoimi radami :) Twój blog jest świetny ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wczorajszym poście zachorowałam na Twój szampon ;/;/;/;/

      Usuń
    2. Ojejku, bardzo Ci dziękuję za komplement! :) A co do szamponu to niestety, ale nie jestem w stanie podać receptury co do grama, trochę go pimpowałam po pierwszym myciu - więcej oleju, dodatek glinki, ileś tam się pomieszało przy przelewaniu do butelki z wersją dla siostry... ta pierwsza próba była dość szalona :D

      Usuń
  14. Popieram:) moje końce też kiedyś były w fatalnym stanie, ale teraz się za nie wzięłam i jest lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie skupiałam się na końcach, przy całościowej pielęgnacji dostawały to co reszta włosów + serum silikonowe. Dopiero te wczorajsze komplementy sprawiły, że zwróciłam na nie trochę więcej uwagi. :)

      Usuń
  15. Kilka prostych zasad, a ile niosa za soba dobrego dla wlosow :) Pomyslec, ze jakis czas temu punkty 1 i 2 (w akapicie co szkodzi), byly u mnie na porzadku dziennym ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to teraz Twoje włosy są coraz piękniejsze :)

      Usuń
  16. ostatnio po długim używaniu babydreama, umyłam moje włosy facelle, nałożyłam odzywkę nivea long repair i na sam koniec spłukałam włosy wodą z octem jabłkowym i aloesem - efekt - włosy nawilżone i nie puszące się, byłam zachwycona i od jutra postaram się używać mieszanki regularnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facelle nawilża i zakwasza, dlatego u mnie stosowane zbyt często wywołuje efekt trzech przylizanych włosków. ;) Mimo wszystko lubię mieć trochę objętości.

      Usuń
  17. Sama stosuję takie same rzeczy jak ty i nie wiedzę za dużo rozdwojonych końcówek u siebie na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje są delikatne, ale wysokoporowate, jednak nie rozdwajają mi się - myślę, że to z powodu olejów (nakładam olej przed większością myć, a w weekendy zdarza się, że na noc, aktualnie stosuję po umyciu serum z olejkiem argonowym na końce). Twoją listę można uznać za wyczerpującą w tym temacie, chyba, że można dopisać do niej systematyczne podcinanie końcówek - czego nie robię, bo nie widzę potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja odkąd nie używam silikonów zauważyłam znaczną poprawę, więc nie skorzystam z Twojego sposobu. Ja odrzucam silikony. Za to chętnie przekonałabym się do olejowania. Próbowałam raz, chyba za dużo nałożyłam nie mogłam potem zmyć. :D Ale spróbuje ponownie. Wile osób chwali sobie oleje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno musiało być go za dużo. ;) Spróbuj na początek dosłownie pół łyżeczki, szczotką albo grzebieniem bez problemu rozprowadzi się na długości. Przed myciem zmocz włosy i wmasuj w nie odżywkę, a po jej spłukaniu umyj włosy tak jak zawsze. Na pewno olej się domyje. :)
      Moje włosy przy pielęgnacji całkiem bezsilikonowej na co dzień wyglądały lepiej: były puszyste, miały więcej objętości, nie zbijały się w strąki niezależnie od pogody. Ale niszczyły się o wiele szybciej. Dobrze, że znalazłaś własny sposób który się sprawdza i się go trzymasz, właśnie tak powinna wyglądać świadoma pielęgnacja. :)

      Usuń
  20. U mnie za to sera silikonowe do końcówek powodują ich rozdwajanie się do potęgi, już 4 razy to zanotowałam. Tj. by tego uniknąć musiałabym je solidnie codziennie po każdym myciu używać, a jak tylko pominę to widzę katastofę na końcówkach. Mi służy po prostu olejowanie, nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciekawe, nie spotkałam się wcześniej z taką opinią, najwyżej dziewczyny żaliły się, że włosy się puszą. ;) No niestety, trudno zrobić spis porad, które będą właściwe dla wszystkich typów urody, skóry, włosów. Ważne, że odkryłaś co Ci służy i tego się trzymasz? :)

      Usuń
  21. Do wszystkich punktów się stosuje od dawna i nie mam wg rozdwojonych końcówek! Dobrze napisany post:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kochana luknij na blog Uny, bo załapałaś się na nagrodę pocieszenia w jej konkursie na wpis roku 2013 !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję za informację! :) Wyjechałam na weekend, wracam, a tu taka niespodzianka! :)

      Usuń
  23. Mnie niestety nie ominęło prostowanie, a kilka lat robienia tego codziennie doprowadziło moje włosy do dość złego stanu. Obecnie są w znacznie lepszym stanie, końcówki też, właśnie dlatego, że stosuję się do wszystkich zasad, które wymieniłaś. Moim zdaniem największą rolę odegrało olejowanie i zabezpieczanie końców. Te dwie rzeczy to absolutna podstawa pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  24. Boże, straszny ten filmik...
    Ja zniszczyłam końcówki w zeszłym roku, kiedy pierwszy raz w życiu rozjaśniłam włosy kąpielą rozjaśniającą. Nie żałuję, bo miałam piękny kolor, który trochę ponosiłam, potem zaczęłam zapuszczać naturalne, a końcówki podcinam co 2 miesiące i staram się je chronić. Chyba nie są bardzo zniszczone, tylko trochę suche:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też są suche, ale olej sobie z tym radzi. :)

      Usuń
  25. Ten filmik już kiedyś widziałam i potem długo zastanawiałam się, jak to możliwe ;) Ba, odmówiłam sobie nawet zakupu lokówki do włosów :D Bo tak na marginesie, strasznie mi się w tym roku marzą falowane włosy....:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ kup sobie lokówkę, wszystko jest dla ludzi! :) Dziewczyna na filmiku musiała popełnić kilka błędów: nieodpowiednia pielęgnacja, częste wystawianie włosów na wysoką temperaturę, brak kosmetyków termoochronnych i zbyt wysoka temperatura lokówki, a wszystko to na wytrawionych rozjaśnianiem włosach.

      Usuń
  26. Kiedyś robiłam strasznie głupi błąd bardzo niszczący końcówki. Otóż nawijałam moje cienkie włosy na lokówkę jak papilot -od końca ku górze. Oczywiście nie stosowałam kosmetyków do termoochrony a jak farbowałam włosy czymś rozjaśniającym to za każdym razem farba leciała od nasady po końce. Także nie było mowy o zdrowych, długich włosach. Ale na szczęście to było tak dawno, że już wszystko ścięłam i nie robię więcej takich głupot .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, to bardzo dobra uwaga! :)

      Dlatego lubię lokówki stożkowe, tutaj trudno nawijać od końca pasma i same końce mają kontakt z rozgrzaną powierzchnią najkrócej. Podobny efekt do tego, o którym piszesz, daje wielokrotne "wygładzanie" - w cudzysłowie, bo efekt długotrwały jest przecież odwrotny - końcówek prostownicą. :)

      Usuń
  27. Możesz podać konkretne nazwy specyfików, które stosujesz? Najlepiej zdjęcia

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...