czwartek, 2 stycznia 2014

I stała się wcierka.

Moje włosy rosną ostatnio wolniej niż jeszcze kilka tygodni temu: rzadziej je myję, więc i rzadziej wcieram w skalp olejki. Zrobiłam jednak ostatnio próbę i okazuje się, że stan skóry głowy poprawił się na tyle, że mogę wymasować je z wcierką bez obciążenia i nieestetycznego wyglądu.

Zatem zaczęłam wcierać w skalp wodę brzozową Kulpol w te dni, kiedy nie nakładam na nie oleju. Niestety, już po tygodniu dopadło mnie podrażnienie i nie chciałam go pogłębiać. Woda brzozowa poszła w odstawkę.

Aż do czasu, kiedy u Kosodrzewiny przeczytałam, że rozcieńczała wodą brzozową fito-biol. Czemu bym i ja nie miała wody rozcieńczyć? :) A że posiadam już konserwant, mogłam stworzyć wcierkę z mniejszą zawartością alkoholu.

Składniki, których użyłam:

400 ml wody
łyżka korzenia żywokostu
łyżka rozmarynu
łyżka bylicy bożego drzewka
łyżka tymianku
aloes zatężony 10x (około 10 kropli)
woda brzozowa (około 15 ml)
FEOG 12 kropli (na ok. 60 ml wywaru)

Zadaniem wcierki jest kojenie skalpu, ograniczenie przetłuszczania się włosów i wspomożenie ich wzrostu. Stąd dobór ziół. Powinien znaleźć się tam też korzeń łopianu, który fantastycznie działa na mój skalp, ale akurat mi się skończył.

Rozmaryn i bylica bożego drzewka przyspieszają wzrost włosów, działają przeciwzapalnie i ograniczają liczbę drobnoustrojów. Korzeń żywokostu koi skórę głowy i fantastycznie ją nawilża, a pomaga mu w tym aloes. Tymianek pobudza krążenie i ma ułatwić wchłanianie pozostałych składników. Brzoza zapobiega łupieżowi i ogranicza przetłuszczanie.

Wszystkie zioła wrzuciłam do garnka, zalewając je zimną, przefiltrowaną wodą. Postawiłam garnek na małym płomieniu, aby zioła lekko "pyrkały". Właściwie powinnam najpierw gotować żywokost, a następnie dołożyć zioła liściaste i parzyć je pod przykryciem, ale nie lubię komplikować sobie życia. Poczekałam, aż woda mniejszy swoją objętośc o połowę (kilkanaście minut od zawrzenia). Ostudziłam, przelałam przez sitko. Przelałam do butelki z aplikatorem do 3/4 - 2/3 wysokości). Dopełniłam wodą brzozową, dodałam konserwant i aloes. 

Ponieważ żywokost i aloes lekko zżelowały pod wpływem alkoholu, wstrząsam buteleczką przed użyciem. Tak przygotowanej wcierki nie muszę przygotowywać w lodówce i powinna być ważna przez pół roku, ale na wszelki wypadek będę ją zużywać na bieżąco.

Żywokost nieco skleja włosy, ale za to unosi je u nasady i przedłuża ich świeżość. Na koniec miesiąca zdam Wam raport z działania mojej mikstury. :)

Wcieracie wcierki? ;)

31 komentarzy:

  1. Dziękuję bardzo za komentarz, wciąż się uczę o składach i taka subtelność jak środkowa część nazwy zupełnie mi umknęła. Pozwoliłam sobie poprawić to w tekście i powołać się na Ciebie, mam nadzieję, że się nie pogniewasz. Na pewno będę teraz zwracała baczniejszą uwagę na ten składnik, podobnie jak na wspomniany przez Ciebie Cocamide DEA. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem jakie rezultaty przyniesie ta wcierka. Od jakiegoś czasu używam wcierek, jednak kupnych a nie diy. Robiłaś może wcierkę z kozieradki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam. Smród, świąd i wypadanie. U mnie katastrofa.

      Usuń
    2. Czytałam opinie bardzo pozytywne albo bardzo negatywne. Zastanawiam się jak na moich włosach by działała. Chyba ednak szzkoda mi włosów by ryzykować. Dzięki ;)

      Usuń
    3. Jeśli nie jesteś na nią uczulona ani nie masz bardzo wrażliwego skalpu to nic złego nie powinno się stać. Jak dla mnie kozieradka to chyba najlepsza wcierka, warto jej spróbować :)

      Usuń
    4. O dziwo mi kozieradka nie wyrzadzila zadnej krzywdy, ale tez na wypadanie nie pomogla ;)

      Usuń
    5. U mnie spisała się super - ja mogę polecić!
      Co głowa to inaczej :)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa jak się sprawdzi ;-) ja póki co wcierek nie stosuje, bo każda przyspiesza przetłuszczanie, a używane tylko w te dni, kiedy myję włosy , nie dają praktycznie żadnych rezultatów. Stawiam teraz na olejki ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niedawno mówiłam to samo. :) Tyle, że zależy mi na długości, a same olejki podciągają mi wzrost tylko do 1 cm. Nie chcę też wracać do codziennego mycia, tyle mnie kosztowało przejście do mycia co drugi dzień :)

      Usuń
    2. miałam podobne doświadczenia z koniecznością codziennego mycia, teraz też jestem na etapie mycia co drugi dzień, choć jak nałożę na włosy odżywkę z "cięższymi" silikonami, to niestety nie ma zmiłuj, trzeba umyć codziennie, dlatego staram się analizować składy i nie brać co popadnie ze sklepowej półki

      Usuń
    3. Jasne, świadoma pielęgnacja jest bardzo ważna :)

      Usuń
  4. Większości tych ziół nie stosowałam na skalp, więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą. Wcierek używam przeróżnych, jednak większość z nich nie radzi sobie z najważniejszym - z wypadaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam na szczęście już tego problemu, ale wiem jak potrafi dołować. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się znaleźć i wyeliminować przyczynę.

      Usuń
  5. Większość wcierek konserwuje wodą pokrzywową lub inna wcierką z alkoholem. Nie dodaje go dużo(zwłaszcza do wcierek z palmą). W tym miesiącu muszę rozcieńczyć alkoholową wcierkę bo okazała się zbyt mocna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zużywam takie produkty bardzo powoli, dlatego dla pewności dodałam konserwant. Uwielbiam Twoje przepisy wcierkowe i inne DIY :)

      Usuń
  6. Bardzo fajny przepis, ciekawa jestem jak sie wcierka sprawdzi :) Ja od kilku dni "jade" z palma, nie uczula, wiec stopniowo chyba bede dodawac inne skladniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na ostatnim zdjęciu wygląda ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach czekam na jej recenzję.
    Przydałoby mi się coś na przedłużenie świeżości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak będzie po dłuższym stosowaniu, może się okazać, że skóra się przyzwyczai.

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się pomysł z rozcieńczaniem alkoholowych wcierek. Niestety, tego typu produkty nie służą mojemu wrażliwemu skalpowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niesamowicie zwiększały wydzielanie łoju za bardzo przesuszały skórę. Tylko że kiedy myłam włosy codziennie to mi tak nie przeszkadzało.

      Usuń
  10. Bardzo rzadko stosuję wcierki, ale ostatnio na blogach tyle o nich czytam, że muszę się bardziej nimi zainteresować i zacząć stosować bardziej regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto! :) Osobiście wolę olejki, ale pierwsze zdumiewające efekty zauważyłam po miesiącu używania Joanny Rzepy :)

      Usuń
  11. ja też myślę nad swoją wcierką i ten pomysł z dodaniem / zakonserwowaniem takiej wcierki domowej, gotowcem alkoholowym jest super - mam wodę pokrzywową, którą mogę w ten sposób wykorzystać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam jeszcze konserwant, alkohol traktuję bardziej jako pomocnik w przejściu substancji aktywnych do skóry :) I tak chciałam zrobić podobną wcierkę na spirytusie, ale jakoś się napatoczyła to woda brzozowa. Eve tak robi od dawna, ale jakoś nie zatrybiłam wcześniej ;)

      Usuń
  12. Może wypróbuję tę wcierkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam z niecierpliwościśą na efekty! Jeżeli sprawdzi się u Ciebie sama sobie taką zrobię :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...