niedziela, 28 grudnia 2014

Grudniowe nowe: wygrane, upominki, zakupy i fryzura.

Tak jak w listopadzie grzecznie pościłam, tak grudzień poskutkował licznymi nowościami na mojej półce kosmetycznej. Dałam się skusić dniu darmowej dostawy, po raz pierwszy i nie wiem czy nie ostatni. O ile zakupy w sprawdzonych sklepach okazały się czystą przyjemnością, o tyle kilka wcześniej mi nieznanych, na które miałam ochotę, wykorzystały DDD jako okazję do dziwnie pojętego wypromowania się i albo wprowadzały niezgodne z regulaminem akcji obostrzenia (wysyłka tylko listem albo zakupy tylko powyżej 50 złotych), albo towary poniżej pewnego progu cenowego tajemniczo znikały z półek.

Konkretną zabawkę, jaką upatrzyłam dla mojej córy, odszukałam aż w trzech sklepach. I w każdym z nich 2 grudnia rano była niedostępna (w jednym w ogóle zniknęła z asortymentu). Zamówiłam ją później na allegro, płacąc za wysyłkę i nie denerwując się ani odrobinę. A uczciwym inaczej właścicielom sklepów życzę, żeby dostali paskudnej wysypki, amen.

Swoje wirtualne kroki skierowałam do Perfumerii Yasmeen, zamawiając pełnowymiarowe: Al Haramain Bloom i Al-Rehab White Musk oraz dwie próbki. Jedna z nich, Madinah, oczarowała mnie tak bardzo, że z pewnością zakupię cały flakonik.

piątek, 19 grudnia 2014

Grudniowa aktualizacja włosów. Podsumowanie akcji „Zapuszczam wytrwale!”

Cześć, Dziewczyny. W grudniu dużo się u mnie działo i nie wszystko było dobre. Nie miałam głowy do bloga, co widać po niewielkiej liczbie postów, ani do jakiejś szczególnej pielęgnacji. W dodatku za sprawą stresu włosy wypadały w przerażającej liczbie. Na szczęście ten trudny czas już za mną, minął z dnia na dzień i zabrał nadmierne wypadanie ze sobą.

Pielęgnacja w tym miesiącu była jak na mnie wyjątkowo uboga. Nic nie wcierałam, nie masowałam, zapominałam o olejowaniu, właściwie głównie to włosy myłam, a i to nie codziennie. Od kilku dni piję jednak dzielnie siemię lniane i zabrałam się za szczotkowanie dzikiem. Dzięki nadzwyczajnym właściwościom pielęgnacyjnym szamponu na mleczku kokosowym (klik) kondycja włosów nie ucierpiała jakoś szczególnie.

środa, 17 grudnia 2014

Podkład mineralny wysokiej jakości za 27,70 zł? Prosta sprawa! Korzystamy z baz kolorystycznych z kolorowka.com

Po pierwsze, nie lubię wydawać wielu monet, kiedy mogę wydać ich zaledwie kilka. Po drugie, mam dziwną twarz. Nie odpowiada jej większość drogeryjnych specyfików i spora część tych naturalnych, do tego jest mieszana ze skłonnością zarówno do zamkniętych zaskórników i świecenia, jak i czerwienienia się oraz suchych skórek. Taki mam cerowy klimat po prostu. Po trzecie, mam dziwny kolor karnacji. Jasny, z ewidentnymi żółtymi tonami, natomiast nie lubiący się z pomarańczowymi. W „gotowcach” wyglądam jak trup, osoba chora na żółtaczkę, względnie taka, co to zasnęła w solarium.

Kręcenie podkładu w moździerzu było całkiem fajne, ale i ręka mnie bolała po tym całym rozcieraniu, i trwało to trochę, i ten moździerz trzeba mieć, albo młynek ewentualnie. Dlatego tym razem uprościłam sprawę: użyłam gotowych baz kolorystcznych i woreczka strunowego.

wtorek, 16 grudnia 2014

Ja to wiem, i Majka to wie - że karma wraca!

Wiecie, że karma wraca? :) Robimy coś dobrego i spotyka nas coś dobrego. Ostatnio możemy też zrobić coś zabawnego, a jakiegoś zwierzaka spotka coś dobrego. :)

O co chodzi? Robimy selfie (to proste, jak widzicie, nawet Majka to potrafi), na którym widoczny jest napis "karma wraca". Publikujemy selfie na dowolnym serwisie społecznościowym - Facebook, Instagram, Twitter z hashtagiem #karmawraca. Za każde tak otagowane zdjęcie sponsor przekazuje posiłek, który napełni zwierzęcy brzuszek.



Pstryknij fotę - a psiak nie będzie chodził głodny, dzięki Tobie. Karma wraca! :)


#1selfie1posiłek #karmimypsiaki #karmawraca

czwartek, 11 grudnia 2014

Łojotokowe zapalenie skóry głowy – garść informacji, trzy minirecenzje.

Łojotokowe zapalenie skóry jest uciążliwe. Potrafi niestety nawracać w sytuacjach stresowych i dość trudno opracować pielęgnację, która z jednej strony dostatecznie oczyści skórę głowy z nadmiaru łoju, z drugiej strony, nie wysuszy jej nadmiernie i nie podrażni, co u łojotokowca owocuje... zwiększoną ilością wydzielanego sebum. Na szczęście przy troskliwym, holistycznym podejściu – odpowiednia pielęgnacja i dieta, zdrowy tryb życia – jego objawy z czasem mogą ustąpić.

ŁZS objawia się łojotokiem (choć nie każda osoba z przetłuszczającymi się włosami ma ŁZS i nie każdy chory musi codziennie myć włosy), problemami ze złuszczaniem martwego naskórka, w zaawansowanym stadium także brzydkim zapachem skóry głowy. U większości osób na owłosionej skórze, szczególnie na linii czoła, skroniach, za uszami i nad karkiem, tworzy się warstwa martwego naskórka przypominającego łuskę. Zmiany chorobowe mogą pojawić się też na przykład w okolicy łuku brwiowego, wszędzie tam, gdzie jest ciemno, ciepło, i znajduje się sporo gruczołów łojowych.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Wyniki rozdania.

Bardzo dziękuję Wam za udział i za piękne, szczere odpowiedzi na pytanie. Zdradziłyście mi swoje mikołajkowe marzenia, i wszystkie chciałabym móc spełnić. 

Niestety, nie posiadam teleportu, ani prywatnego odrzutowca, który mogłabym Wam udostępnić. ;)

środa, 3 grudnia 2014

Priorin Extra - ważna informacja dla osób, które wygrały kurację + kod rabatowy.

Dzisiaj króciutko: przypominam tym z Was, które wygrały kurację, o uzupełnieniu ankiety z Waszymi wrażeniami po trzech miesiącach suplementacji. Napiszcie w niej o swoich wrażeniach ze stosowania preparatu.


Ankieta jest dostępna pod tym adresem:

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Loki/fale na lokówce stożkowej. Sposób na przedłużenie "falowaności" włosów dla uparcie prostowłosych.

W sobotę wreszcie udało mi się zrobić w miarę wyglądające fale na lokówce stożkowej, które obiecałam Wam pokazać chyba jeszcze we wrześniu... Lekki poślizg czasowy postanowiłam Wam wynagrodzić prostym sposobem dla prostowłosych dziewczyn, które chciałyby zakręconymi rano lokami móc cieszyć się jeszcze wieczorem. Brzmi znajomo? :) Zatem zapraszam!

Do zrobienia loków użyłam ceramicznej lokówki stożkowej Remington. To bardzo dobra marka na użytek domowy, nie wiem czy nie najlepsza - wszystkie znane mi egzemplarze prostownic, maszynek, lokówek czy suszarek działały bez zarzutu przez lata.O profesjonalnym ich sprzęcie się nie wypowiem, bo po prostu nie używałam, podejrzewam, że również jest niczego sobie.

sobota, 29 listopada 2014

Skoncentrowane, a jednocześnie delikatne? Białe Mydło Agafii.

Lubię kosmetyki o przemyślanym składzie, takie które czerpią z natury, i których receptury zbudowano na zasadzie uzupełniających swoje działanie składników. Moja cera jest kapryśna: z jednej strony ma skłonności do trądziku i łojotoku (głównie skóra głowy), z drugiej jest płytko unaczyniona i skłonna do podrażnień, przez co łatwo ją wysuszyć.

Kiedy znajdę więc kosmetyk, który umyje skórę, nie wysuszy jej nadmiernie, a dodatkowo jeszcze trochę ją dokarmi – jestem w siódmym niebie. Dlatego z przyjemnością piszę o białym mydle z serii Receptury Babuszki Agafii rosyjskiej firmy Piervoje Reshenie.

środa, 26 listopada 2014

Ja do ciebie o włosach, a ty do mnie o żarciu?

Nie jestem najbardziej obleganą blogerką urodową, ale czasem ktoś do mnie napisze z prośbą o radę. Zawsze staram się pomóc. Czasami podpowiadam, jak poprawić pielęgnację. Czasem po raz kolejny tłumaczę, że jeśli na czarną farbę położymy czerwoną, to włosy pozostaną czarne. Zawsze jednak podkreślam, że to, jak wyglądają nasze włosy, w większości zależy od tego, co i jak jemy.

Pamiętam jak kilka lat temu zaglądałam na blogi po raz pierwszy, z bardzo roszczeniową postawą: no dobra, dziewczyno, nie opowiadaj mi tu bzdur o koktajlu/szejku/ziarenkach jakie wcinasz, tylko powiedz mi, jaki mam szampon kupić i odżywkę, żeby mieć ładne włosy.

piątek, 21 listopada 2014

2 grudnia - Dzień Darmowej Dostawy. Na co ostrzę sobie zęby?

W listopadzie podjęłam się ograniczenia zakupowych zapędów, dzięki Balbinie Ogryzek. Jej akcja listopadowy odwyk zakupowy zmotywowała mnie całkiem nieźle, bo choć nie mogę powiedzieć, że nie kupiłam zupełnie nic, to jednak nie licząc potknięcia lakierowego na stoisku Golden Rose, kupiłam same potrzbne rzeczy: dezodorant (dobrze jest nie śmierdzieć) i korektor czterokolorowy z wibo (dobrze wydane 12 złotych).

Takie ograniczenie przede wszystkim korzystnie wpłynęło na rozsądne przeanalizowanie zapasów kosmetycznych, i odczuwalne ich zmniejszenie. Poza tym w wielu kategoriach kosmetycznych znalazłam już swoich ulubieńców, w związku z czym nowości przestały mnie kusić. 

Niekupowanie kosmetyków w listopadzie dało mi również miesiąc na zastanowienie się, co chciałaym kupić w Dniu Darmowej Dostawy. Pokrętna kobieca logika: nie kupuję, więc mogę myśleć o tym, co będe kupować. ;)

czwartek, 20 listopada 2014

Mikołajkowe rozdanie [zakończone]

Przygotowałam dla Was małe rozdanie z okazji Mikołajek. Możecie się zgłaszać do 6 grudnia.

Aby wziąć udział, wystarczy w dowolny sposób obserwować mojego bloga i odpowiedzieć na proste pytanie konkursowe: Co chciałabyś dostać na Mikołajki? Prezent może być fikcyjny, wymyślony, nieprawdopodobnie drogi, niematerialny, zrobiony z materiałów recyklingowych - co tylko przyjdzie Wam do głowy, napiszcie mi co sprawiłoby Wam radość.

środa, 19 listopada 2014

Zapuszczam wytrwale - listopadowa aktualizacja włosów.

Wprawdzie zapomniałam, że chciałam Wam pokazać własnego niegrubego kucyka i zaplotłam włosy w warkocz, dzięki czemu jest on oszukanie grubszy (ma 6 cm obwodu). Za to całą prawdę ujawnia sam warkocz, który również udało mi się uwiecznić na fotografii.

Jak widać na tym zdjęciu (zrobionym przedwczoraj, bez lampy, jak wszystkie prezentowane na blogu), włosy są bardzo zadowolone z szamponu na mleczku kokosowym. Odżywiam je przed myciem, ostatnio maską z czarnuszką ze sklepu Bombay Bazaar i jak na razie jestem zachwycona stanem skóry głowy. Wczoraj nawet nie myłam włosów, i nic nie swędziało i nie wypadało, wow. Oby tak dalej - trzymajcie ładnie kciuki.

sobota, 15 listopada 2014

Olejowe chusteczki pielęgnacyjne Babydream – siedem zastosowań.

Gdybym nie była mamą Zo, pewnie nigdy nie poznałabym tego produktu. Nie wiem od jak dawna jest dostępny, ja odkryłam go kilka miesięcy temu. Spojrzałam na dział dziecięcy, i przepadłam.

Z chusteczkami poczłapałam do domu, gdzie jeszcze raz nacieszyłam się ceną (niecałe 7 złotych/80 sztuk) i składem.

środa, 12 listopada 2014

Co zrobić, jeśli bardzo chcę zapuścić włosy, ale są odporne na przyspieszacze?

Czytuję czasem na blogach o trzycentymetrowych przyrostach w miesiąc... i szczerze mówiąc w część z nich nie wierzę. Oczywiście, jeśli komuś normalnie włosy rosną 2 cm na miesiąc, to 3 czy 4 nie budzą u mnie zdziwienia. Ale większość osób podobnie jak ja zwykle widzi odrost na poziomie centymetra lub mniejszy (u mnie jest to około 8 mm w dobry miesiąc), i wynik 3 cm oznaczałby czterokrotnie szybszy wzrost włosa niż standardowy.

Tak w skrócie: z moich osobistych doświadczeń wynika, że można przyspieszyć wzrost włosa dwukrotnie bez niekorzystnych efektów. Udało mi się przyspieszyć go i czterokrotnie dzięki metodzie inwersji – ale była cena tego eksperymentu: po okresie wzmożonego wzrostu cebulki musiały się zregenerować, przez kilka tygodni rosły wolniej i w efekcie miesięczny przyrost wyniósł 1,5 cm, standardowy u mnie po dobrych przyspieszaczach.

sobota, 8 listopada 2014

Zosiowo: Baby&Mama Organics, Łagodny szampon dla dzieci bez mydła i łez, klasyczny krem dla dzieci do codziennej pielęgnacji.

Przy ostatnim zamówieniu ze Skarbów Syberii rozejrzałam się też za kosmetykami dla mojej Zosi, skuszona znacznym rozszerzeniem działu dziecięcego. Wybór padł na dwa kosmetyki, których używa chyba każde dziecko: krem i szampon. Marka Baby&Mama Organics może nie jest Wam znana, ale sławne Piervoje Reshenie, którego adres znajdziemy na tubie, już zapewne i owszem.

Zacznę od kremu, którego skład zachwycił mnie na tyle, że sama po niego sięgałam (i upewniłam się tym samym, że moja osobista facjata masła shea i gliceryny nie toleruje). W sporej tubce znajdziemy aż 75 ml kosmetyku. 

niedziela, 2 listopada 2014

Małe, bardzo smutne światełko.

W dziecięcych częściach cmentarza zawsze uronię kilka łez. Wczoraj szła koło mnie Zosia i trzymałam w palcach jej ciepłą rączkę.

 W pewnej odległości od małych grobów, na trawniku pod świerkiem, ktoś postawił świeczuszkę, 
nawet nie - sam wkład od znicza, bez osłonki. 
Ten widok był dla mnie smutniejszy niż cały cmentarz razem. 
Może komuś została świeczka i po prostu postawił ją w wolnym miejscu. 
Ale może ktoś cierpi w tęsknocie za dzieciątkiem, które nie ma nawet grobu? Tęskni nieśmiało, jakby wstydliwie, zamiast wielkiego znicza zapalił malutkie światełko dla małej duszyczki?

Kochajmy naszych bliskich, weźmy ten dzień w serce, pamiętając o tych, którzy są z nami. Życie jest takie kruche, a zmarłym możemy najwyżej zapalić maleńką świeczkę.

Grafika pochodzi z tej strony.

piątek, 31 października 2014

Ekskluzywny balsam do ciała o zapachu belgijskich gofrów? Proszę Państwa – Craft'n'Beauty!

Zwykle smaruję się prostymi mleczkami własnej produkcji (olej+emulgator+hydrolat/żel aloesowy) lub po prostu wcieram w siebie olejek, na wilgotną po kąpieli skórę. Odżywienie i nawilżenie utrzymuje się na przyzwoitym poziomie, mimo okropnej wody jaka płynie z mojego kranu. Ale takie rozwiązanie ma kilka wad: prawie zawsze coś się z mleczka rozwarstwia, wytrąca, jest rzadkie jak woda i lubi kapać na podłogę, no i pachnie orzeszkami, albo orzeszkami, albo orzeszkami (oleje zwykle pachną orzeszkami, chyba że są bez zapachu, albo śmierdzą). ;)

I nadszedł w życiu moim taki moment, że postanowiłam się porozpieszczać. W prezencie urodzinowym przyszedł do mnie On – królewski balsam. Poprosiłam przy zamówieniu, żeby mój kosmetyk był gęsty i odżywczy i właśnie taki otrzymałam. W zgrabnym słoiczku o nieprzesadzonym designie przyszedł do mnie balsam, a właściwie treściwe, mocno pielęgnujące masło.

wtorek, 28 października 2014

Metoda inwersji – efekty eksperymentu u Was!

Początkowo planowałam dopisać Wasze wrażenia do poprzedniego posta z efektami tej metody (klik), ale myślę, że tak będzie czytelniej. 

Jeśli jesteście ciekawe, czy metoda przyniosła efekty u innych uczestniczek, zapraszam do lektury!

poniedziałek, 27 października 2014

Włosy w październiku. Zapuszczam wytrwale z Eter.

Pogoda jest taka sobie, czuję się tak sobie, włosy na zdjęciu są takie sobie - po zestawie kosmetyków, który niespecjalnie im odpowiada (facelle + maska z parafiną), zdjęcie zrobione bez słońca.

Jedna rzecz tylko się wyróżnia, i jest to zdecydowanie niewyjściowa piżama. Skorzystałam z faktu, że miał mi kto zrobić zdjęcie - i pokazuję, jakie by ono nie było.

sobota, 25 października 2014

Na chandrę – nowy kosmetyk! Sobotnie DIY: żel aloesowy, odżywka do tłustej skóry głowy, odżywczy szampon na mleczku kokosowym.

Ponieważ mieli przyjechać goście, i nie przyjadą, z radością wykorzystałam pięknie odgruzowaną kuchnię w celach produkcyjnych. Kilka przepisów chodziło za mną od dłuższego już czasu i wreszcie zebrałam się, żeby je wymieszać.

Przygotowałam miejsce pracy i narzędzia, mniej i bardziej profesjonalne. ;) Wszystko zostało umyte i zdezynfekowane, łącznie z blatem, na którym kręciłam kosmetyki.

piątek, 24 października 2014

Najulubieńsza z ulubionych: maska nawilżająca Bioetika.

Wcale nie jest dostępna wyłącznie w Makro, jak nie wiedzieć czemu długo myślałam. Mój słoiczek kupiłam w lokalnej hurtowni fryzjerskiej. Staram się unikać takich miejsc, bo czuję się w nich jak alkoholik w monopolowym... ale przed rozmową kwalifikacyjną nie było siły, musiałam zaopatrzyć się w nowe klipsy fryzjerskie. No i stanęłam przed półeczką z maskami, i uśmiechnęłam się, i dopłaciłam 18 złotych, a maska na rozmowę pojechała ze mną, na osłodę.

Osłoda się przydała, bo z tamtej pracy nic nie wyszło. Maska została. Ze składem stworzonym dla moich włosów: z dodatkiem aloesu i kokosa. Jeśli Wasze włosy nie lubią tych składników, możecie odpuścić sobie dalsze czytanie, bo kosmetyk na 98% sprawdzi się u Was o wiele, wiele gorzej.

poniedziałek, 20 października 2014

A może to nie jest hokus-pokus? Metoda inwersji – efekty!

Przyznam się Wam teraz, że trochę się bałam tego eksperymentu. Olej na moją tłustą, mającą problemy z „dopraniem” głowię, codziennie, na całą noc, przez tydzień? Dopiero co pozbyłam się podskórnych bolących gul, a przetłuszczenie się włosów zaczęło zajmować kilkanaście, a nie kilka godzin. Ostatecznie jednak żyłka odkrywcy wzięła górę nad rozsądkiem.

 Raz się żyje. Szampon-ratownik w domu jest. Gdyby skóra głowy zaczęła protestować, po prostu bym zrezygnowała. Ale tego nie zrobiłam. Wręcz przypomniałam sobie, że moje włosy i skóra głowy kochają oleje. Zapamiętałam się w masowaniu i wiszeniu na tyle, że nawet będąc z wizytą u teściów uprawiałam oglądanie podłogi pod kanapą. Słowem się nie zająknęli, złoci ludzie. ;)

czwartek, 16 października 2014

Łuszczyca skóry głowy, atopowe zapalenie skóry głowy. Moja propozycja pielęgnacji i doboru kosmetyków.


Pierwotna wersja tekstu powstała na potrzeby bloga Yasmeen.

Wciąż za mało mówi się o skórze głowy innej niż normalna. Osoby z widocznymi zmianami naskórka, także na skórze głowy, narażone są na ostracyzm społeczny. Często dotykają ich przykre mity, jak na przykład pogląd, że łuszczyca jest zaraźliwa, albo komentarze o braku higieny.

Zarówno atopowe zapalenie skóry, jak i łuszczyca są chorobami autoimmunologicznymi, najprawdopodobniej o podłożu genetycznym. Nie można się nimi zarazić, tak jak nie można się zarazić krzywym kręgosłupem czy hashimoto. Osoby dotknięte tą przypadłością muszą jednak szczególnie dbać o higienę. Jedno i drugie schorzenie powoduje sprzyjający drapaniu świąd, a długotrwałe przerwanie ciągłości skóry może prowadzić do infekcji bakteryjnych i przewlekłego stanu zapalnego.

wtorek, 14 października 2014

Zdrój, szampon leczniczy.


Nie jestem wierząca. Ale odkąd używam szamponu z czarną rzepą, który cudownie uzdrowił moją skórę głowy, na moim ramieniu pojawił się nie kto inny jak diabeł. Diabeł siadł, szczypnął mnie w ucho i rzekł: jak z takim tanim, niespecjalnym szamponem osiągnęłaś taką poprawę, pomyśl jak byłoby z szamponem leczniczym! Skubany diabeł ubrał się na jasno, kopytka ukrył pod przydługimi spodniami (passe!), na ogonie usiadł, a widełki skurczył i prysnął złotolem, więc pomyślałam „ot, anioł urwał się z branczu, widelec jeszcze trzyma w małej rączce”.

Diabeł towarzyszył mi w podróży do pobliskiego zielarskiego. 

poniedziałek, 13 października 2014

Metoda inwersji: czas start! Przyłącz się do mnie :)

Jeśli śledzicie włosową blogosferę, na pewno słyszałyście już o metodzie inwersji, która pozwala podobno osiągnąć 2,5 cm przyrostu w tydzień. Wiem, że kilka z Was ją wypróbowało... i efekty były różne. Nie byłabym sobą, gdybym w końcu tej metody nie przetestowała na sobie. 

Moja skóra głowy ostatnio ma się całkiem nieźle dzięki szamponowi Eva natura z czarną rzepą. Od kiedy go używam, przestały mi tak dokuczać alergie kontaktowe, niemal zniknęło uczucie swędzenia, a i włosów wypada odrobinę mniej.

piątek, 10 października 2014

Jaką farbę wybrać – naturalną czy „chemiczną”?


Choć efekt końcowy jest podobny: mamy inny kolor włosów (ewentualnie niemal identyczny, ale bez siwizny), farbowanie „chemią” i „naturą” różnią się, niekiedy bardzo. Poza tym, zarówno farb chemicznych, jak i naturalnych (i pół-naturalnych) jest kilka rodzajów, które zachowują się nieco inaczej. W mojej głowie ten post rozrastał się i rozrastał, aż bałam się, że nie wystarczy mi na niego bloga. ;)

Nie chcę Was zanudzić, dlatego w dzisiejszej notce zajmę się porównaniem najbardziej charakterystycznych przedstawicieli: drogeryjnej farby z amoniakiem i czystej henny. W kolejnych za to opiszę różnice między farbami z amoniakiem i bez, tzw. szamponami koloryzującymi i farbami aptecznymi oraz między henną i mieszankami ziołowymi, czy to w proszku czy w tubce.

czwartek, 9 października 2014

Olejek Alverde z dziką różą i rokitnikiem.


Swojego czasu aż trzęsłam w straszliwej chcicy się na samą myśl o wszelakich produktach z DM. Teraz, kiedy mój zakupoholizm się uspokoił, nie marzę o nich po nocach i nie zazdroszczę tym, które mają do nich  stacjonarny dostęp. Wśród tych kilku kosmetyków, jakie do mnie przywędrowały, zdarzyły się lepsze i gorsze.

Dzisiaj o tym lepszym.

wtorek, 7 października 2014

Kilka prywatnych zdjęć.

Pogoda ostatnio jest tak piękna, że nawet mój kalkulator dał radę zrobić kilka wyraźnych zdjęć. Czasami piszecie mi, że chcecie dowiedzieć się więcej o mnie, prywatnie. Nie uważam, żeby moje życie było jakieś wyjątkowe. Nie jara mnie robienie zdjęć swoich stóp (może dlatego, że zawsze miałam brzydkie kostki?), nie jem i nie piję też nic ciekawego i nawet nie mam pojęcia w jakim mieście jest najbliższy Starbucks.

Dlatego nie mam i jak na razie nie zamierzam mieć konta na Instagramie. Czasami dzielę się odrobiną prywaty na Facebooku, dzisiaj dla odmiany na blogu debiut zdjęciowy z niedawnego spaceru. Dajcie znać, czy eksperyment wypalił. :)

niedziela, 5 października 2014

Kącik porad: niesforne, puszące się włosy Kasi.

Jakiś czas temu napisała do mnie Czytelniczka, szukając pomocy dla długich i suchych włosów swojej siostry.

Ustaliłyśmy plan działania, i tak miło nam się pisało, że Kasia postanowiła się podzielić i swoją historią. Dzisiaj chcę ją Wam pokazać, bo to wspaniały przykład na natychmiastowe efekty przy pielęgnacji dobranej do typu włosa. Zobaczcie same, co pisze Kasia o swoich kosmykach:

sobota, 4 października 2014

Rozwodzę się nad śmieciami: Denko #6.


Wciąż jeszcze nie wróciłam do formy. Nie chcą się te wirusy od nas odczepić, choćbyśmy nie wiem jak śmierdzieli czosnkiem. Dlatego tak mało mnie i tutaj, i u Was. Wierzę, że mi wybaczycie. :)

Śmieci jak zwykle podzieliłam na kilka kategorii, bo zrobieniu zdjęć zdałam sobie sprawę, że mimo wszelkich chęci dość losowo. ;) W razie czego poza patrzeniem na obrazki sugeruję równie przeczytanie opisu. Sepia ma ukryć rozmazaność i brzydkość tych zdjęć.

Hity.

wtorek, 30 września 2014

Must have skóry problematycznej: olej laurowy.


Nie mogę się nachwalić mydła aleppo. Dba o czystość i dobrą kondycję mojej skóry. Sprawdza się, kiedy trzeba ukoić podrażniony skalp, albo kiedy pojawiają się skórne zmiany. Aleppo delikatnie wysusza je i zdecydowanie przyspiesza ich gojenie, zwykle zapobiegając też powstawaniu nowych.


Zwykłe mydło oliwne nie działa na mnie tak dobrze. Dlatego postanowiłam wypróbować czysty olej laurowy, w nadziei że sprawdzi się tak samo dobrze jak mydełko, za to w wielu zastosowaniach. Mój olej zakupiłam w sklepie Ars et natura, dokładnie tutaj.

Na opakowaniu przeczytamy:

Olej laurowy znany jest ze swoich właściwości przeciwtrądzikowych, jest również skutecznym środkiem pobudzającym wzrost włosów, oraz pomagającym w walce z łupieżem. Olejek ma działanie antyseptyczne, dezynfekujące, przeciwzapalne. Odnawia ochronny płaszcz hydrolipidowy skóry.

Łagodzi dolegliwości dermatologiczne, pomaga w walce z chorobami grzybiczymi, łuszczycą czy egzemą. Jest skutecznym „antybiotykiem” dla każdego typu skóry. Działa ściągająco i przeciwbakteryjnie. W medycynie naturalnej stosowany jest w leczeniu zwichnięć i obrzęku stawów, a także przy trudno gojących się ranach i zmianach łuszczycowych oraz bólach reumatycznych.

Olej jest ciemnozielony. W lodówce twardnieje niczym masło, w temperaturze około 20 stopni mięknie aż do płynnej postaci. Gdybym zamierzała używać go w formie sztyftu albo balsamu, trzymałabym go w lodówce. Natomiast płynna forma, jaką przybiera w ciepłym pomieszczeniu, jest nieco grudkowata, więc czysty olej warto wymieszać z emulgatorem lub masłem, aby poprawić komfort użytkowania. Olej pachnie mocno wawrzynowo. Wyobrażam sobie, że właśnie taki kolor przybiera wnętrze świeżych liści lauru. Zapach jest przyprawowy, i nacierając się czystym olejkiem czułam się trochę jak pieczeń.


Jak używałam oleju laurowego?

  • jako dodatek do masek na skórę głowy;
  • punktowo na zmiany zapalne w obrębie całego ciała, głównie jednak na skórze głowy;
  • punktowo: na zapchane mieszki włosowe;
  • zmieszany z olejkiem z drzewa herbacianego nanosiłam pędzelkiem na paznokcie (wspomaganie leczenia i profilaktyka grzybicy).

Zarówno zapach lauru, jak i olejku herbacianego jest dla mnie niepiękny. O dziwo, zmieszane razem te wonie zamiast wytworzyć mieszankę prawdziwie wybuchową, znoszą się i wzajemnie łagodzą. Zamiast dwóch smrodków otrzymujemy jedynie lekką niedogodność o fenomenalnym działaniu.

Olejek laurowy delikatnie podsusza skórę, dlatego we własnoręcznie przygotowywanych kosmetykach stosowałabym go jako dodatek, a nie bazę. Poza tym fantastycznie przyspiesza gojenie wszelkich niedoskonałości. Wszelkie – odpowiednio wcześnie wykryte – podskórne gule wystarczyło posmarować na noc, i rano mogłam zapomnieć o ich istnieniu. Przyspieszał gojenie się opryszczki, która bardzo lubiła swojego czasu pojawiać się pod moim nosem. Powściągał łojotok i dodawał włosom przy skórze głowy objętości. Nie nakładałam go na końcówki, bo ich podsuszanie nie jest mi potrzebne. Pomógł w walce z grzybicą paznokci, którą sto lat temu złapałam na basenie i z którą nic sobie nie chciało dać rady.

Zakupionymi przeze mnie 50 g podzieliłam się z dwoma osobami, a mimo to wystarczyło mi na kilka miesięcy używania. Zmieszany z olejkiem z drzewka herbacianego olej laurowy przechowuję w butelce z pędzelkiem i smaruję nim paznokcie i skórki codziennie wieczorem. Wzmocniły się dzięki temu i już prawie się nie rozdwajają. Poprawił się ich kolor, i są mocniejsze. Pod względem pielęgnacji paznokci przebił wszelkie odżywki, jakie z bardziej lub mniej opłakanym skutkiem próbowałam stosować.

Na szczęście moja skóra głowy nieco się już unormowała, w razie nagłej potrzeby stosuję olej laurowy punktowo, i spisuje się tu świetnie. Ponieważ moje włosy nie przepadają za oliwą z oliwek, i w związku z tym gotowe szampony aleppo nieszczególnie do mnie przemawiają, za czas jakiś możecie spodziewać się przepisu na szampon i/lub odżywkę z olejem laurowym.

wtorek, 23 września 2014

Po miesiącu zapuszczania z Eter. Skóra głowy po długotrwałym kryzysie. Plan pielęgnacji na najbliższe tygodnie.


Zastanawiałam się, czy tematu nie rozdzielić na kilka mniejszych notek, ale wtedy musiałabym się powtarzać. Obecny wygląd włosów wiąże się z kryzysem, a nowa pielęgnacja ma ścisły związek z moimi przemyśleniami co do przyczyny kłopotów ze skórą głowy.

Znacie to powiedzenie, że szewc bez butów chodzi? :) Poradzić komuś? Nie ma sprawy. Rozwiązać własne problemy ze skórą głowy? Trochę trudniej. Na zdjęciu widać, że włosy dostały w kość. Końce są zauważalnie przerzedzone, mimo niedawnego cięcia na prosto (klik). Okazuje się, że ta strata centymetrów ostatecznie niewiele poprawiła. Włosy są tej samej długości, co rok temu, i w podobnej kondycji, w dodatku jest ich wyraźnie mniej (aktualizacja wrzesień 2013 - klik). Na szczycie głowy znów pojawia się prześwit, z którym swojego czasu udało mi się uporać, i którego miałam nadzieję nie widzieć przez wiele lat. Widać, jak cienkie i bez życia są pasma. W kucyku jest jeszcze gorzej.

sobota, 20 września 2014

Szampon, który warto kupić choć raz: Eva Natura, Czarna rzepa.


Dlaczego warto choć raz? Bo jest tani i łatwo dostępny, a to już połowa sukcesu. Bo jest polski, a polską gospodarkę należy wspierać. I bo jest dobry. Skład może nie oszałamia (bo i cena tego nie robi), ale jest całkiem, całkiem niezły. Osobiście jestem z niego bardzo zadowolona.

Kupiłam go kilka miesięcy temu, kiedy Eter wspomniała, że stał się u niej przyczyną pierwszej fali baby hair. I stał sobie w pudełku z zapasami. Bo przecież jest z siarczanem, a ja siarczanów używać nie powinnam, bo mi szkodzą.

piątek, 19 września 2014

Al Rehab, Africana.


W ciągu dnia jest jeszcze na tyle ciepło, że spokojnie można chodzić w krótkich rękawku i sandałach. Jednak noc już coraz dłuższa, rano trzeba założyć na siebie kilka warstw, żeby zęby z dołu trafiały w te z góry, a Zochy smarki i kaszel jasno przypominają mi, że Zima Nadchodzi. Aż chce się jeszcze trochę lata, prawda?

 A ja mam lato zamknięte w butelce. 

czwartek, 18 września 2014

Aaaaaaaaa, alkohol wszędzie! Co chcę kupić kosmetyk, to nie mogę - bo jest w nim alkohol!


Znacie tę panikę? Sama ją przeżyłam na początku przygody ze świadomą pielęgnacją. Ale posprawdzałam, doczytałam, wzięłam trzy głębokie wdechy, i już wiem co nieco jak to jest z tym alkoholem.

Wspominałam już o sprawie przy okazji tego posta, ale sądząc o tym, co wciąż zdarza się Wam wypisywać w mailach, nie do wszystkich on dotarł. Zatem do tematu alkoholu wracam po raz kolejny. (źródło grafiki)

wtorek, 16 września 2014

Podsumowanie trzymiesięcznej kuracji z suplementem Priorin Extra.


Właśnie pożarłam ostatnią tabletkę z ostatniego blistra, zatem przyszła pora na podsumowanie całej kuracji.

Jeśli jest tu ktoś, kto nie słyszał o tym suplemencie, przypomnę, że dzienna porcja (2 tabletki) zawiera:

piątek, 12 września 2014

Jak spisały się proste sera z żelu hialuronowego: z ekstraktem z czerwonego wina, z ekstraktem z zielonej herbaty.


Kilka z Was pytało mnie, czy jestem zadowolona z serum do twarzy z tego prostego przepisu. Jestem. :)

Na pierwszy ogień poszło serum z czerwonym winem. Działanie zielonej herbaty już znam, wino dla mnie było bardziej egzotyczne, bardzo podobał mi się zresztą kolor gotowego produktu. Pięknie prezentował się w buteleczce, natomiast rozsmarowany cienką warstwą na skórze nie barwił jej. Serum doskonale nawilżało, jak to kwas hialuronowy. Nakładałam je codziennie rano i wieczorem na zwilżoną tonikiem lub wodą termalną skórę. Czasem mieszałam je z olejkiem lub kremem do twarzy, w upały nie nakładałam na nie już nic, poza kremem z filtrem przed wyjściem.

środa, 10 września 2014

O żyrafce, która pomogła Zosi wyzdrowieć: Hipoalergiczny żel rozgrzewający Pumo Vap bebe.


Do tej pory nie chwaliłam na blogu żadnego dziecięcego produktu, bo i nie widziałam takiej potrzeby. Jednak ostatnio odkryliśmy z Mężem coś, czym koniecznie muszę się podzielić ze światem, bo naprawdę warto.

Zocha moja po dziesięciu dniach w przedszkolu postanowiła się pochorować. W niedzielę rano pojechała z nami do zoo, gdzie robiła się coraz bardziej i bardziej marudna, w drodze powrotnej dokuczał jej katar, a po przyjściu do domu zauważyłam lśniące jak spodki gorączkowe oczy i wypieki na policzkach.

poniedziałek, 8 września 2014

Moje ulubione półprodukty.


Jestem z siebie całkiem dumna, ponieważ wszystkie moje zamówienia półproduktowe uważam za sukces. Nie kupiłam nic, co zdążyłoby się przeterminować, zepsuć, albo czego nie wiedziałabym, jak użyć. :) Jedną rzecz wydałam, była to hydrolizowana keratyna. Kupiłam małą pojemność, żeby przekonać się, czy rzeczywiście włosom moim szkodzi. Szkodzi.

Jak to robię? Każde zamówienie dobieram pod konkretną recepturę. Jeśli chcę zrobić tonik, sprawdzam zapasy, i dokupuję tylko to, co będzie potrzebne do produkcji toniku. Zwykle pozwalam sobie na jeszcze 1-2 rzeczy, ale również kupione pod kątem konkretnego zastosowania, nie na zasadzie "bo ma ładny opis", a raczej "do czego to dodam?". Jeśli wybieram nowe oleje, to w pojemnościach nie większych niż 50 ml. Nie kupuję składników, które nie sprawdziły się w gotowych kosmetykach.

sobota, 6 września 2014

Dezodorant DIY, receptura SmykuSmyka z surowców EcoSpa.


Lato się kończy i być może problem świeżości przestaje być taki palący (pokiwa głową tylko ten, co nie jeździ zatłoczonym autobusem czy tramwajem), jednak produkt o którym dziś mowa jest tak ciekawy, że muszę Wam jeszcze o nim opowiedzieć.

Chodzi mianowicie o dezodorant. Nie byle jaki, bo własnoręcznie przygotowany przez SmykuSmyka. Jeśli znacie choć pobieżnie asortyment Craft'n'Beauty, wiecie, że Patrycja ma niezwykła smykałkę do ciekawych zapachów. Łatwo się więc było domyślić, że ten kosmetyk będzie charakteryzować intrygująca, świeża woń. :)

czwartek, 4 września 2014

Majka. Zwykły-niezwykły pies.


O mojej kochanej suczce pisałam już przy dwóch okazjach: chwaląc zalety, jakie ma posiadanie psa w domu z małym dzieckiem (tutaj), i po części żartobliwie narzekając na irytujące zwyczaje innych właścicieli czworonogów (tutaj).

Dzisiaj chcę Wam napisać, jaki jest mój pies, skąd się u nas wziął, i dlaczego nie zamieniłabym go na milion dolarów.

środa, 3 września 2014

Rozdanie na Fan Page'u Włosowelove

Oko moje ucieszyła dziś niesamowicie wiadomość, że Włosowelove ma już 200 fanów na Facebooku. A ponieważ jest mi bardzo przyjemnie - niech i Wam będzie przyjemnie, zorganizowałam zabawę ze skromną nagrodą.


Do wygrania zestaw ze zdjęcia: żel pod prysznic z bio aloesem Labell (do mycia włosów jak najbardziej się nada) i maska Eveline z keratyną i olejem agranowym, ze "starym" składem. Wszystkie szczegóły znajdziecie tutaj.

Zapraszam! :)

wtorek, 2 września 2014

Kącik porad: włosy pani Eweliny: zaczęły wypadać po porodzie... i nie przestały przez kilka lat, włosy przerzedzone na czubku głowy.




Niestety mam problem z wypadaniem włosów i to poważny. Kiedyś miała super gęste włosy a teraz to dramat. Około 5 lat temu urodziłam dziecko i wtedy to się zaczęło.... wypadanie ogromnej ilości włosów.

Myślałam, że to minie, ale niestety. Byłam u dermatologa, ponieważ najbardziej przerzedziły mi się włosy na czubku głowy. Łykałam tabletki, wycierałam płyny ze sterydami przepisane przez lekarza i na jakiś czas nawet było ok. Ale włosy nie zgęstniały. Jak tylko przestawałam wcierać płyn problem pojawił się znowu. Moja mama miała ten sam problem kiedy była w moim wieku (35 lat) i teraz na czubku naprawdę ma tak mało włosów, że widać skórę głowy. Obawiam się, że to może być genetyczne.

poniedziałek, 1 września 2014

Nie udało Ci się zakwalifikować do testu suplementu Priorin Extra? Nic straconego - masz jeszcze jedną szansę!


Jak w temacie: Te (albo Ci) z Was, którzy chcieliby otrzymać do testów 3-miesięczną kurację suplementem firmy Bayer, a nie udało Wam się wcześniej - możecie spróbować jeszcze raz!

Co trzeba zrobić?

piątek, 29 sierpnia 2014

Kubeczek menstruacyjny – drogie dziwactwo, czy wspaniałe udogodnienie?


Menstruacja jest naturalnym elementem kobiecego życia. Czasami uprzykrzonym, bolesnym, spychanym na dalszy plan, na pewno często przemilczanym. Bo nie wystarczy, że piersi, brzuch, plecy bolą, że byle zdanie, byle widok potrafi doprowadzić do szewskiej pasji i/lub do łez, jeszcze jest problem – jak się zabezpieczyć, żeby było wygodnie i skutecznie.

W firmie, gdzie pracowałam przez rok, strój służbowy składał się z białej koszulki i białych spodni... i w „te dni” nie było mi łatwo. Ze swojej strony nie znalazłam aż do tej pory środka higienicznego, który dawałby mi sto procent pewności i wygody. Bardzo dziękuję Pani Ewie, właścicielce sklepu Magiczny Kubeczek za morze cierpliwości, szczegółowe porady i miły kontakt zarówno podczas wyboru kubeczka, jak i później, w trakcie jego używania.

czwartek, 28 sierpnia 2014

Złożona pielęgnacja, z ukierunkowaniem na skórę głowy. :)


Zwykle wieczorem nakładam na włosy odrobinę olejku (1 pompka od alterry/alverde na długość) i zaplatam wysoko warkocz. Rano zwilżam włosy, emulguję olej odżywką, skórę głowy myję szamponem i zabezpieczam końcówki. Co któreś mycie oczyszczam skalp dwukrotnie: najpierw mydłem aleppo, a dopiero potem szamponem. Nie robię tego częściej, bo włosy na długości oliwy nie znoszą i wyglądam po takim zabiegu trochę jak utuczony strach na wróble. ;) Raz albo dwa razy w tygodniu potrzymam dłużej jakąś maskę, i częściej jest to 10 minut niż godzina.

Taka pielęgnacja sprawdza się nie najgorzej na co dzień, ale ponieważ mój skalp jest bardzo kapryśny, co jakiś czas należy mu się szczególne traktowanie. Wiem, że zagląda tutaj trochę osób z cienkimi, wypadającymi, przetłuszczającymi się włosami, więc być może komuś przyda się post z informacją, co robię krok po kroku aby utrzymać względne zdrowie skóry głowy.

środa, 27 sierpnia 2014

Jak zacząć dbać o włosy?


Myślę, że u wielu z nas rozpoczęcie przygody ze świadomą pielęgnacją przebiegało według podobnego schematu:
  1. wypadanie włosów/zniszczenie ich zabiegami chemicznymi lub prostownicą;
  2. odkrycie wizażu i blogów;
  3. przerażenie ilością informacji;
  4. zrezygnowanie z dotychczasowych kosmetyków;
  5. nawracanie wszystkich na jedyną słuszną, eko-ortodoksyjną drogę (lub: niedoinformowane czytanie składów);
  6. uspokojenie się, odkrycie właściwej sobie pielęgnacji.

Czasami punkt szósty brzmi niestety jeszcze tak: zniechęcenie brakiem zadowalających efektów i rzucenie dbania o włosy w cholerę. :D

Dziewczyny, uczcie się na błędach weteranek: po co te wzloty i upadki, po co sterty złotówek wydane na niepotrzebne produkty? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...