czwartek, 12 grudnia 2013

Różany balsam do ust Balance Me: Rose Otto Intensive Lip Salve – najlepszy, jaki miałam.


Po takim tytule zaraz Was zgaszę: kosmetyki Balance Me można nabyć w UK i nie są dostępne w Polsce, nawet w sklepach internetowych. Udało mi się znaleźć tylko jeden peeling tej marki w sklepie Organicum, nic i nigdzie więcej. Balsamy do ust w internetowym sklepie firmowym kosztują 12 funtów za 10 ml. Mój egzemplarz trafił do mnie dzięki wygranej u EKOcentryczki (hurra!) i zachwycił zarówno natychmiast, jak i po dłuższym stosowaniu.

Producent deklaruje na opakowaniu, że 100% składników balsamu jest pochodzenia naturalnego. Nie wnikam w twierdzenia, że i ropa naftowa była kiedyś paprotkami, poprzestanę na przyznaniu, że gdyby nie był takim rarytasem, z czystym sercem dałabym Zofii go zeżreć.


Dlaczego? Ano dlatego. Skład: lanolina, olej rycynowy, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, nierafinowany wosk pszczeli, masło shea, olej z owoców róży (Rosa canina), olej jojoba, masło mango, masło kakaowe, sól sodowa kwasu hialuronowego, olej z róży damsceńskiej, olej z pelargonii różanej, olejek z trawy cytrynowej palmarosa, olejek lawendowy, olejek mandarynkowy, olejek z ylang ylang, olejek z rumianu rzymskiego, olejek paczuli, witamina E, ekstrakt z rozmarynu, Geraniol (z olejków eterycznych), Linalool (z olejków eterycznych), Farnesol (z olejków eterycznych), Citral (z olejków eterycznych), Limonene (z olejków eterycznych), Citronellol (z olejków eterycznych), Benzyl Benzoate (z olejków eterycznych), Benzyl Salicylate (z olejków eterycznych).

Jak nie widzicie na zdjęciu, ale możecie się domyślać, balsam zamknięty jest w tubie z dziurką. Nie przepadam za takim opakowaniem, ale rozumiem, że produkt o półlejącej konsystencji ciężko zapakować w jakieś inne. Przynajmniej jest trwałe. A skoro już trzymam tubkę w łapce, powiem Wam jeszcze, że kosmetyk ten należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Pachnie delikatnie, z wyraźną różaną nutką. Zapach nie jest mdły.


Balsam przed wszystkim spełnia najbardziej podstawową funkcję, czyli chroni okolice paszczowe przed warunkami zewnętrznymi. Zocha chętnie daje sobie posmarować nim usta. Robię to przez spacerem, i wiem, że nawet kilka godzin na wietrze, zimnie, wilgoci, kontakt z babolami, patykami i co tam jeszcze w okolice Zosiowej paszczy trafi, ustom nie zaszkodzi i już. U mnie też sprawdza się świetnie. Bardzo cenię sobie kosmetyki, których nie muszę aplikować co 15 minut, po to żeby były efekty. Wystarczy raz, przed wyjściem, i już. Niesamowita trwałość kosmetyku sprawia, że jest on wydajny. Przez kilka tygodni stosowania mojego i Zosiowego nie zużyłyśmy nawet połowy.

Ponadto, ta mieszanka olejów wspaniale pielęgnuje usta. Kiedy je sobie poskubię i pogryzę (niestety, jak już zdarzy mi się sucha skórka, to tak długo grzebię i żuję, aż nie poleci pierwsza krew), wystarczy, że posmaruję je na noc i rano są jak nowe. :) W połączeniu z zadziwiającym jak na naturalny kosmetyk efektem nabłyszczenia warg sprawia, że bez żadnego wysiłku usta wyglądają zmysłowo. Chciałam uwiecznić ten efekt na zdjęciu, niestety ze względu na pewne inwalidztwo sprzętowo-oświetleniowo-umiejętnościowe, do podziwiania niniejszym przedstawiam Wam wyłącznie błyszczącą rękę.

Panie i Panowie, błyszczącą ręka!

Podsumowując: polecam. Jeśli macie dostęp, bierzcie! Podejrzewam, że inne balsamy tej marki (tak tak, jest ich więcej, możecie obejrzeć tutaj) są równie dobre, bo i składy równie pyszne. Myślałam przez kilka lat, że Tisane robi szał. Otóż nie. Tisane jest zaledwie przyzwoity. Balance Me robi szał.

Wiecie, że się przeprowadziłam, trąbię o tym na prawo i lewo na każdym kroku, codziennie. W związku z tym od trzech tygodni mieszkam w wyposażonym w Rossmana miasteczku. Do tej pory przemykałam szybko obok, jeśli byłam w okolicy, dzięki czemu udało się uniknąć zbędnych zakupów. Nieźle, prawda? To teraz spójrzcie, co ujrzałam rano z okna mojej sypialni:


Wczoraj tego napisu jeszcze nie było.

Pożdżrawiam Was Cziule! :)

14 komentarzy:

  1. Szkoda, że tak trudno dostępne bo chętnie bym wypróbowała.
    U mnie też drogerie Rossmann pojawiają się niczym grzyby po deszczu :) Jak nie było to nie było, a teraz gdzie się człowiek ( czytaj: ja ) nie obejrzy, same Ross...Marzę o jakiejś odmianie, Hebe np :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie i sam Rossman już przeraża, w związku z moim banem włosowym. :) Strach się przyznawać ile jeszcze w ogóle nieotwartych olejków, odżywek i szamponów mam, a raczej wątpię, że uda mi się wejść do rosska i nic z tych rzeczy nie kupić. ;)

      Dostępność i cena to jedyne wady tego balsamu, poza tym jest naprawdę cudowny! :)

      Usuń
  2. Po prostu wiedzieli, że się przeprowadziłaś zrobili dla Ciebie rossmann'a xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda naprawdę zachęcająco :)
    Ja do Rossmana mam 10 km, ale to może i dobrze... więcej pieniędzy w portfelu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie się cieszyłam, że chociaż jeden sklep mnie nie kusi... A tu proszę: co zerkam przez okno to mi zachcianki chodzą po głowie. ;)

      Usuń
  4. Sprawdzilam, sa na Ebayu :) Nawet mozna tanio kupic, bo niektore licytacje zaczynaja sie od 1 Euro. Kusisz ta recenzja, ale Swieta sie zblizaja, trza prezenty dla bliskich szykowac, wiec chyba sie wstrzymam ;) Moze w styczniu... ;)
    Rossmannowski widoczek za oknem to specjalnie dla Ciebie, taki prezent przeprowadzkowy ;) Rossmann, Rossmannem, ale fajnie, ze macie plac zabaw pod nosem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest czadowy, są nawet piętrowe piaskownice! :)

      Usuń
  5. Super. Też mam teraz bardzo blisko do Rossmanna :D. Otworzyli nie tak dawno kawałeczek ode mnie. Jeszcze tam nie byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nawet nie wiem czy już jest otwarty, bo to w takiej minigalerii przy markecie jest/będzie i na razie się tam nie wybrałam. Wybrać się w końcu wybiorę, ale najpierw muszę potrenować silną wolę. :)

      Usuń
  6. Ha ha, ubawiło mnie zakończenie posta! A mi pod blokiem wybudowali Biedronkę i nawet zdążyli ją otworzyć! Będę więc zaopatrzona w kultowy micel i z chęcią przetestuję jakiś ich krem do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedronka jest dokładnie obok tego rossmana, po drugiej stronie ulicy. I Intermarche. A 500 metrów dalej Aldi, Lidl i Netto. Po kolejnych 500 metrach Kaufland. Trafiło mi się zagłębie.

      Za to 500 metrów w drugą stronę mam kawał lasu i kawał jeziora. :)
      Micel jest spoko, nie szkodzi mi (a mało co mi nie szkodzi).

      Usuń
  7. W jakim mieście mieszkasz? Balsam wygląda super szkoda że niedostępny :( ja mam masełko do ust karmelowe i dobrze się spisuje

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...