niedziela, 1 grudnia 2013

Jak ograniczyłam przetłuszczanie się włosów – efekty po półtora miesiąca.

Obiecałam Wam opisać moją metodę na przedłużenie świeżości fryzury, jeśli okaże się, że zadziała. U mnie się sprawdza, więc postanowiłam się nią z Wami podzielić. :) Myślę, że świetnie pomoże mi w tym włosowa piramida, których sporo ostatnio widziałam na blogach.



Nie jest jeszcze pięknie, bo włosy na drugi dzień po myciu nadają się tylko i wyłącznie do związania i nieprzyglądania im się za bardzo. ;) Ale spokojnie mogę umyć włosy po dwóch dniach, i nic mnie nie swędzi, a przy myciu nie wypada ich więcej. Najczęściej jednak robię to co półtorej doby, ze względów estetycznych. Liczę na to, że po kolejnych 6 tygodniach będę mogła Wam się pochwalić, że myję włosy co dwa dni – a po kolejnych co 2,5 lub 3.

Sporo sposobów na to, by nie zwiększać przetłuszczania się włosów ujęłam już w tym poście. W skrócie są to: ograniczenie do minimum czesania i dotykania włosów, unikanie oblepiaczy i silnych detergentów w szamponach, odżywianie włosów głównie przed myciem.

Do tych rad dołożyłam sobie kilka tricków, które same w sobie nie są jakieś niezwykle odkrywcze i niesamowite, ale połączone, wszystkie razem, rzeczywiście u mnie się sprawdziły.

Olejowanie włosów przed myciem. Bardzo wiele osób przestrzega przed nakładaniem oleju na nieświeżą skórę głowy. U mnie jednak jest to świetny sposób, aby ograniczyć wypadanie włosów. Jeśli umyję włosy po 2 dniach bez nałożenia oleju na skalp, wypadnie mi ich o wiele więcej niż w przypadku, gdy olej się tam znajdzie. Najlepiej, żeby olej ten był na bazie kokosa, a nie zawierał kwasów omega-9 (jak lniany, arganowy, ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek, z orzechów laskowych, śliwkowy), ponieważ drobnoustroje odpowiedzialne za ŁZS szczególnie w tych kwasach się lubują. Nakładając któryś z powyższych olejów na przetłuszczony skalp dokarmiamy drożdżaki, a stąd już bliska droga do trwałego naruszenia równowagi skóry głowy i problemów dermatologicznych. Fajnie, jeśli olej zawiera zioła, które mogą pomóc w ograniczeniu ilości produkowanego sebum, ale może również być czysty, kokosowy. Przez te 6 tygodni używałam Bringraju od Hesh. Wczoraj wyrzuciłam puste opakowanie i w tym miesiącu będzie mi towarzyszyć Hexxowa Oilmedica. Skład ma wspaniały, więc mocno liczę na to, że sprawdzi się równie dobrze.

Dobór odpowiedniego szamponu. Świetnie w tej kwestii sprawdziła się u mnie proteinowa Himalaya do włosów suchych. Zawiera ALS, który moja skóra głowy całkiem nieźle toleruje. Dobrze oczyszcza, ale nie wysusza włosów i skalpu. Dzięki zawartości protein dodaje włosom objętości. Jeśli macie przetłuszczającą się skórę głowy, a jeszcze nie próbowałyście/próbowaliście tego szamponu, serdecznie Wam polecam. Przez miesiąc używania zużyłam mniej niż 1/3 butelki. Kosztuje około 15 złotych i jest dostępny m. in. w aptekach.

Dobranie odpowiedniej metody mycia. Te wszystkie opisane przeze mnie właściwości szampon posiada, jeśli go rozcieńczę. Inaczej podrażnia moją skórę głowy i wysusza włosy. U mnie jest to regułą – tak robi każdy jeden szampon nałożony bezpośrednio na skalp. Muszę rozcieńczać i już. Możecie pominąć ten krok, jeśli nie macie tego problemu.

Dodanie glinki do szamponu! Glinka to główny sprawca kojenia skalpu i przedłużenia świeżości podczas całego eksperymentu. U mnie nie ma znaczenia, jaką glinkę wybiorę – na razie z powodzeniem używałam do tego celu glinki białej, czarnej i różowej.


Konkretnie wygląda to tak: Do kubeczka wsypuję łyżeczkę glinki, odpowiednią dla mnie ilość szamponu i zalewam odrobiną wody. Odstawiam na czas zmywania oleju odżywką (zawsze to robię: możecie poczytać o tej metodzie jako OOMO u Lagoeny). Dolewam ciepłej wody. Pianę nakładam na skronie i na włosy na karku. Resztę włosów dzielę poziomo nad uszami i wylewam na nią połowę zawartości kubeczka. Drugą połowę wylewam na całość skalpu (na długości spływająca piana poradzi sobie wystarczająco). Brzmi to dość skomplikowanie, ale zajmuje mi mniej więcej tyle samo czasu, co spienienie szamponu w dłoniach i nałożenie go na cały skalp, a efekty przynosi o wiele lepsze. Szampon wmasowuję w skórę głowy, żeby glinka miała szansę zadziałać, i dokładnie spłukuję. Może jest to trochę zachodu, ale o wiele mniej niż w przypadku codziennego mycia włosów. :)

W tej chwili szamponu z SLS używam co 5 tygodni, wyłącznie przed farbowaniem henną. Po pierwsze, ALS również jest dość silnym detergentem i zmywa większość tego, co na włosach mogło się nadbudować. Po drugie, znam już swoje włosy i potrafię je skutecznie odżywiać nie przeciążając. Zwykle te treściwe maski i odżywki nakładam przed myciem, a po myciu wyłącznie od ucha w dół. Po trzecie, SLS przyspiesza przetłuszczanie się moich włosów, a jest to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę.

Już kiedyś próbowałam zmniejszyć częstotliwość mycia "przyzwyczajając" włosy do mycia co drugi dzień. Czyli po prostu raz, drugi i trzeci nie umyłam włosów dzień później. Zakończyło się to podrażnieniem skalpu i wypadaniem włosów w dużo większej niż zwykle ilości. Dlatego teraz przestawiłam się na mycie co półtorej doby i po kilku tygodniach mycie co drugi dzień przestało mi szkodzić. Za jakiś czas standardowo będę myć włosy co 2 dni, a następnie spróbuję co 2,5. Kiedy dojdę do 3 dni, będę bardziej niż zadowolona.:)

Jeśli liczycie na to, że kiedyś znajdziecie cudowny szampon, który sprawi, że nagle będziecie mogły/mogli myć włosy raz w tygodniu, cóż... zawiedziecie się. Sam jeden kosmetyk nie sprawi cudów. Musicie znaleźć ich kilka, systematycznie używać, i pierwszych efektów doczekacie się po kilku tygodniach lub nawet kilku miesiącach. To długa i uciążliwa metoda i wiem, że wiele z Was machnie na nią ręką i będzie nadal myć włosy codziennie. Ja natomiast będę dalej walczyć i składać sprawozdania tym, którzy są zainteresowani. Jeżeli mnie się uda, uda się każdemu - myłam włosy codziennie (z potrzeby, nie z przyzwyczajenia) od 15 lat.

Jeśli macie jakieś pytania co do mojej piramidy, albo samej metody, piszcie w komentarzach, chętnie odpowiem. :)

Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam udanej niedzieli! :)

47 komentarzy:

  1. o widzę, że sposób z glinką działa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaaaaaaaak :D

      Ale tylko w towarzystwie olejków. Sama glinka u mnie nie działała, tak jak u Ciebie działała lepiej z mydłem, tak u mnie z olejem :)

      Usuń
  2. Fajnie, że o tym piszesz, takich tematów nigdy za mało, bo nie wiadomo, na którą z nas może akurat podziałać. U mnie najfajniej działa henna, ale muszę oczyszczać włosy SLSem częściej - raz na 2 tygodnie to maksymalna długość. Nie chodzi tu o obciążanie, tylko o potrzeby moich włosów, które są coraz cięższe, mniej porowate i dłuższe, a przez brak cieniowania mogą wydawać się przyklapnięte. I też używam glinki :) tylko że ghassoul, bardzo fajnie sprawdza się przy peelingu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei henna nie ma absolutnie żadnego wpływu na przetłuszczanie. Nie przyspiesza, ale na pewno nie opóźnia. Muszę wreszcie solidnie się zabrać za płukanki ziołowe pod kątem przetłuszczania włosów i używać ich systematycznie. Tyle że najpierw muszę skończyć testować olejki. :)

      Usuń
    2. Ano, to racja, że płukanki byłyby chyba najskuteczniejsze. Mam taki odległy plan również :D

      Usuń
  3. muszę wypróbować glinkę :) mój skalp przetłuszcza się zdecydowanie za szybko ;/ myje włosy codziennie. Gdybym myła co 2 dni zaoszczędziłabym sporo czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to mnie zmotywowało: Coraz więcej czasu codziennie przeznaczałam na włosy... a wbrew pozorom mam jego skończoną ilość ;)

      Usuń
  4. Od rozpoczęcia okresu dojrzewania myłam włosy codziennie. Zawsze myślałam, że moja skóra głowy jest mocno przetłuszczająca.. Odkąd rozpoczęłam świadomą pielęgnację mogę je myć co 2 dni, a nawet czasem co 3 jak dobrze uda mi się wybrać zestaw (cały czas szukam, co lubią moje włosy). Magia :) myślę, że pomogły głównie szampony bez sylikonów i sls oraz nakładanie odżywek jedynie na włosy, a nie na skalp. Zwyczajnie obciążałam swoje włosy. Pewnie dużo dziewczyn podobnie jak ja miało przetłuszczającą się skórę głowy przez złe kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety nie było tak różowo, może nie dobierałam kosmetyków idealnie, ale nie tak znów najgorzej, Moje przetłuszczanie się skóry głowy jest uwarunkowane genetycznie. Ale jak wiemy, naturę można nieco popoprawiać :D

      Usuń
  5. to ja mam szczęście że mogę czasem 3 czy nawet 4 dni nie myć włosów...ale zazwyczaj i tak myję co 2-3 - w szczególności jak jako myjadła używam odżywki..sposób z glinką chętnie sama wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano masz szczęście, masz :)

      Ruda Rudość odkryła też, że biała glinka neutralizuje kiepskie działanie szamponów (na przykład wypadanie włosów po kosmetyku).

      Usuń
  6. Już kilkakrotnie słyszałam o dodawaniu glinki do szamponu ale jakoś nigdy nie spróbowałam, teraz mam juz taki zamiar. Tylko zastanawia mnie która glinka według Ciebie była najlepsza? Jakoś nie mogę się zdecydować xD Włosy muszę myć codziennie, a chciałabym to ograniczyć. Czekam na efekty twojej kuracji, mam nadzieje ze uda Ci sie doprowadzić do tego że bedziesz myła co 3 dni ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję :D

      Czarna glinka była najmocniejsza, jeśli jej wsypałam za dużo, potrafiła wysuszyć moje włosy. Jeśli masz jakąś glinkę w domu, to jej użyj. Jeśli dopiero będziesz kupować, to chyba biała jest najbardziej wszechstronna. Osobiście nie zuważyłam różnicy między glinkami w takim wydaniu.

      Usuń
  7. To ja powtórzę to, co już wszyscy napisali - muszę zacząć myć włosy szamponem z dodatkiem glinki! Mam juź ghassoul i czarna jest w drodze do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od jakiegoś czasu kusi mnie i kusi ta odżywka-maska z olejem kokosowym. Hmmmm....Co o niej sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie niewiele, właśnie mi się ogrzewa do pierwszego nakładania. Patrząc na skład, powinien to być bardzo dobry olejek. Fajnie, że jest polski, to plus. Minus za wykorzystanie indyjskich ziół - można przecież kupić indyjskie olejki o podobnym składzie taniej.

      Musisz tylko pamiętać, że jest na bazie oleju kokosowego, który wysokoporowate włosy może puszyć. Proponuję Ci najpierw kupić sobie czysty olejek kokosowy, który w razie czego zużyjesz jako balsam do ciała lub nawet w kuchni, a zapłacisz o wiele mniej. Jeśli czysty kokos posłuży Twoim włosom i zapragniesz zainwestować we wzbogacony ziołami olejek - oilmedica jak najbardziej jest przyzwoita.

      Ponieważ jest polskiej produkcji, mamy pewność, że nie była testowana na zwierzętach, i że na opakowaniu jest cały skład. Plusem jest też nieindyjski zapach, jeśli nie lubisz takich ciężkawych woni. :)

      Usuń
  9. oj przekonalas mnie do tej glinki, zdecydowanie :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, ze widac u Ciebie efekty :) Mam nadzieje, ze uda Ci sie jeszcze bardziej wydluzyc czas miedzy myciami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę wypróbować dodawania glinek, ponieważ jeszcze żadnej nie miałam ;)
    Na mój skalp dobrze działa płukanka z szałwii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam jej kilka razy, ale nie widziałam żadnych efektów, a bałam się używać jej systematycznie, bo przyciemnia włosy.

      Usuń
  12. Przy olejowaniu zawsze omijam skalp, bojąc się przetłuszczenia włosów u nasady, ale po twoim wpisie następny raz olejuje kokosowym również skórę głowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat kokos ładnie niweluje przetłuszczanie. Trzeba pamiętać, żeby nałożyć go z umiarem i dokładnie umyć i jest git :D

      Usuń
  13. Bardzo wyczerpujący post :) wszystko na temat Ja myje włosy co dwa dni kiedys na początku jak czytalam ze niektore blogerki myja wlosy raz na tydzień to myślałam ze coś ze mną nie tak ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele zależy od genów, ale chyba jeszcze więcej od przyzwyczajeń i/lub diety :)

      Usuń
  14. Biała glinka się też u mnie dobrze sprawowała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie słyszałam, żeby biała glinka komuś szkodziła. To taki pewniak, który warto mieć, w dodatku wydajny. :)

      Usuń
  15. Nie wiem, czy nie pomyliłam bloga i komentarza do Ciebie ;)
    U mnie na przetłuszczanie najlepiej pomogło mycie odżywką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę umyć włosy odzywką nie więcej niż dwa-trzy razy, po tym czasie są oklejone. Niezależnie od rodzaju odżywki i czasu mycia. Ale dobrze, że o tym napisałaś, bo u wielu osób się sprawdza ;)

      Usuń
  16. No to życzę Ci dalszych sukcesów w ograniczaniu przetłuszczania:) Ja dawniej też musiałam myć włosy co dziennie. Pomogło mi olejowanie, delikatne szampony/mycie odżywką i wyeliminowanie oblepiaczy skalpu:) Teraz myję co 2 lub 3 dni i jest to znacznie wygodniejsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest wygodniejsze, to jest główny motor mojego działania :)

      Usuń
  17. moja piramida wygląda bardzo podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam jeszcze jedno pytanie. Jaką ilość glinki wsypujesz? Wsypujesz do całego szamponu (pełnego opakowania) czy tylko do tego szamponu co chcesz nałożyć na głowę ? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze przygotowuję jednorazową porcję. Do kubeczka wsypuję łyżeczkę glinki i odpowiednią ilość szamponu, następnie zalewam wodą. Wszystko ładnie opisałam w tekście pod zdjęciem :)

      Usuń
    2. O dziękuję, że napisałaś to jeszcze raz, takie moje niedopatrzenie xd Jestem troszkę zakręcona ostatnio xD jeszcze raz dziękuję ;*

      Usuń
  19. Hej, dopiero zaczynam walkę z przetłuszczającymi się włosami u nasady a suchymi na końcach, zamierzam korzystać z Twoich porad a wręcz używać kosmetyków które polecasz :) Jestem laikiem w tym temacie i dlatego nasówa mi się pytanie: Dlaczego używasz szamponu do suchych włosów, skoro powinno się stosować do tych tłustych u nasady szamponu do tłustych :) ? Zauważyłam serii Himalaya jest również szampon do tłustych. http://www.doz.pl/apteka/p49597-Himalaya_szampon_proteinowy_wlosy_tluste_200_ml ma nieodpowiedni skład?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest pomyłka, świadomie wybrałam wersję do włosów suchych. Po pierwsze, bardziej podobały mi się ekstrakty roślinne zawarte w wersji dla suchych włosów (m. in. kozieradka i sezam). Po drugie, proteiny same w sobie mają działanie wysuszające. Stosowne w odpowiednich ilościach, dobranych do typu włosa (suchy czy nawilżony, cienki czy gruby, naturalny czy rozjaśniany, wysoko- czy niskoporowaty) mają szansę dodać włosom blasku i objętości, ale w nadmiarze wywołują puszenie i przesuszenie się włosów, a u mnie także podrażniają skalp.
      Bałam się, że szampon do włosów tłustych nadmiernie wysuszy moje cienkie włosy i skalp, w efekcie zwiększając przetłuszczanie.
      Jeżeli Twoje włosy są bardzo grube, zdrowe i przetłuszczają się naprawdę mocno, rzeczywiście lepsza może być wersja do włosów tłustych. U mnie raczej by się nie sprawdziła, bo i od tej do suchych włosów muszę robić niewielkie przerwy, aby uniknąć przesuszenia końcówek, mimo mycia metodą OMO, rozcieńczonym szamponem.

      Usuń
  20. jestem blondynką, mam cienkie włosy, dlugość lekko za ramiona, próbuje je zapuszczać, ale bez rezultatów (ponoć sie kruszą :/) ostatnio mocniej się przetłuszczają bo skusiłam się na serię kosmetykow do włosów z Oriflame Milk&Honey http://pl.oriflame.com/products/product-list.jhtml?prodCat=hair&brandCat=hrmilkandhoneygold, efekt na początku był super, włosy były miękkie, gładkie, zapach tez super ale niestety po dłuższym używaniu tych kosmetyków zaczęły się szybciej przetłuszczać :(
    Wcześniej myłam włosy co 2gi dzień, teraz jak myję wieczorem na drugi dzień są ok, ale już w kolejnym dniu są niestety tłuste :( Wypadałoby wiec myć je codziennie :/ Ale jak dobrze wiecie to b. uciążliwe, nawet mycie do 2 dni było dla mnie za często ;)

    Przed chwilą na allegro znalazłam u jednego sprzedawcy białą glinkę i olej kokosowy http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=33497203
    Zastanawiam się czy zamówić tylko te 2 produkty czy coś jeszcze by było dla mnie odpowiednie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to wyłącznie reakcja na te kosmetyki, to po prostu zmień szampon na delikatniejszy i bez nadmiaru oblepiaczy, jak choćby ta Himalaya. Glinkę jak najbardziej kup, ma bardzo wszechstronne zastosowanie, natomiast z kokosa będziesz prawie na pewno niezadowolona: w przypadku rozjaśnianych włosów najprawdopodobniej wywoła nadmierne puszenie się. Spróbuj lepiej olej sojowy, sezamowy,k z pestek winogron albo oliwę z oliwek.Chyba że kokos będziesz nakładać na sam skalp w celu zmniejszenia przetłuszczania.

      Usuń
  21. Bardzo dziękuję za poświęcenie mi uwagi, a do Twoich porad na pewno się dostosuję. Postaram się dać znać jak mi poszło :)
    Jeszcze jakbyś mogła, napisz mi jaką mogłabym stosować odżywkę/balsam i maskę.
    Dół włosów mam suchy, trochę zniszczony np. prostowaniem czy rozjaśnianiem pasemkami.
    Ogólnie włosy troszkę się kręcą.
    Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tak zniszczonych włosach polecam stosowanie na końce maski nawet po każdym myciu. Dobrze, żeby była z silikonami, uważam że w przypadku rozjaśnianych włosów są one niezbędne. Z łatwo dostępnych rzeczy wypróbuj dowolną odżywkę nivea, maski i odżywki fructis. Szukaj takich, które w składzie mają oleje i masła (oil, butter) i przeznaczone są do włosów suchych, dłlugich, zniszczonych, rozjaśnianych. Wystarczy Ci jedna "lepsza" odżywka lub maska i jedna tania, o prostym składzie (hegron, gloria, venita), którą będziesz mogła traktować jako pierwsze O w OMO, a także wzbogacać: olejami, miodem, gliceryną, żelem aloesowym, kakao. Zużyj też te odżywki, które już masz w domu, nie musisz od razu wymieniać wszystkich kosmetyków na inne. Już po umyciu użyj silikonowego serum na końcówki: polecam marion, inne dziewczyny chwalą też green pharmacy czy serum arganowe z rossmana.

      Usuń
    2. A z czasem sama nauczysz się, co włosom służy, a co nie. :) Powodzenia! :)

      Usuń
  22. Wielkie dzięki !!!!!!!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wtam,
    Własnie wpadlam na Twojego bloga w akcie rozpaczy szukajac jakichs porad bo mycie włosów doprowadza mnie juz do szewskiej pasji. Myje wlosy codziennie od 20 lat czyli od liceum i mam za soba wszystkie mozliwe kuracje: glinki peelingi, wcierki u Trychologa etc i NIC. Jestem juz mega zmeczona bo klade sie spac i mysle o tym czy najpierw zawiesc dziecko do przedszkola czy najpierw myc wlosy itd. Bardzo zdziwilo mnie, ze polecasz szampony do wlosow delikatnych i suchych. Mi trycholog kazala zmienic szampon na taki jaką mam skore glowy a nie konce (czyli mega suche). I tak myje ostatnie 3 lata wlosy szamponami do tlustych. Mozesz cos na ten temat powiedziec?

    OdpowiedzUsuń
  24. Mogę. Po pierwsze, szampon Himalaya jest szamponem mocnym. Dokładnie myje włosy, radzi sobie z domyciem olejów i sebum bez żadnych problemów. Od szamponu tej samej marki do włosów tłustych różni się ekstraktami ziołowymi - bardziej spodobały mi się użyte w tej wersji.

    Ten post powstał ponad rok temu i przez ten czas mogę śmiało powiedzieć, że:

    Kiedy ze skórą głowy dzieje się źle (swędzi, włosy wypadają, włosy przetłuszczają się naprawdę szybko), to nie ma rady, trzeba myć codziennie. Kiedy sytuacja się uspokoi można powrócić do prób odzwyczajenia skóry głowy od codziennego szorowania.

    Mycie głowy dwoma szamponami: na zmianę mocniejszym, leczniczym i delikatnym, niedrażniącym (a jak się da, to jeszcze żeby lekko nawilżał) to najlepsze rozwiązanie. Jeśli podczas codziennego mycia bardzo silnie odtłuszczamy skórę głowy za sprawą bardzo mocnego szamponu, zaczyna ona bronić się i produkować jeszcze więcej sebum, a sam naskórek staje się wysuszony i wrażliwy. W roli szamponu leczniczego świetnie się sprawdza u mnie szampon Korana. Jeśli skórze głowy się przypomni, że ma ŁZS, przez kilka dni używam go codziennie. Jeśli wszystko jest OK, mniej więcej raz na tydzień.

    http://wlosowelove.blogspot.com/2015/01/miosc-od-pierwszego-uzycia-polski.html

    Natomiast delikatny szampon, do codziennego mycia głowy, może zawierać aloes, mocznik, niewielkie ilości oleju kokosowego. Nie powinien mieć w składzie silikonów i innych oblepiaczy. Wiele osób uważa, że nie powinien zawierać siarczanów, osobiście jestem zdania że przede wszystkim skalp nie powinien po myciu protestować. W moje miejscowości jest hiper twarda woda i delikatne szampony nie sprawdziły się u nikogo z rodziny, z trzyletnią córą włącznie.

    Polecam poszperać jeszcze na blogu, poświęciłam sporo uwagi zmorze, jaką jest tłusta skóra głowy i codzienne mycie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...