środa, 4 grudnia 2013

Hair bean – jeszcze jedna podróbka Tangle Teezera?



Jak już wiecie, mam podróbkę TT z ebaya, o której wspominałam już tutaj. Ponieważ ma bardzo twarde igiełki, chętnie zastąpię ją kiedyś oryginałem. W międzyczasie w chińskim sklepie, do którego udaliśmy się z Mężem w poszukiwaniu tanich naklejek na ścianę, wypatrzyłam to cudo, w dodatku w moim ukochanym fioletowym kolorze. 


15 złotych to nie straszny majątek, a wstępne ugniatanie pudełka (taaaaaaaaaak, pougniatałam towar zamiast go kupić i dopiero własny ugniatać do woli) pozwoliło mi sądzić, że igiełki są bardziej elastyczne od czarnego tangle chińzera. Tak więc do domu pojechałam zaopatrzona w nową szczotkę. Tę, którą ugniatałam, dodam na swoje usprawiedliwienie.


Zdecydowanie ta wersja prezentuje się solidniej od ebayowej: w opakowaniu poza szczotką znajduje się etui zabezpieczające szczotkę w razie transportu. W środku pudełka znajduje się nawet mini lusterko. Wszystko to pięknie, ale etui samo się otwiera, więc nie działa jak należy, a lusterko znajduje się na dnie pudełka, więc będzie się bardzo łatwo brudzić, a może i rysować.


Ale nie chodziło przecież o etui, a o samą szczotkę. Z daleka prezentuje się całkiem przyzwoicie, z bliska niestety wychodzą niedoróby: bąbelki powietrza pod plastikiem, szpary i ogólne niedbalstwo. Sama szczotka nie otwiera się. Jest ze śliskiego materiału, ma kształt obiecywanej nazwą fasolki i może wypadać z wilgotnej dłoni.


A igiełki? Nie macajcie towaru w sklepie, to i tak Wam nic nie da. Igiełki są tak samo twarde jak w mojej ebayowej szczotce. Razem wydałam na podróbki już 20 złotych, za drugie tyle cieszyłabym się już oryginałem.


Podsumowując, jedyna zaleta tej szczotki to dostępność stacjonarna. Chyba, że satysfakcjonuje Was niedopracowane pudełko. Nie powiem, że żałuję zakupu, bo teraz i tutaj, i u Rodziców będę mieć narzędzie do rozprowadzania oleju (spisuje się w tej roli naprawdę doskonale, bez porównania do jakiejkolwiek innej metody), ale do masażu skalpu, czy czesania niczym nie zabezpieczonych włosów na pewno się nie nadaje. Pozostaje mi nadal ślinić się do mojej wymarzonej szczotki z włosia.


Kupujecie czasami podróbki? :)

37 komentarzy:

  1. Widzę, że u Ciebie też droga do szczotki z dzika wiedzie bardzo okrężną trasą :D ostatnio w Rossmannie wypatrzyłam godną zakupu okrągłą szczotkę z naturalnym włosiem, ok. 35 zł, ale nie kupiłam jej, bo po co mi okrągła, jeśli nie mam zwykłej (logika...). Dobre to zdjęcie przed i po na opakowaniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam szczotkę z dzika (chociaż właściwie oddałam ją Zosi, ale jest i jej używam), dlatego kolejna szczotka to raczej zachcianka niż paląca potrzeba. Upatrzyłam sobie taką za 50 złotych, no i łatwiej mi wydać 15 na bubel niż się tak szarpnąć na samą szczotkę.
      Zdjęcia przed i po powinny uwzględniać pierwszą pomoc po rażeniu prądem ;)

      Usuń
  2. Chyba jestem dziwna, bo nie miałam żadnej szczotki z TT ;) Ale pewnie jak się kiedyś skuszę, to na podróbę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sobie myślę, że 40 złotych za przyrząd do rozprowadzania oleju (bo wątpię, żebym moje suche włosy czesała plastikiem, nawet miękkim) to trochę sporo. Ten zakup jest na liście pt. "jak już będę tak bogata, że będzie mi wszystko jedno". ;)

      Usuń
  3. Mam oryginał i uwielbiam go. Choć moje włosy nie są długie, to jednak bardzo się plączą, a nie cierpię ich szarpać podczas rozczesywania, dlatego uwielbiam mojego TT. Obecnie jednak kusi mnie strasznie szczotka z włosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i TT, i włosie mają swoich zwolenników. Zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy :)

      Usuń
  4. Jestem ciekawa podróbek i tego czy faktycznie są dużo gorsze i twardsze od oryginału. Mam TT i chętnie bym porównała do chińskiej wersji żeby dowiedzieć się czy warto było inwestować w oryginał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamów sobie na ebayu za piątala. To tyle, co średniej jakości czekolada ;)

      Usuń
    2. To ja chyba wolę czekoladę :P kiedyś pewnie zamówię z ciekawości, bo trudno nie przyznać, że 30-60zł (bo z reguły w takich cenach jest TT) to dość sporo za plastikową szczotkę.

      Usuń
  5. mam oryginalną TT, przed zakupem chodziłam koło niej bo tak naprawdę nie wierzyłam, że taki kawałek plastiku będzie się tak dobrze sprawdzał i stwierdziłam, że wolę kupić oryginał jak chcę poznać ten zachwalany rezultat... bałam się, że kupując podróbę się nie sprawdzi i w rezultacie wydam dwa razy tyle niż za oryginał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa razy tyle to nie, wydałam połowę, i to na dwie szczotki, a nie jedną. I w sumie się cieszę, bo wiem, że oryginał nie jest mi tak naprawdę potrzebny. Nie zaufałabym mu w 100%.

      Usuń
  6. ja mam oryginał Tangle Teezer. a może raczej miałam bo wczoraj przeszukałam wszystko i wcięło go. nie mam pojęcia gdzie się schował

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja wciąż marzę o oryginalnej szczotce TT :) I taką mam nadzieję, że może jednak w grudniu ktoś na to wpadnie :) Ewentualnie
    pozostanie mi jeszcze opcja, że kupię ją sobie sama :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście oryginały są coraz tańsze :)

      Usuń
  8. Mam też podróbkę TT, jest OK choć wyobrażam sobie życie bez niej :) Nie narzekam na twardość igiełek, ale też nie miałam okazji wypróbować oryginału.
    Z podróbkami jest dziwna sprawa, obecnie wiele marek produkuje np. w Chinach i część partii dostaje metki a reszta jest "no name" czy dostaje inne obrandowanie. Ogólnie nie jestem zwolenniczką zarabiania na cudzym pomyśle (choć przyznaję, że zdarzyło mi się kupić kilka podrób), ale prawda też jest taka, że nie zawsze stać nas na oryginały, bo i ich cena bywa zawyżona. Dłuższy i złożony temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym przypadku oryginał z pewnością jest lepszej jakości. :)

      Zgadzam się, że podróbki to temat na dłuższą dyskusję. Nie jestem może fanką, ale zdarza mi się kupić podróbki "jawne", natomiast wściekam się na każdy przykład sprzedawania podróbki jako oryginału.

      Usuń
  9. Chwilowo marzymy o oryginalnej szczotce TT...jeśli mikołaj się nie spisze w tym roku to może skusimy się na podróbkę ;)
    już dołączyłyśmy do grona Twoich obserwatorów.
    super blog, będziemy tu chętnie wracać!!!
    zapraszamy także do siebie,
    będzie nam bardzo miło, jeśli również dołączysz do grona naszych obserwatorów!
    pozdrawiamy ;)

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że jest niedbale zrobiona i jak na szczotkę za 15 zł to trochę kiepsko. Ja kupiłam podróbkę DTangle i dałam za nią trochę ponad 20 zł z przesyłką, ale jest bardzo ładnie wykończona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez pudełko nie było tych dziur i bąblli widać. Między innymi dlatego ją opisałam, żeby ktoś jeszcze się nie naciął. :)

      A jak igiełki w Twojej szczotce?

      Usuń
  11. Ja pozostanę wierna swojemu oryginałowi.
    Bardzo go lubię i nie sądzę, że zmienię kiedykolwiek na podróbkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, najlepiej by było zacząć od oryginału. Ale teraz już myślę, że pozostanę w włosiosekcie ;0

      Usuń
  12. Nie miałam oryginału, podróbki też nie ale jakiś mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szacun ;) Mnie kusi, choćby dlatego, że jest wszędzie (choć jestem prawie pewna, że się u mnie nie sprawdzi) ;)

      Usuń
    2. Mnie dzisiaj koleżanka pytała co myśle o tej szczotce, taki zbieg okoliczności, na początku mnie kusiła, ale grzebień z Tbs w zupełności mi wystarcza, a masaż głowy może zrobić mi mój chłopak i to za darmo ;p

      Usuń
  13. Ja długo myślałam nad tym czy kupić TT czy podróbkę z ebaya, w końcu kliknęłam oryginał TT w topdrogeria.pl za 37,50, ale gdzies już widziałam promocję za 32zł. Szczotka jest dla mojej córki, która garściami wyrywa włosy przy rozczesywaniu, a jej będę podkradać ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, żeby kupić dla Zo jak podrośnie tę wersję dla dzieci :) W razie gdyby nienawidziła czesania, bo na razie lubi, ten piękny kwiatkowy design powinien pomóc jej zmienić zdanie :)

      Usuń
  14. warto skusić się na oryginał TT :) to był zdecydowanie udany zakup :) podróbki używa mój K. i nie marudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę używać szczotki z włosia, a w takim razie TT nie będzie mi za bardzo potrzebny, bo do rozsmarowywania oleju podróbka w zupełności wystarczy.:) Ale cieszę się, że Tobie służy :)

      Usuń
  15. Ja mam klopoty z rozczesywaniem wlosow po myciu i powiem szczerze ze nie znalazlam jeszcze szczotki idealnej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy rozjaśnianych włosach rzeczywiście o dobrą szczotkę nieco trudniej, choć mi najlepiej służyła ta z włosia.

      Usuń
  16. ja teraz odkladam na TT, potem z naturalnego wlosia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiedziałam że podróby są już nawet dostępne stacjonarnie, szkoda, że igiełki są tak samo twarde jak w tej na ebayu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, i szkoda że pudełko tak dobrze skryło też niedoróbki.

      Usuń
  18. A taka dygresja ostatnio będąc w Sephorze zauważyłam kryształki Swarovskiego na paznokcie za 85 zł za sztukę. Maleństwo - duperelka na jeden paznokieć, której wcale nie widać. 85 zł. Śmiech - ale w sumie jakbym była milionerką to kto by mi zabronił ? :D (nie, jestem za rozsądna :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie wchodziłam do sephory nawet w najlepszym finansowo okresie. :D Stałabym tam i pukała się w czoło (w czoła z napisem "plebs", bo tak mnie widza ochroniarze w takich ęksluziv sklepach). :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...