czwartek, 14 listopada 2013

Olej z pestek dyni – sprawozdanie po 5 tygodniach suplementacji.

Więcej o właściwościach samego oleju w tym poście.


Jak być może pamiętacie, wraz z Zo rozpoczęłyśmy suplementację olejem w związku z moimi wątpliwościami, czy córcia nie przyniosła z piaskownicy pasożytów wewnętrznych. Zarówno pestki dyni, jak i zimnotłoczony z nich olej, są naturalnym środkiem zwalczającym niechcianych lokatorów. Ponadto doskonale uzupełniają dietę w NNKT i mikroelementy.

Co zauważyłam u Zosi?

Po pierwsze, nic nie wskazuje na to, że Zo miała pasożyty. Nie ujawniło się nic nowego, co wskazywało na ich obecność i z pewnością nie znalazłam ich śladów w kale. Stosowałyśmy olej bardzo regularnie (raz miałyśmy kilkudniową przerwę, kiedy zapomniałam zabrać buteleczkę do Dziadków) i jestem przekonana, że do tego czasu już by zadziałał.

Po drugie, Zosi spanie w nocy ogólnie nieco się poprawiło. Nadal zdarzy jej się zaburzyć rytm dobowy i potrafi przyjść o 3 w nocy informując, iż nie chce już spać, ale zwykle jest to wywołane skokiem rozwojowym. Po ostatnim moje dziecko wreszcie zaczyna mówić „prawdziwe” wyrazy! :):):) Powtarza nowe dźwięki i wyraźnie zwiększył jej się zasób słownictwa.

Olej nam podkręcił odporność. Od 5 tygodni Zo nie ma nawet katarku i ja też. ;) Zo w ogóle rzadko choruje i było dość ciepło, ale na blogach innych Mam widzę, że ich dzieciaki teraz chorują, więc sezon trwa.

I największa zaleta oleju: Zo ma ogromny apetyt! :) Nie była może niejadkiem, ale bardzo przebierała w jedzeniu. Od miesiąca je niemal wszystko, co przed nią postawię, aż miło patrzeć. Przez ostatnie 6 tygodni przybrała na wadze niemal kilogram. Sporo przy tym urosła i jest szczupła, a poprzednią wagę trzymała przez prawie rok, więc ta zmiana masy bardzo mnie cieszy. :)

Bałam się uciążliwości picia oleju prosto z łyżeczki, ale córcia już na widok butelki krzyczy „Dynia! Mniam, mniam!”. :)

Co zauważyłam u siebie?

Nie schudłam ani nie przytyłam, apetyt bez zmian. Podniosła mi się odporność. Włosy urosły mi nieco szybciej w poprzednim miesiącu, ale tutaj raczej podejrzewam olejek Bringaraj o takie działanie. Włosy są w dobrej kondycji. Paznokcie rosną mi długie i mocne i nie mam problemu ze skórkami. Po 3 latach (ciąża, karmienie), mój organizm znalazł dość budulca, żeby porządnie odżywić nawet paznokcie. Jestem zadowolona.

W przyszłym roku z pewnością powtórzymy kurację. Jedna butelka wystarczyła nam na te 5 tygodni stosowania i wystarczy jeszcze co najmniej na 2 przy dawkowaniu 1 łyżeczka dla Zo i 1,5 dla mnie, dwa razy na dobę.

Suplementujecie oleje, czy raczej dbacie o urozmaiconą dietę? ;)

33 komentarze:

  1. Może i ja się skuszę? :-) coś kiepską mam ostatnio odporność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosunek ceny do wydajności jest bardzo fajny, a i mnie i Zo smak również odpowiada. :)

      Usuń
    2. Ja też, chociaż tran baaardzo mi pomógł:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zdecydowałam się ze względu na Zo i nie żałuję. :) Jest przyjemniejszy w stosowaniu niż np. tran w kapsułkach. :)

      Usuń
    2. i smaczniejszy :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam w pierwszym poście, w Intermarche. Za 250 ml zapłaciłam 250 zł. Możesz pytać też w sklepach zielarskich i ze zdrową żywnością. Najbardziej wartościowe oleje pochodzą z Austrii.

      Usuń
    2. 250?! Czy moze 25?

      Usuń
  4. Mam w lodówce całą butlę oleju z dyni, bardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że w ogóle lubisz zdrowe ciekawostki :) Chętnie poczytam u Ciebie o nich :)

      Usuń
  5. ja na razie łykam spirulinę w tabsach na poprawę odporności i ogólne dostarczenie organizmowi trochę pożytecznych składników:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak skończę dynię, to biorę się za kolejne 3 miesiące z pyłkiem pszczelim. A potem wreszcie te algi nieszczęsne zakupię :)

      Usuń
  6. Swojego czasu piłam olej lniany ;) Dynia ląduje na włosach, strasznie ją lubię.
    Dzieciaki rosną i mają tyle skoków rozwojowych, że ja już się nie przejmuję wybudzaniem Jakubka w nocy, zwłaszcza, że teraz idą mu górne piątki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się poddałam presji rodzinki pt. "Ale jak to, że nie przesypia jeszcze nocy", do tego zmartwił mnie apetyt na niektóre tylko pokarmy i doszłam w ten sposób do myśli o pasożytach. A stąd już krótka droga do oleju z dyni.

      Zapomniałam, że jeszcze będą piątki, dopiero co ostatnie czwórki były... ;p

      Usuń
  7. nie wiedziałam że olej stosowany od wewnątrz może tak dobrze działać na "małe" i "duże" organizmy :)
    chyba się skuszę na przyjmowanie jakiegoś oleju ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dziewczyn chwali sobie olej z wiesiołka (między innymi ma łagodzić bóle menstruacyjne i objawy PMS), olej z ogórecznika. Mój olej z rokitnika tez kupiłam z myślą o suplementacji, ale jako kosmetyk spisywał się tak świetnie, że żal mi go było zjeść. ;)

      Usuń
    2. Wiesiołek też poprawia jakość i zwiększa ilość śluzu płodnego - dlatego często łyka się go przed i w trakcie starań o dziecko.

      Usuń
  8. Chciałam właśnie spróbować suplementacji tym właśnie olejem, ale cena w supermarkecie trochę mnie przeraziła :/
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buteleczka 250 ml wystraczy dla mnie i dla Zo na 1,5 miesiąca i kosztowała 29 złotych. Łatwo policzyć, że dla jednej osoby wystarczy na 2-3 miesiące, co czyni olej z dyni jednym z tańszych suplementów. ;) Niestety, nie jest dostępny w każdym intermarche, ale może gdzieś w sieci?

      Usuń
  9. Polewam sobie rano warzywa do śniadania właśnie tym olejem. Ma specyficzny smak, ale dla mnie to się akurat podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Austrii polewa się nim lody waniliowe i sernik :D

      Usuń
    2. Mnie on smakuje lekko orzechowo :)

      Usuń
  10. Wspaniale, że działa na odporność. Teraz na jesień jak znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zo to po prostu bardzo mądre dziecko i wie co dobre! :D
    Olej dyniowy ma bardzo przyjemny smak, nie to co lniany czy z czarnuszki a jeśli do tego jest jeszcze zdrowy... :)
    Warto go brać i cieszyć się później zdrowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, lniany jest tylko dla twardzieli, a czarnuszkę zdecydowanie wolę w ziarenkach.

      Usuń
  12. Piłam lniany, teraz łykam tran, ale ten dyniowy chodzi za mną, musi być pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. olej dyniowy dobra rzecz, nie dziwie się Zosi ze go lubi, wie co dobre:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci intuicyjnie jedzą dobrze. Zadaniem rodziców jest ich nie popsuć: nie wpychać jedzenia, nie traktować słodyczy jako posiłek, albo jako nagrodę za coś, proponować zróżnicowane posiłki. Niby proste, ale dla wielu znajomych jest szokujące ;)

      Usuń
  14. Witam. Czy mogłabyś napisać jak dawkowalas ten olej dla dziecka?

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeden z lepszych jakie jadłam. Ma świetny, lekko orzechowy posmak. Tylko trzeba kupować ze sprawdzonych źródeł.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...