poniedziałek, 11 listopada 2013

Od miłości do znużenia: Olej z czarnuszki.

Olej z czarnuszki kupiłam z myślą o przyspieszeniu wzrostu włosów. Ale jak już trzymałam w łapkach, postanowiłam też użyć do twarzy. W jednej i drugiej funkcji mnie zachwycił.

Olej znajduje się w butelce z ciemnego szkła, jednak pozbawionej dozownika, dlatego część przelałam sobie do buteleczki, która taki posiada. Jest koloru miodowo-zielonego, jeśli potraficie sobie taki wyobrazić. No wiecie, jakby do miodu dodać zielonej farbki. Nie miodowy i nie zielony. Pachnie jak czarnuszka: intensywnie, trochę pieprzowo. W dobrych piekarniach można kupić chleb z tą przyprawą.

O popularności i wielości zastosowań oleju z czarnuszki siewnej przesądza przede wszystkim jego skład. Tu na szczególną uwagę zasługują nienasycone kwasy tłuszczowe, w tym zwłaszcza kwas linolowy i linolenowy. Ludzki organizm wykorzystuje je do regulowania swojej pracy, sam jednak nie radzi sobie z ich wytwarzaniem, Innym składnikiem oleju z czarnuszki, który sprawia, że warto się nim zainteresować wydają się być olejki eteryczne. Naukowcy zwracają uwagę przede wszystkim na ich właściwości bakteriobójcze oraz nieocenione zasługi, jakie mają podczas problemów z prawidłowym funkcjonowaniem oskrzeli, warto jednak zwrócić uwagę i na to, że poprawiają one również samopoczucie, dzięki czemu olej z czarnuszki może pozytywnie wpływać również na nasze zdrowie psychiczne. Warto zwrócić uwagę i na to, że olej jest bogaty tak w witaminy, jak i składniki mineralne mające duży wpływ na nasz wygląd fizyczny. Jego stosowanie poprawia zatem stan włosów, skóry i paznokci, przynosi przy tym wymierne efekty już po krótkim czasie stosowania. (źródło)

Olej nie jest specjalnie gęsty, ale jakiś taki mało poślizgowy. Musiałam uważać, żeby przy masażu skalpu nie powyrywać sobie włosów. Na przykład olej z rokitnika jest bardziej gęsty, ale o wiele łatwiej rozprowadza się go na skórze.

Składowo prezentuje się następująco: około 30% nasyconych kwasów tłuszczowych, 53% kwasu linolowego, 25% kwasu oleinowego, 4% kwasu alfa-linolenowego, witamina E (tokoferole), witamina A(karotenoidy) biotyna oraz mikroelementy.

Olej z czarnuszki najczęściej stosuje się wewnętrznie: wspomaga odporność, działa przeciwgrzybiczo i przeciwpasożytniczo, uzupełnia dietę w NNKT i mikroelementy. Ludzie o stalowej woli mogą pić 2-3 łyżeczki dziennie lub polewać nim sałatki czy smarować pieczywo. Pozostali mogą przepłacić za olej w kapsułkach. ;)


Jeżeli Wam odpowiada taka pamiętnikarska forma, możecie zapoznać się z historią mojej znajomości z tym Złotem Faraonów. ;)

Tydzień pierwszy.

Wklepuję tydzień w paszczę co ranek, wieczorem wmasowuję w skalp. Zapach kręci w nosie niczym dobra tabaka. Zakochuję się coraz głębiej. Skalp ukojony, może go chłonąć nawet całą noc.

Tydzień drugi.

Stwierdzam, że olej jest zbyt dobry do twarzy, żeby go marnować na skalp, kiedy mam kilka innych olejów do tego przeznaczonych. Krem wklepuję zatem w twarz co rano. Zapach kręci i nie znika...

Tydzień trzeci.

Coś mi się dużo czarnych kropek narobiło na nosie, czole i policzkach... Pora odstawić na trochę najnowszy nabytek. Zapach znika z łazienki.

Tydzień czwarty.

Kropki wracają do poprzedniego stanu. Znaczy się, ciężkawa czarnuszka mnie zapychała.

Kolejne tygodnie od otwarcia.

Stosuję sporadycznie na twarz, raz albo dwa w tygodniu, w ten sposób ładnie odżywia bez zapychania. Zapach mi przeszkadza. Z tego względu nie wędruje ani na skalp, ani na długość włosów, ani też częściej na twarz. Mam go jeszcze pół buteleczki i nie wypiję go, bo zapach. Nie wyleję, bo dość drogi. Pójdzie do olejowego serum i jako emolient do masek proteinowych... A takie było wielkie love na początku.

Znacie? Chcecie poznać? :)


EDIT: Olej z czarnuszki wspaniale sprawdził się dodany do kremu do stóp. Jednorazowo mieszam porcje na kilka razy, w proporcji mniej więcej 1:3 (z przewagą kremu). Fantastycznie rozgrzewa stopy, zmiękcza skórę, likwiduje swędzenie. Wspaniale działał również w mleczku do ciała DIY.

31 komentarzy:

  1. Ojej, szkoda, że tak się skończyła Wasza miłość;) Dobrze, że masz pomysł jak go dokończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj wieczorem posmarowałam nim stopy i też jest git. :)

      Usuń
  2. To mnie pewnie też by zapchał. Trzeba by spróbować poużywać go z kwasem hialuronowym, wtedy byłby trochę lżejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był z kwasem. :) Można by go rozcieńczyć innym olejem, ale wtedy wciąż by pachniał... ;)

      Usuń
  3. też mam na niego ochotę, ale na jakieś mniejsze opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam go już niejednokrotnie, ale na blogach mało o nim recenzji...
    Na twarz nie nakładam olejków, więc nie sądzę, że się na niego skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno świetnie przyspiesza porost włosów i przeciwdziała wypadaniu. Gdyby nie przesyt zapachem, używałabym go na skalp. :)

      Usuń
  5. no niestety nie zawsze produkt nam podpasuje. Napewno znajdziesz mnóstwo jego nowych zastosowań:)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem ciekawa czy mi by również zapach przeszkadzał;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli ten olej jest tak samo pyszny, jak nasionka, to lałabym do sałatek bez ograniczeń. Vinegret musi na nim fajnie smakować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie smakowałam go, ale pachnie identycznie. Z drugiej strony różnica w smaku między siemieniem a olejem lnianym jest spora.

      Usuń
  8. oglądałam go w mojej zielarni i tam kosztował 26zł, więc jak widać zakupy on-line bardziej się opłacają! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na produktach z Zielarni Lawenda są naklejki z ceną, wyższą niż ta w sklepie. :)

      Usuń
  9. Szkoda, ze historia nie zakonczyla sie happy endem ;( W takim razie olej nie trafia na moja chciej liste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na włosach sprawdzał się świetnie, po prostu zmęczył mnie zapach, więc może jednak nie skreślaj. :)

      Usuń
  10. Moja kolezanka chciala go kupic wlasnie na pryszcze ale jak zapycha to srednio :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze może ją rozcieńczyć, albo używać co jakiś czas. :)

      Usuń
  11. Kupiłam z zsk--> http://mammahelenki.blogspot.com/2013/07/olejek-z-czarnuszki-nigella.html

    Nie przypadł mi do gustu i więcej do niego nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czarnuszka na razie siedzi w lodówie i czeka na swoją kolej;)
    ciekawe jak się sprawdzi u mnie..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem zachwycona działaniem czarnuszki. :) Mi osobiście ani zapach ani smak nie przeszkadza ( ale ja mam wypaczone kubki smakowe przez pikantne potrawy i zazwyczaj zatkany nos przez alergię ;)) Na moje skórne alergie jest JEDYNYM wybawieniem, żadna specjalistyczna maść nie jest w stanie pomóc mi w przeciwieństwie do tego cudeńka. :D Olej piję hmm może będzie już półtora miesiąca i to co zauważyłam to na pewno bardzo przyspiesza porost włosów paznokci i rzęs!! I gdy smaruję buźkę to przejeżdżam przy linii włosów i zauważyłam sporo nowych włosów. ;) Także polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie zebrałam się, żeby go pić, choć na przykład do oleju z dyni szybko się przyzwyczaiłam. :) Zanim pomyślałam, że jednak nie chcę go używać na skórę, zostało mi już około 50 ml, więc trochę mało, żeby zaczynać kurację wewnętrzną. Ale dodaję go do kremu do stóp i zmienia przeciętniaka w rozgrzewające, cudownie działające cudo. ;)

      Usuń
    2. Ja też jestem zachwycona olejem z czernuszki. smaruję nim ciało, zapach zupełnie mi nie przeszkadza, za to znikają moje problemy ze skórą, smaruję twarz 3 x tygodniowo i żadnego zapychania, skóra mięciutka jedwabista, zmiany skórne mniej widoczne. Jestem bardzo zadowolona z rezultatów stosowania oleju. Znalazłam olej w kapsułkach, ze względu na alergię, astmę i problemy skórne (łuszczyca) postanowiłam spróbować stosować go w takiej formie.. Mam nadzieję, że będzie mi pomagał dalej i złagodził objawy moich choróbsk. pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Ja kupuję ekologiczny olejek (jak w linku), który bez przeszkód można także spożywać... jednak wydaje mi się, że zapach takiego jest bardziej intensywny i drażniący, choć efekty są po nim świetne - moja cera go uwielbia.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja dodaję łyżeczkę oleju z czarnuszki do filiżanki maślanki z łyżeczką nalewki z czosnku niedźwiedziego. Smakuje wyśmienicie i zapach oleju złagodzony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wolę samą czarnuszkę niż czarnuszkę z czosnkiem niedźwiedzim. :D jak przyprawę lubię oba te smaki, ale jako główny składnik... niekoniecznie ;)

      Usuń
  16. żadne wklepywanie nie zastąpi działania od wewnątrz czyli lepiej olej czarnuszkowy i lniany chłeptać co dzień i cera będzie nawilżona

    OdpowiedzUsuń
  17. Stosuję czarnuszke i owszem, wysyp miałam niemiłosierny. Wytrzymałam to i dziś mam czyściutką buzię. Wywaliło to co miało wywalic - teraz jest super. Wklepuję na zmianę z kokosem :D ta więc dziewczyny - przemęczyć się cierpliwie a później będziecie tylko i wyłacznie zadowolone.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witamina A to retinol a nie karotenoidy, polecam nie przepisywać Wikipedii bezmyślnie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...