niedziela, 3 listopada 2013

Czym się czeszę?

Obecnie posiadam aż (albo tylko) cztery czesadła. Każde z nich spełnia inną funkcję i każdego używam w innych sytuacjach. Metodą prób i błędów wytworzyłam swoją rutynę, która najlepiej się sprawdza na moich włosach. 


Na zdjęciu mój pierwszy „włosomaniacki” zakup czesaniowy – szczotka z włosia dzika Gorgol. Jest to polska firma, tańszy zamiennik szczotek Khaja. Spodobał mi się super spartański design – tylko drewno i szczecina, bez jakiejkolwiek poduszki nylonowej. Mąż orzekł, że wygląda jak szczotka do butów. :) Bardzo ją lubię, choć kupowałam ją jako XL i spodziewałam się, że będzie większa. Obecnie czeszę nią głównie włoski Zo, ale zdarza mi się ją pożyczać, kiedy chcę uzyskać większą objętość fryzury. Ze względu na skłonność skóry głowy do przetłuszczania się, szczotką z włosia czeszę włosy jedynie od ucha w dół. Jeżeli macie włosy suche, możecie też masować nią skalp, co zapobiega wypadaniu i przyspiesza wzrost włosów. Dawniej kobiety szczotkowały włosy, aby rozprowadzić na ich długości sebum. Było ono naturalną odżywką, która nadawała włosom miękkość i połysk. Dzisiaj po prostu używamy odżywek. :)

Szczotką tą doskonale rozczesuje się splątane włosy bez ich niszczenia, dlatego zaleca się ją do włosów rozjaśnianych oraz przedłużanych. Szczecina zwierzęca jest w budowie bardzo zbliżona do naszych włosów, dlatego nie niszczy ich mechanicznie. Pamiętajcie, że nikt nie zabija zwierzęcia jedynie dla szczeciny, jest ono pozyskiwane niejako przy okazji, lub też wskutek strzyżenia. Polecam przeczytać notkę Blondregeneracji o szczotkach pod kątem ekologii.

Moją szczotkę mam już rok, i przez ten czas wypadły może dwie sztuki włosia, a kolejne trzy się odgięły, poza tym nie ma śladu użytkowania. Myję ją raz na tydzień lub dwa w wodzie z delikatnym szamponem dla dzieci, po uprzednim oczyszczeniu z włosów szczotką o twardszym włosiu. Następnie za radą Eve spryskuję ją odżywką w sprayu, dzięki czemu nie elektryzuje włosów.

Gorgol nie ma własnego sklepu internetowego, więc dla zainteresowanych podaję link do użytkownika Allegro, od którego szybko, sprawnie i bezproblemowo zakupiłam swoją szczotkę (KLIK).


Mam jeszcze jedną szczotkę z włosia, spotykaną też pod nazwą grzebienia. Ta jest firmy Sibel, która jak odkryłam przy pisaniu tego posta wyprodukowała też swojego d-tanglera (jest na przykład tutaj) w dobrej cenie. Chyba sobie sprawię, bo to dobra marka i jej szczotki są niemal wieczne. Ta na zdjęciu ma już 5 lat! Jak widzicie, kończy się drewnianym szpikulcem idealnym do rozdzielania włosów i robienia przedziałków. Kupiłam ją rozpoczynając kurs fryzjerski. Jest idealna do wygładzania fryzury, a jeżeli musicie tapirować włosy, najlepiej robić to właśnie nią – odbędzie się bez zniszczeń. Nie jest jakimś niezbędnikiem, ale to dobre narzędzie umożliwiające wykonanie bardziej skomplikowanych fryzur. :)


Tangle chińzera” opisywałam Wam już pokrótce w nowościach październikowych. To niezły zakup, ale zważywszy, że używam jej tylko do rozprowadzania oleju na włosach, nie polecam kupować jej za więcej niż 5-6 złotych. Na Allegro widziałam je za 20 bez wysyłki! Nie dajcie się naciąć, jeśli szukacie Tangle Teezera, kupujcie oryginały, w sprawdzonych sklepach, jeśli podróbki, nie przepłacajcie. Tę szczotkę po każdym użyciu bez żadnej trudności myję szamponem pod bieżącą wodą.

Ostatnie czesadło to mój ulubieniec: drewniany grzebień z The Body Shop. Gdybym musiała zostawić sobie tylko jeden gadżet do czesania, byłby to właśnie on. Czyści się go szmatką i olejem (uwielbiam to). Nie dbam o niego jakoś szczególnie: kilka razy mi spadł, mieszka w łazience, gdzie często jest wilgotno. Czeszę nim czyste włosy i brudne, czasem też mokre i naolejowane, mimo to nie ma na nim śladu zużycia. Jest tylko odrobinę ciemniejszy niż był w dniu zakupu.


Nie rozprowadza na włosach nadmiaru sebum, nie ma żadnych zadziorów, które mogłyby niszczyć włosy. Skutecznie rozczesuje, nie ciągnie włosów, nie elektryzuje. Nie wygładza też spektakularnie, ale nie to jest jego funkcją. Ponadto posiada certyfikat FSC (Forest Stewardship Council), o którym więcej możecie przeczytać tutaj (KLIK). Produkty oznaczone tym certyfikatem pochodzą tylko i wyłącznie z drewna pozyskanego w lasach podlegających gospodarce planowanej. W baaardzo dużym uproszczeniu to znaczy, że na miejsce drzewa, którego kawałek trzymacie w ręku, rosną już pieczołowicie doglądane następne. :)

Dlaczego lepiej nie używać plastikowych grzebieni i metalowych szczotek? Najkrócej mówiąc: ponieważ mogą one niszczyć włosy (ciągnąc, hacząc o włosy, łamiąc je, bo nigdy nie będą tak nieinwazyjne jak drewno, kość, czy szczecina), i o ile rozumiem wykorzystywanie materiałów, które łatwo wyczyścić i zdezynfekować w salonach fryzjerskich, w domu polecam Wam wszystkim postawić na naturę. :)

Przyznam Wam się jeszcze, że kiedy przez 2 czy 3 miesiące myłam włosy wyłącznie naturalnym mydłem, nie czesałam ich w ogóle. ;)

A Wy jak czeszecie swoje włosy?

31 komentarzy:

  1. czeszę na zmianę dziczkiem i tangle teezerem, ale dziczkiem mi łatwiej rozczesać ;)
    ja bym nie wytrzymała tyle bez czesania, za bardzo to lubię;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam proces czesania też bardzo lubię, ale niestety gdy robię to częściej niż jest to absolutnie niezbędne, włosy natychmiast wyglądają nieświeżo. A mydło pozostawiało nalot na włosach, który utrudniał czesanie. Miałam krótkie włosyi rozplątywanie palcami podczas mycia w zupełności wystarczało.

      Usuń
  2. Ja w pierwszym dniu po myciu zwykle rozczesuje palcami, inaczej mam na głowie niezła szopę. Drugiego dnia rano rozczesuję drewnianym grzebieniem, bo są już trochę mniej spuszone, poza tym zwykle wtedy robię jakąś fryzurę i rozczesane lepiej się prezentują:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co utwierdza mnie w przkonaniu, ze moje włosy jednam są zupełnie, absolutnie proste, bo zachowują się zupełnie inaczej. :)

      Usuń
  3. ja używam tylko TT ale kusi mnie szczotka z naturalnego włosia i grzebień drewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi TT, tyle że na dobrą sprawę sam grzebień wystarczyłby mi zupełnie, a i tak już ma towarzystwo... ;)

      Usuń
  4. Dzięki, że o tym napisałaś, nie wiedziałam, że są inni producenci szczotek "dzikich" oprócz Khaji, a ta Twoja również mnie urzekła spartańskim wyglądem. Ciągle jakoś nie mogę się zebrać, żeby ją kupić i czeszę się drewnianym grzebieniem albo jakimś plastikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może szepnij słówko jakiemuś Mikołajowi :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tak, po przeczytaniu Twojego posta tez nabrałam ochoty go publicznie powychwalać. ;)

      Usuń
  6. ja kupiłam khaje, bo w sumie jakoś aż tak bardzo droga akurat moja nie była i jestem z niej niesamowicie zadowolona sluży mi już trochę i posłuży jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Khaja nie jest strasznie droga, za to Gorgol mniej znany i w jeszcze lepszej cenie. ;)

      Usuń
  7. Ten grzebień mnie najbardziej zainteresował! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest najbardziej uniwersalny, i przy odrobinie ostrożności - na całe życie :)

      Usuń
  8. Grzebień z The Body Shop mam i uwielbiam! Jest niezniszczalny i niezastąpiony :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  9. długo czekałas na tą podróbkę tangle teezera z chin? ile dni mniej więcej to szło?

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Twojej listy mam jedynie grzebień z TBS-u i bardzo go lubię. Jeśli chodzi o szczotki z włosia dzika - zawsze mi się wydawało, że one spowodują wielkie spuszenie na mojej głowie, ale może powinnam spróbować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogą puszyć Twoje fale. :) Nadawałyby się do wygładzenia włosów przy upięciach, ale nie wiem czy warto inwestować w szczotkę tylko do tego celu. ;)

      Usuń
  11. Kocham swoje TT :) szczotka z dzika nawet nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bardzo lubię dzika, tylko jak włosy mi urosły, szczotka na zdjęciu zrobiła się dość... malutka :)

      Usuń
  12. ja mam szczotkę z for your beauty z włosiem i igiełkami plastikowymi, fajnie się nią czesze i jest niedroga, ale w planach jest kupno tt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak wolałam mieć jedna całkiem naturalną. :)

      Usuń
  13. Faktycznie wygląda jak szczotka do butów :D. Swoją szczotkę khaja kupowałam gdy były tańsze eh... Nadal się trzyma i czeszę się nią codziennie. Oby jeszcze długo przetrwała. Mam TT ale się u mnie nie sprawdziło, trochę szarpie włosy i po dłuższym stosowaniu wyglądają jakoś tak marnie. Sprawdza się w roli masażera :D. Czasami używam jeszcze grzebienia z drewna(by mieć pewność, że mam idealnie rozczesane włosy- to tak przed np. imprezami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po Twojej recenzji, gdzie nie wiedziałam, która szczotka jest intensywnie używana od 2 lat, a która nowa, nabrałam ochoty na odnowienie znajomości z dzikiem, ale chyba będę szukać większej szczotki.

      Właśnie też się waham, czy TT nie poniszczy moich bardzo cienkich włosów.

      Usuń
  14. haha planowałam od jakiegoś czasu napisać post na ten temat, teraz to już nie chcę odgapiać ;p również uwielbiam grzebień tbs nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez niego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ napisz, to żadne odgapianie, w końcu jak by nie patrzeć, jest skończona ilość tematów włosowych. ;) Poza tym bardzo lubię innym w szafki, półki, kartony i szuflady włosowe zaglądać. :)

      Usuń
  15. Jak dokładniej czyscisz grzebień? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z informacją, jaką dostałam przy zakupie (nie pamiętam już czy pochodziła od producenta, czy sprzedawcy) czyszczę go bez wody. Na ściereczkę wylewam odrobinę oleju (na przykład parafinowej oliwki dla dzieci, która posiadam, a której nie mam jak zużyć) i wycieram grzebień kolistymi ruchami. Wciskam tę szmatkę tez pomiędzy ząbki i przeciągam, tak jak nicią dentystyczną czyści się przestrzenie międzyzębowe. Następnie czystą częścią szmatki poleruję grzebień. Ot, cała filozofia. Robię to raz albo dwa w miesiącu.

      Usuń
  16. Możesz spokojnie czesac się od skóry głowy :) szczotka wręcz działa wtedy jeszcze lepiej bo rozprowadza po włosach łój który jest naszą prywatną najlepszą na świecie odżywka :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...