sobota, 19 października 2013

Sześć miesięcy bez farb chemicznych – moje wrażenia.

Dokładnie 23 marca tego roku po raz ostatni nałożyłam na włosy drogeryjną farbę, oczywiście w kolorze blond. Tydzień później na włosy powędrowała kasja, po kolejnym tygodniu Heenara, która pokazała mi, że koloryzacja może zapobiegać wypadaniu włosów zamiast je powodować czy pogłębiać. Dzięki niej bez żalu pożegnałam się ze śmierdzącą chemią rzucając się na henny. Początkowo używałam ziół co 2-3 tygodnie, obecnie wystarcza mi przykrycie siwych włosów co 4-5 tygodni.

Bardzo żałuję, że w ogóle zdecydowałam się na blond: jeszcze w listopadzie zeszłego roku moje włosy były jednej długości do ramion i nie znały chemicznych farb, bo w ciąży i po niej używałam czystej henny lub ewentualnie ziołowych balsamów koloryzujących (Eld lub Venita, jeśli jesteście ciekawe; dzisiaj już raczej po nie nie sięgnę, wolę same zioła). Później naoglądałam się BlondHairCare i zapragnęłam takich włosów jak jej. Tutaj możecie zobaczyć kurczaka i stratę długości i objętości, jaką ta „genialna” decyzja wywołała.



Po czasie widzę, że była to moja próba zwalczenia spóźnionej depresji poporodowej. I choć działania te były opłakane w skutkach dla włosów, był to mój pierwszy krok do zmian w myśleniu o sobie i rozpoczęciu dbania o siebie na nowo. Prawdopodobnie także jedna z praprzyczyn założenia bloga, więc nie ma tego złego... ;)

Niemniej, choć dla wielu jest to oczywiste, czuję się zobowiązana napisać:

Dziewczyny, zanim zdecydujecie się rozjaśnić włosy aż o 6 tonów, jak ja, załóżcie sobie najpierw perukę w kolorze zbliżonym do tego, jak chcecie osiągnąć. Jeżeli macie ciemne brwi i cerę ze skłonnością do czerwienienia się, to blond naprawdę, ale to naprawdę nie jest dla Was. :D Dostępne programy graficzne nie pokażą Wam błędu kolorystycznego aż tak jak widok w lustrze.

Jak zmieniły się moje włosy po zaprzestaniu rozjaśniania i w ogóle farbowania?

Przestały wypadać tak bardzo. Farba nie była u mnie jedyną przyczyną migracji włosów, ale na pewno nie pomagała przy walce z wypadaniem i jej odrzucenie to był pierwszy z wielu kroków, jakie pomogły mi wyhodować nowe włosy.

Nie kruszą się i nie łamią, końcówki niemal się nie rozdwajają. Mogę o wiele rzadziej podcinać włosy, co sprzyja zapuszczaniu.

Początkowo przyjmowały hennę bardzo intensywnie, ale też wypłukiwała się bardzo szybko. Obecnie ich kolor zmienia się mniej, ale nie wypłukuje wcale (nie licząc samych końców, które oprócz farby niejednokrotnie traktowałam też rozjaśniaczem). Jest to związane z punktem następnym, czyli:

Spadła porowatość moich włosów. Włosy, które nie znają farby, nie puszą się nigdy, niezależnie od warunków, ładnie błyszczą, są elastyczne, wymagają o wiele mniej produktów pielęgnacyjnych i dobrze znoszą mocniejsze detergenty. Co ciekawe, spadek porowatości nie wiąże się u mnie z łatwiejszym obciążeniem włosów, ponieważ są nieco grubsze i o wiele silniejsze od rozjaśnianych cieniasów.

Chciałabym napisać, że nie mam problemów ze skalpem, ale nie byłaby to prawda. Często wyjeżdżam z Zo na kilka dni i drastyczna zmiana wody odbija się na mojej skórze głowy. Wracam z wizyty u dziadków, przez dwa tygodnie doprowadzam skalp do porządku, a za jakiś czas wyjeżdżam znowu. Niemniej o wiele łatwiej zajmować się skórą głowy, kiedy włosy na długości nie wymagają uciążliwej pielęgnacji.


Czy są minusy zastąpienia farby drogeryjnej henną? Pewnie! Moja lista:

Henna jest trudniej dostępna niż farby, które można kupić nawet w marketach.
Wymaga innej aplikacji i pewnej wiedzy, nie znam salonów fryzjerskich, które oferują koloryzację kasją, henną i indygo (chociaż marzę o tym, że za jakiś czas taki otworzę).
Efekt jest nieco trudniejszy do przewidzenia niż w przypadku farb gotowych (chociaż i tu farba nawet i specjalistę potrafi zaskoczyć, bo bywają włosy wyjątkowe).
Niewiele henna może zaoferować blondom, zwłaszcza jeśli mają być one zimne.
Nie pokrywa siwych włosów identycznie z zabarwionymi, zawsze są one odrobinę jaśniejsze.

Niemniej nie zamienię henny na chemię, o nie! :)

Ze specjalnymi pozdrowieniami dla posiadaczek pięknych naturalek!

22 komentarze:

  1. Jestem za otwarciem salonu używającego henny :) W Stanach takie są :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem tylko, czy w Polsce ich brak nie jest wywołany np. przepisami sanepidu, bo wtedy będzie kiepsko...

      Usuń
    2. A dlaczego sanepid miałby się przyczepić? Mnie się zawsze marzył blond, mam jasne brwi i cerę, ale wydaje mi się, że mógłby mi nie pasować. Poza tym boję się, że zniszczę włosy, dlatego pozostaję przy brązach :)

      Usuń
    3. Nie wiem dlaczego, ale to nie znaczy, że będzie logicznie. W salonie, w którym pracowałam czepiali się naprawdę idiotycznych rzeczy, a mojej bratowej w żłobku zakazano dawać dzieciom jabłka. Po prostu nie wiem, czy stosowanie ziół bez żadnych konserwantów mieści się w definicjach tego, co dozwolone w salonach fryzjerskich czy gabinetach kosmetycznych.

      Usuń
  2. ja też nie zamienię henny i innych ziół na farby chemiczne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na razie zakupilam juz Color&Soin, ale coraz bardziej myślę o hennie. Moja pierwsza proba kilka miesiecy temu i na bardzo zniszczonych wlosach to byla katastrofa, totalny przesusz i praktycznie brak koloru, a uzylam Orzechowego Brazu z Khadi. Teraz wlosy sa juz w lepszej formie, ja mam wiecej doswiadczenia z ich "obsługą". Jak się zdecyduję to napiszę do Ciebie z prośbą o praktyczne wskazówki, ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, bardzo chętnie pomogę! :) To normalne, że włosy po hennie są suche, ten efekt mija po pierwszym myciu z porządnym odżywieniem. Pierwsza henna z reguły szybko się wypłukuje włosów, a już szczególnie farba z dużą zawartością indygo, jak właśnie brązy khadi.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę. :) U mnie pierwsze siwe włosy pojawiły się w wieku 17 lat.

      Usuń
  5. rzeczywiście rozjaśnianie baaardzo niszczy włosy! (wiem po sobie) strasznie ciężko o nie zadbać! Ja włosów nie farbuję, ale podsunę tego posta mamie, bo włosy wypadają jej na potęgę

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś musi w tym być. Mi malowanie włosów też o dziwo pomagało w wielu psychologicznych aspektach, dlatego tak trudno było mi się przestawić.. I wciąż często nachodzą mnie myśli o powrocie do ciemniejszych odcieni. Bronię się rękami i nogami!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz zrobić sobie jakiś gloss. :)

      Usuń
  7. Tez jestem zachwycona dzialaniem henny i chemiczne farby poszly totalnie w ostawke ;) Kilka dni temu farbowalam z dodatkiem siemienia lnianego. W przyszlym tyg. wizyta fryzjerki, obetne rzadzizny i bedzie recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jak się cieszę, że nie farbuję włosów :)
    Ale Ty to się z tym masz oO
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcialam zahennowac wlosy, bardzo, ale boje sie tego co mi na tej glowie wyjdzie - bo chce mieszac sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się, najwyżej będę ciut bardziej rude niż chciałaś. A pierwsza henna z reguły wypłukuje się ekspresowo. Jeżeli chcesz zrobić brąz, to najlepiej pofarbować dwuetapowo: pierwszego dnia henną, a drugiego indygo.

      Usuń
  10. Do henny jakoś nie mogę się zebrać, ale od początku roku używam farby BioKap. Nie jest to czysta natura, ale ogólnie jestem zadowolona. Nie wiem, czy przy niej zostanę ale na pewno nie zamierzam wrócić do naturalnego koloru. Matka Natura chyba się pomyliła bo jakoś nie do końca dobrze się czułam jako złota blondynka.... Lubię siebie w ciemnych włosach :D i już!
    Mam na celowniku farby z Logony, lecz wyczytałam że różnie jest z kryciem siwych włosów a ja takowe posiadam...

    W sumie nigdy nie żałowałam, że zaczęłam farbować włosy. Przerobiłam praktycznie całą paletę kolorów, lubiłam eksperymenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad BioKapem, ale na razie mój kolor mi odpowiada, więc nie będę kombinować. jeśli włosy mi za bardzo ściemnieją wybiorę albo BioKap albo Color&Soin. Też mam siwki, ale choć henna nie pokrywa ich całkiem, dość skutecznie się chowają.
      Nie wiedziałam, że Logona robi farby. :)

      Usuń
    2. Color&Soin też mnie zaciekawiło swoją ofertą, ale wcześniej zaczęłam od BioKapu i chciałam mieć pewność do do farby a po jednym, czy dwóch farbowaniach raczej tego bym nie zauważyła.
      Tak, Logona w swojej ofercie ma dość ciekawe kolory aczkolwiek widzę, że i ona nie radzi sobie w 100% z siwizną dlatego póki co odłożyłam ten zakup na potem. Może wypróbuję, zobaczymy :)

      Usuń
  11. U mnie henna to tragedia, myślałam, że będę musiała ściąć włosy maszynką, w tak opłakanym stanie po niej były. Wróciłam do poczciwych farb chemicznych jak tylko odrobinę odżyły i już nigdy więcej nie tknę henny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie dodałaś do mieszanki soku z 15 cytryn? To częsty błąd początkujących z henną: mieszają zioła z czystym kwasem, który wysusza włosy, a potem się nazywa, że to wina henny.

      Usuń
  12. Ja za to jestem tradycyjnym przykładem, że jak henna wyjdzie za ciemna, a jest się naturalną blondynką to ma się spory problem :P I teraz mam wiele zabawy: psikanie włosów delikatnymi rozjaśniaczami, nakładanie popielatych blondów do gaszenia rudego (mam chłodną urodę) i modły o brak zieleni :D Także blondynkom zalecam 1000 razy przemyśleć :P A ja się zasadzam na dodawanie do maski wody utlenionej w niewielkiej ilości..;p Ale tak poza tym to henna faktycznie poprawia jakość włosa, dodaje blasku - to jest super.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...