środa, 23 października 2013

Nowości, nowości :)

No więc zacznę od tego, że doskonale pamiętam że mam bana. Ale.

Znacie takie „ale”? :) U mnie było ich kilka:

Ale jak tu nie kupić podróby Tangle Teezera, jak kosztuje tylko 5 złotych.
Ale jak już udało mi się zaktualizować dane na PayPalu, to może obejrzę sobie jeszcze ten cały ebay.
Ale 6 złotych za 400 ml.
Ale miałam urodziny.
Ale Rozdawajka, i Hexxbox, i Malina.

No i tak to wygląda:



Osławiona już Biedronkowa DeBa, której jeszcze nie otworzyłam. Chociaż pod tym względem jestem dość rozsądna, że używam naraz jeden szampon i 3-4 odżywki/maski.


Kosmetyki Calmar w bardzo niefotogenicznym kolorze. Pamiętacie moją włosową wishlistę? :) Wspaniały prezent od mojej Teściowej. :D Skład może nie powala, jak to często jest z kosmetykami profesjonalnymi, ale działanie na moich włosach było zdumiewające (stwierdzam na podstawie próbki, bo pełnowymiarowe wersje czekają na swoją kolej). Zapewne dzięki olejowi arganowemu, który moje włosy pokochały jeszcze bardziej od rokitnikowego. <3 Używam go jednak sporadycznie, bo na twarzy też jak na razie sprawdza się świetnie, a nieprędko go sobie dokupię.


Jakoś tak się stało, że Hexxanna doceniła moje starania blogowe i dała mi duuży kredyt zaufania, biorąc pod uwagę jak krótko istnieje Włosowelove. Jest mi bardzo miło, tym bardziej że do przetestowania wpadła mi Oilmedica, na którą łypałam okiem już całkiem długo. Jeśli to czytasz, Hexx, jeszcze raz wielkie dzięki! :*


Ebayowe pędzle ecotools, czyli malutki dodatek do prezentu od mojego TŻ. O ile jestem w stanie stwierdzić na podstawie opisów i zdjęć w internecie, nie jest to podróbka, choć kosztowały 12 złotych z wysyłką. Jeśli jednak doczytałam źle i tak jestem zadowolona: nie wiem, czy makijaż mineralny to coś dla mnie, w związku z czym nie chcę na razie inwestować w pędzle.


A tutaj maseczki Eveline do przetestowania w ramach Malinowego Klubu. Jednej nie ma już na zdjęciu, bo wypaciałam się nią wczoraj, o czym mogły przeczytać wszystkie osoby, którym maseczki nie wychodzą jeszcze uszami i zajrzały do wczorajszego posta. Na zdjęciu również przemiła niespodzianka: w ramach wygranej z Rozdawajki wybrałam sobie coś, czego chwilowo nie ma w Polsce i umówiłam się, że nie będę wymieniać, tylko poczekam aż przyjdzie. Ula nic mi nie mówiąc przysłała mi wcześniej to mydełko z uczepem trójlistnym. :)

Tangle chińzera” używam tylko i wyłącznie do rozprowadzania oleju na włosach, ponieważ igiełki są dość sztywne i mogłyby poszarpać moje biedne końcówki. Dzięki tej podróbce przekonałam się jednak, że chętnie sobie sprawię kiedyś oryginał. Choć dzięki radzie Eve, aby szczotkę z włosia spryskać odżywką w sprayu, aby nie elektryzowała, moja miłość do niej (szczotki, nie Eve) przeżywa renesans. :) Na zdjęciu nie ma też spin pins, które za 6 złotych zamówiłam w ilości cztuk 10 (bo i tak pogubię). Wydaje się, że fajniejsze będą dla falowanych i kręconych włosów, ale może jak moje urosną, zmienię zdanie. :)

Dla zainteresowanych składy kosmetyków Calmar. Szampon mimo oblepiacza nie przyspiesza mi przetłuszczania, wręcz minimalnie przedłuża świeżość włosów, o co u mnie bardzo trudno. Do maski nie mam żadnych zastrzeżeń, choć nie nakładałabym jej na skalp. :)

Szampon: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Lauramidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Argania Spinosa Oil, Citric Acid, Poliquartenium-10. Hexyl Cinammal, Imidazolidynyl Urea, 2 Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Linalool, Parfum.

Krem: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Stearyl Alcohol, Argania Spinosa Oil, Persea Gratissima, Tocopheryl Acetate, Hexyl Cinammal, Propylene Glycol, Imidazolidynyl Urea, Linalool, BHT, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Propylparaben, Methylparaben, Citric Acid, Parfum.

Calmar to firma włoska. Kosmetyki do kupienia wyłącznie u dystrybutora (tutaj) i w niektórych salonach.

Nie zdziwię się, jak mnie pacniecie po łapach za nieprzestrzeganie bana, jednak nie zmniejsza to w ogóle mojego entuzjazmu do powyższych nabytków.;) A jak się zapewne domyśliłyście tło do dzisiejszego odcinka powstało przy czynnym udziale Zo! :)

37 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie miałam dostępu do Biedronki, bo chciałam kupić te szampony..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w jednej jeszcze są i szampony i balsamy, chociaż w drugiej wszystko zniknęło w 2 dni. Ale jest szansa, że jeszcze gdzieś znajdziesz :)

      Usuń
  2. jestem ciekawa jak wygląda ta podróbka tangle :) podobna do oryginału?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda bardzo podobnie do oryginału. Ma ten sam kształt i też się rozkłada. Dopiero kiedy się przyjrzeć, widać, że jest bardziej topornie zrobiona, a ząbki są twarde (podobno w oryginale są bardziej elastyczne, nie wiem, bo nigdy nie miałam w ręku). Grzbiet jest matowy, a nie lśniący i nie posiada napisu Tangle Teezer.

      Porównanie jest np. tutaj: http://www.aniamaluje.com/2013/08/tangle-teezer-orygina-i-odpowiednik-za.html

      Usuń
    2. a gdzie ją nabyłas? chińskie centrum handlowe? sama mam tangle ale potrzebuje czegos do torebki czego nie będzie mi szkoda jesli sie zniszczy/połamie

      Usuń
  3. No to piękny ten Twój ban :D Ja się swojego trzymam- sama podziwiam siebie za to, że wytrzymuję :D Oilmedica mnie kusi od dawna, może kiedyś wypróbuję ;) póki co mam zapas olei

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe dobre tło;) ja też się złamałam na szampon i odżywkę DeBa, ale kilka dni temu byłam twarda!! kupowałam ekologiczną chemię gospodarczą w jakimś sklepie internetowym, gdzie był asortyment m.in. olejów różnistych:) przeglądałam kilka razy, ale w końcu sobie uzmysłowiłam że mam w lodówce jedną półkę boczną zapchaną olejami! robię postępy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to rzeczywiście twarda byłaś :D A DeBy aż żal nie wziąć, nawet TŻ poparł ten zakup, więc tym bardziej nie miałam wyrzutów sumienia.

      Usuń
  5. Mam oilmedice w domu ale nie sprawdziła się :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz zupełnie inną strukturę włosa. :) Moje kokos lubią, od kiedy nie farbuję. :)

      Usuń
  6. Ciekawe jak u mnie bedzie z banem listopadowym ;) Te szampony biedronkowe tez by mnie kusily. Ta maska Oilmedica mnie interesuje.
    Tlo fantastyczne :)! Przypominaja mi sie czasy, kiedy tez tak z Corka "bazgralam", od dluzszego czasu juz tworzy sama piekne rysunki :) Warto od malego u dzieci rozwijac zmysl wyobrazni chocby wlasnie poprzez wspolne rysunkowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zo coraz staranniej koloruje i coraz więcej rysuje sama lub z niewielką pomocą :)

      Usuń
  7. Czytam, czytam :) Może i Ty polubisz ten olej tak bardzo jak ja? a jeżeli nie, to zawsze jedno chciejstwo mniej :)
    Co do TT, to warto ją kupić oryginalną ale powiem Ci, że od kiedy moje włosy stają się coraz dłuższe to moja TT poszła do torebki a ja kupiłam fenomenalną szczotkę z TBS. I już raczej nie wrócę do TT, chyba że zetnę włosy. To wtedy tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na przetłuszczanie się skóry głowy w ogóle rzadko używam szczotek, zamiast tego mam grzebień TBS i bardzo go lubię. Jednak kiedy włosy się trochę puszą, wolę szczotkę, stąd ta z włosia. :) Jak urosną jeszcze trochę, to zapewne i TT sobie sprawię.
      Myślę, że działać Oilmedica będzie przednio, bo sam kokos, jak też i ziołowe oleje na jego bazie moje włosy całkiem lubią. Szkoda tylko, że nie postarali się z zapachem, bo za samym olejkiem lemongrasowym nie przepadam. Ale może na skórze będzie lepiej :)

      Usuń
    2. Mnie o dziwo zapach bardzo odpiwuada, co jest pewnym zaskoczeniem bo kompozycja w P&R jest dla mnie nie do zniesienia.
      O, ten grzebień z TBS też mam na uwadze, szczególnie do rozczesywania wlosów po umyciu. Mam co prawda jakiś no name, ale po zakupie szczotki widzę, że warto :)

      Usuń
    3. Warto. Mam go już rok, czeszę nim suche, mokre, czyste, brudne i naolejowane włosy i wygląda tak jak w dniu zakupu. Podoba mi się też czyszczenie: ściereczką z olejem. :)

      Usuń
  8. znam takie "ale" :D cieszę, się, że udało Ci się wykreślić jedną pozycję z wish listy! muszę poszukać tych pędzli z ecotools, bo w rossmannie jeden kosztuje 30 zł! :o

    OdpowiedzUsuń
  9. ta odżywka mnie już zaczyna kusić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak gdzieś spotkasz, to kup :) Przekonałam się po pochlebnej opinii Eve :)

      Usuń
  10. A jakdługo wytrzymałaś z tym banem? Ja zgrzeszyłam aż po 3 miesiącach niekupowania niczego do włosów, więc jest dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze ścisłym banem niestety niecały miesiąc. :)

      Usuń
  11. Takie "ale"są uzasadnione ;) Moim zdaniem z zakup odżywek DeBe i pędzli można w pełni usprawiedliwić a reszta, to przecież podarki ;)
    Mam inny zestaw pędzli EcoTools, także kupione na ebay za chyba podobne pieniądze i sprawdzają się bez zarzutu, chyba już od roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo się cieszę! To moje pierwsze pędzle i rzeczywiście włosie mają mięciutkie i gęste, ale nie mam porównania. :) Jestem jeszcze lepszej myśli dzięki Tobie. :)

      Usuń
  12. W ogóle nie wiedziałam co to ta DeBa, ale teraz już się wyjaśniło :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, żebym Cię namawiała, ale naprawdę wypróbuj tą odżywkę z Biedronki bo jest rewelacyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wypróbuję! Jak skończę którąś z już otwartych. :)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ja też, ale do testów zabiorę się najprawdopodobniej w przyszłym roku, kiedy już zaopatrzę się w jakieś minerały.

      Usuń
  15. U mnie w Biedronce nie było balsamów z DeBy, wyłącznie szampony. Kupiłam i się nie zachwyciłam, ale tak już to jest, że nie wszystkim pasuje to samo :) Bardzo fajne te Twoje nowości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) No właśnie skład szamponów nie zainteresował mnie na tyle, żeby kupić. Balsam to co innego. U mnie w jednej tez były same szampony, balsamy rozeszły się błyskawicznie. :)

      Usuń
  16. czy na prawdę ta podroba TT się tak fenomenalnie sprawdza jak na blogu Ania Maluje? (dałas link wyzej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania z oryginałem. Moje włosy są cienkie i delikatne, a końcówki pamiętają rozjaśnianie, więc nie odważę się jej używać na suche włosy ze strachu, że się połamią. Nie mam jak ocenić, czy miałabym te same wątpliwości co do oryginału. Ileś osób pisało, że podróbka jest gorsza, ileś że całkiem porównywalna. Myślę, że 5 złotych, to kwota, którą można wydać nawet na strasznego bubla ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...