poniedziałek, 14 października 2013

Face Food: maseczka peelingująca awokado i orzech włoski.

Post powstał w ramach Malinowej akcji Październik miesiącem maseczek. Dotychczas opisałam dwie mieszane własnoręcznie maseczki, dzisiaj pora na gotowca. Swoją maseczkę Face Food kupiłam w drogerii Natura i jest to brytyjski kosmetyk. 


Za niespełna 4 złote otrzymujemy maseczkę podzieloną na dwie połowy (trudno, żeby połowy były trzy, prawda?). Jedna taka porcja wystarczyła na całą twarz. Podoba mi się dobrze dobrana ilość, nie po to kupuję saszetkę, żeby coś mi zostawało po użyciu wymuszając dylemat: ani to przechowywać, ani wyrzucić.

Według opisu dystrybutora maseczka ma oczyszczać i zarazem nawilżać twarz. Powinno się masować przemytą wcześniej twarz 2-3 minuty, a następnie pozostawić ją jeszcze na 10-15 minut, więc oczywiście zrobiłam odwrotnie: najpierw nałożyłam dość grubą warstwę, a później masowałam z niewielkim dodatkiem wody przy zmywaniu, żeby nie szorować twarzy dwukrotnie. Podoba mi się skład maseczki:

Aqua, Bentonite, Glyceryl stearate SE, Stearic Acid, Glycerin, Glycol stearate, Juglans Regia (Walnut) shell powder, Glyceryl stearate, Coco-glucoside, Mica, PEG-100 stearate, Cl 77891 (Titanium dioxide), Xanthan gum, Prunus amygdalus dulcis (Sweet almond) oil, Parfum, Glucose, Persea gratissima (Avocado) oil, Aloe barbadensis (Aloe vera) leaf juice, Camelia sinensis (Green tea) leaf extract, Panax ginseng root extract, Oenothera biennis (Evening primrose) flower extract, Lactoperoxidase, Glucose oxidase, Cl 42090 (Blue 1), Cl 19140 (Yellow 5).

Nie jest oczywiście całkowicie naturalny, ale nie ma tu nic skrajnie drażniącego, wręcz przeciwnie. Przed zapachem są:

Bentonit: stabilizator mineralny ze sporą ilością glinki białej, jego zadaniem jest oczyszczanie.

Sproszkowane łupiny orzecha włoskiego: Mają oczyszczać mechanicznie. Kawałki są spore i twarde, więc masujmy delikatnie. Podobają mi się peelingi, w których funkcję ścierną pełnią kawałki roślin. Takie skrzywienie.

Olej ze słodkich migdałów: chyba wszystkie go znacie. Zawiera kwasy oleinowy (60-70%), linolowy (20-30%) i sporo witamin (A, B1, B2, B6, D, E) i składników mineralnych. Jest świetny do masażu i łagodzi nieco efekt szorstkości drobinek orzechów.

Wypisany na opakowaniu wielkimi literami olej z awokado znajduje się w maseczce już po zapachu, czyli w niewielkich ilościach, podobnie jak sok z aloesu, ekstrakt z zielonej herbaty, żeń-szenia i kwiatów wiesiołka.


Sama aplikacja jest wygodna: maseczka jest gęsta, nic nie spływa i nie kapie przy nakładaniu. Ma przyjemny miętowy kolor i nienarzucający się zapach. Kojarzył mi się z olejem jojoba zmieszanym z czymś kwiatowo-delikatnym, ale czuć go tylko jeśli się porządnie „wwąchać”. Całości dopełnia optymistyczny miętowy kolor.



Przed użyciem maseczki umyłam twarz letnią wodą i savon noir. Jak już pisałam powyżej, kawałki orzecha były dość ostre, dlatego masowałam twarz dopiero podczas zmywania. Czułam lekkie mrowienie skóry, czyli całkowicie w normie u mnie. Całość zmywała się średnio, ze względu na gęstą konsystencję. Po zmyciu spryskałam twarz wodą różaną i wklepałam kropelkę oleju arganowego.

Skóra jest gładka, ładnie napięta, ale nie wysuszona. Nie jest może nawilżona jakoś spektakularnie, ale też nie ściągnięta.

Jestem zadowolona z efektu, choć chętnie wypróbuję inne maseczki z tej serii ze względu na twarde drobinki. Cała maseczkowa akcja bardzo mi służy, widzę zdecydowaną różnicę w stanie mojej skóry, od kiedy przestałam traktować ją po macoszemu.


A Wy pamiętacie o maseczkach? :)

16 komentarzy:

  1. Ja ostatnio strasznie zaniedbałam maseczkowanie, ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez całe życie zaniedbywałam; mniej więcej pół roku temu poprawiłam się i zabrałam za oczyszczanie glinką, ale takie systemtyczne "karmienie" skóry twarzy? Dopiero październik 2013. ;)

      Usuń
  2. mi właśnie ta akcja bardzo pomogła w zdyscyplinowaniu się i kładzeniu czegoś na buzie;) też widzę różnicę u siebie w wyglądzie skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie różnica jest przed wszystkim w dotyku. :) Nie jestem gładka jak Zo, ale nie przypominam już faceta z zarostem.

      Usuń
  3. Dzisiaj też planuje kolejną maseczkę w ramach malinowej akcji, ale jeszcze nie wiem co wygrzebię z moich przepastnych zapasów ;) Wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja zwykle poza glinką nie mam żadnych maseczkowych zapasów w domu.

      Usuń
  4. Ooo, całkiem ciekawa maseczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. połączenie peelingu z maseczką brzmi ciekawie, jak będę w naturze i nie zapomnę, to kupię żeby wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chetnie bym ja wypróbowała :) szkoda, ze u mnie drogerii natura brak, ale jak się kiedyś wybiorę do Łodzi to poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie ma, jak jestem u Rodziców i sporadycznie wybiorę się na zakupy, to czasami wejdę i zawsze znajdę coś fajnego.

      Usuń
    2. U mnie te maseczki sa dostepne w duzym tesco :).

      Usuń
  7. Kiedys jej uzywalam. Bylam zadowolona :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłaś mnie!
    O maseczkach pamiętam, ale tą bardzo chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś po maseczce oczekuję wiecej niż działania kremu. Buuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale raczej nie po jednym użyciu. :)

      Usuń
  10. Maseczki będą czesciej uzywane, kiedy skonczy sie masowa emigracja włosów. Najzwyczajniej nie mam czasu :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...