niedziela, 29 września 2013

Włosowa aktualizacja - wrzesień.

Przede wszystkim wybaczcie mi „cudowne” tło. Niestety, będzie mi towarzyszyć w zdjęciach włosów jeszcze przez kilka tygodni, aż do przeprowadzki. Skupcie się, proszę, na włosach ;)


Są suche i dość matowe, mimo olejowania na noc ukochanym rokitnikiem... Winowajcami są (do spółki): garnier neril, niewielka, ale jednak domieszka oleju rycynowego w mieszance do codziennego olejowania i początek sezonu grzewczego. Z tego samego powodu moja twarz cierpi straszliwy przesusz, a już taka byłam z niej zadowolona... Znacie to? Pracujecie na coś tygodniami, a później przez jakiś naprawdę głupi błąd trzeba zaczynać od nowa. Dość często mi się to zdarza w pielęgnacji. Wiem, co dla mnie dobre, ale od czasu do czasu kombinuję w nadziei, że będzie jeszcze lepiej. Z reguły nie jest.

Organizm dodatkowo dostał w kość: już od tygodnia mam gorączkę, i pod nosem wyrosła mi ogromna febra. Powtarzam sobie, że może wychoruję się teraz i w tym roku będzie już spokój. :) Chociaż taki wredny gość na środku twarzy nie dodaje uroku i pewności siebie, o nie.

Na zdjęciu włosy są po zestawie: rokitnik na noc, szampon i balsam na kwiatowym propolisie, serum Marion na końcówki. Urosły o 2 centymetry i długość pasma kontrolnego (z grzywki) to 25 cm. Mogły urosnąć o więcej, ponieważ bardzo sprytnie podcinałam zniszczone końcówki z cieniowanej warstwy przed mierzeniem. Jak na mnie jest to niesamowity wynik.

Cieszę się też, że złagodziłam linię między warstwami cieniowania i włosy wyglądają lepiej rozpuszczone. Teraz już dobrze się w nich czuję, choć przez większość czasu dla wygody je spinam.

Jeżeli chodzi o pielęgnację, trzymałam się planu, który możecie zobaczyć tutaj. Skończyłam na razie kurację nerilem i w przyszłym miesiącu skupię się na nawilżeniu, choć oczywiście chciałabym, aby nadal szybko rosły.

Teraz jeszcze porównanie zdjęć sierpniowego i dzisiejszego:


Różnica jest taka, że po lewej usiłowały po swojemu niby-falować (czyli po rozczesaniu: puszyć się), a dzisiaj im nie pozwoliłam ;) Ale chyba i tak mimo wszystko widać niewielką poprawę.

Udanej niedzieli, lasencje! ;)

18 komentarzy:

  1. u mnie na "febrę" pod nosem spisuje się znakomicie olej tamanu - jak tylko widzę coś niepokojącego co mi wychodzi to olej bardzo szybko się z tym czymś rozprawia, polecam wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za radę. Na razie korzystam z tego, co mam w domu, czyli olejku z drzewa herbacianego. Tyle że co posmaruję to wycieram chusteczką, bo katar.

      Usuń
  2. mi również pomagały olejki eteryczne :) widać przyrost :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A probowalas olejowania z odzywka? Ja wczoraj zrobilam tak: na wilgotne wlosy nalozylam maske Biovaxu i na to dopiero wsmarowalam olej, pod czepek na godzine i mycie + odzywka + zabezpieczenie jak zwykle. Dzis mam cudowne wlosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam jeszcze, nie ciągnie mnie jakoś. Jestem bardzo zadowolona z olejowania na sucho, a przed myciem zawsze emulguję olej odżywką, więc zestaw olej + maska gości na moich włosach często. Fajnie, że jesteś zadowolona. :)

      Usuń
  4. masz śliczny kolor włosów, coś takiego usiłuję uzyskać:)
    ps. dziękuję bardzo za ten link! olejek kupuję często, wiec teraz będę mogła troszkę zaoszczędzić;)
    obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc i dziękuję za komplement :)

      Usuń
    2. Przeczytałam Twój ostatni post o farbowaniu i polecam Ci hennę! :) Wszystkim aspirującym rudowłosym polecam, bo jest po prostu świetna :) Nie wypłukuje się prawie wcale, a kolor wydaje się żyć własnym życiem, bo zmienia się w zależności od otoczenia. W dodatku po drogeryjnych i fryzjerskich farbach wypadały mi włosy, a po hennie rosną nowe, mocniejsze :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie widać!
    Pięknie wyglądają! :)
    Ja się za olejowanie już zabieram i zabieram...
    Na razie walczę z wypadaniem włosów ;x
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają dużo piękniej widać rezultaty gołym okiem. Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://greyeyesandgreatshoes.blogspot.com/ Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiscie, ze widac poprawe :) Wygladaja o wiele lepiej :)!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo wizualnie daje to, że na drugim zdjęciu są całkiem proste. Ale tez te kilka dni bez SLS robi różnicę. Dzięki za miłe słowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. no właśnie, widać poprawę bez dwóch zdań! :D
    dokąd wyprowadzasz się z Lublina? :) stolica? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś mnie z kimś pomylić :) Przeprowadzam się z jednej mieściny w Wielkopolsce do drugiej, o 100 km bliżej jednych i drugich dziadków Zo.

      Usuń
  10. Widać poprawę :) włosy pięknie lśnią :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja bym chciała miec rude włosy ach, ale naturalne bo farbowanie porzuciłam:P Ładnie błyszczą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Niestety, jestem już siwa, więc niefarbowanie nie wchodzi w grę, No chyba, że przestanę siwieć (miałam siwe włosy w wieku 17 lat, a później 20-25 już nie ;))

      Usuń
  12. Widać poprawę i przyrost :) Rudy zawsze mi sie marzył, ale zostałam przy bezpiecznym brazie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...