sobota, 28 września 2013

Weekend, czyli czas na lekkiego posta – Rozdawajka!

Jak większość z nas, lubię brać udział w konkursach. Niekoniecznie po to, żeby wygrać, najbardziej podoba mi się to, że przez kilka dni aż do ogłoszenia wyników mogę sobie wyobrażać, co zrobię z nagrodą. ;) Tym razem skusiła mnie Rozdawajka. Nagrodą jest bon do sklepu Naturica.pl, a żeby wziąć udział trzeba opulikować śmieszną historię kosmetyczną.

 

Ponieważ niekoniecznie lubię zmyślać anegdoty (no, może kilka razy zdarzyło mi się co nieco podkoloryzować), przytoczę krótką historię, którą część z Was może miała okazję przeczytać już na facebooczku u Anwen:


Po zachłyśnięciu się gotowymi produktami do włosów postanowiłam wypróbować i domowe sposoby. Na przykład kiedy robiłam Mężowi majonez (je go wiadrami, więc staram się, żeby był z wartościowym olejem i bez chemii), część jeszcze bez przypraw odłożyłam sobie, w celu późniejszego wykorzystania w charakterze maseczki. Zaznaczyłam, że nie jest on do jedzenia.


I na tym mogłoby się skończyć, gdyby nie to, że kilka dni później smażyłam naleśniki. A że gotować owszem, lubię, ale tylko łatwe i przyjemne rzeczy, pomyślałam, że kilka zostawię i upiekę z nich coś w rodzaju lasagne (sos boloński przekładany z pikantnym szpinakiem, polecam). I tak dumam sobie o jutrzejszym obiedzie i widzę jak poziom zanaleśnikowania kuchni niebezpiecznie spada. Grzecznie proszę TŻ-ta, żeby kilka naleśników zostawił.


Wówczas na jego twarzy pojawiło się niedowierzanie zmieszane z konsternacją:

 - Ale jak ty chcesz je położyć na włosy?


Mam nadzieję, że uśmiechnęłyście się chociaż troszkę :)

Pozdrawiam Was smarkato i mam nadzieję, że już wkrótce Zo i ja będziemy zdrowe. Trzymajcie się ciepło!

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Chyba już widać koniec pomału :) Dziękujemy pięknie! :)

      Usuń
  2. Hahahah :D
    Mistrz z Twojego męża :D !
    Dodaję Cię zdecydowanie do obserwowanych i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama i mój chłopak mają to samo, cokolwiek bym nie zrobiła myślą że chce to nałożyć na włosy :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony żal mi Męża, bo siłą rzeczy wie za dużo o pielęgnacji włosów, chociaż sam ich nie posiada. Z drugiej jest bardzo szczęśliwy, że założyłam bloga i mniej mu opowiadam. Ale co widzi (i wącha) w domu to jego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha ha ha :) Moja chłopak jeszcze nic nie wie o moim włosomaniactwie, ale już niedługo się dowie ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mężowie, jak coś czasem powiedzą... :) Mój wymyślił rozpuszczalnik do makijażu - myślał, że makijaż zmywam zmywaczem do paznokci i jak się upaprał farbą olejną, to chciał trochę "mojego rozpuszczalinka do makijażu" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mężowie, jak coś czasem powiedzą... :) Mój wymyślił rozpuszczalnik do makijażu - myślał, że makijaż zmywam zmywaczem do paznokci i jak się upaprał farbą olejną, to chciał trochę "mojego rozpuszczalinka do makijażu" :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...