piątek, 27 września 2013

Olejek z drzewa herbacianego – dlaczego zawsze jest u mnie w domu.

Od 3 lat mam zawsze przynajmniej 2 buteleczki: otwartą i zapasową. Dlaczego, cóż po prostu dlatego, że go używam. ;)

Na początku nie byłam z niego zbyt zadowolona: używałam go do prania i zostawiał na nim tłuste plamy. Okazało się, że kupiłam taki, który nie był czystym olejkiem eterycznym, ale mieszanką z olejem bazowym. Nie pamiętam już, czy był to olej roślinny, czy mineralny, grunt, że obecnie kupuję zawsze ten:



i jest bardzo dobry. Można go kupić w aptece, chociaż w małych miejscowościach z reguły trzeba zamówić.

Drzewo herbaciane nie ma nic wspólnego z chińską herbatą. :) Roślina jest krzewem, i rośnie w Nowej Zelandii i Australii. Rdzenni mieszkańcy tych terenów wykorzystywali w lecznictwie napar z liści, stąd odniesienie do herbaty. Przeczytałam kiedyś, że krzew drzewa herbacianego (Melaleuca alternifolia) to ta sama roślina, co manuka (Leptospermum scoparium), z której miód ma niesamowite właściwości (na przykład w Wikipedii). Łączy je na pewno miejsce występowania, ale nie wiem skąd ta pomyłka. Nawet wyglądają inaczej:

   źródło zdjęć: drzewko herbaciane, manuka


 
                     













Olejek eteryczny wykazuje zarówno działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze jak i przeciwwirusowe. Głównym związkiem aktywnym występującym w olejku jest 4-terpineol, który wykazuje działanie antyseptyczne (29-45%).W jego skład wchodzą również: γ-terpinen (12-23%), α-terpinen (8-11%), α-terpineol (2-7%) oraz monoterpeny, takie jak 1,8-cyneol (2-16%), p-cymen (1-12%), α-pinen (2-5%) i limonen (1-6%) [1,3]. Według standardu australijskiego olejek herbaciany nie może zawierać mniej niż 30% terpinen-4-olu oraz nie więcej niż 15% 1,8-cineolu. Związane jest to z tym, że 1,8-cyneol może podrażniać skórę, natomiast terpinen-4-ol to związek o silnym działaniu przeciwdrobnoustrojowym [4,5]. (źródło

Olejek ten nie pachnie relaksująco i przyjemnie, ale nie to jest jego celem. :) Jego siła polega na działaniu wysuszającym, ściągającym, przeciwzapalnym, jest silnym środkiem zwalczającym drobnoustroje. Zwalcza opryszczkę, kurzajki, grzybicę, pomaga przy przeziębieniach.

Jak go używam?
  • przez pierwszy rok życia Zo dodawałam go do płukania tkanin, a także wkraplałam do wiaderka z pieluszkami wielorazowymi. Zabijał nieprzyjemny zapach i zapobiegał rozprzestrzenianiu się bakterii. Dzisiaj dodaję go np. do prania pościeli po przeziębieniu. :)
  • punktowo na wypryski, krostki, albo kiedy jeszcze ich nie ma, ale czuję że chętnie by wyrosły. Jeżeli użyję olejku odpowiednio wcześnie, niedoskonałości w ogóle się nie pojawią. Jeżeli już są, goją się o wiele szybciej.
  • Kiedy na mojej głowie pojawiają się krostki niewiadomego pochodzenia, dodaje kropelkę do szamponu.
  • W sezonie grzewczym niewielką ilość wkraplam do kąpieli lub na zwilżony ręcznik na kaloryfer.
  • Jeśli Zo wymarzmie na spacerze, zaraz po powrocie szykuję jej gorącą kąpiel z olejkiem.
  • Jeśli po wizycie na basenie podejrzanie swędzą mnie stopy, mieszam kilka kropli z porcją kremu do stóp lub oleju i smaruję stopy przez tydzień kilka razy dziennie. Polecam :)

Czuję się w obowiązku także polecić Wam mało znany, ale bardzo dobry żel do higieny intymnej z ww. olejkiem (klik), polskiej produkcji.

Miałyście ten olejek? Znacie jeszcze jakieś zastosowania, których nie wymieniłam? :)

Życzę Wam trochę słoneczka, Dziewczyny! :)

15 komentarzy:

  1. Rzeczywiście znalazłaś wiele zastosowań dla tego olejku - kilka chyba wypróbuję :)
    Kiedyś miałam taki olejek, ale było to bardzo dawno temu i szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam jak rozszerzyć jego zastosowanie. Ostatnio coraz częściej myślę o jego ponownym zakupie - przekonałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj używam go prawie na wszystkie sposoby, bo wychodzimy z przeziębienia. Pościel się pierze, febra pod nosem leczy, stopy dezynfekują ;)

      Usuń
  2. Używam go chętnie, gdy czuję, że oprycha się zbliża.
    Wtedy atakuję ją za wczasu co chwilę przypalając dany punkt ust patyczkiem nasączonym olejkiem :)
    Na pryszcze JUŻ na mnie nie działa, za to dodaję go czasami do szamponu do włosów, by walczył z potencjalnymi problemami skóry głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o nim sporo dobrego ;) Ja teraz dostałam olejek jojoba :) Zobaczymy jak się sprawdzi ;) Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jojobę kupiłam sobie jak nie miałam jeszcze pojęcia o naturalnej pielęgnacji i olejek tak sobie stał, stał, stał, aż się przeterminował i wyrzuciłam. Teraz znów jest na mojej wishliście, bo zamierzam wypróbować wszystko, co może pomóc mi ograniczyć przetłuszczanie się skóry głowy.

      Usuń
    2. A rozdanie bardzo bogate, niestety większości kosmetyków bym nie używała, dlatego dam szansę innym. Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Ja znam, mam i używam :) Na wszelaki wypryski skórne oraz na opryszczkę jest super - bardzo szybko goi. Muszę spróbować dodawać do szamponu, ponoć dobrze działa na przetłuszczającą się skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i zapominam go uzywac. Chociaż wiem ze swietnie dziala. Kilka razy juz przetestowałam i bylam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak a propo mycia dziecka, myjesz je w delikatnych mydełkach czy raczej w olejkach? Pytam ponieważ ostatnio słyszałam że mydło ściera naturalną witaminę D ze skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myję ją 100% naturalnymi mydłami z Lawendowej Farmy i Aleppo. Ale jak ma ochotę na kąpiel z pianką, to dolewam do wanny zwykłego płynu dla dzieci z SLS. :) Najczęściej jest myta jednak samą wodą. Też się spotkałam z informacją, że witaminę D mydło zmywa ze skóry. Z drugiej strony w tym samym artykule byłp podane, że przez większość roku z naszej strefie klimatycznej witamina D nie jest już wytwarzana przez skórę, czyli nie ma co zmywać.

      Usuń
    2. Witamina D jest wytwarzana przy zwykłym wyjściu na słońce więc chyba nie jest aż tak źle :)

      Usuń
    3. No właśnie w zależności od źródła: wystarczy wyjście codziennie na 20 minut, albo według innego (o którym myślałam powyżej) od jesieni do wiosny w Polsce w ogóle nie ma szans wytworzyć witaminy D. W środku zimy podaję Zo kropelki z witaminą (miesiąc lub dwa w roku), kiedy indziej uzupełnia sobie zapasy za pomocą maminego mleka i masła - już krowiego, nie maminego.

      Usuń
    4. Cenne informacje dziękuję :)

      Usuń
  7. próbowałam kiedyś olejku na krostki i wypryski, ale u mnie jakoś nie podziałał... ale świetnie działa w kąpieli lub w dyfuzorze zapachów, kiedy mam katar :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten sam olejek co Ty :) Nie wiedziałam, że ma aż tak dużo zastosowań. Zazwyczaj dodaję kilka kropel do szamponu. Można go jeszcze używać do maseczek na twarz, zwłaszcza jeśli ma się skłonność do wyprysków ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...