niedziela, 22 września 2013

Nie złamałam bana, ale...

Ale. Moja kochana siostra postanowiła mnie uszczęśliwić i udało jej się to w 200 %. :)

Zakupy z Deesis:


Bardzo lubię ten sklep. Mają doskonałe ceny, szybciutko wysyłają towar i chętnie i szybko odpowiadają na wszelkie pytania i wątpliwości. Można kupować u nich też przez Allegro (co jest wygodniejsze, bo strona sklepu jest dość mało czytelna w moim odczuciu). Co nowego zagościło w moich zbiorach:
 
Oleje, oleje, oleje. W doskonałych cenach!
  • Heenara. Miałam Heenarę w proszku i byłam nią zachwycona. Kolor może nie był oszałamiający (zresztą to było pierwsze farbowanie henną na blond i zapewne żaden by nie był), ale włosy po jednym użyciu całkowicie przestały mi wypadać! To dzięki temu zestawowi ziół przekonałam się do ziołowych kompresów (klik). Jestem ciekawa, jak sprawdzi się olejek. Ma szansę przyspieszyć wzrost. Zobaczymy jak się sprawdzi, bo takie rzeczy umiarkowanie na mnie działają. Będę stosować głównie na skalp. Cena: 17,99 zł za 200 ml (na Helfach kupimy go za 29 zł).
  • Bringraj, 200 ml. Długo się na niego czaiłam, ale oleje na bazie kokosa wolę używać w sezonie grzewczym, kiedy wystarczy butelkę postawić przy kaloryferze i po chwili można używać. Również z przeznaczeniem na skalp. Cena – 17,99 zł (Helfy – aż 39 zł)!
  • Olej musztardowy. Kolejny z mojej wishlisty. Wszyscy mają Dabur, więc wzięłam KTC. Cena: 8 (słownie: osiem) złotych za 250 ml.
Woda różana, którą na zdjęciu sprytnie ukryłam za amlą. ;) Dobrze, że nie wzięłam z Dabura, tylko z TRS i mam „spożywczy” skład: woda, ekstrakt z róży. Kosztowała równe 6 złotych. O zmianie składu wody Dabur dowiedziałam się od Dark Lady.

Maska Henara, którą wzięłam w nadziei, że ma coś wspólnego z Heenarą od Hesh. Niestety, ma w składzie parafinę, ale także hennę. Przekonam się, jak zadziała na długości włosów. Cena: 21,99 zł. Nie popisałam się tym zakupem... eee, to znaczy prezentem, nie sprawdzając wcześniej składu.

Amla, którą dołożyłam do farbowania. Pudełko zmasakrowała Zosia przy próbie otwarcia. Jak widać, jest całkiem nieźle zabezpieczone. ;) A jak już i tak brzydkie do zdjęcia, można użyć i zafarbować włosy. :) Cena sympatyczna: 10,99 zł.

Baaardzo cieszą mnie te kosmetyki, szczególnie olejki i woda różana. To moja prywatna aromaterapia i walka z jesienną deprechą. Trochę Orientu pod szarymi chmurami. :) Oczywiście mam teraz problem: co wcierać? W akcji wcierania u Anwen zadeklarowałam na skalp czarnuszkę, ale szkoda mi jej, bo doskonale sprawdza się na twarzy, a mam przecież oleje typowo włosowe. Zostanę chyba jednak przy tym, co do tej pory, dla dobra eksperymentu.

Mała paczuszka z Allegro:

 
Kohl w proszku. Wszyscy chwalą, mam i ja. Pewnie to pierwsze opakowanie rozbabram zamiast normalne zużyć, w ramach nauki. :) Koszt to bodajże 6 złotych.

Perfumy w olejku Al Rehab. Zapachy Choco Musk i Al Nourus. Pierwszy pachnie jak mleczna czekolada, mmmmmmmmmmmm. :) Drugi to lekki, kwiatowy zapach, ale nie mdlący. Miałam kiedyś perfumy w kostce, ale były zbyt twarde i wylądowały w szafie i w kominku do wosku. Od czasu ciąży tradycyjne perfumy śmierdzą mi alkoholem, choćby to było Chanel. Te flakoniki są malutkie, ale wystarczy mniej niż kropelka, no i pachną przepięknie, inaczej. Cena: 18 złotych.

Mydło z olejkiem z czarnuszki. Jestem ciekawa, jak się sprawdzi, bo sam olejek jest świetny! Nie wyczuwam w mydle zapachu, choć w dotyku czuć, że sporo olejku pozostało niezmydlone. Kosztowało 12 złotych.


Ale to nie koniec nowości! Dotarła do mnie wygrana w konkursie u Balbiny


Maska calmar z olejem lnianym i awokado. Sam olej lniany moim włosom nieszczególnie się spodobał, ale może w takim duecie da radę? Według opisu dystrybutora maska nawilża włosy i nadaje objętość. Nie otworzę jej na razie, bo w łazience kończy się miejsce na otwarte słoiczki i butelki... Muszę co najmniej zmęczyć podłego śmierdzącego chemicznym bananem scandica.

I próbki, próbeczki. Jedna się najwyraźniej wstydzi aparatu, bo schowała napisy i wypina drobny maczek z tyłu.

Teraz to już zdecydowanie ban. Ewentualnie kupię coś do twarzy, bo nie mam żadnego kremu w zapasie.

Znacie Deesis? To był pierwszy sklep z indyjskimi kosmetykami i przyprawami, w którym zrobiłam zakupy, może i stąd sentyment. :) W każdym razie gorąco polecam zaglądać, jak widać można trafić na oleje w więcej niż dobrych cenach.

14 komentarzy:

  1. Świetne zakupy! Ja przymierzam się do zakupu właśnie wody różanej i kohla - ciekawe jak się sprawdzą :)

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Woda różana rządzi: jako tonik, mgiełka, a nawet... dodatek do wody do picia. :) Najczęściej używam jej jako mgiełki do twarzy przed nakładaniem serum czy kremu. Skóra jest fajnie nawilżona, a kosmetyki na dłużej wystarczają.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo zaciekawiła mnie ta Heenara, skoro tak pomaga na wypadające włosy. Deesis kojarzę, choć ostatecznie nie zrobiłam tam zakupów. W zasadzie to nie miałam żadnego z tego typu kosmetyków, ale na początku włososmaniactwa bardzo chciałam kupić Amlę i tym podobne. Właśnie wtedy znalazłam ten sklep, bo są stacjonarnie w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i nie podlinkowałaś 'klika' w 1. akapicie :)

      Usuń
    2. Dzięki, już poprawiłam. :) Też Deesis znalazłam przez amlę, na szczęście zamówiłam wtedy też vatikę, bo amla to była pomyłka.

      Usuń
  4. BARDO przystępne ceny :) heenara zagości u mnie po skończeniu kokosowego olejku orientany :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie super ceny!I moja ukochana heenara! :)nie mogę się doczekać jak skończę zapasy i będę mogła tam kupić olejki <3 kusisz, kusisz, kusisz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i mam mydło z czarnuszką :) tylko, że allep firmy Najel. Jest genialne :)

      Usuń
    2. Lubię Najel, mam od nich zwykłe aleppo 20% i ałun.

      Usuń
  6. kupowałam od nich na Allegro swój pierwszy olej do włosów - kokosową Vatikę :)
    ależ Ci zazdroszczę tylu fajnych nowości :) też mam ochotę na coś nowego z Indii, ale cóż - póki co miejsca brak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowności!
    Od dawna kusi mnie olej Heenara :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie zakupy!! Troche naruszyłaś tego swojego bana :P Też bym chciała takie prezenty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ććśśśśśśśśśś, tylko trochę, a tak technicznie to wcale, bo nic nie zapłaciłam. Moja siostra jest wspaniała, ot co :)

      Usuń
  9. masz więcej tych nabytków niż ja przez ostatnie 3 miesiące! :P :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...