środa, 25 września 2013

Muzyczno-smarkata prywata.

Ponieważ dopiero co opublikowałam post o wzmacnianiu odporności, gdzie chwaliłam się jak to ją sobie podrasowałam, dopadł mnie wirus. O słodka ironio. Mam wszystkie klasyczne objawy: ciepło/zimno, dreszcze, gorączka, zapchany nos, bolące gardło i inne tego typu przyjemności. Mąż coś przywlókł, jemu już lepiej, teraz kolej moja i Zo. Na szczęście TŻ po 2 dniach był już całkiem niezły, więc pomęczę się dziś, a jutro już powinno być w porządku.

W związku z powyższym czuję się pozbawiona wszelakiej wiedzy, jaką mogłabym przelać poprzez klawiaturę do posta. Kręconowłosa pisała o filmach, więc ja pokażę Wam utwory, których (w moim osobistym, subiektywnym odczuciu) zdecydowanie warto posłuchać, takie które były i/lub są bardzo dla mnie ważne.



Najpiękniejszy kawałek na świecie. Ever.



Teledysk nie porywa, ale głos Bruce'a już tak. :) Uwielbiam. :)



Zo bardzo lubiła Boba Marleya, jeszcze w brzuchu bardzo ją uspokajał i tak jej zostało do teraz. :) Ba, Bob sprawił nawet, że Zosia obróciła się we właściwą stronę, żeby lepiej słyszeć, dzięki czemu uniknęłam cesarskiego cięcia. True story. :)



Johny Cash. :)



Mój ulubiony piosenek Gutka.



Energetyzujący Ozzy :)



Nie mogłam się zdecydować, którą Pidżamę Wam polecić. Niech będzie ten kawałek, przez jakiś czas szczególnie dla mnie ważny.



Jeśli jeszcze się gdzieś uchowałyście i nie znacie Jessie, serdecznie polecam zarówno ją, jak i jej inspirację – Sade. Zosia miała kilka miesięcy i śpiewała! :)



I Kult.

Kierowałam się przy wyborze też tym, żeby Was głowy nie bolały i głośniki nie padły, i choć obecnie mój gust muzyczny jest coraz bardziej eklektyczny, chyba już nigdy nie pokocham nowych utworów tak bardzo jak piosenki z czasów licealnych i studenckich. To tłumaczyłoby moja Mamę śpiewającą Połomskiego, Młynarskiego etc. :) Raczej nie dowiem się też co to jest ten cały dubstep. ;)

Czekam na linki od Was w komentarzach :)

Ps. Właśnie przyszła Zo, pogłaskała mnie po głowie i zapytała: „co to jest”? :) Włosy też mi chyba zachorowały, bo falują same (!) po myciu.

10 komentarzy:

  1. Wiem, że pewnie nie zgodzisz się z moim zdaniem, ale zdecydowanie kawałek HURT wolę w oryginale - czyli w wykonaniu Nine Inch Nails. Piękny kawałek, naprawdę dosadne ma słowa w sobie.
    O... i Pidżama z Grabarzem na czele - chłopem z moich stron :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd i z moich stron ;)
      Dlaczego mam się nie zgodzić? :) Po prostu nie przeszkadza mi, że Johny śpiewa cover :)

      Usuń
  2. Jessie Ware - If You're Never Gonna Move mnie ta piosenka urzekła mogłabym ją słuchać cały dzień

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy zdecydowanie różniący się gust muzyczny, ale Jessie Ware lubię :) a co do choroby to dobrze wiem jak to jest, mnie na szczęście już mija, wracaj do zdrowia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na dłuższą metę takie cięższe brzmienia mnie męczą, ale nadal mam sentyment. I stare glany też się gdzieś w szafie znajdą. ;) Za to Jessie chyba wszystkim pasuje.

      Dziękuję za życzenia, jest już odrobinę lepiej, nawet napisałam już prawdziwą recenzję na jutro. ;)

      Usuń
  4. Wspolczuje rozlozenia chorobowego, u nas tez nie jest lepiej ;( Nawet mleko z czosnkiem, aloes i inne dobrodziejstwa, nie daja rady ;) Z wlosami hit ;D!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię te piosenki :) na mojej playlist znajduje się: The beatles, frank sinatra, gaba kulka, michael bubble, The whites tripes, band of skulls, wolfmother, nirvana, fleet foxes, kasabian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kilku nie słyszałam, chętnie sobie sprawdzę :)

      Usuń
  6. Mamy dość podobny gust muzyczny :) Great :)

    PS
    Pierwszą piosenką, którą usłyszała moja córeczka była Boba właśnie :) Bob dobrze działa w czasie po porodowym ;) Zresztą w każdym czasie..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...