wtorek, 3 września 2013

Moje dziecko jest wspaniałe! Część pierwsza: kolorowanka.

Niezależnie od podejmowania tematyki włosowej jestem przede wszystkim mamą. Zo jest moim światem i przez pierwsze miesiące jej życia żyłyśmy w całkowitej symbiozie. Z biegiem czasu nauczyłyśmy się, że jednak jesteśmy oddzielnymi istotami, jednak jedna bez drugiej nie wytrzymuje zbyt długo. ;) Dlatego też i na blogu Zosiowej tematyki nie może zabraknąć. Wierzę, że każde dziecko jest wspaniałe. Nikogo jednak nie zdziwi zapewne to, że córka którą 9 miesięcy dźwigałam w brzuchu (no dobra, nie była od razu taka ciężka), a później nosiłam i nadal noszę w chuście, którą pielęgnuję i kocham nad życie jest dla mnie najwspanialsza. :)

Jeżeli ktoś chce się skupić na tematyce włosowej serię może z czystym sumieniem omijać. Obiecuję, że nie będzie o kaszkach i pieluchach. A przynajmniej nie tylko. I raczej krótko, chyba że nie. W każdym razie będę się dzielić swoimi zachwytami i spostrzeżeniami. ;)


Dzisiaj o tym jak zajmowałyśmy się kolorowanką z naklejkami. O samym kolorowaniu nie będę się rozpisywać, chociaż i tak nie mogę wyjść z podziwu jak w ciągu kilku miesięcy z jedzenia kredek przeszła do celowego działania i pewnej staranności. Chodzi mi o sposób operowania naklejkami. Na pierwszy rzut oka dziecko nie trafiło w puste miejsce na naklejkę, prawda? Ale jak się przyjrzeć, to:

  • piesek dostał kość do buzi, bo przecież będzie ją jadł;
  • skoro Jaś idzie do piaskownicy, to wiaderko i łopatka musi przebywać w rączce Jasia, a nie gdzieś lewitować w przestrzeni w bliżej nieokreślonym celu;
  • mama pies i mama kicia mają swoje dzieci blisko, bo przecież mamy swoje dzieci tulą i noszą;
  • kompletny odlot: Zo nakleiła słoneczko na balonik chłopca (Zo: „mama, dzidzia balon świeci” - czyli chłopiec ma teraz balonik ze słoneczkiem), następnie dorysowała do słoneczka zieloną kreskę (po prawej, aparat przekłamał kolor) i stwierdziła, że teraz to będzie kwiatek.

Dla mnie: niesamowite. Dzieci mają zaskakujące skojarzenia. Nie zawsze to, co wydaje nam się niedbałe lub bezsensowne takie jest, jeśli tylko znaleźć czas i się temu przyjrzeć. :)

Miłego popołudnia! :)

7 komentarzy:

  1. Aż miło się czyta takie teksty :) Kochasz ty swoją małą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzieci mają rzeczywiście świetne skojarzenia i mega wyobraźnię :)
    może obserwujemy:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, kreatywność dzieci nie ma granic. Gorzej, jeśli akurat objawia się malowaniem po ścianie dżemem porzeczkowym ;)

      Rzeczywiście, "obserwujemy" brzmi zgrabniej, jeśli o to Ci chodziło.:)

      Usuń
  3. Bardzo mądra córeczka :) Dzieciaczki są cudowne, a jak absorbujące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż miło czytać o ludziach którzy tak kochają swoje dzieci. Dla mnie jest to pewna egzotyka, poniewaz niestety więcej miałam styczności z chłodnymi relacjami "rodzic"-"dziecko", nie tylko w moim przypadku... po prostu dużo jest rodzin gdzie dzieci traktuje się hmm... przedmiotowo. Chciałabym podkreślić na czerwono że dawanie dziecku miłości, czułości, uwagi, akceptacji etc etc jest szalenie ważne dla jego rozwoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. :) Staram się jak mogę, tylko tyle. Zdarza mi się stracić cierpliwość, krzyknąć na Zo, odpuścić sobie spacer, bo jestem tylko człowiekiem, w dodatku raczej nerwusem niż świętym. Ale potem przypominam sobie, że Zo nigdy nie będzie już taka malutka jak dzisiaj. Zawsze działa. Poza tym nie umiałabym jej kochać mniej, po prostu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...