piątek, 20 września 2013

Moje dziecko jest wspaniałe (2). Psiara

Zo uwielbia zwierzęta wszelkiej maści. Małe, duże, narysowane, w bajce, w książeczkach, ale przede wszystkim na żywo. Prawdziwe zwierzęta, które można pogłaskać, dotknąć. Mamy w domu psa, więc siłą rzeczy pies jest zwierzakiem Zosi najbliższym.


Majkę przygarnęliśmy, kiedy byłam już w ciąży. Była już sporym, bo 6-miesięcznym szczeniakiem, którego opiekunowie w domu tymczasowym bardzo dużo już nauczyli. Przez to, że wiedzieliśmy, że spodziewam się dziecka, mogliśmy psa przygotować do tego, że nie będzie zawsze najważniejszy. :) Przez kilka miesięcy, kiedy Zo skończyła rok, były u nas w domu nawet dwa psy. Przygarnęłam powsinogę z cieczką (w celu oddania do adopcji po sterylizacji) i tak się z nią zżyliśmy, że w końcu została w rodzinie – ma ją teraz moja siostra i systematycznie ją odwiedzamy.

Kira trafiła do nas, kiedy Zosia mówiła pierwsze słowa. Kiepsko jej jeszcze wychodziło „tata”, ale potrafiła po swojemu powiedzieć: „pies”, „piesek”, „Majka”, „Kira”, „smycz”, „hau hau” i ulubione „ogon”.



Co dało mojemu dziecku obcowanie z psami?

Wiele radości. Zo uwielbia, kiedy Majka się cieszy, a Majka cieszy się razem z Zosią. Kiedy nasza sunia jest bardzo podekscytowana (a zdarza się to często), popiskuje, wskutek czego w słowniku Zosi przez jakiś czas figurowała jako „Ajajaj”.

Rozwój ruchowy. Za kim pełzało po czworakach moje dziecko? Komu rzuca piłkę? Z kim biega na spacerach? Oczywiście z Majką.

Nauczyła się stwarzać wyjątkową więź. Zwykle Majka jeździ z nami samochodem, ma swój kocyk rozlożony obok fotelika Zo. Jeśli gdzieś nie możemy jej zabrać, Zosi wyraźnie przeszkadza puste miejsce i pyta mnie, gdzie jest pies, lub też ciągle przypomina o jego braku.

Zosia nie szaleje na spacerach, kiedy widzi obcego psa. Ot, pokaże „pies”, zauważy, iż posiada on ogon czy ucho i tyle. Nie biegnie natychmiast do żadnego sierściucha. Wie, że nie można głaskać obcego psa, jeśli mama nie pozwoli. Nie wierzycie? No cóż, tak właśnie jest. :)

Posiadanie w domu zwierzęcia ma wielkie znaczenie zdrowotne. Systematycznie odrobaczamy Majkę i ogólnie dbamy o jej higienę, jednak wiadomo, że czworonóg obniża nieco poziom sterylności mieszkania (sierść, odrobina piasku, okazjonalne polizanie małej rączki), a co za tym idzie pięknie stymuluje odporność maluszka. Dzieci, które już w niemowlęctwie mają kontakt z psem lub kotem o wiele rzadziej zapadają na alergie (polecam poczytać tutaj).

Odstresowanie. Majka jest idealną powiernicą Zosinych sekretów i ewentualnych żalów. Poważnie, kiedy moje zachowanie Zosi się nie podoba, biegnie na psie posłanko na skargę. :)

Wreszcie, kiedy byłam brzdącem, zawsze mieliśmy przynajmniej jednego psa. Wprawdzie nie był to pies „domowy”, tylko „podwórzowy”, niemniej zawsze było do kogo się przytulić i pogadać i nie wyobrażam sobie tego komfortu moje dziecko pozbawiać.

Marzy mi się jeszcze kot, ale będzie musiał poczekać, aż przekonam do tego pomysłu Męża. :) Na pewno nie spodziewam się nowego lokatora w ciągu kilku najbliższych miesięcy, ponieważ czeka nas przeprowadzka do innego miasta. 


Wątpliwości, którymi nie omieszkali dzielić się ze mną inni widząc mnie z małym dzieckiem i psem (lub dwoma):

Czy nie ugryzie?

Otóż nie. Majka prędzej sobie odgryzie nogę niż zrobi krzywdę mnie lub mojemu dziecku. Kira ma bardziej buntowniczy charakter, ale od razu, pierwszego dnia wyjaśniłyśmy sobie kto jest na początku, a kto na końcu hierarchii. Nie wyobrażam sobie aby jeden domownik zagrażał drugiemu, w szczególności mojemu dziecku.

Czy dziecko nie skrzywdzi psa?

Wkładanie palców w oko, ciągnięcie za ogon... Małe dziecko, jako ciekawe świata, będzie próbować tych rzeczy, nie ma co się oszukiwać. Dlatego dopóki nie ufam Zosi w zabawach z Majką, zawsze jestem przy nich. Dodatkowo Zosi tłumaczymy i powtarzamy praktycznie codziennie, że z pieskiem trzeba delikatnie, a Majkę nauczyliśmy po prostu odchodzić, kiedy zabawa staje się dla niej uciążliwa. Ani jedno, ani drugie nie cierpi z tego powodu.

Biedne dziecko, ciągnie je pani na te spacery.

Cóż, tego nie będę nawet komentować. :D

A nie boi się pani, że piesek dzidzię przewróci? (Kiedy Zo stawiała pierwsze kroki)

No jakoś nie. Przewrócił ją już milion razy, niech się Młoda uczy uważać na otoczenie oraz bezpiecznie upadać. Life is brutal.

Nie niszczy w domu?

Majka nie. Nigdy. Nic. Kira codziennie likwidowała coś nowego, w związku z czym obecnie jest zwierzęciem wybiegowym i ma się doskonale. Chyba, że chodziło o Zo. Niszczy i brudzi, jak to dwulatek. :)

Widzę, że jak zwykle – miało być krótko, wyszło długo. Napiszcie proszę, jak to jest u Was – lubicie zwierzęta? Pamiętacie szczególnego przyjaciela z dzieciństwa? Może chcecie obejrzeć więcej zdjęć Majki?

Pozdrawiam Was ciepło! :)

12 komentarzy:

  1. Ja mam alergie na siersc, wiec nigdy nie mialam zwierzaka. Za to u babci przygarnialam wszystkie koty ;) fajnie, ze Zosia ma takiego kompana do zabaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno psy i koty, które mają włosy, a nie sierść (briard, terier rosyjski i jakieś mniejsze na pewno też), nie uczulają. :)

      Usuń
    2. Ja mam alergię na psa i mam psa i to takiego z podszerstkiem (już drugiego) początki były trochę trudne bo mialam katar i drapania w gardle i musiałam w trakcie głaskania kończyć i umyć twarz i ręce, ale teraz jest ok. Objawy alergii mam tylko gdy się faktycznie długo miziam z psem. Ale jesteśmy nierozłączni i tam gdzie ja jest i on :) zresztą podobnie jest z alergią na pyłki. Jestem uczulona na zboza i trawy a mieszkam obok pół. Odkąd leków nie biorę jest tylko lepiej.

      Usuń
  2. Masz rację zwierzęta świetnie wpływają na rozwój dziecka :) Helenka uwielbia jezdzić do babci bo jest tam kot :) żałuję, że nie mam mozliwości posiadania zwierzaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, też musiałam czekać kilka lat aż będę mogła wziąć psa. Teraz za nic bym jej nie oddała, a najchętniej adoptowała jeszcze z pięć :D

      Usuń
  3. Moja Corka tez od wieku niemowlecego obcowala z psami. Od zawsze byly u nas w domu i nie wyobrazam sobie zycia bez tych zwierzakow :) Niestety, w wieku ok 5 lat, u Corki wykryto alergie miedzy innymi na siersc zwierzat, wiec jeszcze wtedy szczeniaka goldena, musielismy oddac zaprzyjaznionej rodzinie. Piesek byl mlody, wiec nie ucierpial, jednak nam bez psa w domu bylo strasznie smutno. Wytrzymalysmy rok, po czym dowiedzialam sie o rasie york, psach ktore posiadaja wlosy zamiast siersci i co najwazniejsze, nie lenia sie ;) W ten sposob nabylam najpierw jednego, pozniej drugiego yorka- parke. Piesek byl najukochanszy na swiecie, niestety zachorowal na tchawice (czeste u yorkow) i mimo kosztownego leczenia, nie dalo rady go uratowac. Na szczescie z tej mojej parki, przyszly na swiat slodkie malenstwa, miedzy innymi ich synek, ktory zostal z nami, jako ze tak bardzo przypominal nam swojego tatusia ;) Corka wiec nadal z psami obcuje, jednak jako ze to juz dorastajaca, 12 letnia pannica, ciezko Ja zmusic zeby sie nimi zajela ;)
    Fajnie, ze przygarneliscie psiaki, podiwiam ludzi, ktorzy decyduja sie na taki krok i daja zwierzetom szanse na normalny dom :)! Zosi obcowanie z pieskami, tylko wyjdzie na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, są psy bez sierści :) Yorka nie mogłabym mieć, pies to dla mnie taki co można mocniej poklepać i nie ma strachu, że się zdepnie ;)
      A Córa jak podrośnie pewnie wróci do psiaków.

      Usuń
    2. Spotkalam sie juz tez z taka opinia, ze pies to tylko taki do kolan i powyzej ;), reszta to szczury ;D Tak na serio, rzeczywiscie te psiaki sa bardzo delikatne i jesli jest male dziecko w domu, to zdecydowanie nie polecam tej rasy. Generalnie nie ma strachu, ze sie je zdepnie, jednak rzeczywiscie czasami bywa, ze sie paletaja pod nogami i nietrudno je uszkodzic ;)

      Usuń
  4. Od małego obcowałam z psami.
    Nie wyobrażam sobie teraz bez nich życia (ponure i smutne). Dla mnie na zawsze będą najlepszymi przyjaciółmi człowieka.

    Nie wiem dlaczego niektórzy tak bardzo unikają psa i dziecka w domu. Przecież takie zwierze może tak bardzo pozytywnie wpłynąć na bobasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lepiej jak ktoś nie ma psa niż jak ma i robi mu krzywdę wprost, lub przez zaniedbanie.

      Usuń
  5. ta pierwsza fotka jest fajowa :D widać, że macie bardzo spokojną sunię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, wręcz przeciwnie :) Na szczęście szaleje na dworze, a w domu jest grzeczna.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...