sobota, 7 września 2013

Co wisi u mnie na lodówce i dlaczego? - długa prywata.

To mój Superplan Powolnej Utraty Wagi. Dlaczego powiesiłam go na lodówce? Z tego samego powodu, co każdy grubas wiesza cokolwiek na lodówce: bo to chyba najczęściej oglądany mebel. Albo sprzęt, nie będę się kłócić.
A zatem prezentuję, co na mojej lodówce wisi dzięki magnesom z danonków:
Byłam kiedyś na diecie Dukana. Schudłam ponad 20 kg w 3 miesiące. Kiedy osiągnęłam wymarzoną wagę, pomyślałam, że teraz już z górki. Tiaaaaa... Organizm na diecie o bardzo niskiej podaży energetycznej nauczył się chomikować każdą jedną kalorię, a braki składników odżywczych wywołały ochotę na cokolwiek co nie było rybą, twarożkiem czy kurczakiem. Mimo iż nie przypominam sobie, żebym się obżerała, w ciągu niecałego roku przytyłam kilogramów ponad 30. Nie pomogło też czteromiesięczne bezrobocie.

Później trochę schudłam, a następnie zaszłam w ciążę. I przytyłam 25 kilogramów... Od czasu porodu co trochę schudnę, to przytyję. Nie decydowałam się na drastyczną dietę, ponieważ:

1. Wiem, że w moim przypadku absolutnie się nie sprawdzi, jeden raz z efektem jojo wystarczy.
2. Nadal karmię piersią i nie mogę sobie pozwolić na brak witamin, mikroelementów etc., a już szczególnie nie chciałam być na restrykcyjnej diecie, kiedy karmiłam wyłącznie lub w większości piersią.
3. Absolutnie nie chcę jeszcze bardziej spowalniać metabolizmu.

Obecnie, aby osiągnąć prawidłowe BMI powinnam stracić ponad 40 kilogramów. Jak sobie pomyślę, że ważyłam przy tym samym wzroście o 50 kg mniej... Ech. Nie będę w każdym razie tłumaczyć i szukać wymówek, dlaczego 2 lata po porodzie nadal nie jestem w formie. Nie jestem i trudno, ważne że teraz już się za siebie wzięłam. :)

Kilka objaśnień do Superplanu:

  • nie jest to jadłospis, jedynie propozycje posiłków. Zdarzało mi się, że nie potrafiłam wymyślić, co by zjeść zdrowego i w końcu jadłam coś kalorycznego i bezwartościowego. Ta kartunia pozwala mi uniknąć takiej sytuacji;
  • „haczyki” to propozycje potraw, pod nimi wypisałam z czym je mogę łączyć albo z czego zrobić;
  • „power drink” to nic innego jak koktajl z nasion chia, o których pisałam tutaj;
  • na obiad jem to co wszyscy, ale obiady już od czasu ciąży przygotowuję zdrowe, wartościowe, pozbawione nadmiaru tłuszczu, za to z dużą ilością warzyw. Teraz dodatkowo nakładam sobie mniejsze porcje;
  • 1 litr wody i 2 litry herbatek zamieniłam na picie co godzinę dużej szklanki (350 ml) wody. Teraz już o każdej pełnej godzinie czegoś mi brakuje jeżeli nie wypiłam swojej porcji, Wierzcie lub nie, ale do tego wypijam jeszcze 2-3 herbaty ziołowe lub zielone, bo mam ochotę;
  • szykuję sobie małe porcje. Jeśli zjem to, co miałam na talerzu i nadal jestem głodna, wypijam jeszcze szklankę wody i czekam 15 minut. Jeżeli wciąż jestem głodna, to jem, muszę mieć siłę nadążyć za Zo :)
  • w niedziele pozwalam sobie zjeść coś zakazanego: domowe lody, batonik, kawałek ciasta, tosty czy parówkę na śniadanie. Dzięki temu łatwiej wytrzymać mi cały tydzień. Oczywiście jest to 1-2 rzeczy, a nie cały dzień obżarstwa;
  • co 5 kg czeka na mnie jakaś nagroda: pierwszą będzie wizyta u brafitterki i zakup sensownego biustonosza :)

Zdaję sobie sprawę, że przede mną naprawdę ogrom pracy. Między innymi dlatego założyłam bloga, żeby mnie pozytywnie motywował. Świadomie nie publikuję na razie zdjęć sylwetki. Mam je zrobione i pokażę Wam, kiedy będą widoczne jakieś rezultaty. Na razie nie potrzebuję komentarzy w stylu „gruba świnia”. Sama doskonale wiem, jak wyglądam.

Najtrudniej jest mi znaleźć czas na treningi: nie mamy nikogo w miejscu gdzie mieszkamy, a mąż pracuje od rana do późnego popołudnia przez 6 dni w tygodniu. Nawet jak jest już w domu, to z reguły jestem tak zmęczona gonieniem za Zo przez cały dzień, że zasiadam przed komputerem albo zasypiam.

Na pewno co jakiś czas wrzucę post z postępów (albo i ich braku, aczkolwiek mniej chętnie).

Potrzymacie za mnie kciuki? :)

Miłego dnia! :)

17 komentarzy:

  1. 3mam kciuki i wytrwalosci zycze :)))! Podziwiam za checi!
    Ja kiedy moja Corka byla mala, nie mialam czasu kompletnie na nic (tez nie mialysmy nikogo na miejscu, w dodatku wychowywalam Ja sama) i pewnie nie znalazlabym nawet checi na dodatkowe treningi, itd. U mnie jednak poszlo w druga strone i za duzo stracilam na wadze, taki stan dlugo sie utrzymywal, co wierz mi tez nie jest fajne, kiedy wygladasz jak kosciotrup i nic nie pomaga zeby nabrac troche ciala. W kazdym razie koniecznie dziel sie z nami swoimi malymi i wkekszymi sukcesami :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę z tą niedowagą, to po prostu druga stron tego samego medalu. Jedno i drugie źle wpływa na zdrowie i samopoczucie. Jak masz nadwagę jesteś grubasem, jak niedowagę - narkomanką albo anorektyczką...

      Bardzo podziwiam samotnych rodziców, to musiał być niewyobrażalny trud! Mi czasami jest bardzo ciężko, chociaż mogę liczyć na wsparcie męża. Niniejszym zostałaś moją idolką. ;)

      Dziękuję za dobre słowa :)

      Usuń
    2. Rowniez dziekuje za mile slowa :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Ja również trzymam kciuki!
    Kiedyś stosowałam swoją małą domową dietę, ale teraz nie mam na nią czasu ani chęci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed 23-24 rokiem życia również jadłam co popadnie i wyglądałam o wiele lepiej :) Wiek robi swoje. :)

      Usuń
  3. Wyguglowałam sobie te kulki życia, bo wcześniej o nich nie słyszałam, muszą być pyszne! A z czego Ty je przygotowujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co akurat mam w domu :) Ostatnio robiłam z suszonych daktyli i fig, orzeszków ziemnych i słonecznika. Owoców daję trochę więcej niż orzechów, żeby były dość klejące, i obtaczam je w poppingu z amarantusa.
      Dobrze mieć takie zdrowe słodycze w domu, bo pokusa sięgnięcia po batonik czy czekoladę znacznie jest o wiele słabsza.

      Usuń
  4. trzymam kciuki i życzę powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja żeby schudnąć robię ćwiczenia na spalanie tłuszczu :) oprócz tego codziennie owsianka na wodzie i odrobiną mleka z rodzynkami, staram się nie łączyć węglowodanów z białkami, jem 5-6 posiłków dziennie.... jem powoli i spokojnie, wszystko dokładnie przeżuwam. Nie piję soków, ewentualnie te bez cukru, jem dużo jabłek, a jak chcę coś słodkiego to przed jakimś daniem głównym. No i piję inkę z błonnikiem i herbatki odchudzajace :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) Robię podobnie, z tym, że nie przejmuję się łączeniem węglowodanów z białkami, a raczej wręcz staram się, żeby każdy posiłek zawierał jedno i drugie. Bardzo się boję wycieńczenia organizmu, dopiero 3-4 miesiące temu włosy przestały mi wypadać po rocznej gwałtownej emigracji. Z tego względu nie piję też herbatek odchudzających, zamiast tego sięgam po zieloną. Nie piję soków, nie jem słodyczy, cukier zastąpiłam ksylitolem lub stewią, zamiast masła jem pasty warzywne, ewentualnie masło orzechowo-słonecznikowe, nie jem chleba innego niż żytni razowy lub pieczywo chrupkie, wedlinę zamieniłam na samodzielnie pieczone chude mięso. Owsiankę jem na mleku i nie żałuję sobie jajek.

      Staram się, żeby dieta była różnorodna, wtedy jem mniej i nie kusi mnie podjadanie. Gorzej będzie zimą, jak wybór warzyw i owoców będzie mniejszy.

      Usuń
  6. Kochana, dasz radę! Widzę że nie nastawiasz się na błyskawiczne efekty - i bardzo dobrze, po radykalnych dietach najszybciej wraca się do poprzedniej albo jeszcze większej wagi. Kilka lat temu pozbyłam się prawie 15 kilogramów, dziś aż ciężko mi uwierzyć że tyle miałam na sobie. Kluczem były regularne posiłki - śniadanie, drugie śniadanie (obydwa dość duże), niezbyt duży obiad i mała kolacja. Żadnych cukrów, żadnego podjadania, ograniczyłam nawet owoce.

    Teraz nawet o tym nie myślę, wahania wagi mam jedno-dwu kilogramowe i od paru lat bez najmniejszego wysiłki trzymam stałą wagę, a jem naprawdę wszystko, łącznie ze słodkim - tyle że niedużo. Dasz radę, byle powoli, chore diety typu Ducan rozwalają tylko metabolizm i szkodzą. Trzymam kciuki bardzo mocno, raportuj o postępach! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, drastyczne diety to zło. Nigdy więcej!

      Usuń
  7. Jaaa te kulki życia są genialne. Pierwszy raz o nich słyszę...Muszę je zrobić:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, też muszę się wziąć za siebie, jestem ponad półtora roku po porodzie, a przydałoby się zrzucić chociaż 10kg :)

    Najgorzej jest teraz z ruchem, synek nie śpi już w dzień, wieczorem musi być mama, żeby zasnął, musi czytać i głaskać po głowie, a nie ćwiczyć ;) A idzie spać dość późno, koło 21, kiedy ja mam jeszcze masę roboty i padam na twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, mam dokładnie to samo! Wprawdzie Zo śpi jeszcze w dzień, ale przecież jej wtedy nie zostawię i nie pójdę pobiegać. A do zrobienia 100 pompek i 1000 brzuszków się zwyczajnie nie nadaję. Próbowałam jakichś zestawów ćwiczeń w domu, ale pies zawsze myśli, że skoro kładę się na podłodze czy schylam to na pewno po to, żeby się z nią bawić ;)

      Za to wieczorem coraz częściej usypia Zo jej Tata. Tylko co z tego, skoro ja już śpię? :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...