czwartek, 29 sierpnia 2013

Jak dbam o włosy mojej dwulatki?


Niedawno znalazłam na włosach Zo porozdwajane końcówki. Dziwne? Dziwne, dopiero co obcinałam jej włoski ostrymi, fryzjerskimi nożyczkami. Wyszło mi, że winna jest typowo polska pielęgnacja (czytaj: tylko szampon) i Tatowe wycieranie włosków ręcznikiem metodą trzeć aż będzie suche. W dodatku Zo jest blondynką, a po lecie wręcz białą blondynką, czyli jej czuprynka jest wrażliwa na czynniki zewnętrzne. Włosy będę musiała Młodej obciąć jeszcze raz. Niestety musi to poczekać, bo jedyna metoda strzyżenia, która zdaje egzamin, to sposób "na czekoladę". Wiecie jak to jest obciąć włosy na czekoladę? Dajesz dziecku czekoladę w kostkach i kiedy je, szybciutko obcinasz. Dlatego jak na razie Zo ma włosy obcięte raczej skutecznie niż ładnie. Kiepska to reklama moich umiejętności, ale cóż, tak właśnie jest.

Więc co zmieniłam? Po pierwsze, Tato został poinstruowany jak należy włosy wycierać. Po drugie, samym myciem Tato ze strachu wielkiego się nie zajmował i zajmować nie będzie, on może najwyżej spłukać włosy wodą z płynem do mycia czy przejechać gąbką z mydełkiem. Niech mu będzie.

Włosy córki myję 2 razy w tygodniu, w środy i w niedziele. W pozostałe dni spłukanie taką wanienkową wodą to wystarczający zabieg higieniczny dla włosów, które są krótkie i które najwyżej zawierają odrobinę piachu z piaskownicy.

Na dwie godziny przed myciem nakładam na włosy Zo olej. Jest to albo oliwa z oliwek, albo olejek migdałowy. Używałyśmy też kokosowego, ale chwilowo się skończył. Młoda chętnie daje sobie wymasować skórę głowy, to pozostałość po uskutecznianej przez nas przez pierwsze miesiące jej życia Shantali.

Następnie dziecko ląduje w wannie. Na zwilżone włosy nakładam odrobinę maski ruska bania z żytnim chlebem i kefirem, aby zemulgować olej. Nie znalazłam odżywki o krótszym składzie. Jest dość mocno perfumowana, ale nie podrażnia Zosiowej skóry, więc używamy dalej. Maskę spłukujemy, myjemy dziecięcym szamponem lub naturalnym mydłem.

Wilgotne włosy spryskuję odżywką ułatwiającą rozczesywanie dla dzieci (ta na zdjęciu jest z Intermarche, ma fajny, prosty skład, ładnie pachnie i kosztuje bodajże 6 złotych) i w ruch idzie szczotka z naturalnego włosia. Jeśli Zo ma fantazję sama się czesać, używa żółtej szczotki z misiem, która ma delikatniejsze włosie z tworzywa. Odżywka ma za zadanie utrzymać we włosach nawilżenie, które osiągnęłyśmy wcześniejszymi zabiegami i ochronić włosy przed łamaniem.

I to wszystko. Może się wydawać, że to zbyt bogata pielęgnacja dla dziecka, ale nie zauważyłam żadnych niepokojących objawów. A wiecie, dlaczego hinduski mają takie piękne włosy? Bo już od pierwszych lat życia dbają o nie ich mamy. :)

Życzę Wam miłego dnia!



EDIT: Udało mi się zrobić stosunkowo wyraźne zdjęcia przed i po, więc dołączam na prośbę Ani:




Przed: włosy bez objętości, zbijają się w strączki, matowe, suche w dotyku. Po (jeszcze wilgotne): włosy są sprężyste, lśniące, miłe w dotyku.

14 komentarzy:

  1. Jeśli włosy córeczki nie protestują to dbaj o nie dalej. :)
    Przez to, że moja mama stosowała typową, polską pielęgnację + suszarkę i podcinanie końców nożyczkami do papieru, w 5 klasie podstawówki miałam suche, połamane, rozdwojone włosy sięgające do pasa. Ścięłam je dopiero w połowie 1 gimnazjum, choć to niewiele pomogło. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje nie były może zniszczone, bo były zawsze raczej krótkie, ale kompletnie nie umiałam o nie dbać, co odbijało się na ich wyglądzie i pogłębiało kompleksy wieku nastoletniego ;)

      Usuń
  2. Super oby to sie rozpowszechniło, mała będzie Ci dziękować w przyszłości :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo będzie nienawidzić robienia czegokolwiek z włosami ;) Nie robię nic na siłę, jak akurat nie ma ochoty, to się nie bawimy w pielęgnację, więc może jej nie zrażę :)

      Usuń
  3. Moja mama niestety nie obcinała mnie na czekoladę, dlatego wszyscy sąsiedzi doskonale znali potencjał moich płuc. Raz próbowała mnie obciąć na Arielkę - dała mi nową lalkę, Barbie Arielkę i kazała się bawić. Sprytne, ale na dłuższą metę nieskuteczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci bardzo nie lubią nożyczek, a już szczególnie maszynki. Co się dziwić? Cały czas im mama opowiada, że nożyczki są ostre i niebezpieczne, a później coś nimi robi zaraz przy twarzy i z tyłu, gdzie nie widać co się dzieje. Jeżeli dziecko nie boi się obcych warto zabrać je do fryzjera, który zetnie włosy. W nowym miejscu i obcej, spokojnej osobie dziecko pozwoli na więcej niż znanej i do tego zdenerwowanej mamie.

      Muszę zapytać mojej rodzicielki, jak to było ze mną, nie mam żadnej fryzjerskiej traumy, ale może wyparłam ją z pamięci ;)

      Usuń
  4. Ciekawy wpis, muszę przyznać że do tej pory wydawało mi się, że dzieci nie potrzebują odżywek :> Pokaż jeszcze efekt Twoich starań na głowie Zosi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usiłowałam, ale ciężko zrobić zdjęcie takiej szybkiej bestii ;) Jak kiedyś uda mi się uchwycić, na pewno wrzucę :)

      Usuń
    2. A jeśli dziecko ma mocne włosy, łatwo je rozczesać i nic się z nimi złego nie dzieje, można oczywiście ograniczyć ilość tego co nakładamy na tak młodą skórę. Jednak przy wrażliwych, cienkich włosach, których w dodatku jest niewiele lepiej działać :) Może mi się uda i Zosia nie będzie słyszała co chwilę, że łolabogałomatkoalemaszpióra tak jak ja:)

      Usuń
  5. Ja też oleluję włoski córci, ponadto myję szamponem Little Siberica, spryskuję ruskimi lotionami i unikam suszenia. Są na prawdę śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis!! Właśnie czegoś takiego szukałam :) A od kiedy można zacząć taką pielęgnację włosków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zależy od dziecka. Delikatny masaż z użyciem szczotki lub olejku możesz wykonywać jeszcze na niemowlaku, chociaż oczywiście trzeba brać poprawkę na ciemiączko. Osobiście Zosine włoski traktowałam dość długo tak jak całą resztę ciała tak długo, jak długo się dało, a na poważnie zabrałam się za ich pielęgnację w ramach walki z ciemieniuszką. Zosia miała wtedy mniej więcej pół roku.

      Do roku radziłabym zachować szczególną ostrożność pod kątem doboru kosmetyków, szczególnie unikałabym odżywek. Skóra takiego malucha jest bardzo cienka i delikatna i przesadzając z szeroko pojętą "chemią" ryzykujemy przeniknięcie niektórych substancji do krwioobiegu.

      Usuń
  7. Kochana a mogłabyś poradzić mi coś na sucha skore na główce maluszka? Mój synek ma drobna łuszcząca sie skore i nie wiem juz nawet czy kontakt z woda przypadkiem tego nie pogarsza

    OdpowiedzUsuń
  8. Teh genialny olejek do stosowania jako szampon. Używaj tak jak każe producent, zostawiając pianę na główce przez 2 minuty. Rewelacja. Zosi taka sucha łuszcząca się skóra potrafiła nawracać jeszcze w zeszłym roku, odkąd myję jej włoski tylko tym, mamy święty spokój. :)

    http://ziaja.com/kosmetyki/2909,kremowy-olejek-myjacy-dla-dzieci-na-ciemieniuche-hypoalergiczny

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...