sobota, 31 sierpnia 2013

Co to takiego chia i z czym to się je?

Chia to powszechna nazwa szałwii hiszpańskiej (Salvia hispanica), której bardzo wartościową częścią są nasiona. Słowo „chia” oznacza „oleisty”, a te niepozorne nasionka spożywali już Aztekowie, ze względu na ich potencjał energetyczny.

 źródło: internet
Fragment opisu z wikipedii:

Chia jest uprawiana w celach handlowych dla nasion bogatych w kwasy tłuszczowe omega-3. Uzyskuje się z nich około 25-30% oleju, w większości kwasu α-linolenowego. Nasiona zawierają 20% białka, 34% tłuszczu, 25% błonnika pokarmowego (głównie rozpuszczalnego w wodzie, o wysokiej masie cząsteczkowej), znaczny poziom przeciwutleniaczy (kwas chlorogenowy i kawowy, myrycetyna, kwercetyna oraz flawonid kamferol). Olej z nasion chia zawiera bardzo wysokie stężenie kwasów tłuszczowych omega-3 – około 64%. Nasiona Chia nie zawierają glutenu, zawierają śladowe ilości sodu. Nasiona Chia są tradycyjnie spożywane w Meksyku i południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. Nie są popularne w Europie. Historycznie, nasiona chia służyły jako podstawowy artykuł spożywczy plemion Nahua (Azteków) w środkowym Meksyku. Kronikarze jezuiccy opisują chia jako trzecią najważniejszą dla Azteków uprawę, zaraz po fasoli i kukurydzy, a przed szarłatem. Hołd i podatek dla kapłanów i szlachty azteckiej często płacony był w nasionach chia.

Sama zainteresowałam się chia wędrując po imgurze. Jakaś dziewczyna z nadwagą wrzuciła swoje zdjęcie w nadziei, że inni zmotywują ją do systematyczności w zrzucaniu kilogramów. Ktoś napisał „Pij bardzo dużo wody i jedz nasiona chia, mi pomogły”. Ponieważ z założenia w takich komentarzach dopatruję się spamu marketingowego, postanowiłam sprawdzić co to za kit... I znalazłam te nasionka, o właściwościach podobnych do siemienia lnianego. Żelują w wodzie, zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, wartościowe białko.

Więc dlaczego kupować siemię lniane, tylko 10 razy drożej?

Szałwia hiszpańska nie jest popularna w Europie i w związku z tym opakowanie 250 g kosztuje około 25 złotych, podczas gdy siemienia – 2,50. Najwidoczniej ktoś jeszcze się nad tym zastanawiał, bo znalazłam takie porównanie obu roślin, polecam zajrzeć, jeśli kogoś interesuje ten temat.

Jednak siemię lniane piłam systematycznie przez 3 miesiące i nie zanotowałam nawet szczątkowej utraty wagi. Przekonało mnie również to, że nasionka zawierają magnez.. Wyszło mi, że zamiast brać kilka suplementów (olej w kapsułkach, magnez i jakaś pomoc w odchudzaniu), zaopatrzę się w jeden, w stu procentach naturalny. Zamówiłam pół kilo.

Już po rozpakowaniu okazało się, że siemię to jednak nie jest: żeluje natychmiast przy zetknięciu z wodą! Jeżeli do nabierania nasion użyjecie wilgotnej łyżki, bardzo trudno będzie je z niej zdjąć. Jeśli zanurzycie łyżkę nasion w wodzie, wokół tych zewnętrznych momentalnie powstaje żel, te w środku pozostaną suche. Chciałam to dla Was sfilmować, ale niestety nie posiadam odpowiedniego sprzętu. Ale, ale! Może rzeczywiście lepsze przy odchudzaniu niż siemię?

  źródło: internet
 
Według mnie lepsze. Spożywając przez 3 tygodnie łyżkę nasion dziennie, straciłam 5 kilogramów. Oczywiście pilnuję diety i nie jest to jedyna przyczyna spadku wagi, ale z samą dietą rezultaty były niemal żadne w moim przypadku. Ponadto nie ma charakterystycznego dla siemienia posmaku.

Jak jem szałwię hiszpańską?

Łyżeczkę nasion wsypuję do wysokiego naczynia i zalewam niewielką ilością wody. Po godzinie lub dwóch dodaję owoce/warzywa/nabiał i miksuję na gładką masę. Taki „power drink” piję około 13, kiedy miałam zwyczaj najwięcej podjadać, lub przed treningiem. Duża zawartość błonnika powoduje, że wszystkie substancje odżywcze zawarte w takim koktajlu uwalniają się wolniej, dzięki czemu uczucie sytości oraz nawodnienie organizmu utrzymuje się dłużej. Nie jestem głodna nawet po 2 godzinach intensywnej jazdy na rowerze, podczas gdy wcześniej po pół godzinie robiłam się głodna jak wilk, miałam zawroty głowy i fale gorąca i poważnie obawiałam się cukrzycy.

Konkretne zestawy, które dobrze smakują:
  • chia, banan, woda, gałka muszkatołowa
  • chia, serek wiejski, woda, kakao i ksylitol (pyszny shake!)
  • chia, woda, jabłko i natka pietruszki
  • chia, banan/jabłko i sałata.

Próbowałam innych połączeń, ale nie były tak udane. To dopiero trzy tygodnie, więc mam nadzieję, że wykombinuję jeszcze coś pysznego, żeby nie było monotonnie.

Negatywnych skutków kuracji na razie nie zauważyłam. Wydajność też jest niezła, po 3 tygodniach zużyłam mniej więcej 1/3 z półkilogramowego zapasu. Następnym razem kupię kilogram :)


Słyszałyście wcześniej o szałwii hiszpańskiej? :)

Dobrego dnia!

6 komentarzy:

  1. Ty zawsze coś ciekawego napiszesz :)

    wiesz, nie myślałam, że patrzysz na nasze blogi fachowym, fryzjerskim okiem! :) chylę czoła i zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym pierwszym to miałam oczywiście na myśli Twoją aktywność w komentarzach :D no i obecną blogową :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję!

      Moje fachowe oko nie jest tak fachowe jak niektórych z wykształceniem chemicznym ;) Jako fryzjerka wierzyłam w magiczną moc L'oreala i kerastase, amen ;)

      Usuń
  2. O nie słyszałam o czymś takim:) Ale jak na odchudzanie to zdecydowanie nie dla mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Napój z chia piją też niektórzy sportowcy ze względu na zawartość białka i doskonałe właściwości nawadniające. Podobno azteccy wojownicy mogli maszerować cały dzień przeżuwając łyżkę nasion szałwii ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że Twój blog to skarbnica informacji :) Czytam każdy wpis z zainteresowaniem :) O chia nie słyszałam, ale po urlopie planuję wziąć się za odchudzanie, może wypróbuję to cudo.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...