piątek, 30 sierpnia 2013

10 powodów, dla których lubię orzechy piorące.

Dla formalności dodam, używa się nie tyle orzechów, co łupinek, w których orzechy się znajdują. Pochodzą one z drzewa Sapindus Mucorossi i zbierane są w Indiach czy Nepalu.

źródło: internet

    1.Są śmiesznie tanie, biorąc pod uwagę ich wydajność. Kilogram dobrej jakości orzechów wystarcza mi na rok prania, i kosztuje od około 15 złotych.
    2. Bardzo łatwo ich użyć: wystarczy 2-3 orzechy włożyć do lnianego woreczka (albo i starej skarpetki), zawiązać, i dołożyć do prania. Nie ma ryzyka jak w przypadku proszku, że się nieodpowiednio rozprowadzi, nie wypłucze i pozostawi ślady na ubraniach.

    3. Są bezpieczne. Spokojnie prałam w nich ubrania nowonarodzonej córeczki, razem z naszymi. Gdybym kupiła specjalny proszek do takiego prania, musiałabym sortować rzeczy, żeby wystarczył na dłużej.

    4. Nadają się do mycia w zmywarce. Tak twierdzi znajoma, która to robi, jak sama kiedyś dorobię się zmywarki, będę mogła potwierdzić lub obalić tę tezę.

    5. To także naturalny kosmetyk! Zmielone orzechy piorące możemy kupić np. jako Reetha (Khadi) lub Aritha (Hesh). Wywar z orzechów służy do mycia włosów (spłukujemy roztworem, pozostawiamy na kilka minut i dokładnie płuczemy włosy), możemy wykorzystać go też w charakterze unoszącej włosy u nasady płukanki, czy jako składnik ziołowego kompresu na skalp.

    6. To nie wszystko: wywar świetnie nadaje się też do prania ręcznego zamiast silnego detergentu, można nim wykąpać psa, podlać kwiatki, umyć podłogę czy szyby. Podłogi nim nie myłam, bo wolę mimo wszystko coś mocniejszego. Jednak do mycia szyb sprawdził się równie dobrze jak sklepowy płyn, okno było czyste i bez smug, domyłam je z łatwością. Moja alergiczna sunia doskonale zniosła kąpiel w orzechach. Na kwiaty działa jako lekki nawóz o właściwościach odstraszających owady.

    7. Jedna porcja orzechów w zależności od ustawień temperatury wystarcza na 1-4 prań.

    8. Zużyte do prania orzechy dokładam do doniczek z roślinami. Nie wyglądają źle, a zmiękczają wodę.

    9. Uwielbiam zapach gotowego wywaru, pachnie świeżo i miodowo.

    10. Ubrania wyjęte z pralki są bardzo miękkie.


    Orzechy piorące ratowały mnie w pierwszych miesiącach życia Zo, kiedy codziennie nastawiałam 2 pełne pralki. Myślę, że gdybym miała wtedy zużywać proszek, nasz domowy budżet zapewne zaczynałby się i kończył właśnie na nim.


    Oczywiście jak chyba wszystko, orzechy mają też wady, dlatego dodam też druga listę.

    1. Nie domywają trudniejszych plam w niskiej temperaturze (a możecie się domyślić, że większość tego co piorę za sprawą Zo jest no cóż... brudna), a pranie w wysokiej temperaturze nie jest już takie ekologiczne, ani oszczędne.

    2. Jasne ubrania szarzeją po kilku praniach. Można albo dodawać sodę do każdego prania (i znów cena rośnie), albo co jakiś czas prać jednak w proszku. Teraz, kiedy córa jest już większa, stosuję tę druga metodę.

    3. Są trudno dostępne stacjonarnie.

    4. Niektóre, podatne na to, tkaniny oklejają się saponinami z orzechów. Stają się lepkie w dotyku i nabierają charakterystycznego zapachu. Patrz punkt drugi.

    5. Spotkałam się z informacją, że do zbierania łupin orzechów wykorzystuje się... dzieci! Możecie zobaczyć, jak wygląda to na filmie. Nie sądzę, żeby w rzeczywistości było tak różowo, ale film mniej więcej pokazuje jak wygląda zbiór orzechów.

    Mimo tych wad orzechów piorących będę używać nadal, a w każdym razie zużyję zapas, który obecnie posiadam. Jednak nie będą jedynym środkiem piorącym w moim domu, jak to miało miejsce jeszcze rok temu. A Wy co sądzicie o orzechach? Próbowałyście ich kiedyś?


    Miłego dnia! :)



5 komentarzy:

  1. Już kiedyś mnie kusiły i chyba w końcu je kupię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich niewątpliwą zaletą jest wielofunkcyjność :)

      Usuń
  2. ja ich używam do prania od przeszło roku. robię wywar z orzechów, który stosuję do sprzątania chałupy - świetnie radzi sobie ze zmywaniem kamienia w okolicach baterii kranowych, jakiś zacieków wodnych..kafle się super błyszczą, nie ma smug..W tamtym roku spryskiwałam kwiatki balkonowe bo jakieś małe żyjątka mi je zaatakowały - pomogło;)
    Ale tak jak piszesz, są wady - przy praniu jasnych rzeczy szarzeją (nawet jak się doda sodę czy proszek do prania).

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tez jestem bardzo zadowolona. orzechy kupiłam na stronie natura24.pl- wszystkim polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupowałam u nich kilka razy przez allegro. Byłam zadowolona kilka razy, ale raz coś poszło nie tak, a obsługa zamiast przeprosić była bardzo niemiła.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...